Rzeka czasu
(fragment książki – Jak bez stresu rozwiązywać problemy życiowe?)
A teraz, pokaże Ci coś bardzo ciekawego. Coś, czego warto się nauczyć. Jeśli jesteś już w tym miejscu, to znaczy, że wytrwasz do końca.
Na pewno będziesz chcieć, zobaczyć swoje życie. To co było i to, co będzie.
Potrafisz już wchodzić w stan rozluźnienia i programować, odruch warunkowy.
Potrafisz również, wizualizować. Mam nadzieje, że przećwiczyłaś, przećwiczyłeś
wszystko perfekcyjnie. Jeśli nie, to radzę wrócić do tego, gdyż te i następne ćwiczenia, mogą Ci nie wyjść.
To zaczynamy. Oczywiście, usiądź wygodnie i wejdź w stan rozluźnienia. To już, wiesz. Bez tego wejścia, nic nie zrobisz.
Teraz, zwizualizuj przed sobą, rzekę czasu, która nieustannie płynie. Zobacz ją, bardzo dokładnie.
Ty, płyniesz po niej łódką. Ale, od chwili obecnej płyniesz do tyłu, pod prąd.
Obserwuj siebie, bo w tej łódce będziesz, coraz młodsza/młodszy.
W każdym domku jest 5 lat, Twojego życia
Na rzece co pięć lat, są postawione małe, kolorowe domki.
Mogą być żółte, czerwone, zielone. Twój wybór.
Wchodzisz do tego domku i uważnie obserwujesz, jakie sceny z Twojego życia rozgrywają się w tym czasie.
Spokojnie bądź cierpliwy i zauważ wszystkie, ważniejsze sceny z tego czasu.
Spójrz też do lustra, które wisi na ścianie tego domku, na swoją twarz.
Zapamiętaj, czy jest smutna, czy uśmiechnięta i zauważysz, że ubyło Ci lat…
Domki na rzece czasu, to fragment z Twojego życia
Domek ten, oznacz numerem jeden. Teraz, otwórz oczy i zapisz wszystko
co było dobre i wszystko, co było złe w tym okresie, Twojego życia.
Dobrze, teraz znowu wejdź w „stan”. Zamknij oczy i cofnij się na swojej rzece
czasu, znowu o pięć lat. Tam, będzie czekał na Ciebie domek, numer dwa.
Podobnie, wejdź do niego. Spójrz w lustro i zobacz swoją twarz, że jest jeszcze młodsza.
Zauważ również, czy Twoja twarz jest w tym czasie szczęśliwa, czy nie.
Teraz, znowu przypomnij sobie i odtwórz z szczegółami, wszystkie ważniejsze sytuacje jakie wydarzyły się, wtedy w twoim życiu.
Te dobre i te złe. Dokładnie się, im przyjrzyj. Teraz, otwórz oczy i zapisz wszystko, na swojej kartce.
Swoją podróż w czasie do przeszłości, możesz kontynuować w zależności, od Twojego życzenia.
Możesz się cofnąć pięć, dziesięć, piętnaście, dwadzieścia lat wstecz i więcej. Zawsze, co pięć
lat, wejdź sobie do swojego, kolorowego domku i przeanalizuj ze szczegółami, co się wydarzyło.
To pomoże Ci, dokładnie zobaczyć, co zrobiłeś w swoim dotychczasowym życiu mądrego, a co
głupiego. Chociaż przedtem, wydawało Ci się to, bardzo mądre.
Potem, dokładnie jeszcze raz przeczytaj, swoją kartkę i przemyśl wszystko. Kartki, nie pokazuje się nikomu, to Twoja tajemnica.
Zastanów się czy stare błędy możesz jeszcze naprawić, czy jest już za późno
Możesz tylko zastanowić się, czy niektóre błędy, można jeszcze naprawić, czy jest już
za późno, bo odpłynęły wraz z wodą, na rzece czasu.
Teraz możesz zaglądnąć do przyszłości
Podobnie zrób, jeśli chcesz zobaczyć, swoją przyszłość.
Jeśli, chcesz zobaczyć swoją przyszłość, stań w wybranym przez siebie punkcie i od tego momentu, płyń wraz z prądem rzeki.
Powiedz w duchu, że podobnie jak w przeszłości, tak i w przyszłości, chcesz zobaczyć, kolorowy
domek, po upływie czasu pięciu lat, do którego będziesz mógł wejść.
Tak, masz zamknięte oczy, wchodzisz w „stan” i płyniesz w przyszłość, swoją przyszłość. Możesz płynąc łódką albo bez, jak wolisz.
Kiedy upłynie pięć lat, na rzece pojawi się kolorowy domek. Wchodzisz do niego, otwierasz drzwi.
Patrzysz w lustro. Jaką, masz twarz? Smutną czy wesołą? Widzisz również, że trochę Ci przybyło, czasu.
To nic, tak już jest na ziemi. Teraz, rozglądaj się bardzo szczegółowo i staraj się zauważyć
wszystkie sytuacje, jakie pojawią się w domku. Zapamiętaj je, dokładnie. Te dobre i te złe.
Otwórz oczy i zapisz je dokładnie, bo potem, kiedy będziesz po wizycie w kilku domkach,
możesz zapomnieć. Zaznacz na swoim domku, numer jeden.
Dobrze, teraz wsiadasz do swojej łódki i płyniesz dotąd, aż pojawi się następny domek, to znaczy, że upłynęło już pięć lat.
Wyczuj intuicyjnie, czy warto daleko wybiegać w przyszłość?
I znowu wejdź, do domku. Spójrz w lustro, zobacz swoją twarz i zobacz, czy znać, że przybywa Ci lat.
Trudno. Zauważ wszystkie sytuacje, jakie wydarzyły się w tym domku. Zobacz je, bardzo dokładnie.
Zapisz, jak w poprzednim domku. Zaznacz numerem dwa, swój domek.
I w ten sposób postępuj, dokąd tylko chcesz dopłynąć.
Jednak nie radzę Tobie, wybiegać za bardzo w przyszłość, bo mogą zaistnieć takie sytuacje, o których lepiej nie wiedzieć.
To już pozostawiam, Tobie. Ty, decydujesz o tym, co chcesz wiedzieć.
Rzeka czasu, może zabrać Cię w podróż, do dalekiej przyszłości.
Kiedy, włożysz w to ćwiczenie serce i dużo cierpliwości, to dowiesz się wiele ciekawych
rzeczy o swoim życiu. Od tego momentu, nie będziesz iść, przez swoje życiu w ciemno.
Zawsze, będziesz wiedzieć, kiedy iść prosto, a kiedy skręcić i wejść na inną drogę, która jest właściwsza.
Zacznij rozwiązywać konkretne problemy życiowe
a. Brak kreatywności
b. Lenistwo i liczenie na cud.
c. Nieuctwo, brak chęci do nauki.
d. Chamstwo.
e. Egoizm.
f. Ciągłe zdrady.
g. Skąpstwo.
h. Hulaszczy tryb życia.
i. Alkoholizm.
j. Wieczny student.
k. Przerost ambicji.
l. Kompleksy.
ł. Notoryczne kłamstwo, bajkopisarstwo.
m. Życie z naiwnych kobiet.
n. Problemy z trudnym charakterem, swoich dzieci.
Widzisz, tych problemów jest bardzo, bardzo wiele. Ja podałam tylko, te najważniejsze.
Teraz, przeczytaj jeszcze raz wszystko od początku, co jest w tej książce i zastosuj w życiu.
Po to, ją napisałam. Ja jestem praktyk i uważam, że teoria, która nie jest
zastosowana w praktyce, to tylko bezużyteczna teoria.
Wszystkie te przypadłości, będziesz mieć opisane, krok po kroku.
Przykłady są, wzięte z życia. Przemyśl każdy z nich i znajdź, konkretne rozwiązanie.
Powiesz, co może tych ludzi uratować? Jakie, widzisz wyjście? A może będzie taka
sytuacja, że nie znajdziesz wyjścia? Cóż, też może się tak zdarzyć.
Dobrze, to zaczynamy!
Brak kreatywności
A teraz, przeczytaj uważnie ten przykład wzięty z życia, który jest najprawdziwszy.
Ola i Krzysztof, pobrali się w bardzo młodym wieku. Mieli, po dwadzieścia lat.
Zawsze twierdzili i twierdzą dalej, że dopadła ich bardzo wielka miłość, ta prawdziwa.
Jak układało się ich, dalsze życie? Krzysztof, wprowadził się do Oli, bo była
jedynaczką i jej rodzice, wybudowali dla niej piękny dom.
Naprawdę piękny. Była to krwawica, całego ich życia. Nawet, niektórzy znajomi mówili
im, po co taki okazały i duży? Macie przecież tylko, jedną córkę.
Ale to już, ich sprawa. Matka Oli, Stefania, starała się za wszelką cenę, zawsze zaspakajać wszelkie zachcianki, jej córki.
Największy problem to był taki, że ona jako matka, była nadopiekuńcza. Pałała do Oli, tak zwaną małpią miłością.
Wszystko co Ola zrobiła źle, to starała się wytłumaczyć, na korzyść Oli.
Po zdaniu matury w technikum ekonomicznym, to też był cud, poszła do pracy.
W tej pracy, bywało różnie. Ola, nie wracała zachwycona. Trzeba było się czymś
wykazać, bo to przecież praca, a nie wczasy.
Ola, popracowała chyba pół roku i zaczęła szukać, innej pracy. Kiedy tak sobie siedziała w
domu, to stwierdziła, że właściwie to ona, nie musi pracować. Bo tak doradził jej, mąż Krzysztof.
On sam, pochodził z biednej, pijackiej rodziny. I jego rozumowanie było trochę inne, niż rodziców Oli.
Masz już wybudowany dom, niektórzy dopiero o tym marzą, mówił do Oli. I co?
I najzwyczajniej w świecie, Ola go posłuchała i siedziała sobie w domu, nigdzie nie pracowała.
Nadopiekuńczość rodziców, prowadzi do biernej postawy
A Krzysztof, co robił Krzysztof?
Krzysztof, był po szkole zawodowej i zaczął pracę, jako spawacz. Popracował rok i
stwierdził, że ta praca jest dla niego, za ciężka. Jego teściowe, czyli rodzice Oli, mieli
średniej wielkości gospodarstwo. Krzysztof postanowił, pracować w tym gospodarstwie.
Powiedział, że będzie panem u siebie i nikt nie będzie, nad nim stał. Prawda jest jednak taka, że
nie było to, aż tak duże gospodarstwo rolne, żeby przynosiło jakieś, konkretne dochody.
Owszem, można było żyć, ale skromnie i ciężko pracować.
Przede wszystkim, to brakowało konkretnych maszyn rolniczych. To już był
tak duży wydatek, że rodzice Oli, nie byli w stanie ich kupić.
I co, teraz? Tak sobie pracowali, trochę maszynami, a trochę ręcznie. Do domu, zaczęła zaglądać bieda.
Na dodatek Krzysztof, korzystając z okazji, że nie musi iść na konkretną godzinę do pracy, zaczął
sobie popijać alkohol i to porządnie. Nieraz pił po trzy, cztery dni.
Nie dbał w ogóle o te maszyny, które już były.
Nie pracowałeś na to, to nie szanujesz, mówili…
Kiedy przyszła zima, to stały na powietrzu i rdzewiały. Nie chciało mu się nawet, dać je pod dach.
Teściowe kupili ich, za swoją krwawicę. Teść, zawsze pracował w państwowym zakładzie, inaczej ciężko byłoby z finansami.
Zięć, rzucił pracę w zakładzie. W niedługim czasie, teść Krzysztofa zmarł. Stefania, została sama.
Krzysztof, zaczął bardzo poniżać i poniewierać, swoją teściową. Za co? Za to, że czasem zwróciła mu uwagę, dlaczego tyle pije?
Wywiązała się między nimi, wielka nienawiść. Do tego stopnia, że Ola musiała Matkę zamykać na
klucz w pokoju, kiedy Krzysztof przyszedł pijany, bo groził, że ją zabije.
Stefania, nie mogła go już wyrzucić z swojego domu, bo ten dom był Krzysztofa i Oli.
Kiedy za dużo dajesz, to tego kogoś przyzwyczajasz, że zawsze musisz dać
Ona, miała tylko wymowę, czyli prawo zamieszkiwania, do końca życia.
Do domu zaczęła, zaglądać bieda. Maszyny zużywały się, a na kupno nowych, nie było pieniędzy.
Przyszedł czas, że zmarła i Stefania. Co zostało z pięknego kiedyś, gospodarstwa i domu?
Ruina! Dom, trzeba była wyremontować. Nie było na to pieniędzy.
Nie było też pieniędzy, nawet na ogrodzenie tego domu. Wieczorem, spacerowały koło schodów lisy.
Nie dało się też hodować kur, bo brak ogrodzenia. Wszystko, trzeba było kupić.
A co, na to Ola? Ola, już tak została pociągnięta w dół przez Krzysztofa, że jej poziom
intelektualny w tej chwili, równał się początkowym klasom, szkoły podstawowej.
Nieubrana, zaniedbana. Z trudem wychowała troje dzieci, które poszły z domu. Co, miały robić w takim, domu?
Zostało tylko, jakieś dwudziestoletnie auto, które wiecznie się psuło.
Nawet, łazienki nie mieli, bo jak się coś tam zatkało w kanalizacji, to nie miał kto naprawić.
Ola i Krzysztof, nie rozmawiają z sobą tygodniami. Dlaczego? Bo Krzysztof pije, jak wariat.
Nawet potrafi sprzedawać po kryjomu, pokradzione różne rzeczy z swojego domu, żeby mieć na alkohol.
I co Ty, na to?
Jak powinni sobie, od samego początku poukładać życie, żeby nie popaść w taką ruinę?
Proszę, rozwiąż problem tej rodziny. Jakie widzisz możliwości, żeby wyjść z tej kamienistej drogi?
Najpierw, trzeba zacząć, od początku. Od jakiego momentu, zaczęło się dziać źle?
Kto, popełnił błąd?
Alkoholizm zabija rodzinę
Dlatego tak ważny jest fundament na jakim budujesz swoje małżeństwo. Przeważnie jak ojciec pije, to które z dzieci zrobi to samo.
I widzisz, ile rodzin popada w patologie z powodu alkoholizmu, ojca rodziny?
Może zacznę Ja. Otóż, od samego początku, Ola i Krzysztof zaczęli źle układać, sobie życie.
Ola, wiedziała, że Krzysztof jest prostym chłopakiem, bez wykształcenia z pijackiej rodziny.
Czego można się, po takim chłopaku spodziewać? Nic dobrego, skoro sam nie dążył, do zdobycia wykształcenia.
Mógł, pracować i uczyć się. U niego, nie było widać chęci do nauki. Źle się uczył w szkole.
W domu były, zawsze kłótnie. Wyniósł więc, złe wychowanie. Pochodził z biedy, ale sam też do niczego, nie dążył.
Brak kreatywności. Jeszcze Olę ściągnął w dół, bo doradził jej, żeby rzuciła pracę.
A Ola pracowała jako księgowa, no, młodsza księgowa, bo dopiero zaczynała pracę zawodową.
Krzysztof, nie wyniósł z swojego domu, poszanowania rzeczy. Nie dbał również o to, co przyszło mu w prezencie, od teściów.
Był chamski dla nich, podobnie zachowywał się jak kiedyś, jego ojciec.
Nie kwapił się również, do pracy zawodowej. Wolał być, wolnym strzelcem i pracować na
gospodarstwie, ale tylko wtedy, jak miał na to ochotę.
