Czego uczy Tantra?
Hinduska Tantra, czyli joga seksu.
Wiedza ta, udziela parom rad z dziedziny psychoterapii.
Tantra uczy, jak budować i utrwalać klimat uczuciowej więzi, aby zrozumienie i wzajemny
szacunek, były równie ważne, jak i inne przyjemności.
Starożytni, doprowadzili tę sztukę, do perfekcji. A więc, jak to jest? Większość z nas wie, jak.
Przede wszystkim, docierają do nas sprzeczne przekazy, na temat seksu. Ciągle, mówi się nam
od dzieciństwa, że seks jest czymś złym. Tysiące ludzi, nosi w sobie uczucie, grzesznej przeszłości.
Jeśli, dodamy jeszcze, zdefiniowanie seksu jako występku, przeciwko moralności, to nie pozostaje już nic dodać, nic ująć.
Są to stare zwyczaje i nawyki, że „porządne dziewczyny”, tego nie robią, że miłość czysta,
wyklucza seks, a seks miłość.
Tantra, dociera do naszych, negatywnych
uwarunkowań w najgłębszych, pokładach osobowości. Dopełnia elementem światła Yang, mroczny element Yin.
Tantra mówi, że miłość w ogólnym pojęciu, w tym seks, łagodzi przyzwyczajenia, przezwycięża
wszystkie życiowe trudności. Prawda jest taka, że niewielu wierzy w udane związki, trwające
wiele lat, do chwili, gdy każde przejdzie na tamtą stronę.
Ponad połowa par, rozwodzi się. Reszta pozostaje w związku z powodu dzieci,
konieczności zaczynania od nowa, ze względów finansowych.
Co zrobić, żeby temu zapobiec? Zapoznaj się, z tą dziedziną wiedzy, a na pewno, nie będziesz
żałować. Jest to dość obszerny temat i nie będę go poruszać w tej książce.
Każdy, kto ma dłuższy staż małżeński, na pewno zgodzi się z tym, że seks, między dwojgiem ludzi, odgrywa, bardzo, bardzo – ważną rolę.
Czekanie na miłość.
Czekasz na miłość. Jesteś, po jakimś tam związku, czy większej przyjaźni, masz nadzieje, że będzie lepiej.
Chodzisz, szukasz, spotykasz jedną kobietę, drugą – niestety to, nie to. Zresztą kobiety,
dopiero mają, nie ciekawie, bo im tyka nieubłaganie, zegar biologiczny i trzeba w tym, a
w tym czasie, założyć tą rodzinę.
Historia z życia.
Iga, bardzo ładna blondyneczka, wyjechała do Włoch za chlebem mając 21 lat, zaraz po maturze.
W sercu, miała cichą nadzieję, że spotka tam jakiegoś fajnego Włocha, założy rodzinę i będzie dobrze.
Obecnie ma 33 lata i dalej jest sama. Mówi biegle po włosku, pracuje jako pomoc dentystyczna.
Owszem, miała kilka miłości, ale do łóżka. Żaden z kandydatów, nie chciał założyć z nią rodziny.
Dziewczyna, trochę zgorzkniała i zmieniła zdanie o Włochach, żałuje, że tam wyjechała.
Podoba się jej bardzo kraj, kultura, ludzie są mili, ale do miłości, nie ma szczęścia.
Zarabia tyle, żeby przeżyć, żyje skromnie. Mówi, że boi się miłości, bo na pewno znowu się
rozczaruje.
Czas pokaże, jak się jej ułoży. Ona, sama mówi,
że nie wie, dlaczego tyle goryczy ją spotkało, że trafiała na samych drani, którzy ranili jej serce.
I jak, to jest?
Na wygląd, piękna dziewczyna. Charakter też
ma dobry, pracująca w zawodzie. Ktoś powie, dlaczego? Właśnie, dlaczego?
Może się mylę, ale wydaje mi się, że ona, nie stosuje „prawa zakazanego owocu”
Jest, za bardzo stęskniona, prawdziwej miłości i za szybko, to wszystko, uskutecznia.
O tym, rozmawialiśmy w wcześniejszym rozdziale, tej książki.
Z mężczyzną, trzeba powoli, miło, ale skutecznie. I od razu, wyjaśniać, wszelkie niedomówienia. W
końcu, na dziesięciu zalotników, ten jeden, będzie, na pewno prawdziwy.
Na zewnątrz możesz udawać naiwną Zosię, jednak w gdzieś głęboko w sobie, musisz wiedzieć, że twój uśmiech do danego mężczyzny to ciężka praca.
Działasz jak psycholog. Zwycięża ten mężczyzna, który okaże ci serce, a nie zwykli podrywacze na jeden wieczór.
Kobiety o słabej woli
Małżeństwo, małżeństwu, nie jest równe. To, że na pozór, wszystko wygląda cudownie, ludzie
chodzą pod rękę, nie widać biedy – nie świadczy o tym, że wszystko jest w porządku.
Nawet wtedy, gdy w niedzielę idą razem pod rękę do kościoła, to często, są to pozory, zasłona.
