Niestety, ale świat należy do odważnych
Wszystko w życiu, wymaga ryzyka, nawet idąc do pracy, nie wiesz, czy wrócisz cały i zdrowy.
Jak to jest w miłości? To jest dopiero ryzyko. Powiedziałabym że ryzyko życia, gdyż nie wiesz, czy zakochujesz się, we właściwym człowieku. Czy uda, Ci się związek i jak długo będziecie razem. Wszystko to, to jedno wielkie ryzyko.
Jola, poznała pewnego mężczyznę na disco. Spędzili razem siedem godzin, na tańcach, a wydawało się jej, że to mała godzinka.
Przyszła do domu i zastanawiała się, co to było, gdyż nigdy w swoim życiu, nie zaznała, czegoś takiego.
Czas mijał, tak szybko, jak w innym wymiarze. Była bardzo szczęśliwa.
W tańcu stanowili jedność.
Co słowo, to uśmiech, szczery, odprężający śmiech, szczęśliwych ludzi.
Po tym tańcu, była odmieniona, bez stresu, pełna życia, a w myślach miała, tego człowieka.
On, odczuwał to samo. Zaproponował jej wspólne spędzenie, weekendu w górach.
Zgodziła się, musiała zaryzykować, gdyż inaczej miałaby do siebie żal, że przegapiła szczęście.
Wspólny weekend rozjaśni Ci w głowie, czy nie tracisz czasu
Po spotkaniu okazało się, że było to nieszczęśliwe ryzyko w jej życiu.
Jedno jest prawda, że szczęściu trzeba podać rękę i ciągle je pielęgnować. Jednak w tym wypadku, było inaczej.
Jola, po przyjeździe z gór, natychmiast się, odkochała.
Dlaczego? Nie chciała, na ten temat w ogóle rozmawiać i już.
Na pewno, nie jest to, łatwa decyzja. Jak się przekonasz, czy to złoto, czy zwykle śmieci?
Musisz troszkę przekroczyć, obowiązujące normy moralne i sprawdzić osobiście, na żywo.
Prawdą jest, że takie utrzymywanie znajomości,przez spotykanie się raz na tydzień, lub rzadziej, jeszcze po godzince, dwie – to strata czasu, na dłuższą metę. Zapytasz, dlaczego?
Otóż, na randkę, każdy przyjdzie uśmiechnięty, wystrojony i w niebiańskim nastroju, bo to, tylko randka.
Godzinka, dwie, przeleci. Wracamy do domu i dalej nic konkretnego o tym człowieku, nie wiemy, tylko tyle co nam powiedział. Ale, czy powiedział prawdę? Hum, to się okaże, a czas
znowu ucieka i mamy zablokowane, bo nie wiemy, czy szukać kogoś innego, czy nie?
A jeszcze na dodatek, jak poznajemy kogoś, przez Internet, nie spotykamy się z nim, to dopiero zagadka. Znam kobietę, która przez pół
roku, rozmawiała na czacie z mężczyzną, a okazało się, że to była jakaś, złośliwa kobieta.
Szkoda czasu, na tajemnicze rozmowy w Necie
Owszem, te pierwsze słowa, mogą być zamienione w rożnych okolicznościach, bo musi być ten początek, ale potem jak najszybciej, trzeba się spotkać.
Jeśli dana osoba, unika spotkania, to znaczy, że ma nie czyste sumienie i szkoda dla niej czasu. Bardzo ważną rzeczą, jest zrobienie wywiadu środowiskowego o tej osobie.
Jeśli, nie umiemy tego zrobić sami, to warto poświęcić, parę groszy na detektywa. Trudno, trzeba mieć jasne sytuacje.
Dopiero potem, możemy poświęcać coraz więcej czasu, danej osobie. Jestem zdania, że trzeba sprawdzić, sprawdzić i jeszcze raz sprawdzić!
Jest czystą głupotą, oszczędzać parę groszy na detektywa albo jakiś, wspólny wyjazd, a potem wchodzić w tą znajomość, coraz bardziej. Nagle, okazuje się, że to, nie ten człowiek…
Różne znajomości, gdyż trzeba szukać drugiej połówki
Jesteś samotna, samotny, szukacie tej swojej upragnionej osoby. Próbujesz raz, drugi, trzeci i
może tak być, że nie wychodzi.
Co robić? Hum, bywa i też tak, że nie wychodzi…
Jednemu jest sądzone, przeżyć długie lata z dobrym człowiekiem, a drugi jest, ciągle
oszukiwany, wykorzystywany i dręczony psychicznie przez swoją ukochaną osobę.
Tak to jest, jakoś dziwnie, zorganizowane przez Górę i nie nam to osądzać.
Jednak trzeba wziąć, sprawę w swoje ręce, żeby przeżyć w miarę godnie.
Przykład z życia.
Oliwka, jest samotną kobietą, niezależną, można powiedzieć, że ładną.
Chce kogoś znaleźć, na dalsze lata życia.
Zaczęła robić poszukiwania.
Jak dotąd spotkały ją, same niepowodzenia.
Napisała do biura matrymonialnego, chodzi też na tańce.
Owszem, zawarła kilka znajomości, ale trafia, na jakichś, dziwnych mężczyzn.
Na przykład, ostatnia znajomość, to była totalna katastrofa.
Będąc na tańcach, poznała mężczyznę, który startował do niej, bardzo natarczywie.
Był przystojny, dobrze ubrany, kulturalny.
Stopniowo zaczął ją, coraz bardziej oczarowywać.
Po miesiącu znajomości zaproponował jej nawet wspólne, spędzenie świąt Bożego Narodzenia.
Ale, była to, tylko propozycja.
Myślała, że to w końcu ten. Niestety, czekała, dzwoniła – nie odbierał telefonu.