Często pił. Nie dbał o rodzinę i wychowanie, dzieci. Dzieci, wychowywały się w kłótniach i
awanturach pijackich i braku szacunku, do swoich dziadków.
Któż to widział, żeby bić teściową po pijanemu! Raz, zdarzyło się, że po pobiciu,
Stefania poszła, do prokuratora. Dostał, wyrok w zawieszeniu.
Ola, poszła za głosem „dolnego czarkamu”, a nie rozumu. To nie była, mądra i prawdziwa miłość.
Dlaczego się, nie rozeszła z nim? Była, za słaba psychicznie.
Rozwód jest wielkim wysiłkiem psychicznym i słaby człowiek, nie zrobi tego
Ktoś, kto jest słaby psychicznie, nigdy się nie rozwiedzie z swoim małżonkiem.
Tym bardziej, jeśli ta druga strona jest o wiele, silniejsza psychicznie.
Przecież widziała, jak Krzysztof poniża i bije jej matkę, nie mówiąc już o niej. To był syn
alkoholika, który w swoim domu robił to samo, co kiedyś jego ojciec.
Ola, nie była również kreatywna. No w tym wypadku, to można się zastanowić, czy jej
matka, nie była dla niej za dobra. Miała ją tylko jedną i zawsze, chciała jej uchylić świata.
Cóż, może to miało wpływ, a może nie. Nie ważne. Czas szedł do przodu i powinna,
jakoś normalnie reagować, na czarne sytuacje w jej życiu.
A ona, siedziała, jak matołek, bo jak inaczej ją nazwać?
Powiem tylko tyle, że zaistniała patologia, nie została w porę przerwana. Potem, to już wszystko zmierzało, ku dołowi.
Rodzicom należy się szacunek
Życie małżeńskie, między Olą i Krzysztofem. Podłe traktowanie, swoich teściów.
Pogłębiająca się bieda, gdyż zarówno Ola, jak i Krzysztof, zajęci byli konfliktami. Nie
rozwijali się tylko cofali, jeśli chodzi o wiedzę. Przecież świat, bardzo szybko zdąża, do przodu.
Zarówno Ola jak i Krzysztof, okazali się w życiu bezradni. Zero kreatywności. Na
dodatek, wkroczył jeszcze alkoholizm Krzysztofa.
Powiem Ci, że taką patologię, jest bardzo trudno zlikwidować. Ci ludzie, mają już inne
umysły. I przeważnie, nie chcą żadnej naprawy.
To są ludzie, od których najlepiej trzymać się z daleka.
Powiedz, jak naprawisz wieloletniego alkoholika, który już nie ma normalnego mózgu?
Jak przemówisz, zakompleksionej i zastraszonej kobiecie, że można się rozwieść i zacząć wszystko, od nowa?
W tym wypadku, potrzebna jest pomoc dobrych specjalistów.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ich dzieci wyrosły w patologii i również mogą,
jak nie na pewno, powtórzyć to samo, co ich rodzice.
I sama widzisz, czy Ola, kiedy poznała Krzysztofa, nie powinna zapytać podświadomości, jaki z niego będzie mąż?
Cóż, ale nie miała wiedzy. A brak wiedzy, głupota, zawsze prowadzi do tragedii i cierpienia.
Lenistwo i liczenie na cud
To również jest niedobra przypadłość. Brak chęci do pracy, to tragedia. Już bardzo
dawno temu, powstało takie ludowe przysłowie: nie pracujesz, to nie jesz. No bo, jak inaczej?
Jeśli człowiek jest dorosły, zdrowy, to jak można żyć bez pracy? To typowy, pasożyt społeczny.
I z takich ludzi, wywodzą się też różni przestępcy, jak: złodzieje, oszuści itd.
Niestety, ale potrzebę jedzenia, każdy żyjący człowiek, musi zaspokoić.
Musi też coś, na siebie ubrać i mieć jakiś dach, nad głową.
To przecież, nie dżungla.
Podam Ci autentyczny, przykład z życia wzięty. Była sobie rodzina. Jak zwykle dwoje dzieci,
zgodne małżeństwo. Piszę, że zgodne, tylko czy na pewno zgodne?
Skoro żona Ewelina, za żadne skarby nie chciała podjąć, żadnej pracy. Dzieci, poszły
już do szkoły i mogła iść do pracy, jako technik farmacji. W pobliskiej aptece, właśnie potrzebowali, kogoś takiego.
Niestety, Ewelina uparła się i powiedziała mężowi Jerzemu, że pracy to ona ma dość w domu. I, że nie będzie, wiecznie żyła.
Nie ma zamiaru harować, jak jej znajome. A pięknego auta i supernowocześnie, urządzonego mieszkania, to ona nie musi mieć.
Jej wystarczy to, co ma i koniec, kropka. Jak dzieci były w szkole, to lubiła iść na spacer,
oglądnąć ciekawy film albo zrobić sobie, małą drzemkę.
W mieszkaniu, miała czysto. To trzeba, przyznać. Posprzątane, poukładane. Obiady też gotowała, bardzo smaczne. I tak, życie mijało.
Jerzy, myślał kiedyś o budowie domu, żeby dzieci coś miały.
A Ewelina go, wyśmiała. Powiedziała, niech się same dorabiają. Jej nikt, nic nie dał.
Jerzemu powiedziała wprost, że do pracy nie pójdzie i koniec. Jak mu to nie
odpowiada, to musi zmienić żonę, bo ona, nie ma zamiaru się zmieniać.
Są żony, które za żadne skarby, nie podejmą pracy zawodowej
Jerzy, kiedyś w nerwach zapytał ją, co by zrobiła jakby zmienił żonę? Odpowiedziała mu, że nie rozpaczałaby wiele.
Zaraz znalazłaby sobie kogoś, kto zgodziłby się z jej zasadami i wymaganiami. Jerzy z wrażenia, aż na chwilkę zaniemówił.
Dlaczego? Zdziwiła go pewność Eweliny, że od razu by kogoś sobie znalazła. Zamyślił
się chwile i już nie był taki, pewny Eweliny. A może ona już kogoś ma, pomyślał.
Dlaczego, jest taka pewna siebie?
Jednak, nigdzie nie chodziła z nikim się nie spotykała, bo zawsze, kiedy do niej
zadzwonił, a robił to często, to odebrała telefon.
Na razie, nie wracali już do tej rozmowy. Dzieci, chodziły właśnie, do szkoły podstawowej.
Kiedy Jerzy to wszystko, na spokojnie przemyślał, to wolał przystać na warunek
Eweliny, żeby nie pracowała, niż chodzić po sądach rozwodzić się i zakłócać swoim dzieciom, szczęśliwe dzieciństwo.
Nie można powiedzieć, bo Ewelina była dobrą matką dla swoich dzieci, dbała o nich.
I co, jak rozwiązać ten węzeł gordyjski?
Cóż, Najwyraźniej to Ewelina nie lubi się przepracowywać i tak, już zostanie.
Oświadczyła jasno i wyraźnie, że woli zmienić towarzysza życia, niż iść do pracy.
Jerzy, musiał wybrać albo wóz, albo przewóz. Wybrał chyba ten przewóz, bo lepiej mieć święty spokój i całą rodzinę.
Wszystko wskazuje na to, że Ewelina się nie zmieni. Trzeba by, zapytać podświadomość.
Już wiesz, jak to zrobić. Czy warto w ogóle rozmawiać z Eweliną, na ten temat? Tego,
dowiesz się z wielkiej skarbnicy wiedzy, jaką jest podświadomość.
Brak chęci do nauki
No właśnie. To jest jeden z ważniejszych problemów.
Jak ktoś może się rozwijać, jeśli na widok książki czy wiedzy w jakiejkolwiek postaci, dostaje mrówek na ciele.
Tak mi powiedział raz, jeden młody chłopak. Proszę pani, kiedy rozpoczyna się lekcja i
nasza pani zaczyna coś tam nudzić, to najchętniej uciekłbym z klasy. A tu dopiero, lekcja się zaczęła.
Kto wymyślił tę, głupią naukę? Zapytałam go, czy nie jest ciekaw świata? Czy nie interesuje go, wiedza?
Na razie ogólna, a potem może wybrać sobie to, co stanie się jego pasją.
On odpowiedział, że jego to interesuje ładna fura i dużo kasy.
Cóż za, okaleczone myślenie. Powiedziałam mu, żeby mieć tę piękna furę i dużo kasy, to
trzeba posiadać jakąś wiedzę, na konkretny temat.
Wykazać się, zapracować na to wszystko. A może masz jakiś talent, to trzeba go rozwinąć?
Na nic zdały się moje wypowiedzi, bo chłopak odpowiedział, że wszystko jakoś się zrobi.
Pytam jak, jakoś się zrobi? To on, zamilkł. Po chwili, powiedział.
A, co mi tam pani będzie, głupoty opowiadać. Mówi pani podobnie, jak w szkole.
No, to zamilkłam. I oboje nie doszliśmy, do porozumienia. Rozmowa, została zakończona.
Naiwność to też „choroba”
Jestem ciekawa, jaką on będzie jeździł furą w przyszłości. Oby ta fura, nie nazywała się „dwie nogi”.
Właśnie z takich naiwniaków, buduje swoje szeregi, świat przestępczy.
To tacy niesprecyzowani ludzie, są dobrym materiałem, którym może kierować jakikolwiek, samozwańczy „Guru”.
I właśnie oni, padają ofiarą różnych sekt, które potrafią po mistrzowsku, manipulować
ludźmi, nie mającymi sprecyzowanego celu życiowego.
Podam przykład z życia wzięty.
Była sobie, rodzina. Mieli dwóch synów. Starszy Henryk, nie był za bardzo dobrym
uczniem w szkole, ale przechodził z klasy do klasy. Skończył szkołę średnią, zdobył zawód.
Rodzice nie mieli z nim, większych kłopotów. Kiedy zaczął samodzielną prace, poznał dziewczynę, ożenił się i rozpoczął swoje życie.
Wyjechał na drugi, koniec Polski.
Nawet było im nie raz przykro, bo bardzo rzadko pisał i przyjeżdżał. Jakoś, odzwyczaił się całkowicie od domu rodzinnego.
Trudno. Rodzicom, ciężko było to zrozumieć, ale nie było wyjścia.
Drugi syn Zdzisław, był młodszy od tego starszego o dziesięć lat. To była
wyczekiwana córka. Niestety, okazało się, że córki nie będzie.
Ten drugi, był niesamowitej urody. Był tak pięknym dzieckiem, aż zwracał na siebie uwagę.
Cóż z tego, kiedy szkoła dla niego to były, męki Tantala.
Nie można powiedzieć, żeby nauka szła mu ciężko, tylko po prostu nie chciał się uczyć i koniec.
Zawsze był problem, bo uciekał na wagary. Palił papierosy, pił alkohol.
Mimo to, bardzo się podobał dziewczynom, gdyż przyciągał je, jak magnes.
Ledwo, ledwo i z wielkim trudem ukończył szkołę podstawową.
Nie chciał pójść, nawet do szkoły zawodowej.
Cóż, niektóre geny, musi wyprostować wymiar sprawiedliwości
Od dziecka, wykazywał zainteresowanie, samymi negatywnymi wydarzeniami.
Ciągle miał jakieś kłody, trudności i tak dalej. Towarzystwo, również dobierał sobie takie, na granicy prawa.
I tak przesiedział po szkole podstawowej, do osiemnastego roku życia w domu.
Pewnego dnia, zniknął. Zwyczajnie zniknął. Nic, nie powiedział rodzicom i gdzieś widocznie wyjechał z tymi, swoimi koleżkami.
Rodzice szukali go, ale bez skutku.
Po roku doszli do tego, że jest w Wrocławiu w swoim żywiole wśród takich, jak on.
Tam cieszył się, coraz większym poważaniem. I tyle. Kontakt z nim, urwał się. Za jakieś pięć lat, ktoś dał znać, że Zdzichu, nie żyje.
Nawet, nie wiadomo co się stało. I tak zakończył, swoją karierę.
Rodzice zastanawiali się, na kogo on mógł się podać, skoro oni byli pracowitymi i porządnymi ludźmi. Dziwne.
Niestety, nie byli w stanie nic zrobić. I wszystkie tłumaczenia, prośby, groźby,
nawet płacz matki – nie skutkowały. Taki kamień.
Psycholog również, był bezradny. Cóż, tacy ludzie są ściągani przez jakieś dziwne siły,
na złą drogę. Nikt, nie jest w stanie przemówić im, do rozumu.
Jak widzisz, rodzice mieli dwóch synów, a na starość zostali całkowicie sami.
Pierwszy syn, nie wiadomo, dlaczego zapomniał o nich. Nie interesuje go jak im się powodzi, czy są zdrowi i tak dalej.
Też bardzo nieczuły, według mnie. Niedobry człowiek. Tyle tylko, że nie sprawiał takich kłopotów, jak ten pierwszy.
A Zdzichu, to szkoda mówić. Nieraz rozmawiałam z jego matką, która mówiła mi,
że on zabiera jej tyle zdrowia, jakby miała z dziesięcioro innych, jeszcze dzieci.
Każda matka, która już wychowała swoje dzieci i ma doświadczenie w tym temacie, to
powie Tobie, że taki się urodził i nie da się go zmienić.
Dziecko, które nie chce się uczyć, to od małego już można, to zauważyć. Zaczynając, od przedszkola.
Natomiast dziecko inteligentne, łaknące wiedzy też poznasz już w przedszkolu.
Widocznie ma zapisane w swoim życiorysie, iż jego przeznaczenie jest takie, a nie inne.
Tak by to można, najprościej ująć.
Chamstwo
Na pewno zdążyłaś się już przekonać, jak wielkim problemem jest zakorzenione, chamstwo w rodzinie.
Po chamsku, odnoszą się do siebie małżonkowie. I po chamsku, odnoszą się też do rodziców, dzieci.
Atmosfera jest, wówczas okropna. Ciężko jest, wytrzymać w takiej rodzinie. Zresztą, chamstwo może występować, nie tylko w rodzinie.
Zauważ, jak układa się współpraca, jeśli ma się chamskiego szefa czy szefową.
Czym to można tłumaczyć, że ktoś jest dla nas bez powodu przykry i podły w swoim zachowaniu?
A słownictwo jakiego używa, to lepiej nigdy nie słyszeć.
Jak zwykle, trzeba zacząć od fundamentów. Widocznie osoby, które takie są, zostały
same wychowane w takich warunkach. To jest raz.
A dwa, mogły też przyjąć nawyki z swojego środowiska w jakim przebywały, chociaż w domu rodzinnym, mogło nie być chamstwa.
No, nie jest łatwo, pozbyć się tego, podłego nawyku. Taki człowiek, potrafi udręczyć wszystkich,ł którzy z nim przebywają.
I co? Cóż, niektórzy są już, nie do naprawienia. I potrzebne jest prawo, żeby rozwinęło nad nimi, swoje skrzydła.
Od tego są, organy sprawiedliwości. Jeśli ktoś chce i wykazuje dobrą wolę, to może iść na
terapie do psychologa i starać się wrócić, do normalności.
Ale, to trzeba chcieć. Nic, na siłę. Jeśli nie chce, to my jako zwykli ludzie, nie potrafimy sobie z nim poradzić. Potrzebna jest, siła.
Nie wiem co Ty myślisz, ale według mnie cham, zostanie chamem
Chamstwo, to okropna cecha. Jednak trzeba przyznać, że niektórzy rodzice są przyczyną tego, że ich dzieci wyrastają na chamów.