Trzeba dopiero, uchylić ją i zobaczyć, co tak naprawdę, pod nią się kryje.
A kryje się, nieraz bardzo dużo i to złych rzeczy.
Są to, tak zwane, brudy małżeńskie, które nie są
wyciągane, na światło dzienne.
Okazuje się, iż łagodne i systematyczne dręczenie psychiczne, trwające latami, może zaowocować, załamaniem psychicznym.
Szczególnie w okresie, gdy kobieta przechodzi
menopauzę. Wówczas sumują się problemy zdrowotne, plus małżeńskie i wynik bywa nieciekawy.
Każdy z nas, ma granicę wytrzymałości. Jeśli dręczenie kogoś, trwa latami, a nie jest to osoba
mocna, która może przeciąć czarną nić i zacząć wszystko od nowa – to może być tragicznie.
Zwykle, jest to spowodowane, klejeniem związku na siłę i liczeniem na to, że druga strona się, zmieni.
Tak to w życiu bywa, że nierozwiązane sprawy, rosną w postępie geometrycznym i nigdy, nie
wiadomo, kiedy można wylądować u psychiatry, żyjąc w takim rodzinnym piekiełku.
Kobietom wysiada system nerwowy, a mężczyźni chwytają się alkoholu.
Nie powinniśmy dostosowywać się, do starodawnych zasad otoczenia, jeśli w takim żyjemy. Bezmyślne poświęcenia, nic nie dają.
Prawdą jest, że bezmyślne poświęcenia nic nie dają.
Przykład z życia.
Znałam kobietę, która była matką trzech synów. Co zaszła w nieplanowaną ciążę, to mąż kazał jej, iść ją usunąć.
Ciągle brakowało im pieniędzy.
Mąż pracował, pracował, ale bez żadnych
efektów. Przyczyna biedy – regularnie, zawsze pod koniec tygodnia, musiał sobie, zdrowo popić.
Wtedy, dla żony był wulgarny, żądał współżycia i seksu.
Jeśli odmawiała, to ją bił. Dzieci rosły i widziały to wszystko. Dorastały w braku szacunku dla matki. Uczył ich tego, własny ojciec.
Matka pracowała, była pracownicą biurową, zarabiała niewiele.
Bała się, że jak odejdzie od męża, to nie poradzi sobie finansowo. Na zewnątrz, to nie wyglądali źle jako rodzina.
Czasem widziano ojca, jak szedł z synami do kościoła.
To była, ta pozytywna wizytówka, i nikomu nawet, nie przyszło na myśl, że w tej rodzinie rozgrywa się, cicha tragedia.
Kobieta ta, była przecież bita, znosiła chamstwo męża, kiedy przyszedł pijany. Musiała, usuwać
niechciane ciąże, które były owocem współżycia, po pijanemu.
Usunięcie ciąży, jest straszne dla psychiki kobiecej. Słuchałam wypowiedzi kobiet, które miały „skrobanki” w swoim życiu.
Przyznały się, że często miały wyrzuty sumienia, przez całe życie, że dopuściły do tego,
strasznego czynu.
Mówiły, że wyrzuty sumienia, potęgują się w miarę upływu lat.
Wróćmy, do życia naszej znajomej. Otóż, kobieta ta, przeżyła w swoim małżeńskim piekle, 30 lat.
Mąż jak popijał, tak pije dalej i jest chamski, a synowie, zostali wychowani przez ojca w
nienawiści i braku szacunku, do swojej matki.
Traktują ją w domu, jak jakąś, drugą kategorię,
nie szanują jej.
Czyż, nie lepiej było odejść?
Najgorsze, co może być, to dać się zastraszyć i
wpaść w kompleks niższości – to prowadzi do braku wiary w siebie.
Druga osoba, powoli, ale systematycznie, niszczy naszą osobowość.
Trzeba przyznać, że takich przypadków wcale nie jest, tak mało. Wszystko, dzieje się po cichu,
pod zasłoną, domowego ogniska.
A czyja to wina? Właśnie tej, dręczonej osoby.
Nie powinna sobie, na to pozwolić od samego początku, jak tylko, ten problem się pojawił.
Decydująca chwila słabości
Pytanie, naprawdę, warte zastanowienia.
Czy iść za chwilą, która nagle w konkretnym
momencie, daje nam takie czy inne przyjemności?
Biorąc pod uwagę pewne zasady, obowiązujące w naszym środowisku, nie zawsze powinniśmy iść, za tą chwilą.
Nieraz, można na tym przegrać.
W tym przypadku bardzo dużą rolę, ma do odegrania, nasza intuicja.
Dla różnych ludzi, mniej lub bardziej zawodna, ale jeszcze nikt, nie przegrał, jeśli jej posłuchał.
W naszym życiu, często kierujemy się „zdrowym rozsądkiem”, będąc przekonanym, że postępujemy właściwie.
Jednak w tym wypadku, nasze serce, czyli intuicja, najtrafniej ocenia sytuację. Tak, czy
inaczej, o dziwo, wychodzimy z tych sytuacji szczęśliwie.
