Masz przed sobą ważną decyzję.
Zmienić pracę czy zostać?
Zakończyć związek czy dać mu jeszcze jedną szansę?
Podpisać umowę?
Kupić mieszkanie?
Wyjechać?
Zaryzykować?
Rozum przedstawia argumenty. Emocje podpowiadają coś innego. Jednego dnia jesteś pewny swojej decyzji, następnego zaczynasz ją podważać. Im dłużej analizujesz, tym więcej pojawia się możliwości.
W końcu dochodzisz do momentu, w którym już nie wiesz, czego właściwie chcesz.
Być może problem nie polega na braku odpowiedzi.
Może próbujesz ją znaleźć w niewłaściwym stanie umysłu.
Bo ten sam człowiek może zupełnie inaczej ocenić identyczną sytuację, kiedy jest spokojny, a inaczej po nieprzespanej nocy, podczas kłótni, w silnym stresie czy euforii.
Stan, w którym podejmujemy decyzję, ma znaczenie.
I tutaj zaczyna się fascynujący temat fal mózgowych: beta, alfa, theta, delta i gamma.
Czym właściwie są fale mózgowe?
Mózg nieustannie pracuje dzięki aktywności ogromnej liczby komórek nerwowych. Kiedy mierzymy tę aktywność za pomocą EEG, możemy obserwować pewne rytmy elektryczne występujące z różną częstotliwością.
Potocznie nazywamy je falami mózgowymi.
Najczęściej mówi się o pięciu zakresach:
delta, theta, alfa, beta i gamma.
Nie należy jednak wyobrażać sobie mózgu jak radia, które w danej chwili przełącza się wyłącznie na jedną częstotliwość.
Różne rytmy mogą występować jednocześnie w różnych obszarach mózgu. Ich znaczenie zależy również od sytuacji i rodzaju wykonywanego zadania.
Mimo to podział na fale jest bardzo ciekawą mapą różnych stanów naszej aktywności.
A dla osoby podejmującej ważną decyzję szczególnie interesujące są beta, alfa i gamma.
Beta – kiedy umysł analizuje
Stan beta kojarzymy z codziennym czuwaniem, koncentracją i aktywnym myśleniem.
Czytasz dokument.
Porównujesz ceny.
Obliczasz ratę kredytu.
Analizujesz ofertę pracy.
Tworzysz listę argumentów „za” i „przeciw”.
Umysł pracuje.
To bardzo potrzebny stan.
Bez analizy trudno podejmować rozsądne decyzje. Jeśli planujesz zakup mieszkania, sama intuicja nie sprawdzi księgi wieczystej ani warunków umowy. Gdy zmieniasz pracę, warto znać wynagrodzenie, zakres obowiązków i sytuację firmy.
Beta pomaga porządkować fakty.
Problem pojawia się wtedy, gdy aktywne myślenie zamienia się w nadmierne analizowanie.
Kiedy beta zamienia się w chaos
Wyobraź sobie, że masz zdecydować, czy przyjąć nową pracę.
Zaczynasz spokojnie.
Pensja jest wyższa.
Dojazd dłuższy.
Stanowisko ciekawsze.
Po chwili pojawiają się kolejne myśli.
„A jeśli sobie nie poradzę?”
„Co będzie, jeśli firma upadnie?”
„Może obecny szef da mi podwyżkę?”
„A jeśli będę żałować?”
„Co pomyślą inni?”
„Może powinienem poczekać?”
Analiza przestaje dostarczać nowych informacji. Zaczyna produkować kolejne warianty przyszłości.
Umysł nie rozwiązuje już problemu.
Mieli go.
To właśnie wtedy wiele osób popełnia błąd: skoro nie potrafią znaleźć odpowiedzi, zaczynają myśleć jeszcze intensywniej.
Tymczasem być może potrzebują czegoś zupełnie przeciwnego.
Alfa – spokojny, ale przytomny umysł
Fale alfa często pojawiają się podczas spokojnego czuwania, szczególnie przy zamkniętych oczach i zmniejszeniu intensywności bodźców.