Bo podczas ich wychowywania, sami tak się zachowywali. I teraz, kiedy są już w
starszym wieku, to bardzo się dziwią, na kogo ona/ on, się podał, że jest takim chamem w stosunku do nich.
No, płakać się chce. Trzeba by przytoczyć przysłowie, że: zmądrzał kotek po szkodzie, ale ma już uciętą łapkę.
Cóż, pewne nasze postepowanie, nie jest już do cofnięcia w czasie. Jesteśmy, tu i teraz.
Podam przykład z życia.
Znałam pewną rodzinę, gdzie ojciec chłopca o imieniu Andrzej, zawsze wyzywał swoją żonę, a matkę tego chłopca – plugawymi słowami.
Oczywiście, bez konkretnego powodu, raczej dla własnej przyjemności.
Lata mijały. I znowu przytoczę przysłowie, że: Bóg jest powolny, litościwy, ale sprawiedliwy.
Kiedy Andrzej dorósł, to robił to samo z swoim ojcem. Który często musiał spać u
swoich kolegów, bo syn go wypędzał, bił i wyzywał.
Tak, teraz on odbierał z Góry, wymierzoną sprawiedliwość za krzywdy, które kiedyś wyrządzał, swojej żonie.
Tyle tylko, że żona już nie żyła. I miała z głowy, wszystkie problemy ziemskie. Sama/sam widzisz,
czego nauczył swojego syna, to to, teraz odbierał. Nauka, nie poszła w las.
Egoizm
Mówią, że egoistą i zimnym człowiekiem, trzeba się już urodzić.
To prawda, niektórzy już się tacy rodzą. Swój egoizm, wyssali z mlekiem matki.
Ale, niektórzy przejęli od kogoś właśnie, takie wzorce. Byli pod wpływem postępowania, jakiejś osoby.
Mogło to się dziać w domu, wśród najbliższych. Mogło też dziać się wśród, najbliższego otoczenia.
Syn czy córka, jeśli widzą, jak matka jest egoistka w stosunku do jej męża, a ich ojca i
traktuje go per noga, to czego mają się nauczyć?
Czas pracuje na niekorzyść, ich ojca. I chłop, mimo że wypruwa sobie żyły, żeby ich
wszystkich utrzymać, bo żonie nie chce się pracować, to potem i tak nie zazna żadnego szacunku, od swoich dzieci.
Tak, nie zazna. Bo na to, pracowała jego żona przez lata. I dzieci wyrobiły już w sobie, nawyk egoistyczny.
Ojciec, to zero. I każdy, kto nie jest nimi, to też zero. I teraz, kiedy przyjdzie czas, że sami założą
rodzinę, to zaklęty krąg się powtórzy. Będą uważać, że postępują właściwie.
W sumie to, trudno mieć nawet do nich pretensje, ale tylko w wieku niedojrzałym.
Potem, powinni zauważyć, że idą skrzywioną drogą. Trudno im będzie,
właściwie ocenić sytuacje, gdyż za wszystko ponosi winę ich matka. Smutne, ale prawdziwe.
Sama byłam świadkiem, takiej sytuacji w pewnej rodzinie.
Cóż i w tym wypadku, również jest potrzebny psycholog, żeby naprostował ten
skrzywiony obraz rzeczywistości. Inaczej, ta patologia zostanie.
Znam taki przykład, że syn jest lekarzem i regularnie po pijanemu, bije osiemdziesięcioletnią matkę, a ta skrzętnie to ukrywa, ponieważ jest ją wstyd.
Ciągłe zdrady w związku
Zdrady w związku, to piekło na ziemi dla drugiej, niewinnej osoby. Na pewno osoba
normalna i uczciwa, staje na głowie, żeby związek był szczęśliwy, a tu takie coś…
I wejdź teraz w skórę, zdradzanej kobiety czy mężczyzny. Nie ważne jaka płeć, ale to podłe.
Niektórzy starsi mężczyźni, którzy byli wychowani na łzach swojej matki, kiedy
zdradzał ją jej mąż a ich ojciec, nawet nie robią z tego, żadnej tragedii.
Uważają, że mężczyzna chociaż zdradzi, to jemu wolno. Jednak, kiedy zrobiłaby to kobieta, to dostają wypieków na twarzy i
bardzo, bardzo nią pogardzają. Wyzywają od prostytutek, dziwek i
tak dalej. Dlaczego jest taka, nierównowaga przekonań?
Cóż, oni zostali tak wychowani. Niestety, niektórzy z nich, mimo, że mają rodziny i
dzieci, to chodzą sobie, na różne rozrywki damsko męskie.
Oczywiście żona, o niczym nie wie. I, nie może się dowiedzieć. Ale, niech by tak żona spróbowała, to biada z nią.
Wyleci z domu, jak stary garnek. Ta podłość, działa w dwie strony.
Podam przykład z życia.
Znałam kobietę, która miała bardzo dobrego męża, mieli jednego syna. Jednak ona, dajmy jej
imię X, nawiązała kontakt z swoim dawnym chłopakiem.
Niestety, ale ten chłopak nie chciał się z nią ożenić. I kiedy przyszedł czas, na zawarcie
związku małżeńskiego, to ożenił się z nią kto inny, obecny mąż. Ale jej się wydawało, że ten chłopak, to był ten, który miał być, czy co?
Jakoś trudno było jej zrozumieć, odrzucenie jej. Bo jak to inaczej, można wytłumaczyć?
Potem, kiedy była już w swoim związku pięć lat, zaszła w ciąże z tym właśnie chłopakiem.
Urodziła córkę, a mąż jej bardzo się cieszył, bo również chciał córki.
Tylko ona znowu się przeliczyła, bo myślała, że jej były chłopak się rozwiedzie dla niej, a on nawet
nie chciał słyszeć o rozwodzie z swoją żoną. No zwariować, można.
Zakłamanie w małżeństwie, zdrady
I co? I lata mijały córka rosła, a jej mąż nie wiedział, że to nie jego dziecko. Nagle zachorował, na raka i zmarł.
Nigdy, nie dowiedział się on ani jej córka, jaka jest prawda.
Niedobrze się, robi. Jeśli trafi się, na tak fałszywą osobę, to nic tylko tej pokrzywdzonej stronie, współczuć.
Jak można, tak postąpić?
Niestety, ale zdrada, działa w dwie strony. I jest to niezmiernie przykre. Nie po to ludzie,
wiążą się z sobą na dobre i na złe, żeby potem być tak perfidnym.
Skąpstwo
To też, nie lada problem. Nie taki łatwy, jak się na początku wydaje. Bo ktoś, może to
mylić z tak pozytywną cechą charakteru, jak oszczędność i mądre wydawanie pieniędzy.
Niestety, to całkiem inny problem. Skąpiec, potrafi tak Ci umilić życie, że czasami to
będziesz się zastanawiać, czy powinnaś jeść obiad, bo możesz zaoszczędzić.
Kiedy, jeszcze byłam dzieckiem, ale już nastolatką, to tak się złożyło, że pojechałam
do znajomych moich rodziców na parę dni, do Krakowa. Dostałam swoje, dość wysokie
kieszonkowe i bardzo się cieszyłam, że pobędę sobie w Krakowie.
Znajomi rodziców, a szczególnie pan Zygmunt, przyrzekł, że pójdziemy razem z
jego dziećmi na lody, do Sukiennic, na Wawel.
No, te wszystkie atrakcje, jakie można zaoferować dziecku w wieku szkolnym. To
jest, zwiedzanie Krakowa za pośrednictwem, kogoś miejscowego.
Ale, los pozwolił mi być świadkiem takiej, oto sceny. Kiedy to zobaczyłam, to zostawiłam
wcale nie małe kieszonkowe żonie, tego pana i sama przyjechałam do domu.
Rodzice moi byli zdziwieni, kiedy mnie zobaczyli.
I co, się stało?
Otóż była niedziela i ta pani powiedzmy Z, bo nie chce podawać imienia, chciała zrobić dla nas wszystkich, jakiś obiad.
Dziwne, bo nie widziałam żadnych zakupów. Stał tylko słoiczek śmietany, jakaś jarzynka i kilo mąki.
Pani Z, nosiła się z zamiarem zrobienia cudownej, marnej zupki. Bo mięsa, to nie widziałam.
Pan Zygmunt podszedł, wypił tę śmietanę, zostało tylko z dwie łyżki.
Pani Z spojrzała, ale nic, nie powiedziała. A mały Antoś powiedział, że u nich zawsze
musi się najpierw najeść tatuś, a potem dopiero my.
Skąpy mąż, egoista
Za chwile, dostałam talerz jałowej zupki i tyle. Potem poszliśmy na miasto, to pan Zygmunt poszedł z nami na pierogi.
Nam dał po dwa, a resztę zjadł sam. A jego żona, siedziała w domu o głodzie. Nigdzie nie pracowała, bo miała troje małych dzieci.
Ja widząc to wszystko, wykręciłam się jakąś tam niedyspozycją i poprosiłam o wsadzenie, do
autobusu. I w ten oto sposób, zakończyła się moja wizyta w Krakowie.
Potem, kiedy do nas przyjechał, zasiadł przy sutym obiedzie. Pół żartem, pół serio powiedział
mojemu ojcu, że swoją żonę, czyli panią Z, musi jeszcze oduczyć jeść, to będzie go mniej kosztować.
I to zdanie, pamiętam przez całe życie. A pani Z, była blada, niedożywiona i co rok, to prorok.
Dziękuję, za takiego skąpca. Potem, kiedy urodziła czwarte dziecko, to i tak ją zostawił.
Poszedł do innej kobiety i jej też, zrobił dziecko. Dziękuję, za takiego męża.
Sama widzisz, że nie warto pozwolić dać się poniewierać. Pani Z, zrobiła wielki błąd,
pozwalając na taką sytuacje z tym skąpcem. W końcu i tak, ją zostawił.
Hulaszczy tryb życia
Hulaszczy tryb życia, to również ciężki orzech, do zgryzienia. Jest znane powiedzenie, że: pieniądz
niezarobiony przez siebie, nie jest właściwie szanowany.
Są ludzie, którzy przez całe życie, nie dorobią się niczego. Nawet swojego dachu,
nad głową. Całe życie, potrafią wynajmować mieszkanie.
Nie szanują, zarobionych pieniędzy. Żyją, ponad stan. I zawsze mają, pustkę w portfelu.
Wydają na głupie, nieprzemyślane zakupy, a potem nie ma co włożyć, do garnka.
Albo są, niewolnikami różnych nałogów, jak palenie papierosów, hazard, alkohol.
Niektórzy bawią się, ponad stan. Całe swoje życie, spędzają na imprezach, rozjazdach, a w głowie pustka.
Tacy ludzie, nigdy nie będą mieć nic, swojego. Wszystko zabierze im, życie ponad stan.
Jeśli dostaną, od swoich rodziców czy krewnych majątek rodowy, potrafią go przepuścić, co do grosza.
Nie upłynie trochę czasu, a nie posiadają już nic. Nie biorą pod uwagę tego, że na ten majątek
pracowały pokolenia z ich rodu. Cóż, takie przypadki zdarzają się nie tak znów, rzadko.
Znałam takie małżeństwo, które odziedziczyło piękny dom i sporo ziemi, koło dużego miasta.
Był to majątek, ich krewnych. Nie mieli dzieci, więc podarowali im.
Dobrze, że nie żyli długo, gdyż byliby świadkiem, hulaszczego trybu życia tego małżeństwa, a konkretnie ich siostrzeńca z żoną.
Łatwo przychodzi, łatwo odchodzi, jeśli na to nie pracowałeś
Dom i ziemia, zostały sprzedane. W ciągu trzech lat, wszystko zostało przehulane. Jeździli po
świecie, bawili się i przepuścili wszystko, co do grosza.
Obecnie, mieszkają w ciasnym mieszkanku i klepią biedę. Nawet pracować, nie chce się im za bardzo.
Mają jedno dziecko w wieku szkolnym, które chodzi bardzo skromnie ubrane, bo nie ma kasy. I tacy z nich są, rodzice.
Oni, nie martwią się o przyszłość swojego dziecka, za co wykształcą i jak przygotują,
do życia. Lubią tańce, alkohol. I Tak im, życie upływa. Podejrzewam, że oni mają jakiś defekt
w prawidłowym pojmowaniu sytuacji. Nikt mądry tak, nie postępuje.
Na pewno przydałaby się im, terapia u psychologa. A szczególnie teraz, bo w wolnych
chwilach, a mają ich wiele, gdyż nie chce się pracować – piją dużo alkoholu.
Wcześniej czy później, będą musieli ponieść konsekwencje takiego sposobu, na życie.
Alkoholizm
To jest naprawdę trudny temat, a jednocześnie dość powszechny. Bardzo dużo osób, jest
uzależnionych, a szczególnie tych słabszych psychicznie. Jest alkoholizm, jawny i ukryty.
Jawny to już najwyższe stadium, kiedy uzależnienie sięgnęło apogeum i dana osoba wcale się z tym, nie kryje.
Wiadomo, jak każdy pijak. Ciężko jest z tego wyjść, jeśli doszło się do takiego stadium.
Z reguły, takie osoby już zostają w szponach nałogu. Ten komu się uda, podjąć leczenie i
do tego nie wrócić, to znaczy, że jego Anioł Stróż, bardzo mocno go wspierał.
No tak, nie dziw się temu co pisze, bo wiem co mówię. Taki człowiek, musi mieć bardzo
silną wiarę i mocno wierzyć w siłę wyższą, że może liczyć na jej pomoc.
On wie, jak trudno jest pokonać ciemną, nieczystą siłę, która przybrała twarz nałogu alkoholowego.
Są jeszcze alkoholicy, ukryci. Często są to ludzie, na wysokich stanowiskach. Nie chcą i
nie mogą się, ujawnić. Oni po prostu ukrywają, swój nałóg.
Robią to dotąd, póki jeszcze mają na tyle siły, żeby to ukrywać. Jednak alkohol,
bardzo wyniszcza organizm człowieka, a szczególnie umysł i potem, nie da się już tego ukryć.
Alkoholik, zaczyna zapominać, ciężko myśli. Jego umysł, staje się płytki. Na dodatek, jeśli
nie wypije to nie może normalnie, funkcjonować.
Trzęsą mu się ręce, nie potrafi myśleć, jest bardzo nerwowy i trudno jest dość z nim, do porozumienia.
Tego już dalej nie da się ukrywać, gdyż jest widoczne, zauważalne dla każdego.
Kto miał w rodzinie, czy wśród znajomych alkoholika, to wie jak to wygląda.
Z normalnego, inteligentnego człowieka, zrobi się ruina. Często nie można uwierzyć,
że ten ktoś, to dawny wybitny specjalista, dobry, kochający mąż albo wspaniały człowiek.
To tak, jakby komuś wymienić jego wnętrze, jego środek. To nie ten, człowiek. Nawet
wygląd, ma już taki, że alkoholizmu nie da się ukryć.
Alkoholizm zniszczył, wiele rodzin i karier
Podam przykład z życia.
Było sobie, wspaniałe małżeństwo w średnim wieku. Dwoje dzieci, swój domek, wzajemna miłość.
On, był bardzo zdolnym, lekarzem ginekologiem. U niego w gabinecie, było zawsze pełno pacjentek.
Warto było zamówić sobie wizytę, gdyż zawsze postawił właściwą diagnozę i po problemie.
Nie wiadomo, kiedy, to się zaczęło, ale stopniowo zaczął sobie, popijać drinki. Z reguły zawsze, kiedy szedł spać.
Żona, kilka razy zwróciła mu uwagę, ale nic to nie dało.
