<
Przejdź do treści
Strona główna » Strona z wpisami » Co to jest złość?

Co to jest złość?

Złość należy do emocji, które najczęściej budzą skrajne opinie. Jedni starają się ją ukrywać, inni wyrażają bez zastanowienia. Są też osoby, które przez całe życie słyszały, że nie wolno się złościć, dlatego nauczyły się tłumić ją głęboko w sobie. Niezależnie od tego, jak reagujemy, jedno pozostaje niezmienne – złość jest naturalną częścią ludzkiego życia.

Historia z życia wzięta.

Janek był człowiekiem, zresztą i jest, żyje, który nigdy nie pokazywał swoich emocji. Zawsze był uśmiechnięty. Zawsze był miły, na jego twarzy gościł uśmiech, tylko że w środku aż w nim wrzało. Raz pod wpływem jednego drinka przyznał się, iż tego swojego kolegę z pracy jakby mógł, to by udusił. Aż strach było słyszeć co mówił. Niestety, taka była najszczersza prawda, chociaż nigdy nie wybuchnął złością, kiedy z nim rozmawiał. Był na stanowisku i potrafił się kamuflować. Jak uważasz, który człowiek jest bardziej niebezpieczny, ten co pokaże swoje emocje, czy ten, który ma dwie twarze? Nie wiem, jak ty, ale ja osobiście wole taką osobę, która jest prawdziwa niż ta fałszywa.

Większość z nas pamięta sytuację, w której serce zaczęło bić szybciej, mięśnie się napięły, a w głowie pojawiła się myśl: „To nie w porządku”. Czasami wystarczy jedno niesprawiedliwe słowo, zawiedzione zaufanie albo przekroczona granica. Innym razem emocja narasta powoli, dzień po dniu, aż w końcu znajduje ujście.

Łatwo wtedy dojść do wniosku, że problemem jest sama złość. W rzeczywistości znacznie większym wyzwaniem okazuje się sposób, w jaki ją wyrażamy. To nie emocja rani drugiego człowieka. Ranią słowa wypowiedziane pod jej wpływem, agresywne zachowanie lub milczenie, które staje się formą kary.

Zrozumienie złości nie polega więc na tym, aby nauczyć się jej unikać. Chodzi o odkrycie, dlaczego się pojawia i jak korzystać z informacji, którą ze sobą niesie.

Czym właściwie jest złość?

Złość jest emocją informującą, że wydarzyło się coś, co uznajemy za niesprawiedliwe, zagrażające lub naruszające nasze granice. Można powiedzieć, że działa jak wewnętrzny alarm. Zwraca uwagę na sytuacje, których nie chcemy akceptować.

Wyobraź sobie, że ktoś regularnie lekceważy Twoje zdanie albo nie dotrzymuje ważnych obietnic. Za pierwszym razem możesz poczuć rozczarowanie. Jeżeli podobne zachowanie będzie się powtarzać, bardzo prawdopodobne, że pojawi się złość. W ten sposób organizm sygnalizuje, że potrzebujesz zmiany.

Nie zawsze jednak przyczyną są inni ludzie. Czasem złoszczymy się na samych siebie. Powodem bywa popełniony błąd, niespełnione oczekiwania lub decyzja, której dziś żałujemy. Taka złość również niesie ważną informację. Pokazuje, że coś w naszym postępowaniu nie jest zgodne z wartościami, które wyznajemy.

Dlaczego się złościmy?

Każdy człowiek ma własne powody do odczuwania złości. Mimo to można zauważyć kilka sytuacji, które pojawiają się wyjątkowo często.

Jedną z nich jest poczucie niesprawiedliwości. Gdy mamy wrażenie, że zostaliśmy potraktowani gorzej od innych albo ktoś przypisuje nam winę za coś, czego nie zrobiliśmy, emocje pojawiają się niemal natychmiast.

Innym źródłem złości jest bezsilność. Bywa, że bardzo chcemy coś zmienić, lecz nie mamy na to wpływu. Tak dzieje się na przykład podczas długiej choroby, problemów w pracy czy konfliktów rodzinnych. W takich chwilach łatwo skierować gniew na osoby znajdujące się najbliżej, choć nie są one prawdziwą przyczyną naszego cierpienia.

Nie można też zapominać o zmęczeniu. Niewyspanie, przewlekły stres oraz nadmiar obowiązków sprawiają, że cierpliwość staje się coraz mniejsza. Drobiazg, który zwykle nie zrobiłby na nas większego wrażenia, nagle wywołuje gwałtowną reakcję.

Często złość ukrywa również inne emocje.

Pod jej powierzchnią może znajdować się lęk, smutek, poczucie odrzucenia albo wstyd. Z zewnątrz widać gniew, lecz w środku człowiek przeżywa zupełnie coś innego.