Nie śpisz.
Nie tracisz kontaktu z rzeczywistością.
Po prostu umysł nie jest już tak mocno zaangażowany w przetwarzanie wszystkiego, co dzieje się wokół.
Można to porównać do jeziora.
W stanie silnego napięcia powierzchnia wody jest wzburzona. Każda myśl tworzy następną falę.
Kiedy napięcie opada, powierzchnia staje się spokojniejsza.
I nagle można zobaczyć odbicie.
Właśnie dlatego stan spokojnej uważności może być bardzo wartościowy przed podjęciem decyzji.
Nie dlatego, że alfa jest magiczną częstotliwością gwarantującą właściwy wybór.
Chodzi o coś bardziej praktycznego.
Spokojniejszy umysł łatwiej odróżnia fakt od strachu.
Najpierw fakty, później cisza
Dobrą decyzję rzadko podejmuje się wyłącznie sercem albo wyłącznie chłodnym rozumem.
Potrzebujemy obu.
Najpierw warto zebrać informacje.
Policzyć.
Sprawdzić.
Porównać.
Zadać pytania.
To etap analityczny.
Później jednak przychodzi moment, kiedy dalsze analizowanie przestaje pomagać.
Wtedy warto odłożyć kartkę, zamknąć komputer i pozwolić umysłowi na chwilę przestać „produkować” odpowiedź.
To przejście od:
„muszę natychmiast wiedzieć”
do:
„pozwolę sobie zobaczyć, co naprawdę czuję i myślę”.
Theta – przestrzeń pomiędzy jawą a snem
Theta kojarzona jest między innymi z sennością, wczesnymi fazami snu, marzeniami i pewnymi stanami medytacyjnymi.
To niezwykle ciekawa przestrzeń.
Znasz moment tuż przed zaśnięciem?
Myśli zaczynają tracić zwykłą logikę.
Pojawiają się obrazy.
Wspomnienia łączą się w nietypowy sposób.
Nagle przychodzi pomysł, na który wcześniej nie można było wpaść.
Nie bez powodu wiele osób trzyma notes przy łóżku.
Stan na granicy snu może sprzyjać luźniejszym skojarzeniom.
W języku ezoterycznym powiedzielibyśmy, że wtedy świadomy umysł trochę odsuwa się na bok, a głębsza część psychiki zaczyna mówić głośniej.
Czy właśnie w theta przemawia podświadomość?
To bardzo kusząca myśl.
W stanie codziennego napięcia świadomy umysł komentuje niemal wszystko.
„To się nie uda”.
„To nierozsądne”.
„Co powiedzą ludzie?”
„Muszę mieć pewność”.
Kiedy ta nieustanna narracja cichnie, mogą pojawić się obrazy i skojarzenia, których wcześniej nie zauważaliśmy.
Ezoteryczne tradycje interpretują podobne stany znacznie szerzej.
Theta bywa łączona z medytacją, intuicją, pracą z podświadomością, wizualizacją czy dostępem do głębszych warstw świadomości.
Czy otrzymujemy wtedy informacje z „innego poziomu”?
Tego nie musimy rozstrzygać, żeby skorzystać z jednej ważnej rzeczy.
Cisza potrafi ujawnić to, czego nie słyszymy w hałasie.
Gamma – kiedy elementy układanki nagle się łączą
Fale gamma są szybkimi rytmami aktywności mózgowej i wiąże się je między innymi z integracją informacji, uwagą oraz niektórymi złożonymi procesami poznawczymi.
Dla naszego tematu ciekawy jest moment nagłego wglądu.
Znasz to uczucie?
Przez godzinę próbujesz rozwiązać problem.
Nic.
Odkładasz go.
Idziesz pod prysznic.
I nagle:
„Mam!”
Odpowiedź pojawia się niemal w całości.
Nie znaczy to oczywiście, że każdy przebłysk rozwiązania jest po prostu „wejściem w gamma”. Aktywność mózgu jest znacznie bardziej skomplikowana.