Zauważyła, że jest już uzależniony i zastanawiała się, od kiedy to się zaczęło i jaka była przyczyna?
Jednak, nie była w stanie dojść, do tego. Teraz, musiał wypić, bo stawał się agresywny.
Pił na noc, rano nie mógł wypić więcej tylko mały kieliszek, bo przeprowadzał operacje, odbierał porody.
Cóż, jednak na tym kieliszku rano, nie kończyło się. Więcej pił, zawsze wieczorem.
Żona, zastanawiała się, czy powodem takiego stanu, nie było za duże obciążenie psychiczne?
Kto wie, może i tak. Jednak, nie pozwolił sobie pomóc.
Alkoholizm zniszczy, Twoją karierę zawodową
Po jakimś czasie, tak zaczął pić, że upodobał sobie, rozbierać się do naga w szpitalu na dyżurze. Wszyscy osłupieli.
Doprowadził to tego, że zabroniono mu wykonywać, zawód lekarza. Nie upłynęło pół roku i zapił się, na śmierć.
I kto by powiedział, że tak skończy. Był tak zdolnym i mądrym lekarzem. Miał poważanie i szacunek. Wszystko, na nic.
Alkohol, już nie jednego zaprowadził, do piekła. Do straszny, nałóg. Trzeba być
naprawdę mocnym psychicznie, mieć silną wolę, żeby potrafić się uwolnić, od tego nałogu.
Wszyscy wiemy, ile nieszczęść sprowadza alkohol na rodziny.
Albo nie podoba mi się ten głupi zwyczaj, powszechnego picia piwa. Tacy młodzi ludzie, siedzą i sączą to piwsko.
Czy nie lepsza, byłaby filiżanka kawy, jakiś soczek. Ewentualnie mała, lampka wina.
Problem w tym, że zwykle nie kończy się na jednym kuflu piwa, tylko jest ich więcej.
I takie częste przesiadywanie na tym, niewinnym piwie, też prowadzi do nałogu. A jak myślisz, nie?
Tak! Taki młody człowiek, potem nie potrafi usiąść spokojnie w towarzystwie i nawiązać rozmowę, bez tego piwa.
Jeden chłopak, nawet przyznał się szczerze, że jak nie wypije dwóch piw, to ma twardy
język i źle mu się rozmawia z dziewczyną. No pięknie!
Chcący stłumić mądre i twórcze myśli w głowie człowieka, to najlepiej zaoferować mu podstępnie, tani alkohol.
A niech osioł pije! Będzie nasz. Będziemy mogli łatwo sterować, tym tępym łbem.
Niestety, ale taka refleksja się nasuwa. Zauważ, czy nie mówię prawdy?
Zimne bezwzględne koncerny, nabijają konta, a ilość uzależnień wzrasta, a wraz z
nimi nieszczęścia płyną wielką rzeką, do ich rodzin…
Czy, nie warto się nad tym wszystkim, zastanowić? Tylko ten, kto powinien się
zastanowić, to jest już kupiony, kupił go nałóg.
I droga, wolna….
Wieczny student
Widzisz tacy, też są. I to nie jest taki, błahy problem. Jest wiele młodych ludzi, którzy
poszli na uczelnie tylko po to, żeby był prestiż, bo studiują. A rodzice mogą się pochwalić, że nasz syn/córka, też studiuje.
Płacą i płacą, wydatków przybywa, a pociecha ciągle na pierwszym roku, albo w
ogóle ją wyrzucili, bo nie zdała podstawowych egzaminów.
Niestety, rodzice nic o tym nie wiedzą. Myślą, że pociecha robi postępy i wkrótce
przyniesie upragniony dyplom, wyższej uczelni.
Prawda jest taka, iż wypadałoby zacząć wszystko, od nowa. Tylko się, nie chce. A kiedy, wszystko wyjdzie na jaw, to co?
To awantura w domu, płacz matki i nic z tego, nie wyszło.
Młode lata, przeszły na łażeniu po knajpach, głupich romansach. Ci którzy mieli
poukładane w głowie, to niedługo już opuszczą mury uczelni z dyplomem i rozpoczną, normalne życie.
A ta reszta, która odstawała, co zrobi? Cóż, będzie starała się przejść, na zaoczne
studiowanie, które będzie się ciągło nie wiadomo, dokąd, a z czego żyć?
Jeśli pochodzą z bogatych rodzin, to będą dalej żerować na rodzinie. A jeśli są z biednych rodzin,
to albo będą teraz ciągnąć i prace, i studia, albo zostaną tylko na marnym etacie, do końca życia.
Z reguły to bywa tak, że jak się trzyma dwie sroki za ogon, to w sumie nic, nie wychodzi perfekcyjnie.
Podam Ci przykład z życia.
Nie zostaniesz artystą, jak nie masz talentu. Studiowanie 10 lat, nic nie da
Moja znajoma, ma syna, który studiował chyba z dziesięć lat. Coś niesamowitego.
Dlatego tak długo to trwało, bo ciągle zmieniał kierunki.
I tak w rzeczywistości, to dobrze mu się żyło jako studentowi i nie chciał, stać się dorosłym i zacząć życie.
Kiedy wreszcie umęczył te studia, po którymś z kolei zaczynaniu od początku, to
pracownik z niego jest podobny, jak i student.
Niestety, rodziny nie założył. Każda dziewczyna, odeszła od niego. Jest
śmierdzącym leniem i egoistą. Dalej siedział i siedzi matce, na głowie.
W końcu jego matka Marta, wpadła na pomysł, że wyjeżdża do rodziny do Stanów. Udało się jej, dostać wizę.
Pojechała. A synuś Maciek, dalej żyje sam. Od czasu do czasu, sprowadzi sobie jakąś pannę i tyle.
Czas robi, swoje. Maciek już chłop, czterdzieści dwa lata. Powinien zejść, matce
z pleców. Ta, nie mogła się doczekać, kiedy założy swoje życie i chyba go uprzedziła.
Nie chciała być dłużej, samotną wdową. Poznała kogoś i wyszła
niedawno drugi raz, za mąż. Syn, ma jej za złe. Liczył, że zawsze będą oboje samotni.
Nie może zrozumieć, że życie przemija.
Przerost ambicji
Ten problem, jest bardzo trudny do rozwiązania. Przerost ambicji, może się przejawiać w każdej, dziedzinie życia.
Powiedzmy, ktoś szuka odpowiedniego kandydata na męża czy żonę. Poprzeczka jest taka wysoka, że głowa boli.
Brak jakiegokolwiek, samokrytycyzmu i światłego myślenia. Bujanie w obłokach.
Brak zastanowienia się nad tym, co sobą reprezentuje.
Jest oczywiste, że pan po czterdziestce z brzuszkiem, nie wysoki, bez wyższego
wykształcenia i w dodatku, płacący alimenty na swoje dzieci, nie może stawiać tak
wysokiej poprzeczki, że na przykład szuka młodej i pięknej dziewczyny.
Na dodatek mówi: dobrze, jak będzie po studiach i nie biedna. No, to jest chore.
Albo osoba, która nie ma głowy do nauki, wybiera się na jakieś, trudne studia. Patrząc
na to realnie, to jest oczywiste, iż sobie nie poradzi.
Zbyt wybujałe ego, kończy się zawsze problemem
Jednak ona, ma przerost ambicji wpojony w domu rodzinnym i jest, przekonana o właściwej decyzji. Jak to się, skończy?
Załamaniem nerwowym, rozczarowaniem i nabierze kompleksów, przestanie wierzyć w siebie.
A wystarczyło, tylko iść do specjalisty, niechby ocenił do czego się, ta osoba
nadaje. Nieraz trzeba. trzeźwo przyjąć do wiadomości, że: za wysokie progi, na lisie nogi.
Jak ktoś, może się wybierać na politechnikę, jak ledwo zaliczył matematykę. Zresztą, takich przykładów, można podać wiele.
Podam przykład z życia.
W pewnej miejscowości, była taka moda, że kto ma duży piętrowy dom, to świadczy o jego bogactwie.
I co? I byli tacy ludzie, zresztą dalej są, co nabrali wielkich kredytów w bankach, tylko po to, żeby wybudować wielki i okazały dom.
Jak dzieci dorosły, to żadne nie chce być w domu, bo układają sobie życie po swojemu.
Mówią, że nawet jakby zostali w domu, to po co im, tak wielki dom? Koszt utrzymania jest bardzo duży, a pokoje na górze, stoją puste.
I na logikę rzecz biorąc, to mają rację. Bo duży dom, musi być wypełniony
mieszkańcami. I robi się tłok. Zawsze, ktoś przychodzi, wychodzi. Jest ruch, brak spokoju.
A mały, jednorodzinny domek gwarantuje spokój i taką, intymność rodzinną. I każdy
kto buduje dom, to pragnie świętego spokoju i prywatności. A jeśli jest dostosowany, do
jednej rodziny i jest nie za duży, to mniejszy koszt.
Tak to, wygląda. Co kogo obchodzi, jakiej wielkości ma kto dom? Widocznie kiedyś w
małych miejscowościach, zapanowała taka moda i jeden przez drugiego, budował wielkie domy i
Pamiętaj, kapitał masz w głowie
zadłużał się w banku. Oczywiście, zarabiały, ale banki.
Wszystko, odbywało się według przysłowia: zastaw się, a postaw się.
Podobnie, ma się sprawa z pięknymi samochodami. Jeśli spojrzy się na piękne
samochody, to tylko mały procent, jest kupiony za gotówkę przez prawdziwie, bogatych ludzi.
Reszta, to wszystko na raty. I taki zwykły Kowalski, płaci w każdy miesiąc wcale nie małą ratę, za swój samochód.
No, ale ma się czym pokazać przed znajomymi, że: stać go na piękny, nowy samochód.
A w rzeczywistości, to biedak liczy czy ma dzisiaj na benzynę…
I tak to widzisz, jest. Moja babcia powiedziałaby, że: nie warta, skórka wyprawki.
Kompleksy
Każdy z nas, urodził się i wychował w innym środowisku. Dlatego od najmłodszych lat,
mieliśmy wpajane do głowy inne schematy, które obowiązują w życiu codziennym.
Jedni z nas, wychowywali się w rodzinie bardzo religijnej, gdzie regularne chodzenie do Kościoła, było obowiązkowe.
Inni znowu, nie chodzili w ogóle do kościoła, albo jak już szli to raz, dwa razy do roku, na Wielkanoc i Boże Narodzenie.
Jedni z nas, jeździli regularnie na wakacje i zanim skończyli szkołę podstawową czy średnią, to zwiedzili już pół świata.
A niektórzy, przez całe swoje życie, nie byli na żadnych wakacjach tylko musieli ciężko pracować, bo w domu bieda aż piszczała.
Jedni dostali, wielkie pieniądze od swoich rodzin i nie musieli się wcale dorabiać, od razu byli bogaci.
Drudzy, połowę swojego życia musieli poświęcić na ciułanie, robienie różnych interesów, żeby w przyszłości jakoś godnie żyć.
Co nie znaczy, że każdemu z nich udało się w końcu dorobić, większego majątku.
Pamiętam jeszcze z lat szkolnych, jak śmiano się z pewnej koleżanki w klasie, bo chodziła w starych, niemodnych ubraniach.
Dzieci z biednych rodzin, są skrzywdzone przez los
Jej rodzice uważali, że ubranie jak nie jest dziurawe i jeszcze się nie rozleciało, to można go dalej nosić.
Nigdy, nie miała na żadne, szkolne składki. A jak już przyniosła te parę groszy, to nauczycielka musiała ją upomnieć z kilka razy.
Cóż, jak widać u niej w domu się, nie przelewało. Może, nie była aż taka bieda,
tylko inna mentalność, jeśli chodzi o potrzeby dziecka.
Ale na wielki i wystawny dom, który wybudowali jej rodzice, to było ich stać.
Aga, bo tak miała na imię, nie mogła spokojnie rozpocząć studiów, jak jej koledzy i koleżanki, tylko kazano jej iść, do pracy.
Wyniosła z domu również taką, wielką służalczość kobiety w stosunku do
mężczyzny. Tam w jej domu, matka nie miała nic do powiedzenia.
Kiedy poszła z domu, to bardzo ciężko było jej dowartościować, samą siebie.
Duże miasto, jednak szlifuje obycie
Dopiero musiała trochę, pobyć w Krakowie w dużym mieście i zostawić te wszystkie
kompleksy małomiasteczkowe i wiejskie, poza sobą.
Musiała otrzymać tak zwany,” wielkomiejski szlif”.
I właśnie tego szlifu brakuje młodzieży, która wychowuje się w wiejskim i małomiasteczkowym środowisku.
Tego, nie można kupić, za żadne pieniądze. Zauważ, jak zachowuje się zakompleksiona młodzież z małych, miejscowości.
Dopiero wszystkie braki, zostają wyrównane, po paru latach, na którymś tam roku studiów.
Podam Ci, prosty przykład z życia.
Pewna młoda dziewczyna Kasia, opowiadała mi niedawno taką historię.
Poznała koleżankę. Chodzą razem na studia i są, na drugim roku.
Kasia bardzo się dziwiła, kiedy powiedziała swojej koleżance Iwonie, żeby poszła do bufetu, a były właśnie w klubie i kupiła colę.
Iwona nagle zrobiła się czerwona, jak burak i powiedziała, że nie pójdzie, bo się wstydzi.
Woli tej coli, nie pić. Jak chce, to niech sobie sama pójdzie, po tę colę. Kasia, bardzo się zdziwiła.
I zapytała ją, dlaczego ma takie spojrzenie na rzeczywistość, o co tutaj chodzi?
Iwona odpowiedziała, że wszyscy będą się na nią patrzeć i ona się wstydzi i rozpłakała się.
Kasia, nie posiadała się z zdziwienia. Z uśmiechem na twarzy, poszła sama po tę, pechową colę.
I tak, to wygląda. Jak trzeba było wyjść, na środek i zatańczyć, bo teraz prawie nikt nikogo,
nie prosi w takim młodzieżowym klubie, to Iwona siedziała jak kołek przy stoliku i wstydziła się wyjść z tego, swojego kąta.
Najwyraźniej Iwona, potrzebuje jeszcze parę lat, żeby dorównać swoim koleżankom, wychowanym w dużym mieście.
Duża przepaść między dziećmi wychowanymi w dużym mieście, a tymi ze wsi.
One, nie mają takich kompleksów. Zachowują się, swobodnie.
Nie dbają o to, czy kto na nich patrzy czy nie patrzy, to jego sprawa.
Zauważ, o ile łatwiej się żyje takiemu człowiekowi, który jest wolny, od wszelkich kompleksów.
A teraz, opowiem coś z własnego przeżycia, co zauważyłam.
Ja i moja rodzina, zostaliśmy zaproszeni na wesele do znajomych. Oczywiście przekrój
wiekowy, bardzo rożny jak to na weselu. To nie klub, młodzieżowy. Są młodzi, starsi i dzieci.
I co się, dzieje? Orkiestra zaczęła, pięknie grać i kto był w parze, to poszedł w tany. A kto nie miał pary, to siedział jak kołek.
A szczególnie, starsze panie. Z reguły starszych pań, jest więcej, bo mężczyźni żyją krócej. I co się, dalej działo?
Momentalnie sytuację oceniła pewna pani, która była również gościem, ale zjeździła prawie cały świat.
Właśnie ta pani, poprosiła wszystkie siedzące, starsze i zakompleksione kobiety, do kółeczka.
I dopiero wtedy, cała sala się bawiła. Zauważ, tak niewiele, a tak wiele.