Patrząc z boku, to zachował się, jak wariat.
Wiedz o tym, że możesz też trafić na mężczyznę z dwubiegunowością
Dlaczego zawracał i mieszał kobiecie w głowie? Podobnych przypadków, miała kilka.
Widocznie jej energia, przyciąga takich mężczyzn. Musi się uodpornić i szukać dalej.
Moje zdanie jest takie: szukajcie, a znajdziecie. Trzeba dążyć, do celu. Na miłości, łamią sobie zęby, nawet najtęższe głowy tego świata.
Jednak jest to, takie uczucie, że nie ma osoby, która by go, nie pragnęła.
Wydaje mi się, że im bardziej nerwowo szukasz, tym bardziej mierne, wyniki masz. Jak, za bardzo coś chcemy, to skutek jest odwrotny.
Najlepsza metoda, to zwolnić, odreagować, a po czarodziejsku – puścić to w inny wymiar, niech
się materializuje, bo nasza natarczywość, tylko przeszkadza.
Owszem, trzeba wierzyć, pragnąć i oczekiwać spełnienia, ale nie natarczywie.
Dać sprawie trochę odczekać, a jeśli nic nie wyjdzie, skierować kroki w inną stronę.
Podam przykład z życia.
Alina przeżyła 3 rozwody…
Alina miała, trzech mężów.
Zaczęła się zastanawiać, co u licha jest, że każde jej następne małżeństwo, było gorsze, od
pierwszego.
Jakby nie było, przeżyć trzy rozwody, to nie takie przyjemne.
Alina, była silną kobietą, jednak z małżeństwami, jej nie wychodziło.
Pierwszy mąż, pijak. Nigdy nie mogła, na nim
polegać. Jak poszedł na zakupy, to albo wrócił późno wieczorem z pobrudzonym chlebem i
rozdartą marynarką albo przyszedł bez pieniędzy i bez chleba, i ledwo się trzymał na nogach. Życie z nim, to było piekło. Na dodatek po pijaku, był jakiś podekscytowany i wyrządzał
awantury. Potrafił mówić sam do siebie, do białego rana. Sen, był niemożliwy.
Dobrze, rozwiodła się. Miała nadzieję, że skołatane nerwy uspokoi, przy drugim,
normalnym mężu. No było fajnie, ale gdzieś około roku.
Przez ten czas, ciągle szukał bardziej, płatnej pracy. Jednak, tak się składało, że podczas tego szukania, miał przerwy w pracy po miesiącu,
dwa i nie dawał nic na utrzymanie domu.
Nie każdy mąż, potrafi utrzymać rodzinę
Takim był pracownikiem, że właściwie to każda firma, starała się go pozbyć.
Wytrzymała z nim 3 lata. Cały czas, sama utrzymywała dom. Niestety, nie dało się.
Postanowiła rozwieść się z tym obibokiem.
Znowu została sama. Musiała też dbać o syna z pierwszego małżeństwa.
Więcej dzieci, nie miała.
Czas płynął. Jakby nie było, samej trochę
smutno, na dłuższą metę.
Postanowiła się pozbierać i ułożyć sobie, jeszcze raz życie.
Poznała fajnego, przystojnego mężczyznę, który przypadł jej do serca, najbardziej z tych wszystkich swoich mężów.
Też był rozwiedziony i miał córkę.
Minął jakiś czas, zdecydowali się, że założą rodzinę.
Tak też zrobili, pobrali się. Małżeństwo układało
się wspaniale. On miał świetne podejście, wiedział, co, gdzie i kiedy, aż ją to nieraz dziwiło, że tak zna, psychikę kobiety.
Była szczęśliwa i to bardzo. Sielanka trwała dwa i pół lata.
Potem okazało się, że jej wybranek ma wielki dar, do nowych znajomości.
Nie wytrzymał, zdradził Ją.
Nawet sama nakryła go z kochanką, młodszą od niego o dwadzieścia pięć lat, mogła by, być jego córką.
Koniec, szczęście się skończyło. Przeżyła trzeci rozwód.
Zdecydowała, że już, nie chce nikogo, że ma pecha do facetów i do końca życia będzie sama.
Tak żyła, pięć lat. Czas szybko płynie. Największy żal, zostaje zamazany przez stalowego pana, jakim jest CZAS.
Alina, poszła raz do koleżanki, po coś tam. Zastała u niej jej brata, wdowca.
Nawet jej na myśl nie przyszło, żeby zakładać jakąś znajomość. Poszła do domu i tyle.
Po kilku dniach, dzwoni koleżanka, że bardzo chciałby się z nią spotkać, jej brat.
Alina dopiero za czwartym razem trafiła, na dobrego człowieka
Czy wyrazi na to zgodę.
Oczywiście, zgodziła się, ale od razu, na pierwszym spotkaniu, wyłożyła kawę na ławę,
jakie ma zezowate szczęście do mężczyzn.
On cierpliwie, wszystko wysłuchał i powiedział takie zdanie z biblii: kołaczecie, a będzie wam otworzone.
Spotykali się przez rok. Pobrali się. Są już sześć lat małżeństwem.
Jeśli chcecie szukać szczęścia, to właśnie u nich.
Kto by powiedział, że uda się jej dopiero za czwartym razem.
Szczęście zapukało do niej, kiedy wszystko puściła na luz, przyjdzie to przyjdzie, a jak Góra
zadecyduje, że nie, to też trzeba żyć.
Jednak przyszło.
Ktoś powie, że po co jej był, czwarty ożenek.
Mogła już być sama.
Tak nawet powiedział jej syn, ale syn założył
swoją rodzinę i wyprowadził się.
Co ją czekało? Pustka, samotność, to też nie jest, do pozazdroszczenia.