Sam fenomen wglądu jest jednak fascynujący.
Umysł czasem znajduje rozwiązanie dopiero wtedy, kiedy przestajemy zmuszać go do jego znalezienia.
Delta – najgłębsze wyciszenie
Delta kojarzona jest przede wszystkim z głębokim snem.
Nie jest więc stanem, w którym siadamy przy stole i podejmujemy decyzję.
Ma jednak ogromne znaczenie pośrednie.
Człowiek niewyspany podejmuje decyzje inaczej niż wypoczęty.
Po ciężkiej nocy jesteśmy bardziej drażliwi, gorzej się koncentrujemy i możemy inaczej oceniać ryzyko.
Dlatego czasami najlepszą odpowiedzią na pytanie:
„Co mam zrobić?”
jest:
„Dzisiaj nic. Najpierw się wyśpij”.
To banalne zdanie potrafi uratować przed bardzo niebanalnym błędem.
Jaki stan umysłu jest więc najlepszy?
Nie ma jednej częstotliwości, którą należałoby włączyć niczym program w pralce.
Najkorzystniejszy proces przypomina raczej przechodzenie przez kilka stanów.
Beta pomaga zebrać i przeanalizować fakty.
Spokojniejsza alfa pozwala zmniejszyć szum i spojrzeć na sytuację szerzej.
Luźniejsze stany kojarzone z theta mogą sprzyjać skojarzeniom, wyobraźni i kontaktowi z tym, czego wcześniej nie dopuszczaliśmy do głosu.
Procesy związane z integracją informacji mogą przynieść moment wglądu – nagłe poczucie, że elementy układanki zaczynają do siebie pasować.
Nie chodzi więc o wybór jednej fali.
Chodzi o to, żeby nie podejmować ważnej decyzji wyłącznie w stanie napięcia.
Najgorszy moment na ważną decyzję
Kłótnia.
Panika.
Silny gniew.
Ogromny lęk.
Euforia.
Skrajne zmęczenie.
Presja: „musisz zdecydować teraz”.
W takich chwilach nasze pole widzenia potrafi się zawęzić.
Silne emocje potrafią popchnąć nas do decyzji, których w spokojniejszym stanie wcale byśmy nie podjęli. Po awanturze nagle pojawia się myśl o zakończeniu wieloletniego związku, a fantastyczna rozmowa z rekruterem może wywołać chęć natychmiastowego rzucenia pracy. Spadek wartości inwestycji skłania czasem do panicznej sprzedaży, podczas gdy jeden spektakularny sukces zachęca do podjęcia znacznie większego ryzyka, niż wcześniej planowaliśmy.
Człowiek chce przede wszystkim pozbyć się nieprzyjemnego napięcia.
Wtedy decyzja może nie być wyborem tego, co najlepsze.
Staje się wyborem tego, co najszybciej przyniesie ulgę.
To ogromna różnica.Po awanturze możesz chcieć zakończyć wieloletni związek.
Nie zawsze są dobrym doradcą w kwestii działania tu i teraz.
Fantastyczna rozmowa z rekruterem może wywołać chęć natychmiastowego rzucenia dotychczasowej pracy. Gwałtowny spadek wartości inwestycji czasem prowadzi do panicznej sprzedaży, natomiast jeden spektakularny sukces zachęca do podjęcia znacznie większego ryzyka, niż wcześniej planowaliśmy.
Silne emocje są ważną informacją, ale nie zawsze powinny decydować o naszym następnym kroku.
Zasada jednej nocy
Jeżeli decyzja jest naprawdę ważna i nie wymaga natychmiastowej reakcji, daj sobie jedną noc.
Nie po to, żeby uciekać od wyboru.
Chodzi o pozwolenie mózgowi na zmianę stanu.
Wieczorem możesz być zmęczony, przestraszony albo podekscytowany.
Rano ta sama sytuacja czasami wygląda zupełnie inaczej.
Jeszcze lepiej, jeśli po przebudzeniu przez kilka minut nie sięgasz po telefon.