Dlaczego te samotne kobiety, nie poszły wcześniej tańczyć? Cóż, pochodzą z małych
miejscowości i u nich, obowiązują jeszcze dawne schematy, że kobietę zawsze powinien poprosić mężczyzna.
Obojętnie jaki, trzeźwy czy pijany, przystojny, czy malutki, ale mężczyzna.
Inaczej kobieta, musi siedzieć i czekać. To ich pokolenie, ma właśnie takie przekonanie, że: obojętnie jaki chłop, ale chłop.
Na szczęście takie myślenie, to historia
W ich czasach mówiono, że jak w domu wiszą portki na wieszaku, to znaczy, że w domu jest
chłop i już do takiej kobiety, odnoszono się z większym szacunkiem.
Niestety, takie myślenie już dawno poszło do lamusa, przynajmniej u młodego pokolenia.
I sama widzisz, jak trudno żyje się mając kompleksy, brak dowartościowania własnej osoby.
Takich przykładów, moglibyśmy przytoczyć, jeszcze bardzo wiele. Ale, nie chodzi o ilość. Chodzi o zmianę myślenia.
Musisz zrozumieć, że jak siebie cenisz tak będą Ciebie, cenić inni.
Nie pozwól się nigdy oblewać błotem, żeby ktokolwiek kto był. Powiedz sobie, że on również jest, tylko człowiekiem.
Nawet, kiedy chwilowo stoi od Ciebie wyżej, na drabinie społecznej. Pomyśl sobie również, że fortuna kołem się toczy…
Kłamstwo i bajkopisarstwo
No tak, na pewno się przekonałaś sama, co to za człowiek, który kłamie jak z nut, opowiada nam różne niedorzeczności.
Ta wada charakteru, jest bardzo ciężka do pokonania. Są ludzie, którzy kłamstwo mają w krwi.
Nie potrafią, opowiedzieć prawdy. Kłamią, dla przyjemności i dla zasady. Tacy już, są.
Inni znowu, opowiadają nam jakieś niestworzone historie, które nigdy nie miały miejsca.
Oczywiście, to też jest kłamstwo, ale jest go tak wiele, że trudno się w tym połapać.
Wymyślają jakieś, niebywałe historie, zdarzenia…
Trudno się żyje z takimi, ludźmi. Trzeba ciągle mieć się na baczności, żeby nie zostać wyprowadzonym w pole, oszukanym.
Podam przykład z życia.
Ja i kilka jeszcze osób, znaliśmy pewnego człowieka, który czasem przychodził do nas, tak sobie porozmawiać.
Człowiek ten, nie potrafił opowiedzieć prawdy. Kłamał i kłamał. Żonę swoją, cały czas oszukiwał.
Zdradzał ją w lewo i w prawo. Kiedy wyszło to na jaw, to podziękowała mu za małżeństwo.
Potem, poznał znowu nową kobietę i urodził im się syn.
Kiedy zapytaliśmy go, jak mu się układa czy zamierza związać się z nią, bo ma przecież syna.
A on, zaczął się przysięgać, że nikogo nie ma, ani kobiety, ani syna. To wszystko, plotki powiedział.
Tamta kobieta, była panną i bardzo się w nim zakochała, bo przedstawił się jako kawaler.
Mężczyzna, który wypiera się swojej rodziny, to debil…
Urodziło mu się dziecko, a ona dalej żyła w nieświadomości i nie wiedziała, że za zdrady porzuciła go żona z dwojgiem dzieci.
Teraz, robił to samo swojej, drugiej kobiecie. Zresztą, nie drugiej, bo miał ich zawsze, po kilka.
Mam na myśli, te kobiety z którymi miał dzieci.
I co, dalej się stało? Zobacz, jak los bywa, czasem sprawiedliwy. Człowiek ten, czyli
Janek, nie miał się, gdzie podziać, bo dom był żony.
Ta po rozwodzie, sprzedała ten dom. Janek, został bez dachu, nad głową.
Poszedł więc do kochanki, czyli tej z którą miał syna. Kobieta ta, żyła już sama pięć lat. I dziecko, jego syn, było już odchowane, przez nią.
Zawsze i wszędzie się ich wypierał i sztucznie obrażał, kiedy zapytano go jak tam się chowa, jego synuś.
Był tak bezczelny, że poszedł do niej mieszkać i przysięgał, jak to ich kocha.
A jeśli miał okazje, to znowu podrywał kobiety, jak nawiedzony.
Teraz, jest już panem pod sześćdziesiątkę i znowu robi sobie, ładne zdjęcia i daje na Facebook. Lubi być, podziwiany.
A kobieta, z którą teraz jest i którą, od samego początku okłamywał, oczywiście nic o tym nie wie.
W końcu dowiedziała się, że miał żonę, to Janek powiedział, że tak ją kochał, tą obecną, iż nie przeżyłby odrzucenia.
I ta widocznie, mu uwierzyła. A on, dalej sobie hula. Zawsze, zadbany uśmiechnięty, nie przepracowuje się.
Kiedy złoży wizytę, gdzieś u krewnych, to nikt nie bierze na poważne, co on opowiada. Już wszyscy wiedzą, że to kłamca i bajkopisarz.
To samo, było w interesach. Każdego okłamał, oszukał i doprowadził do, strat materialnych.
Życie z naiwnych kobiet
Pewnie powiesz, a to nie jest problem, bo tak się nie dzieje.
Oj, dzieje się, dzieje. Tylko wszystko po kryjomu, a oszukane i wykorzystane kobiety, wstydzą się do tego przyznać.
No bo jak, przyznać się do miłości, gdzie dawało się kasę nierobie i kobieciarzowi?
Na dodatek, potem wyszło na jaw, że w ten sposób ciągnął kasę, od kilku kobiet.
Nie od jednej. I każdej, przysięgał dozgonną miłość i wierność.
Kobiety, spragnione uczucia i przystojnego mężczyzny, wierzyły mu. Jak się potem okazało, był to zwykły blef, kobieciarza.
Podam, autentyczny przykład z życia wzięty. Muszę tylko zmienić imiona, bo osoby te mieszkają niedaleko.
Wyobraź sobie, że Aga jest nauczycielką. Ma bardzo, nieudany związek. Jej mąż na starość,
zmienił wiarę, a na dodatek przez całe życie nigdy, nie dawał chociaż trochę pieniędzy, na utrzymanie domu.
Mimo, że bardzo dobrze zarabiał. Ona, musiała utrzymać siebie, dziecko i ponieść wszystkie koszty, utrzymania mieszkania.
Cóż, była tak zahukana, że nie miała siły stanąć okoniem, gdyż groził jej, że ją zabije i takie tam różne, brzydkie i chamskie rzeczy.
Uważaj, jeśli mąż Cię nie szanuje, to syn będzie taki sam.
Czas uciekał. Syn wydoroślał i podał się, na niego. To było największą karą, dla Agi.
Nie szanował ani matki, ani swojej żony, kiedy się ożenił. Dlatego w niedługim czasie,
żona wyrzuciła go z domu. Dzisiejsze dziewczyny, nie są już tak naiwne, jak jego matka.
I co, dalej? Agę zaprosiła koleżanka, na swoje urodziny do restauracji. Tam, na jej
nieszczęście, przyszedł bardzo przystojny mężczyzna, który rzucał się w oczy.
Udawał skromnego, ale jak się potem okazało, to kanalia spod ciemnej gwiazdy.
Tak sobie okręcił Agę wokół siebie, że ta przez następne siedem lat, ciągle dawała mu pieniądze na życie.
Jak to, wyglądało?
To szukał pracy i nie mógł znaleźć, to wyrzucono go z pracy, bo szef to świnia. To go okradli.
To brakło mu, na czynsz. To zachorował i jest bez środków, do życia.
Aga, była bardzo w nim zakochana, bo jeszcze nigdy w swoim życiu, nie była.
Niestety są mężczyźni, którzy kłamią i oszukują kobiety
Za mąż wyszła, bo rodzice kazali i trzeba było, iść z domu. I tyle.
Teraz, taki bawidamek, żygolak, wziął ją w swoje objęcia i nie chciał wypuścić. Ale, wiązać się nie chciał, nie!
Tylko, ciągnął pieniążki.
Aż pewnego razu, Aga po przeżyciu tych wszystkich jego kłamstw, zauważyła przez
przypadek, że w jego komórce jest chyba z dwieście numerów telefonów, od kobiet.
Aga, myślała, że śni.
Przypadkowo, poznała pewną kobietę, z którą postępował tak samo, jak z Agą.
Owszem, był przystojny, ale kazał sobie płacić za swoje, usługi seksualne. Nie powiedział tego wprost, ale żądał kasy.
Potrafił przyjechać do Agi, do jej domku na wsi, dwieście kilometrów, wziąć trzysta złotych, bo nie miał kasy i pojechał.
Aga, leżała wtedy chora, to nawet nie zapytał, czy jej zrobić herbaty.
O, taki był jej, piękny Adam. Nigdy, nie chciał się z nią pokazywać w miejscach publicznych.
A jak już gdzieś poszli, to oczy chodziły mu jak pająkowi. Bał się, że spotka jakąś kobietę, którą podobnie oszukuje, jak Agę.
Aga, kiedy to wszystko wykryła to załamała się. Wylądowała u psychologa. A ten bezczelny, dalej do niej wydzwaniał, że nie ma z czego żyć.
I widzisz, co za typ, spod ciemnej gwiazdy.
Mężczyzna bez honoru, to podejrzany typ
I co było i jest u niego, bardzo charakterystyczne. On się nie obrazi, na kobietę. Nie.
On tylko patrzy, jak ją wykorzystać finansowo.
Raz zwierzył się, że jeszcze nigdy nie kupił żadnej kobiecie, nawet kwiatka. No, niech go diabli…
Dla niego nie liczy się, jakieś tam uczucie. Dla niego liczy się, ile zarobił przez ten
wieczór. Ile zdołał wyciągnąć kasy, na naiwnej kobiecie, udając zakochanego w niej.
Dlatego, jak widzisz samotnego mężczyznę, który jest przystojny, reprezentacyjny i jest
sam, kilka lat, czy jakiś dłuższy czas, albo nigdy nie był żonaty, to uważaj!
Cóż, sama/sam widzisz, ile najróżniejszych problemów, każdy z nas musi rozwiązać w swoim życiu.
Jest taka zasada o czym ja, sama się przekonałam, jak i wiele osób, że nigdy nie podejmuj żadnej decyzji w emocjach.
Bo cokolwiek wówczas zadecydujesz, to popełnisz błąd. Kiedy jest się poddenerwowany,
podekscytowany, targają Tobą, różne emocje, to wtedy nie myślisz racjonalnie.
Nie podejmuj decyzji w emocjach, ochłoń!
I zauważ, że wszyscy biegli manipulanci, dobrze o tym wiedzą. Na przykład, jest wspaniała
reklama w markecie i każą Ci coś tam kupować, bo jest dobre, tanie i tak dalej.
A w rzeczywistości, to chodzi im o to, żeby pozbyć się najzwyklejszych w świecie bubli,
albo mało wartościowego towaru. I opróżnić, magazyny.
A Ty w danym momencie rozochocony, zdopingowany przez reklamę, kupisz ten towar.
Kiedy przyjdziesz do domu i ochłoniesz, to zastanawiasz się, gdzie ja miałem oczy?
Przecież to jest byle co i tak w rzeczywistości, to nie jest warte tej ceny.
Podam Ci najprawdziwszy, przykład z życia.
Moi znajomi trafili na oszusta, który chciał od nich wyciągnąć, za marne grosze nieruchomość.
Owszem, nosili się z zamiarem sprzedania, ale nie w tak szybkim czasie i nie za, takie pieniądze.
Ten, zaczął ich jakoś dziwnie popędzać i ciągle podsuwał im do podpisania jakąś umowę, która
opiewała za jaką sumę, ma iść ta nieruchomość. Jeśliby to podpisali, to już nie mogli się cofnąć.
Ale żona mojego znajomego, była kobietą na stanowisku i wstrzymała swojego, ugodowego męża.
Powiedziała w obecności kupującego, że najpierw idą do swojego prawnika i poradzą się, jak postępować i tak dalej.
Zauważyłaś, że akta w Sądzie, zawsze muszą swoje odleżeć?
Kiedy zaszli do adwokata, ten przeczytał podsuwaną umowę i powiedział, że Anioł Stróż
miał ich w opiece, iż tego nie podpisali. W przeciwnym wypadku, podpisaliby wyrok na siebie.
A nieruchomość, poszłaby za marne grosze. A kiedy mąż znajomej nadmienił, że bardzo im się
spieszy, bo chętny już czeka, to adwokat roześmiał się i powiedział: moi drodzy, szybko to się łapie, pchły.
I kiedy wyszli z gabinetu, to oszusta już nie było. A obiecał, że będzie na nich czekał.
Potem, gdzieś za pół roku dowiedzieliśmy się, że ten oszust jednak zdążył już oszukać,
starsze małżeństwo. Ci, nie doznali oświecenia i nie poszli z tym, do prawnika.
I sama/sam widzisz, ile różnych potknięć, można mieć w życiu, a szczególnie wtedy, gdy działamy pod presją i na szybko.
Nie mamy, kiedy logicznie pomyśleć i już nas mają, hieny życiowe.
Problemy z trudnym charakterem swoich dzieci
Cóż, jeśli nie przeżyłaś/przeżyłeś tego problemu, to możesz być wdzięczny losowi.
Urodzisz dziecko, dajesz mu największą swoją miłość, jaką tylko masz, troszczysz się
o jego przyszłość, a potem dochodzi do tego, że nie możesz sobie z nim poradzić.
Dlaczego?
Bo nagle z zdziwieniem stwierdzasz, że Twoje kochane dziecko, to zimny i wyrachowany bankier.
Liczy tylko na to, ile jest w stanie jeszcze, od Ciebie wyciągnąć.
Nie interesuje go Twoje zdrowie, stan materialny i szczęście. Jego interesuje kasa, kasa. Jak jeszcze czuje, że coś
tam masz na koncie na czarną godzinę, to za wszelką cenę, chce to wydobyć, od Ciebie.
Ty, najlepiej żebyś już nie istniała/istniał. Po co? Dla kogo, skoro jesteś już bez pieniędzy i masz, puste konto?
Podam Tobie, najprawdziwszy przykład z życia wzięty.
Było sobie, małżeństwo. Ola i Zygmunt, byli nieudanym małżeństwem. Przyczyną tego
wszystkiego, był nałogowy alkoholizm Zygmunta i chamstwo, po pijanemu. Mieli, jednego syna.
W ich domu, działy się dantejskie sceny, jak Zygmunt przyszedł pijany.
Raz, chciał swoją żonę i syna, wyrzucić przez okno z jedenastego piętra.
I takich skrajności, które działy się u nich było, bardzo wiele.
Nawet kiedy się rozwodzili, to było aż trzynaście spraw rozwodowych. A Kościół, unieważnił ślub kościelny.
No, to możesz sobie wyobrazić, co to było za małżeństwo.
Ola, sama wychowywała syna. Starała mu się nieba uchylić, ponieważ nie miał ojca. Cóż z tego, kiedy po paru latach okazało się,
że nie miał najlepszego charakteru. Najwyraźniej odziedziczył po swoim ojcu, całe chamstwo.
Jarek, stał się dla swojej matki chamski i opryskliwy. Nieraz, bardzo jej naubliżał. Używał takich słów, jak kiedyś jego ojciec.
Czasem dziecko odziedziczy, trudny charakter po rodzicu
Matka, co miała to mu dała, na rozpoczęcie drogi życiowej.
Sprzedała nowy dom, wybudowany przez siebie i dała, mu pieniądze.