To właśnie dlatego warto pytać nie tylko: „Na co jestem zły?”, ale również: „Co naprawdę teraz czuję?”.

Czy złość jest zła?

To pytanie wydaje się proste, jednak odpowiedź brzmi: nie.

Sama złość nie jest ani dobra, ani zła. Jest emocją, podobnie jak radość, smutek czy lęk. Nie wybieramy chwili, w której się pojawi. Możemy natomiast zdecydować, co z nią zrobimy.

Wyobraź sobie ogień.

Potrafi ogrzać dom, przygotować posiłek i dać światło. Ten sam ogień pozostawiony bez kontroli może jednak zniszczyć wszystko wokół.

Ze złością jest podobnie.

Kiedy pomaga nam powiedzieć „nie”, obronić własne granice lub zareagować na krzywdę, staje się siłą prowadzącą do pozytywnych zmian.

Jeżeli natomiast zamienia się w krzyk, agresję lub chęć odwetu, zaczyna ranić zarówno innych ludzi, jak i nas samych.

Dlatego nie warto walczyć ze złością. Znacznie mądrzej jest nauczyć się kierować jej energią.

Co dzieje się z ciałem podczas złości?

Każda emocja wywołuje określone reakcje organizmu. Złość nie jest wyjątkiem.

Oddech staje się szybszy. Serce bije mocniej. Mięśnie napinają się, ponieważ ciało przygotowuje się do działania. To pozostałość po czasach, gdy człowiek musiał natychmiast reagować na zagrożenie.

Dzisiaj rzadko uciekamy przed dzikimi zwierzętami, ale nasz organizm nadal działa według podobnych mechanizmów. Nie rozróżnia, czy zagrożeniem jest drapieżnik, czy trudna rozmowa z przełożonym.

Świadomość tych zmian pomaga spojrzeć na własne reakcje z większym spokojem. Gdy zauważymy napięte ramiona albo przyspieszony oddech, łatwiej zrozumiemy, że właśnie pojawia się złość. To dobry moment, aby zatrzymać się, zanim emocje przejmą kontrolę.

Co się dzieje, gdy tłumimy złość?

Wiele osób od najmłodszych lat słyszało, że grzeczny człowiek się nie złości. Dziewczynkom mówiono, że powinny być miłe i spokojne. Chłopcom powtarzano, aby nie okazywali emocji albo radzili sobie sami.

Takie przekonania sprawiają, że z czasem uczymy się ukrywać to, co naprawdę czujemy.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest w porządku. Nie krzyczymy, nie wywołujemy konfliktów i staramy się zachować spokój. Wewnątrz jednak emocje nadal istnieją. Złość nie znika tylko dlatego, że przestajemy o niej mówić.

Może gromadzić się przez tygodnie, miesiące, a nawet lata. W pewnym momencie drobna sytuacja staje się jedynie iskrą, która zapala wszystko, co długo było ukrywane.

Czasami tłumiona złość nie prowadzi do wybuchu. Zamiast tego zamienia się w ciągłe napięcie, rozdrażnienie lub zmęczenie. Niektórzy zaczynają odczuwać bóle głowy, problemy ze snem albo trudności z koncentracją. Organizm próbuje w ten sposób zwrócić uwagę, że od dawna nosimy w sobie coś, co domaga się zauważenia.

Ukrywanie emocji nie czyni nas silniejszymi. Najczęściej sprawia jedynie, że trudniej je zrozumieć.

A co, jeśli złość przejmuje kontrolę?

Druga skrajność wygląda zupełnie inaczej.

Tutaj emocja pojawia się błyskawicznie i natychmiast zamienia w działanie. Padają słowa, których później żałujemy. Drzwi trzaskają z hukiem, a rozmowa przeradza się w kłótnię.

Po wszystkim często przychodzi poczucie winy.

Człowiek zastanawia się, dlaczego zareagował właśnie w taki sposób. Obiecuje sobie, że następnym razem będzie spokojniejszy. Mija trochę czasu i sytuacja powtarza się od nowa.

Nie oznacza to, że ktoś jest złym człowiekiem.

Najczęściej świadczy o tym, że przez długi czas nie nauczył się rozpoznawać własnych emocji, zanim osiągnęły najwyższy poziom.

Złość rzadko wybucha nagle.

Zwykle wcześniej wysyła wiele sygnałów. Pojawia się napięcie w ciele, szybszy oddech, gonitwa myśli albo coraz większa irytacja. Im wcześniej zauważymy te oznaki, tym łatwiej będzie zareagować spokojnie.

Jak wyrażać złość bez ranienia innych?

To jedno z najważniejszych pytań, jakie możemy sobie zadać.

Nie chodzi o to, aby udawać, że wszystko jest dobrze. Prawdziwa dojrzałość emocjonalna polega na szczerym mówieniu o swoich uczuciach z szacunkiem dla drugiej osoby.