Zostań chwilę w ciszy.
Zanim świat zacznie mówić do Ciebie, sprawdź, co mówi Twój własny umysł.
Jak wejść w korzystniejszy stan przed decyzją?
Nie potrzebujesz specjalistycznego urządzenia.
Zacznij od ciała.
Usiądź wygodnie.
Odłóż telefon.
Wyłącz powiadomienia.
Nie patrz przez chwilę na dokumenty dotyczące problemu.
Zamknij oczy.
Oddychaj spokojnie, bez forsowania oddechu.
Zwróć uwagę na ramiona, szczękę i brzuch. Jeżeli są napięte, świadomie pozwól im trochę się rozluźnić.
Nie próbuj natychmiast znaleźć odpowiedzi.
To ważne.
Przez pierwszych kilka minut Twoim zadaniem nie jest decydowanie.
Masz jedynie zmniejszyć hałas.
Dziesięć minut ciszy decyzyjnej
Możesz stworzyć własny prosty rytuał przed ważną decyzją.
Pierwsze dwie minuty poświęć wyłącznie oddechowi.
Przez kolejne trzy pozwól myślom przychodzić i odchodzić bez prowadzenia z nimi dyskusji.
Następnie pomyśl o pierwszej możliwości.
Nie analizuj jej.
Wyobraź sobie, że decyzja została już podjęta.
Jak wygląda Twoje życie za miesiąc?
Co dzieje się w ciele?
Czujesz rozluźnienie?
Ciężar?
Ekscytację?
Niepokój?
Potem zrób to samo z drugą możliwością.
Na końcu otwórz oczy i zapisz pierwsze spostrzeżenia.
Nie traktuj ich jak wyroczni.
Potraktuj je jak kolejne źródło informacji.
Ciało czasem wie wcześniej niż słowa
Podejmując decyzje, bardzo często koncentrujemy się wyłącznie na myślach.
Tymczasem reakcje ciała również mogą dostarczać informacji.
Wyobrażasz sobie podpisanie umowy i zaciska Ci się żołądek.
Myślisz o odmowie i czujesz nagłą ulgę.
Czy oznacza to, że ciało zawsze zna właściwą odpowiedź?
Nie.
Napięcie może pochodzić ze strachu przed zmianą, wcześniejszych doświadczeń albo zwykłego stresu.
Warto jednak je zauważyć.
Zamiast natychmiast powiedzieć:
„To znak, że nie powinienem tego robić”,
zapytaj:
„Czego dokładnie się boję?”
Właśnie tutaj intuicja może spotkać się z rozsądkiem.
Intuicja nie musi być przeciwieństwem logiki
Często przedstawiamy je jak dwóch przeciwników.
Rozum mówi jedno.
Serce drugie.
Tymczasem intuicja może być efektem ogromnej ilości doświadczeń i subtelnych informacji, których świadomie nie analizujemy.
Doświadczony lekarz czasami patrzy na pacjenta i czuje, że „coś się nie zgadza”, zanim potrafi dokładnie wyjaśnić dlaczego.
Przedsiębiorca po setkach negocjacji może wyczuć, że rozmówca nie mówi wszystkiego.
Matka zauważa minimalną zmianę zachowania dziecka.
Umysł rejestruje więcej, niż potrafimy natychmiast ubrać w słowa.
Ezoteryka dodaje do tego jeszcze jedną możliwość.
A jeśli intuicja czasami sięga dalej?
Głos intuicji – a może coś więcej?
Bywa, że człowiek ma przeczucie, którego nie potrafi powiązać z wcześniejszym doświadczeniem.
Nie jedź.
Zadzwoń do tej osoby.
Poczekaj.
Idź właśnie tam.
Nie podpisuj tego.
Czasem później okazuje się, że przeczucie było niezwykle trafne.
Dla jednego będzie to praca podświadomości.
Ktoś inny nazwie to intuicją.
Jeszcze ktoś powie o wyższym „ja”, opiekunie duchowym albo informacji pochodzącej z głębszego poziomu świadomości.