Ale, dla niego było to mało. Oli zostało jeszcze, mieszkanie.
Jarek, zażądał od niej również mieszkania. Powiedział, że to jest po jego starych.
Olę to, zabolało. Zapytała, po jakich starych? Po Twoim, wyrodnym ojcu?
Ja to mieszkanie spłacałam, a on tylko kradł co się dało z tego mieszkania.
Między Olą, a jej synem Jarkiem wywiązał się, poważny konflikt. Ola, była nawet u
psychologa po poradę, czy powinna mu dać jeszcze, to mieszkanie.
Niestety, psycholog i jej rodzina, powiedzieli, że dość! Za dużo mu, ciągle dawała. Liczyła się kasa.
Nigdy nie złożył życzeń, swojej matce na urodziny. Nie kupił kwiatów, czy małego prezentu. Zawsze, żałował na to pieniędzy.
Mimo, że dostał od matki spory majątek, to nigdy nie dał jej na urodziny nawet zwiędłego kwiatka
Ale, mieszkanie to by, jeszcze wziął.
Ola, postanowiła, że przecina nić. Nie zależy jej czy będzie z nią, utrzymywał kontakt czy nie.
Zresztą, Jarek miał bardzo zmienny charakter i w jednej minucie, potrafił
wszystko obrócić do góry nogami i zmieszać, człowieka z błotem.
I teraz zastanów się, jakbyś Ty rozwiązała ten problem?
Czy poszłabyś, na ugodę z Jarkiem i dała mu swoje ostatnie mieszkanie, które masz jako zabezpieczenie, na starość?
Pomyśl dobrze.
Zastosuj, techniki, które podałam na początku tej książki.
Tylko pamiętaj, jeśli ta historia Cię poddenerwowała, to ucisz emocje.
Wejdź w stan medytacyjny, zamknij oczy, zacznij rozmowę z podświadomością. Wybierz taką technikę, którą lubisz. Ja
osobiście, bardzo lubię rozmowę przy okrągłym stole z mądrymi, tego świata.
Niech każda z zapytanych osób, odpowie Tobie, na zadane pytanie.
Porównaj odpowiedzi. Wybierz tę, którą uznasz za najbardziej właściwą, dla Ciebie.
Nie raz możesz się bardzo zdziwić, bo odpowiedź będzie się bardzo różnić od tej, jakiej się spodziewałaś.
Tak czy inaczej, odpowiedź tych mądrych głów, rozjaśni Twój umysł. Unikniesz błędu, który mogłabyś popełnić.
W tym wypadku, odpowiedź mądrych głów była taka, że Ola była za dobrą matką. A
Jarek, nigdy nie będzie zadowolony z tego co mu da, bo zawsze będzie miał za mało.
Taki charakter. Takie ma geny i takim, już będzie człowiekiem.
Ola, dopiero teraz, to zrozumiała. Odpowiedź, mądrych głów przy okrągłym stole, potwierdził psycholog.
A teraz, podam Ci inny przykład z życia, tym razem, też chodzi o trudne dzieci.
Pamiętaj, nie ucz dzieci tylko brać
Było sobie, pewne małżeństwo. Zofia i Leszek. On, dużo starszy od niej.
Urodził się w Lwowie, a zawierucha wojenna, sprowadziła go na tereny województwa śląskiego.
Pracował tam jako pracownik budowlany. Nie miał wyższego wykształcenia, mimo, że był mężczyzną inteligentnym.
Ale, kto miał go wykształcić, jak zmarła mu matka, kiedy miał trzy latka.
Wychowywali go, krewni. I tak się sprawy poukładały, że w końcu poznał Zosię, która
wychowywała się w rodzinie nauczycielskiej w podkrakowskiej wsi.
Cóż, doszedł do wniosku, że zamieszka u nich, gdyż bardzo się w sobie zakochali. Wzięli, ślub kościelny.
Urodziło się im w ciągu najbliższych lat, dwoje dzieci, synowie.
Leszek, był tak dobrym ojcem, że aż za dobrym. Na wszystko pozwalał, swoim
chłopcom. Nie znali w ogóle, żadnej dyscypliny w domu. A chłopy porosły, jak dęby.
Cóż, rodzice o nich dbali, więc młodzież była dorodna.
Jednak powoli, zaczęły się schody. Pierwszy syn, nie potrafił być zdyscyplinowany i systematycznie się uczyć.
Przerwał średnią szkołę, potem coś tam kończył, ale już wieczorowo.
Młodą gałązkę trzeba naginać stopniowo, zanim stanie się gałęzią
Matka, zwracała mu uwagę, ale odnosił się do niej z wielką pogardą. Dlaczego?
Bo matka, po porodach dostała niesamowitego apetytu i na obecną chwilę, Zofia miała, sporą nadwagę.
Pewnego dnia on, najstarszy jej syn Marek, obchodził urodziny. Przyszło parę przyjaciół i koledzy Marka.
Oczywiście, każdy dostał kawałek tortu, kawkę, lampkę winka, jak to, na urodzinach.
Kiedy Zofia, wzięła swój kawałek tortu i chciała zjeść pierwszy kęs, to Marek skoczył
jak oparzony, aż wszyscy się wystraszyli i powiedział do swojej matki: nie jedz, i tak jesteś gruba, jak świnia.
Zosi, udało się zahamować łzy, ale z wielkim trudem. Co inteligentniejsi, to starali się stwarzać pozory, że nic nie słyszeli.
Ja myślałam, że spadnę z krzesła. Taką miała zapłatę, od swojego najstarszego syna za to, że była po prostu nadopiekuńcza.
Taką matkę dobrą i kochającą, to rzadko spotkać. Leszek również, bardzo kochał swoich synów.
Ponieważ, on miał już trzydzieści pięć lat, jak się żenił z Zosią i był od niej starszy
czternaście lat, to starał się być jak najlepszym ojcem.
Ich synowie doprowadzili ich, do ruiny majątkowej
Według mnie, nigdy od ojca nie usłyszeli słowa NIE. Był za dobry.
Sam wychował się bez rodziców, to brak miłości u siebie, chciał podwójnie wynagrodzić, swoim dzieciom.
Potem, ich syn Marek, zadał się z szemranym towarzystwem i zaczął coraz częściej,
znikać z domu. Miał także, trochę historii kryminalnej i nie mieszkał już z rodzicami.
Ożenił się, dwa razy i każdą swoją żonę, zostawił z dzieckiem i poszedł w siną dal. Wyparł się, swoich dzieci i nie interesował się nimi.
Kiedy upłynęło parę lat, znowu związał się z młodszą o dwadzieścia lat, od siebie dziewczyną.
Nie powiedział jej, że był dwa razy żonaty. Z nią również, ma dziecko.
Z rodzicami, nie utrzymuje kontaktu. Tak im zapłacił, za dobro.
Drugi syn Krzysztof, podczas dzieciństwa był bardzo dobrym dzieckiem, nie przysparzał im problemów.
Ożenił się, był dobry dla żony, mieli jedną córkę.
W miarę dorastania, synowie traktowali ich, jak swoich służących
Mieszkał w tym samym domu co rodzice, tylko dobudował sobie część domu. Życie układało się, nie źle.
Przyszedł czas, na tak zwane zapisanie majątku. Czyli domu rodzinnego i sześciu działek, budowlanych.
Zofia, była właścicielką i bez wahania poszła do notariusza i dała, wszystko Krzysztofowi.
Nie zastanowiła się, ani na chwilkę nad tym, że dobrze byłoby zaznaczyć sobie, tak zwaną „wymowę”, że może mieszkać do śmierci.
Nie, ona była pewna, swojego syna. Chociaż jej mąż Leszek, wspomniał jej o tym. Nie, ona postanowiła zrobić, po swojemu.
Małpia miłość matki, sprowadziła nieszczęście na rodzinę
Nie minęły trzy lata, a Krzysztof zaczął się zadawać z ludźmi, którzy uprawiali hazard.
Zaczął grać w ruletkę. Pewnego dnia, pojechali na Słowacje i tam w jedną noc, przegrał dom i wszystkie, działki budowlane.
Kiedy wrócił do domu i powiedział co zrobił, to był płacz i zgrzytanie zębów.
W niedługim czasie, poszedł pod młotek dom i działki. Wszyscy zostali, bez dachu nad głową.
Teraz, mieszkają na wynajętym.
Tak załatwił ich, ukochany synuś Krzysztof. A córka Krzysztofa, chcący zacząć studiować,
musiała iść na studia zaoczne, bo na dzienne nie było, ich stać.
I taki finał, miała ta historia rodzinna. Gdzie, popełnili błąd? I czy w ogóle, popełnili?
Jak sądzisz? Dlaczego, tak musiało się to skończyć?
Kiedy, zaczął się problem? Jaką postawę, powinni przybrać rodzice?
Jak podejdziesz do rozwiązania, tego problemu. Jaka technika, według Ciebie, byłaby najwłaściwsza?
O co zapytasz, podświadomość?
Radzę Ci, bardzo dokładnie przeanalizować ten przykład, gdyż jest ich bardzo wiele w codziennym życiu. To nie jest, jakiś wyjątek, nie.
Z dorosłymi dziećmi, dopiero są wielkie problemy. W myśl przysłowia, że: małe dzieci, mały kłopot, a duże dzieci, to duży kłopot.
Nie warto za swojego życia, już wszystko rozdawać dzieciom
Podam jeszcze inny, przykład z życia wzięty.
Pani Czesława, po śmierci swojego męża, postanowiła podzielić swoją piątkę pociech, po równo, za sprzedaną ziemię.
Nie wiadomo, dlaczego, ale najstarszy syn wymyślił sobie, że powinien otrzymać, najwięcej pieniędzy.
Zapytany, dlaczego tak myśli, odpowiedział dlatego, że jest najstarszy. Dziwne, nie
miało to żadnego związku z sprawiedliwym podziałem.
Pani Czesława, ich matka, dała każdemu z dzieci taką, samą sumkę.
I co? I wynikł z tego bardzo, wielki konflikt. Najstarszy Marcin, powiedział, że to niesprawiedliwe. Dlaczego?
Znowu argument, brzmiał: ja jestem najstarszy i powinienem dostać, najwięcej pieniędzy.
Prawda, jest taka, powodzi mu się bardzo dobrze. Ma wszystko. Piękny dom, samochód.
Nie ma żadnych, długów w bankach. I stał się, taki bezczelny i spowodował konflikt w całej rodzinie.
Pani Czesława doszła do wniosku, że równie dobrze mogła mu nic, nie dać. Tak samo, byłby konflikt.
I co? I potrafił, nie rozmawiać z swoją matką i rodzeństwem, przez pięć lat.
Okropne.
Cóż, czarna owca, czasem się trafi, jak mawiali starsi ludzie
Cóż za zimny i niesprawiedliwy, człowiek. Jego matka, przestała się tym przejmować. A niech z nami nie rozmawia, powiedziała.
Żałuje tylko i to bardzo, że mu w ogóle cokolwiek dałam. Mogłam to sobie,
przejeździć po sanatoriach i atmosfera byłaby, taka sama.
Teraz, kiedy rozmawiają, to tak jak obcy ludzie. Reszta rodzeństwa, również się od niego odsunęła.
Zauważ, jak pieniądze potrafią pokazać, prawdziwe oblicze człowieka.
Zastanów się i to dobrze, jak należało rozwiązać ten problem? Czy najstarszy
Marcin, za takie zachowanie, powinien cokolwiek otrzymać?
Tak, czy nie? Jaką metodę, zastosujesz przy rozwiązywaniu, tego problemu? Która z
metod według Ciebie, będzie najodpowiedniejsza?
Małżeństwo zbudowane na złych fundamentach
Przykład z życia.
Irek, jest biznesmenem. Można tak o nim powiedzieć, bo od dwudziestu lat, prowadzi różne interesy.
Od budowania obiektów przemysłowych, do sprzedaży nieruchomości z dość dużym zarobkiem, dla siebie.
Ma rodzinę, żonę i dwoje dzieci. Tylko, że u Irka występują, dwa problemy. Jeden, to problem rodzinny, a drugi biznesowy.
Problem rodzinny. Irek, twierdzi, że jego żona jest trudna, do życia.
Są u nich, częste kłótnie. Irek też, nie pozostaje dłużny, bo zdradza ją, gdzie tylko się da. Taki sobie, dom wariatów.
Dzieci, są świadkami tych kłótni, wychowują się w takiej, piekielnej atmosferze.
Żadne z małżonków, nie myśli o jakimś kompromisie, zmianie swojego postępowania.
Tylko jeden, obwinia drugiego. A patrząc z boku, to są winni oboje. Żona, wychowuje dzieci w wielkiej nienawiści, do ojca.
Żona bardzo krzywdzi męża, wychowując dzieci w nienawiści do ojca
I owoce tego, już powoli zaczyna zbierać. Dziewczynki, zaczynają stronić od ojca.
Takie piekło, rodzinne. Irek, poznał sobie kobietę w wieku swojej córki, która ma dziewiętnaście lat.
Mało tego. Ta urodziła mu syna, a Irek jeszcze, nie zdążył się rozwieść.
Sprawa jest, dopiero w sądzie. A Sądy działają, niczym żółwie.
Co z tego wyniknie, nie wiadomo. No dobrze, a jak się sprawy mają w biznesie?
Cóż, w biznesie Irkowi tak idzie, że przez te całe lata, nie zdążył jeszcze kupić sobie,
własnego mieszkania. To, co to za biznes, zapytasz?
Sama, nie wiem. Jego rodzice, również się bardzo dziwią. Ciągle ma jakieś kredyty, długi. Nikt, nie może za nim, nadążyć.
I dokąd, tak będzie?
Do biznesu trzeba mieć głowę, inaczej będzie dług za długiem
Płaci co miesiąc, ciężkie pieniądze za wynajem domu. Jak długo, można tak żyć?
W ostatnim czasie, podwinęła mu się całkiem noga i został bankrutem.
Wszystkie interesy, teraz są prowadzone na jego, nową dziewczynę. Ciekawe, jak tak długo będzie.
Ta nowa dziewczyna, ma wymagania, to nie żona. Lubi się ubrać, gdzieś wyjechać.
Mówi do niego, że po to szukała starszego mężczyzny, żeby miała stabilność finansową.
Młodzik ją nigdy, nie interesował. Bo przy młodziku, musiałaby się dorabiać od zera, a
to, nie było w jej stylu. Ona, lubi żyć sobie swobodnie i dostatnio.
Irek, teraz zaczyna się zastanawiać, czy znowu nie palnął głupstwa. Jak widać, to żadnej pomocy z jej strony, nie będzie miał.
On, może liczyć tylko, na jej młodość i spontaniczny seks. Powiedział, że w tym to ona, Mirka, czyli obecna jego dziewczyna,
jest bardzo dobra. Jego żona, nie jest w stanie jej dorównać.
Mówi też, że często chodzi niewyspany. Gdyż musi swoje w nocy zrobić, a w dzień trzeba iść do pracy.
A młoda, przyszła żona, śpi sobie spokojnie w domu wraz z małym synkiem.
On wraca zmęczony, a młoda żona jest już wypoczęta, uśmiechnięta i może znowu powtarzać, grę seksualną.
Ona ma dziewiętnaście, a on czterdzieści pięć. To zobacz, jaka różnica.
Zbyt duża różnica wieku, to chwilowy sukces, tego starszego
Gdyby był milionerem i nie musiał pracować, to chyba by sobie jakoś radził.
A tak, to wypoczynek, nie jest dla dwojga. Na dodatek, ten starszy musi pracować.