Pierwszym krokiem jest zatrzymanie się.

Kilka spokojnych oddechów nie rozwiąże problemu, ale może zapobiec wypowiedzeniu słów, których później nie da się cofnąć.

Dobrze jest również mówić o sobie, zamiast oskarżać.

Zamiast powiedzieć:

„Nigdy mnie nie słuchasz.”

można powiedzieć:

„Czuję złość, kiedy mam wrażenie, że moje zdanie nie jest brane pod uwagę.”

Na pierwszy rzut oka różnica wydaje się niewielka. W praktyce zmienia bardzo wiele.

Pierwsze zdanie prowokuje do obrony.

Drugie otwiera przestrzeń do rozmowy.

Równie ważne jest stawianie granic.

Nie musimy zgadzać się na wszystko tylko dlatego, że chcemy uniknąć konfliktu. Odmowa wypowiedziana spokojnym głosem często przynosi znacznie lepszy efekt niż długo tłumiona złość, która w końcu eksploduje.

Czy można nauczyć się lepiej radzić sobie ze złością?

Na szczęście tak.

Każda emocja staje się łatwiejsza do przeżywania wtedy, gdy zaczynamy ją rozumieć.

Pomaga prowadzenie dziennika, w którym zapisujemy sytuacje wywołujące silne reakcje. Po pewnym czasie można zauważyć powtarzające się schematy. Być może złość najczęściej pojawia się wtedy, gdy czujemy się lekceważeni. Może rodzi się podczas przeciążenia obowiązkami albo wtedy, gdy od dawna nie znajdujemy czasu na odpoczynek.

Świadomość własnych mechanizmów daje ogromną przewagę.

Nie chodzi o to, aby już nigdy się nie zdenerwować.

Znacznie ważniejsze jest rozpoznanie chwili, w której emocja dopiero zaczyna narastać.

Wielu osobom pomaga również aktywność fizyczna. Spacer, jazda na rowerze czy ćwiczenia pozwalają rozładować napięcie zgromadzone w organizmie. Dobrze działa także rozmowa z kimś, komu ufamy. Wypowiedzenie emocji na głos często sprawia, że przestają wydawać się aż tak przytłaczające.

Złość może prowadzić do dobrych zmian

Choć trudno w to uwierzyć, właśnie złość bywa początkiem ważnych decyzji.

To dzięki niej wiele osób kończy toksyczne relacje, odchodzi z pracy, w której było źle traktowane, albo zaczyna walczyć o swoje prawa.

Bez tej emocji łatwo byłoby godzić się na wszystko.

Złość przypomina nam, że nasze potrzeby również mają znaczenie.

Nie zachęca do ranienia innych.

Zachęca do zadania sobie pytania:

„Co próbuję chronić?”

Odpowiedzi bywają bardzo różne.

Czasem chodzi o poczucie godności.

Innym razem o bezpieczeństwo, szacunek albo potrzebę bycia wysłuchanym.

Kiedy odkrywamy prawdziwe źródło złości, znacznie łatwiej znaleźć rozwiązanie niż wtedy, gdy skupiamy się wyłącznie na samym wybuchu.

Nie bój się własnych emocji

Każdy człowiek od czasu do czasu odczuwa złość.

Nie czyni nas ona gorszymi oraz nie odbiera dobroci.

Ktoś powie, że, nie potrafimy kochać. Tak nie jest.

Pokazuje jedynie, że istnieje coś, co jest dla nas ważne.

Dojrzałość emocjonalna nie polega na pozbyciu się złości.

Polega na tym, aby nie pozwolić jej decydować za nas.

Możemy odczuwać silne emocje, a jednocześnie wybierać spokojne słowa.

Trzeba powiedzieć stanowczo „nie”, nie poniżając drugiego człowieka.

Trzeba bronić własnych granic, nie zamieniając rozmowy w walkę.

To właśnie wtedy złość przestaje być ciężarem, a staje się drogowskazem.

Refleksja

Złość nie przychodzi po to, aby zniszczyć Twoje relacje. Pojawia się dlatego, że coś w Twoim sercu woła o uwagę. Może przypomina o przekroczonej granicy, niesprawiedliwości albo potrzebie szacunku. Warto jej wysłuchać, ale nie oddawać jej kierownicy swojego życia.

Największa siła nie polega na tym, że nigdy się nie złościsz. Prawdziwa siła rodzi się wtedy, gdy potrafisz zatrzymać się na chwilę, zrozumieć własne emocje i wybrać słowa, które budują zamiast ranić. Właśnie w takich chwilach odkrywamy, że spokój nie jest brakiem złości. Jest umiejętnością mądrego przeżywania tego, co czuje nasze serce.

💜