Coś w środku mówi nam, że mamy złamać obowiązujące zasady. W życiu obowiązuje, tak
zwane prawo pisane i niepisane.
Nie zawsze „zasady” przynoszą szczęście
Są ludzie, którzy układają swoje życie, według
obowiązującego prawa pisanego, „zasad” i tym podobne. Gdy przyglądniemy się im bliżej, to
postępowanie ich, wcale nie prowadziło i nie prowadzi, do szczęścia osobistego.
Ludzie Ci, są w jakimś tam stopniu, zawiedzeni.
Jedni, mówią wprost, że jest, jak jest i trzeba tak
Żyć. Niektórzy noszą to, gdzieś głęboko w sobie i nie wyciągają cierpień swojego serca, na światło dzienne.
Jak należy postąpić?
Właśnie w takich wypadkach, ludzie chodzą do
różnych psychologów, terapeutów, wróżek i jasnowidzów.
Pragną, wyjaśnić swoje sny, przeczucia lub swoją intuicję, która im coś podpowiada.
Tak, czy inaczej, właśnie od tych ludzi, otrzymują, jakąś pomoc.
Rozładowują swoje stresy, różne wewnętrzne napięcia i starają się odnaleźć drogę, którą mają kroczyć, przez dalsze życie.
Pozwolę, sobie zaznaczyć, że idąc
do wróżki, należy wybrać tę, która jest już sprawdzona i ma tak zwany „dar”.
Osoby takie, rodzą się już z genetycznie przekazanym talentem. Podobnie, jak muzyk z
genialnym słuchem, czy malarz artysta.
Kiedy, znajdziemy się w niedwuznacznej sytuacji,
musimy decydować szybko, spontanicznie, nie zastanawiać się długo.
W tym wypadku, najbardziej przydatna, okazuje się nasza intuicja.
Niektórzy mówią, że w danym momencie, coś nimi kieruje.
Jest to, to, co mówi nam w środku, że mamy postąpić tak, a nie inaczej.
Mówimy wówczas, że miał nas w opiece Anioł Stróż.
Postąpiliśmy, zgodnie z jego wolą i trafiliśmy w dziesiątkę.
No właśnie. Ale, żeby jak najtrafniej ocenić, swoją intuicje, to radzę Ci, nauczyć się medytacji.
Wtedy, potrafisz sięgnąć bardziej w głąb siebie.
Tam, gdzie będziesz szukać odpowiedzi, na
rożne pytania w Twoim życiu.
Radżę Tobie, zacznij, od kupienia sobie, płytki z
muzyką relaksacyjną, medytacyjną.
Nie rozrywkową. Muzyka rozrywkowa, nie
wprowadzi Cię w głębię Twojego wnętrza. A, o to, nam chodzi.
Kiedy, będziesz słuchać muzyki relaksacyjnej, medytacyjnej – to powoli, zaczniesz odpływać.
I w tym momencie, zaprogramuj, swoją Podświadomość.
Naucz się szybkiego wchodzenia w zmieniony stan świadomości
Zrób tak.
Wypowiedz, następujące zdanie:
„kiedy złączę dwa palce u prawej ręki, wskazujący i kciuk, to wchodzę w głęboki stan rozluźnienia. I moja Podświadomość, odpowie, na zadane pytanie”
Tego zdania, naucz się na pamięć. To jest Twoje zdanie mocy, twoje zaklęcie.
Powtórz tą czynność, sto razy i więcej, żeby wytworzył się odruch warunkowy.
Jeśli to osiągniesz, to zawsze możesz posłuchać, swojej intuicji.
A, przyda Ci się, to w różnych, trudnych sytuacjach w Twoim życiu.
Pamiętaj, to jest bardzo, bardzo ważne.
Podsumowanie
Czytając tę książkę, sama widzisz, ile trudności, trzeba pokonać, żeby wreszcie znaleźć, swojego, ukochanego mężczyznę.
Każda z nas, ma napisaną inną, drogę życiową, przez swój los. Jestem, jednak zdania, że szczęściu, trzeba zawsze dopomóc.
I tutaj, jest sedno sprawy.
A kogo możemy prosić o pomoc? Właśnie, naszą INTUICJĘ.
To jest głos, naszego serca, wsparty ramieniem Anioła Stróża.
Przyznasz mi rację, że niektóre wydarzenia w naszym życiu, są niewytłumaczalne.
Mimo, że różne, tęgie głowy, pragną to wyjaśnić, lecz jak dotąd, bez skutku.
Liczę na to, że nie będziesz musiała, przejść tych, wszystkich sytuacji, podanych w tej książce i pójdzie Ci łatwiej…
Jednak, warto mieć, trochę szerszy horyzont, na momenty w życiu, które mogą akurat u Ciebie zaistnieć.
Pozdrawiam Cię, bardzo serdecznie i głowa do góry, piękna KOBIETO.
Bądź miła, dla naszych KOCHANYCH PANÓW, bo
jakkolwiek na to spojrzysz, to życie bez nich, nie ma radosnych barw.
Irena Dudek