Cóż, Irek ma, czego chciał. Zobaczymy, jak to będzie dalej?
W biznesie, nie idzie mu najlepiej. Opuściła go, dobra passa. Ma nadzieję, że wkrótce znowu zawieją, pomyślne wiatry.
Bo młoda, przyszła żona, domaga się własnego mieszkania albo domu. Ona, nie chce mieszkać wiecznie, na wynajętym.
Raz nawet zapytała Irka, jak on prowadzi te interesy, że nie ma nic swojego?
Teraz dobrze pomyśl, nad tą sytuacją i jak rozwiążesz, ten problem życiowy?
Czy Irek w ogóle, uzyska rozwód?
Poprawią się, jego interesy? Nic mądrego nie zrobił, wiążąc się z tak młodą kobietą.
Jaką metodę zastosujesz, żeby rozwiązać tę skomplikowaną sytuację, rodzinną i finansową?
Dobrze, to myśl i rozwiązuj podany wyżej problem, a Ja podam Tobie następny temat.
Przykład prosto z życia, wzięty.
Jeśli rodzice nic od dzieci nie wymagają, to ich krzywdzą
Jest małżeństwo, młode. Pobrali się. Ale oboje nie są, przystosowani do życia.
Najpierw, byli zachwyceni, jak zmienili miejsce zamieszkania i przenieśli się, do innego miasteczka.
Niestety, tam się nie zaaklimatyzowali i wrócili.
Jan i Małgorzata, mieli po trzydzieści lat. Dotychczas, mieszkali z swoimi rodzinami, pod skrzydłami swoich mam.
I co? I nagle, okazało się, że nie są w stanie funkcjonować samodzielnie.
Nawet, nie potrafili znaleźć sobie, jakiejś pracy. Doszli do wniosku, że to jest dziura i wrócili.
I co potem, się działo?
Otóż, Małgorzata, żeby wyjść z tego, swojego nieudacznictwa na cało, zwaliła wszystko, na swojego męża.
Dała mu warunek, że za jedno lato ma kupić, mieszkanie w dużym mieście i samochód.
To już świadczy o niej, że nie myślała racjonalnie, jak normalna kobieta.
Niestety, to przerosło jej małżonka. Ten, żeniąc się z nią myślał o wspólnym, dorabianiu.
Ona na początku, również tak twierdziła. Jak urodziło się dziecko, to poszła z powrotem do rodziców i stroniła, od swojego męża.
Kobieta egoistka, zawsze będzie egoistką
Tam, miała wygodnie, bo nic ją nie obchodziło i znowu była, pod parasolem rodziców.
A rodzice, szczególnie jej ojciec, był bardzo agresywnie nastawiony, na jej męża. Małgorzata, przedstawiła go w najgorszym świetle.
Obserwując ją z boku, jako neutralny widz, to aż ciśnie się na usta pytanie, skoro ten jej
Jan, taki zły, niedobry, to dlaczego tak biegała za nim, kiedy jeszcze w narzeczeństwie, chciał odejść?
Dlaczego, zapytasz. Otóż, już wtedy zauważył, że jest to bardzo, trudna kobieta.
Jednak zegar biologiczny bił i chciała, wyjść za mąż.
Jan, nie chciał jeszcze dziecka, a ona bardzo nalegała. Mówiła o tym, nawet przy
swojej teściowej, która nie posiadała się ze zdziwienia.
Dlaczego jej przyszła synowa, rozmawia o tak intymnych sprawach, przy przyszłej teściowej?
Niektóre kobiety, te rozkapryszone, traktują męża jak woła roboczego
Ale teściowa, nic nie powiedziała. Dało jej to dużo, do myślenia.
I jak to wszystko, się poukładało? Jan, nie kupił mieszkania ani samochodu, za jedno lato.
Owszem, znalazł pracę, ale do realizacji celu, było jeszcze bardzo daleko. Małgorzata, wniosła o rozwód.
Z tego wynika, że należała do kobiet, którym zależy na dziecku, a mąż to taki
niepotrzebny dodatek, którego trzeba się pozbyć, jak tylko przyjdzie na świat dziecko.
Nie upłynął rok, zaszła w drugą ciążę z najbliższym kolegą, jej byłego męża.
Ten, nie chciał brać z nią ślubu. Miał mieszkanie, wprowadziła się do niego. Za chwilę, było już dwoje dzieci.
U kolegi, byłego męża, Sebastiana, mieszka jako jego konkubina. Ten, jest bardzo skąpy i rozlicza ją z każdego, grosza.
On, składa na konto, a za jej pieniądze żyją i opłacają, jego mieszkanie.
Egoizm w związku, prowadzi do rozpadu
Teraz, siedzi cichutko, bo nie ma gdzie pójść. Rodzice powiedzieli, że teraz z dwojgiem dzieci, to Ją już nie chcą.
Są momenty, że skarży się również na swojego konkubina.
Powiedziała, że żyje w zawieszeniu. Na dodatek, drugie dziecko, które urodziła jest autystyczne i ma, problemy z mową.
I jakbyś rozwiązała, ten problem? Małgorzata twierdzi, że jest bardzo nieszczęśliwa.
Nie wie, co ma zrobić.
Jak to, rozwiążesz? Jaką metodę, zastosujesz?
Zastanów się dobrze nad rozstrzygnięciem, tego problemu. Jest dwoje dzieci w tym, jedno autystyczne.
Małgorzata, jest kobietą, która leci tylko na łatwiznę, nic od siebie w zamian, nie dając.
Jest mistrzynią w robieniu z siebie cierpiętnicy, osoby bardzo nieszczęśliwej.
Teraz, warto zapytać jej konkubina, czy on, jest z nią szczęśliwy? Małgorzata, nie ma
wykształcenia i pracuje, jako sprzątaczka. Swojego starszego dziecka, też nie posyła na żadne dodatkowe zajęcia. Chociaż
najstarsza córka, ma uzdolnienia muzyczne. Nic ją nie interesuje,
tylko telewizor i łóżko. Niestety, życie nie polega tylko, na samym łóżku.
Droga Czytelniczko, pomyśl, zastanów się. I rozwiąż ten problem.
Dąż do celu małymi krokami, ale konsekwentnie
Następny przykład.
Krzysztof, ma czterdzieści jeden lat. Kiedy tylko skończył studia, budownictwo lądowe, marzył o założeniu swojego biznesu.
Powoli, powoli, udało mu się w końcu. Założył swoje, biuro projektowe. Zaczął też budowę, różnych inwestycji.
Na te wszystkie przedsięwzięcia, brał potężne kredyty. Starał się zawsze sprzedać, swoją inwestycje z odpowiednim zyskiem.
Owszem, najwięcej stałego i regularnego dochodu, przynosiło mu i przynosi biuro projektowe. Stara się je, ciągle powiększać.
Krzysztof, starał się otaczać życzliwymi ludźmi. Jednak, jak sama wiesz, nie zawsze to się nam udaje. Podobnie, było i w tym wypadku.
Zawierzył bardzo, ważny interes, swojemu przyjacielowi. Wtajemniczył go w swoje, sprawy biznesowe.
Ten, na początku bardzo się sprawdzał. Krzysztof myślał, że zawsze tak będzie.
Po dwóch latach, jego kolega Janek, zmienił się nie do poznania.
Zaczął dbać, tylko o swoją pensję, a po cichu działał na szkodę Krzysztofa. Nosił się z cichym zamiarem, zrobienia mu potężnej konkurencji.
Prowadząc firmę, musisz mieć swoje tajemnice, nawet przed bliskimi współpracownikami
Niestety, ale tak też zrobił. To spowodowało, że Krzysztof w temacie inwestycje, zbankrutował.
Nie sprzedał nowo wybudowanej inwestycji, a bank żądał zwrotu kredytu.
I teraz zaczęło się, czarodziejskie koło. Kiedy Krzysztof dowiedział się, kto jest tego przyczyną,
bo inwestycja powinna już być dawno sprzedana – to oczom nie dowierzał. I co?
I zwolnił Janka, tylko ze temu już na tym nie zależało, bo zmałpował od Krzysztofa biznes.
Teraz, zostali wrogami. Tak podle, zakończył swoją znajomość Janek z Krzysztofem.
Jednak, zobacz teraz, jak fortuna kołem się toczy, mówi stare, mądre przysłowie.
Krzysztof, stał się teraz bardziej czujny. Mając już różne znajomości, też podkopał swojego kolegę. Musiał czekać na to, trzy lata.
Kto pod kim dołki kopie, to sam w nie wpada
No, niedobrze się robi. Jak pieniądz potrafi wydobyć na wierzch, podłe cechy ludzkiego charakteru.
Tak było i w tym, wypadku. Rachunek, był już wyrównany. Jednak po takich doświadczeniach Krzysztof, bardzo się zmienił. Raz powiedział do swojego kolegi,
że: podkopuj kogo się da, bo jak nie, to podkopią Ciebie.
Okropne. Czy tak myśli, każdy biznesmen? Tego nie wiem. Ale, jeśli tak myśli, to robi się niedobrze.
Analizując ten przypadek, od razu nasuwa się pytanie, czy każdy człowiek, który robi
biznes, zmienia swój charakter na zawzięty, nieżyczliwy?
A przede wszystkim, na podstępny i nieufny? Bo z tej historii wynika, że tak się dzieje. Tylko, czy każdy…
Całkiem przypadkiem zapytałam Krzysztofa, czy udziela się w jakiś sposób
charytatywnie? Czy pamięta o biednych ludziach, których los skrzywdził?
Krzysztof, nie odpowiedział mi na to pytanie. Najwyraźniej, to chyba w ogóle zapomniał i o pytaniu, i o odpowiedzi.
A jak mu się wiedzie, w życiu rodzinnym? No, nie najlepiej. Żona, poszła w siną dal, bo
dowiedziała się o zdradach. Dzieci, wychowują się bez ojca.
Nieraz zastanawiam się, dlaczego tak dużo rodzin się rozpada, kiedy ojciec, dorwie się do większej kasy?
Co to u licha, jest? Czy pieniądz całkiem, przekreśla rodzinę? Większość tych panów, zmienia kobiety jak rękawiczki.
Kiedy ojciec dorwie się do kasy, to nie w głowie mu rodzina. O rodzinie przypomni sobie, jak będzie stary i chory.
Jak widać, kiedy mają pieniądze to nie są zwolennikami, związku monogamicznego.
Żadna kobieta, nie zadawala takiego tatusia, na dłużej. A im starszy, tym ma, większe wymagania i młodsze kobiety.
A te głupie, młode dziewczyny, zgadzają się na to. Oczywiście, nie wszystkie.
Przeważnie padają ofiarą, dziewczyny z biednych rodzin.
Cóż, myślą, że pieniądz, może wszystko. Po latach, przekona się jedna z drugą, że bogaty staruch, to strata młodych lat.
A kto się, sprzedaje? No, nie chcę powiedzieć, kto…
I taka, jest rzeczywistość. Ciekawa jestem, jak sobie w końcu poukłada życie, Krzysztof?
Cóż, przewróciło mu się w głowie, jak zobaczył pieniądze. Pochodził z niezamożnej, rodziny.
Do licha, czy zawsze bogatym mężczyznom, przeszkadza ta rodzina? No ileż można,
mieć tych panienek za kasę i zawsze szczerzyć zęby do świeżej, chociaż te zęby, są już sztuczne?
Najwyraźniej, potrzebny psycholog.
Zboczeni starsi panowie, na stanowiskach, jak lekarze i inni
A teraz, opowiem Ci autentyczny przykład z życia wzięty.
Jest, bardzo ważny problem życiowy, który dalej jest aktualny.
Dotyczy on, zboczonych „starszych panów”. Posłuchaj, bo warto. A może Ciebie kiedyś, takie coś spotkało?
Byłam, młodą dziewczyną. Był listopad. Wszędzie panowała, jakaś wstrętna grypa.
U lekarzy, tych w przychodniach i u tych prywatnych, było pełno ludzi.
Ja i moja koleżanka, też zachorowałyśmy. Mój ojciec, widząc co się dzieje, dał mi pieniądze i wysłał, do prywatnego lekarza.
Koleżanka moja, również dostała w domu pieniążki, na prywatnego lekarza. Wybrałyśmy się, razem.
W poczekalni, pełno ludzi. W końcu, przyszła kolej i na nas. Najpierw, poszła koleżanka.
Cóż, widocznie robił to nie pierwszy raz…
Kiedy wyszła, była jakaś cała w wypiekach i powiedziała, że zaraz idzie do ojca i wszystko mu opowie.
A TY, powiedziała do mnie, lepiej tam nie chodź. Dlaczego, zapytałam z wielkim zdziwieniem?
Bo Ty, masz jeszcze większy biust, od mojego. Ja myślałam, że ona zwariowała od tej grypy.
Nic, ale w takiej sytuacji, to nie poszłam do niego.
Najpierw, przyszłyśmy do mnie i koleżanka w moim pokoiku, opowiedziała o co chodziło.
Otóż, lekarz ten, nie był już młody. Był pod sześćdziesiątkę. I kiedy weszła moja koleżanka,
ładna młoda dziewczyna, to nawet nie zapytał z czym przyszła, tylko od razu kazał się jej rozbierać, do polowy.
Jeśli starego lekarza, interesuje tylko ściągniecie bluzki u młodej dziewczyny, to zbok…
Popatrzył na nią i powiedział. No wreszcie, coś młodego przyszło. A jak dotąd, to same stare baby.
Wziął słuchawki i niby zaczął ją osłuchiwać, ale najpierw, najzwyczajniej w świecie, macał ją po piersiach.
W końcu moja koleżanka Jadzia, też się zorientowała, że to jakiś stary zbok. I odsunęła się.
Wzięła bluzkę, ubrała i powiedziała, że dziękuje za wizytę. Nie przyszła po to, żeby ją obmacywał stary chłop.
Ten zdębiał, że młoda dziewczyna, potrafiła mu powiedzieć, takie coś.
Ja siedziałam jak wryta, jak ona mi to opowiadała.
Już nawet z wrażenia zaczęła mi, przechodzić grypa.
I co, teraz? Jadzia powiedziała, że ma to w d… i wszystko opowie, swojemu ojcu.
Poszła, do domu. A ja, opowiedziałam swojemu ojcu. Ten, wściekł się.
Kazał mi iść, tym razem do lekarki, ale już z moją mamą.
A co z Jadzią? Ojciec Jadzi, to była gruba ryba.
I doktorek się, przeliczył. Słono za to zapłacił, gdyż ojciec Jadzi znalazł również inne, młode
dziewczyny, które powiedziały o nim to samo, co Jadzia. A szczególnie te, które miały duży biust.
Kto by powiedział, że ten lekarz, to zwykły „zbok”. Starsi ludzie, nie wiedzieli o tym.
Ach, niedobrze się robi…
Ktoś, coś kiedyś nadmienił, ale słuchający stwierdzili, że złośliwców, nie brakuje.
Niestety, ale to była, najprawdziwsza prawda. Widzisz, takich przypadków, jest na pewno o
wiele więcej, tylko nie wszystkie wychodzą, na światło dzienne.
Nie każda młoda dziewczyna, ma na tyle odwagi, żeby przeciwstawić się staremu „zbokowi”
Podam Ci jeszcze jeden, autentyczny przykład. Kiedy zaczęłam pracę, a było o
Myślenie szefa – będę cię obmacywał, gdyż tak mi się podoba
nią bardzo ciężko, to byłam świadkiem takiego, oto zdarzenia.
Ja i trzy jeszcze panie i pan, siedzieliśmy w jednym pokoju. Obok, był pokój naszego, biurowego szefa.