Nie musimy od razu ustalać, kto ma rację.
Znacznie ciekawsze jest pytanie:
dlaczego ten cichy głos najłatwiej usłyszeć wtedy, kiedy w głowie przestaje krzyczeć sto innych?
Czy cisza otwiera drzwi do innego poziomu świadomości?
Tutaj możemy pozwolić sobie na odrobinę magii.
Wyobraź sobie, że codzienny umysł jest jak zatłoczona ulica.
Samochody.
Klaksony.
Rozmowy.
Reklamy.
Muzyka.
Nawet jeśli ktoś stojący kilkanaście metrów dalej szepcze do Ciebie coś ważnego, nie masz szans go usłyszeć.
Medytacja, spokojny oddech, chwila przed snem czy spacer bez telefonu nie muszą „produkować” intuicji.
Być może jedynie wyciszają hałas, który ją zagłusza.
Ezoteryczna interpretacja pójdzie jeszcze dalej.
Może w takim stanie świadomość staje się bardziej otwarta na informacje pochodzące spoza zwykłego, analitycznego umysłu?
Niektórzy powiedzą: podświadomość.
Inni: pole informacji.
Jeszcze inni: dusza.
Nazwa jest mniej ważna niż doświadczenie.
Zadaj pytanie i przestań żądać odpowiedzi
To jedna z ciekawszych metod pracy z trudną decyzją.
Przed snem zapisz jedno pytanie.
Nie dziesięć.
Jedno.
„Co naprawdę powinienem zobaczyć w tej sytuacji?”
Albo:
„Czego nie zauważam?”
Możesz również zapytać:
„Który wybór jest najbardziej zgodny ze mną?”
Potem odłóż kartkę.
Nie zmuszaj się do odpowiedzi.
Zaśnij.
Rano zapisz sen, pierwszą myśl albo emocję pojawiającą się po przebudzeniu.
Nie traktuj jej jako przepowiedni.
Czasem nie pojawi się nic.
Innym razem odpowiedź może przyjść dopiero podczas spaceru, pod prysznicem albo kilka dni później.
Uważaj na „znaki”
Kiedy bardzo chcemy konkretnej odpowiedzi, potrafimy znaleźć potwierdzenie niemal wszędzie.
Myślisz o odejściu z pracy i widzisz reklamę z napisem „czas na zmianę”.
„Wszechświat przemówił!”
Być może.
A być może po prostu zauważyłeś reklamę, ponieważ temat zmiany jest teraz dla Ciebie ważny.
Nie oznacza to, że symbole są bezwartościowe.
Mogą działać jak lustro.
Jeśli napis „czas na zmianę” wywołał w Tobie ogromną ulgę, interesująca może być właśnie Twoja reakcja, a nie to, czy billboard został metafizycznie wysłany specjalnie dla Ciebie.
Magia nie musi oznaczać rezygnacji z rozsądku.
Metoda trzech głosów
Przy trudnej decyzji zapisz odpowiedzi z trzech perspektyw.
Głos rozumu
Co mówią fakty?
Jakie są koszty?
Jakie ryzyko?
Co mogę zyskać?
Czego nie wiem?
Głos lęku
Czego się boję?
Jaki najgorszy scenariusz tworzy moja głowa?
Czy ten strach dotyczy obecnej sytuacji, czy przypomina coś z przeszłości?
Głos intuicji
Gdybym na chwilę nie musiał nikomu niczego udowadniać, czego naprawdę bym chciał?
Która odpowiedź pojawia się pierwsza, zanim zacznę ją tłumaczyć?
To proste ćwiczenie często pokazuje, że trzy głosy mówią zupełnie różne rzeczy.
A wtedy decyzja staje się znacznie bardziej przejrzysta.
Nie podejmuj decyzji tylko po to, żeby przestać się bać
To jedna z najważniejszych zasad.
Czasem zostajemy w złej sytuacji, ponieważ zmiana przeraża.