Ja i moja ówczesna, koleżanka z pracy, razem zaczęłyśmy swój start zawodowy.
Owszem, czasem trzeba było wejść do gabinetu szefa, żeby coś zapytać czy uzgodnić.
Pewnego razu, jesteśmy wszyscy w pracy, a z gabinetu szefa wylatuje nagle, moja
koleżanka Stenia i z całej siły trzasnęła drzwiami, do jego gabinetu.
Każdy z nas zwrócił uwagę, co się stało.
Stenia, wybiegając z pokoju, powiedziała, że nie będzie ją obmacywał stary „zbok”, który mógłby być, jej dziadkiem.
Wszyscy zaniemówili. Szef, był cicho, nie wychodził z pokoju. Najwyraźniej, nie spodziewał się takiej reakcji.
Stenia, była dziewczyną z Warszawy, nie, głupią gęsią. Potrafiła się zachować, w każdej sytuacji.
W końcu, skończyła uniwersytet i znała biegle dwa, języki obce.
A ten stary „zbok”, myślał pewnie, że nie będzie ją stać na to, żeby tak zareagować.
Jakie jest myślenie tych, starych zboczeńców?
Dlaczego on, nie wychodzi z tego gabinetu, myśleliśmy wszyscy?
Cóż, widocznie zbierał myśli, jaką to bajkę wymyślić i zrobić z siebie, cierpiętnika.
Kiedy wreszcie wyszedł, to powiedział, że jest przewrażliwiona, że niechcący gdzieś ją, tam dotknął.
Sama widzisz, jak potrafił się bronić. No tak, jak to się robi przy każdej okazji, to dochodzi się już do mistrzostwa.
Stenia, nie odeszła z pracy. Tylko od tego czasu, co chciała to u niego załatwiła, bo najwyraźniej w świecie, bał się jej.
Zdążył się również dowiedzieć, że jej rodzice są dość wpływowi. A ten przypadek uznał,
że przesadziła i że on padł ofiarą, takiego posądzenia.
Stenia, zwierzyła mi się, że ten stary dziad, jak powiedziała, to myślał, że trafił na głupią gęś ze wsi.
Szanuj się i stary „dziad” niech sobie kupi lalkę
Podobno, wszystkie nieśmiałe dziewczyny, obmacywał. Proponował im również, różne
sprawy damsko męskie. Dziewczyny te, nie chcąc rozgłosu, trzymały to w tajemnicy.
A ten stary dziad, miał już wnuki. I teraz zastanów się, gdzie on miał honor?
I znowu, mamy przypadek, gdzie mężczyzna dochrapał się stanowiska i przewróciło mu się w głowie. Dlaczego? Warto by go, o to zapytać.
Cofnijmy się wstecz, dla przypomnienia, jak stosowano indoktrynację wśród dzieci, żeby mieć tanią siłę do pracy
I jeszcze jeden, przykład z życia wzięty.
Pani Aleksandra, była już starsza panią. Jednak po latach, odważyła się opowiedzieć mi, jakie
przygody przeżywały młode dziewczynki w szkole podstawowej, do której ona chodziła.
Wiesz, w dawnych czasach jeszcze za Komuny, trochę inaczej patrzyło się na niektóre zjawiska, jakie miały miejsce.
Czym, to można tłumaczyć? Ja myślę, że mniejszą świadomością, przeciętnego zjadacza chleba.
W tamtych czasach, wszyscy byli zakompleksieni, ulepieni tak, żeby można było nimi swobodnie, manipulować.
Bieda potrafi, bardzo skrzywdzić człowieka
Dużo też było, jeszcze pozostałości po hierarchii społecznej, typu: pan i sługa.
Jak nie miałeś, dziadzie pieniędzy, to Twoje dzieci szły sprzątać i niańczyć, pańskie dzieci.
Każdy, kto nie pochodził z jakiegoś lepszego rodu, to nawet nie marzył o wykształceniu.
Pani Aleksandra opowiadała, jak ona i jej brat, ciężko pracowali w wielkim majątku u właściciela, który był Żydem.
Ten, już w tamtych czasach, kształcił swoje dzieci na Sorbonie w Paryżu.
A oni? Oni nawet o tym, nie myśleli. Harowali od rana do wieczora, żeby było co do garnka włożyć.
Nie posiadali, dużo ziemi. Mieli, skromny domek i tyle.
Potem, kiedy nastały czasy komuny, to było o tyle lżej ludziom takim jak oni, że mieli dostęp do zdobywania wykształcenia.
Chociaż prawda była taka, że na każdym kto pochodził ze wsi, to wisiała jakaś klątwa,
jakieś piętno, tych wszystkich hrabiów i innych, z błękitna krwią.
Dlaczego wieś była zawsze poniżana?
Ludzie Ci, bardzo poniżali i śmiali się z młodzieży ze wsi. Traktowali ją jeszcze gorzej, jak dzisiaj traktuje się zawód rolnika.
Mówiono na nich, ach te głupie „wsioki”. Cóż, faktem było, że dzieci ze wsi, potrzebowały
naprawdę wielkiego szlifu w dużym mieście, żeby chociaż w jakimś stopniu dorównać tym, którzy pochodzili z lepszych rodzin.
Ale, tak czy inaczej, powiedziała Aleksandra, zawsze było lepiej za komuny tym,
pochodzącym z najniższej klasy, jaką było wiejskie pochodzenie, niż za czasów Polski międzywojennej.
Wychowujące się w takim środowisku dziecko, potrzebuje lat, żeby wyprostować swoje wnętrze
Wtedy w wiosce, rządził ksiądz proboszcz i koniec kropka.
Takie dzieciństwo, musiała przeżyć Aleksandra. Dopiero, kiedy wyjechała za pracą z swojej
wioski do dużego miasta, to zaczęła się kształcić na własną rękę.
Dzięki pracowitości i wytrwałości, zdobyła wykształcenie i została inżynierem.
Miała uzdolnienia, do przedmiotów ścisłych. Skończyła, Politechnikę w Gliwicach.
Ale, posłuchaj dalej, co opowiadała o swojej szkole podstawowej w wiosce, w której mieszkała. Otóż, wyobraź sobie, że było tak.
Ich wychowawcą w siódmej klasie, czyli w ostatniej klasie szkole podstawowej, tak było
w tamtych czasach – był pewien, starszy nauczyciel.
Nauczyciel molestuje dorastające dziewczynki
Niby nauczyciel, jak każdy inny, a jednak…
Co on, robił? W klasie, gdzie się uczyli był duży piec kaflowy na węgiel, którym ogrzewano klasę.
Między piecem, a ścianą, była, mała przestrzeń. Tyle tylko, że bokiem można
było tam wejść i to w dodatku ktoś, nie za gruby. Dziecko, taka nastolatka, mogła wejść.
I co on robił ten, pan nauczyciel?
Najpierw zaczynał rozmowę z taką dziewczynką, a potem ją wpychał do tej ciasnej przestrzeni i obmacywał, po piersiach.
Dziewczynki w tym wieku, mają już okres. Mają też, kobiece kształty.
Niektóre, całował. I każdej z nich, kazał to trzymać w tajemnicy. No, na dzisiejsze czasy, to pedofil.
Aleksandra mówi, że bały się tego komukolwiek powiedzieć, bo powiedział, że nie przejdą z klasy do klasy.
Zastraszanie dziewczynek, żeby trzymały molestowanie w tajemnicy
Aleksandra, dzisiaj już babcia, mówi, że pierwszy raz o tym powiedziała dopiero swojemu mężowi, jak ten nauczyciel już, nie żył.
A ten powiedział, że jakby go złapał, to by mu mordę obił na czerwono. No, nie ma co się dziwić, bo ja na jego miejscu, zrobiłabym to samo.
Aleksandra mówi, że kiedy było spotkanie klasy po iluś tam latach, to wszystkie dziewczyny,
dopiero teraz przyznały się, że były bardzo zastraszone, żeby trzymać to w tajemnicy.
I ten pedofil, każdą obmacywał, a niektórym jak zdążył, żeby nikt, nie wszedł do klasy, to wkładał rękę do majtek. Fe!
Mówią, że dzisiaj są wspaniałe czasy, bo dobierają się do skóry, wszystkim pedofilom. Tym cywilnym i tym, kościelnym.
A jeśli chodzi o księdza, to też opowiadała, jak stary proboszcz robił to, bardzo perfekcyjnie.
Kiedy była w szkole religia, to przechodził koło ławek, gdzie siedziały dziewczynki.
Kiedyś tego, nie rozumiała, myślała, że to były przypadki. A proboszcz, tak zręcznie
manewrował ręką, że zawsze dotknął piersi, którejś z dziewczynek. Co za „zbok”.
Proboszcz, wymyślił również, jakieś pomaganie w sprzątaniu sali, na plebanii.
Miały się tam zgłosić, tylko same dziewczynki z starszych klas. Czyli takie, które już miały kształty kobiece.
Ten drań, wziął drabinkę, kazał im wychodzić na nią, żeby coś powieszać.
Ciężkie życie dorastających dziewczynek
A on, stał koło tej drabinki i patrzył im, pod sukienki. W tamtych czasach dziewczynki, nie chodziły w spodniach.
I miał na co patrzeć, stary osioł. Takie, sytuacje, wcale nie były rzadkie, mówiła Aleksandra.
Cóż, proboszcz, chłop z dwa metry wzrostu, nie pracował ciężko, to mu się zachciewało dziewczynek.
A głupie owieczki, jeszcze przyniosły na ofiarę pełną tacę pieniędzy, no to go rozsadzało, od wewnątrz.
Jeśli którą, nawet dotknął czy podglądnął, to żadna nie miała odwagi, powiedzieć w domu.
Proboszcz, miał takie poważanie, że rodzice całowali go, po rękach. Cóż, za ciemnota!
W głowie się nie mieści. Te niezaspokojone stare samce, którzy nigdy nie imali się pracy fizycznej, czyhali na dziewczynki. Dzisiaj mamy złote czasy. pewnie, że nie na 100%, bo jest jeszcze wiele do zrobienia.
Pani Aleksandra była i jest zdania, że czasy Polski międzywojennej, dla zwykłych ludzi, którzy nie posiadali majątku, były bardzo niedobrymi czasami.
Owszem, były dobre, ale dla tych, którzy byli bogaci.
Zdobywanie wykształcenia, podczas komuny
A później, kiedy nastała Komuna, to już łatwiej było, zdobyć wykształcenie.
Mimo, że trzeba było przejść niemały chrzest poniżania, że pochodzi się z najniższej klasy społecznej, czyli ze wsi.
Ale, kto był zdolny i pracowity, to wykształcił się. Nie można było zdobywać,
wykształcenia za granicą, ale chociaż w swoim kraju było, to możliwe.
Aleksandra mówiła również, że młodzież ze wsi, była kierowana przede wszystkim na, kierunki rolnicze.
A prawda jest taka, że każdy kto pochodził ze wsi i wiedział, jak tam trzeba ciężko
pracować i jeszcze jest się, przez wszystkich poniżany – chciał studiować inny kierunek.
Trudna droga na studia, dziecka ze wsi. Oferowano tylko studia rolnicze
Taki, który nie był związany z rolnictwem. I po skończeniu tegoż kierunku, można było znaleźć sobie prace w mieście.
Niestety, ale na uczelniach była, bardzo duża segregacja i kwitły znajomości.
Nieraz tak ważne kierunki jak medycyna, kończyły miernoty, bo tatuś był wysoko w partii.
Znowu, swoje złe pazury odbijała, polityka. Znajomości, nepotyzm i tak dalej.
Ale, mimo to, lepiej niż w czasach sanacyjnych. Wtedy człowiek z wioski, chłop, to nie był człowiek.
To ktoś, kto musiał całe życie, służyć bogatym. Jego dzieci, również. To taki, rodzaj niewolnictwa.
Tylko, że w tym niewolnictwie, byli sami biali. I rodak, gnębił rodaka. A w czasie wojny,
kazano bić się tym, którzy byli najgorzej traktowani w swojej ojczyźnie.
Aleksandra mówiła, że dzisiaj jak jest to jest, ale są, złote czasy.
I na pewno jest w tym, dużo prawdy. Kształcić, może się każdy, jeśli tylko chce.
Może też wyjechać, za granicę. Nie musi jechać do USA, jest tyle możliwości w Europie.
I zauważ, że dzisiaj studia to nie jest, jakiś wyczyn. Chcesz studiować, to proszę bardzo.
Dzisiaj bardzo długo, rozmawiałam z Aleksandrą. Warto posłuchać mądrych ludzi,
którzy są już dalej od nas, na swojej ścieżce życiowej.
A jakie hobby, ma jeszcze Aleksandra, czy ma? Otóż, ma. Jej dusza, kocha muzykę.
Muzyka przeniesie cię w inny świat, gdzie Twoja dusza zapomni o trudach życia
Jeśli masz duszę, wypełnioną językiem muzyki, zrozumiesz każdy jej rodzaj – powiedziała.
I tak, jest. Zrozumieć język muzyki, to znaczy zrozumieć każde uczucie, jakie jest na tym świecie.
Ten język, jest dostępny tylko tym, którzy mają talent, dany od Boga. Oni, znają ten język.
Posługując się nim, przekażesz wszystko, co tylko można przekazać. Słowa, nie są w
stanie tak dokładnie, odtworzyć tło i sens, jak muzyka.
Aleksandra, kiedy miała trudne chwile w swoim życiu, a każdy z nas miał je w jakimś okresie
życia – brała swój instrument i starała się wszystkie, swoje uczucia przelać na dźwięki.
Jej akordeon, zapłakał, zatęsknił do lepszego jutra…
Musisz mieć swojego Anioła, do którego zaprowadzi Cię muzyka
Dał jej, nadzieje. Jego dźwięki, ukoiły jej cierpienie, niespełnione nadzieje albo zawód życiowy.
No tak, ale tak zdolnych, utalentowanych ludzi jak Aleksandra, nie jest za wiele.
To są, jednostki. Ja miałam to szczęście, że akurat trafiłam na Aleksandrę. Tak, ona jest na wyższym poziomie, świadomości.
Nie traci swojej energii, na zawiść, nieżyczliwość i obmowy bliskich.
Ona, życzy dobrze każdemu. I zauważ, że jej też los przysyła wszystko, co najlepsze.
Widocznie jej umysł już w tamtych czasach, działał na falach, pozytywnego myślenia. I wyznawał zasadę,
że: nie życz drugiemu tego, co Tobie, nie miłe.
Sama widzisz, ile człowiek ma problemów do rozwiązania, a w każdym czasie rozwiązuje się je inaczej.
Przytoczyłam tutaj kilka przykładów, które dzisiaj zostałyby całkiem, inaczej
rozwiązane. A w tamtych czasach, były tematem „tabu”.
Sama widzisz, jaką trudną drogę, miały kobiety w tamtych czasach.
Chociaż i dzisiaj, nie zawsze wszystkie mają, drogę bez kamieni.
Jednak mamy to szczęście, że żyjemy w Europie. I prawdę mówiąc, to nie jest teraz źle…
Od dawien, dawna toczy się walka, między dobrem i złem. Zarówno wśród mężczyzn,
jak i kobiet, trafiają się jednostki psychopatyczne, zboczone.
U mężczyzn, stało się to bardziej widoczne. Są od nas, silniejsi fizycznie. Dlatego kobiecą bronią, jest iloraz inteligencji.
Pamiętaj, że kobieta bez wykształcenia, bez szlifu społecznego, to biedna kobieta.
Jej droga, jest kamienista. Jej życie, jest trudne i przeważnie w czarnych, barwach.