Innym razem uciekamy, ponieważ nie potrafimy wytrzymać chwilowego napięcia.
W obu przypadkach decyzję podejmuje lęk.
Dobry wybór nie zawsze daje natychmiastowy spokój.
Czasem wiesz, że zmiana pracy jest właściwa, i nadal się bać.
Możesz czuć, że związek warto ratować, choć będzie wymagało to trudnych rozmów.
Intuicja nie zawsze mówi:
„Wybierz łatwiejsze”.
Czasami mówi:
„Wybierz prawdziwsze”.
Najlepszy stan umysłu nie jest pustką
Nie chodzi o to, żeby przed decyzją wyłączyć emocje.
Emocje są ważne.
Nie próbuj również pozbyć się wszystkich myśli.
Potrzebujesz informacji, doświadczenia, logicznego myślenia, pamięci i zdolności przewidywania konsekwencji.
Najbardziej korzystny stan można opisać inaczej:
spokojna czujność.
Nie jesteś sparaliżowany.
Ani, nie działasz impulsywnie.
Potrafisz analizować, ale nie toniesz w analizie.
Czujesz emocje, lecz nie pozwalasz, żeby jedna z nich przejęła całe sterowanie.
Właśnie w takim stanie rozum i intuicja mają szansę usiąść przy jednym stole.
Najpierw uspokój umysł, potem wybieraj
Przed kolejną ważną decyzją spróbuj zrobić coś inaczej.
Nie odpowiadaj natychmiast.
Zbierz fakty.
Sprawdź to, co można sprawdzić.
Później odejdź od problemu.
Idź na spacer.
Prześpij się.
Posiedź przez dziesięć minut w ciszy.
Oddychaj.
Pozwól opaść pierwszej fali emocji.
Następnie wróć do pytania.
Być może odpowiedź pozostanie taka sama.
Jeżeli tak, zyskasz większą pewność.
Czasami jednak odkryjesz, że decyzja, która godzinę wcześniej wydawała się oczywista, była jedynie próbą ucieczki od napięcia.
A jeśli odpowiedź już w Tobie jest?
Może właśnie to jest najbardziej fascynujące.
Przy wielu życiowych wyborach szukamy odpowiedzi na zewnątrz.
Pytamy rodzinę.
Znajomych.
Internet.
Ekspertów.
Czasem nawet przypadkowych ludzi.
Każdy odpowiada przez własne doświadczenia, lęki i przekonania.
Ostatecznie jednak to Ty będziesz żyć z konsekwencjami swojego wyboru.
Dlatego przed ważną decyzją warto stworzyć przestrzeń, w której na chwilę przestaniesz słuchać wszystkich.
Nie po to, żeby odrzucić rozsądek.
I ślepo zaufać pierwszemu przeczuciu.
Chodzi o coś znacznie subtelniejszego.
Najpierw pozwól pracować umysłowi analitycznemu.
Potem go uspokój.
Daj miejsce skojarzeniom, emocjom i podświadomości.
Obserwuj, co pojawia się w ciszy.
A kiedy wszystkie te informacje spotkają się w jednym miejscu, zadaj sobie ostatnie pytanie:
„Gdybym nie musiał wybierać ze strachu, co wybrałbym naprawdę?”
Być może najlepsze decyzje nie rodzą się ani w samej becie, ani w alfie, theta czy gamma.
Może rodzą się na granicy rozumu i intuicji – w chwili, gdy umysł jest wystarczająco przytomny, żeby widzieć fakty, i wystarczająco spokojny, żeby usłyszeć to, co zwykle ginie w hałasie.
A jeśli istnieje w nas coś więcej niż świadoma analiza?
Być może właśnie wtedy ma szansę przemówić.
Przeczytaj także – Co to jest podświadomość? Interpretacja naukowa i ezoteryczna”
Lęk przed zmianą – dlaczego boimy się zrobić pierwszy krok?
„Czekam, aż zacznę żyć – dlaczego ciągle odkładamy życie na później
Zapraszam do Biblioteki Lustra Losu