Wolna wola wydaje się czymś oczywistym. Każdego dnia podejmujemy setki decyzji: wybieramy, co zjemy na śniadanie, do kogo zadzwonimy, czy odpowiemy na wiadomość, komu zaufamy i jak zareagujemy na czyjeś słowa. Niektóre wybory są niemal niezauważalne, inne potrafią zmienić całe życie.
Towarzyszy nam przy tym bardzo silne przekonanie: to ja decyduję.
Mogę powiedzieć „tak” albo „nie”. Mogę zostać lub odejść. Potrafię zmienić zdanie, choć jeszcze przed chwilą byłam czegoś pewna. Właśnie na tym poczuciu opiera się znaczna część naszego rozumienia odpowiedzialności, winy, zasługi i osobistego rozwoju.
A co, jeśli sprawa jest bardziej skomplikowana?
Badania nad mózgiem od lat prowokują do zadawania niewygodnego pytania: czy wolna wola naprawdę istnieje, czy też świadoma decyzja jest ostatnim etapem procesu, który rozpoczął się wcześniej poza naszą świadomością?
Jeśli mózg zaczyna przygotowywać działanie, zanim pojawi się świadoma myśl „teraz to zrobię”, kto właściwie podjął decyzję?
My?
Nasz mózg?
A może rozdzielenie tych dwóch rzeczy już na początku prowadzi nas w niewłaściwą stronę?
Czym właściwie jest wolna wola?
Na pozór odpowiedź wydaje się oczywista. Wolna wola oznacza możliwość dokonania wyboru spośród różnych dostępnych opcji.
Sprawa komplikuje się jednak, kiedy próbujemy określić, co dokładnie znaczy słowo „wolna”.
Czy decyzja jest wolna tylko wtedy, gdy nic jej nie powoduje? A może wystarczy, że wynika z naszych własnych pragnień, przekonań i charakteru, a nie z zewnętrznego przymusu?
Wyobraźmy sobie prostą sytuację.
Wieczorem na stole leży kawałek ciasta. Postanawiasz go nie jeść. Po kilku minutach zmieniasz zdanie i sięgasz po talerz.
Wydaje się, że dokonałeś wyboru.
Jednak na tę pozornie prostą decyzję mogło wpłynąć mnóstwo czynników: poziom głodu, zapach, wspomnienia, wcześniejsze postanowienia, stres, nastrój, nawyki, zmęczenie, a nawet to, co jadłeś kilka godzin wcześniej.
Który element był więc „tobą”?
Być może wszystkie jednocześnie.
Wolna wola nie musi bowiem oznaczać istnienia jakiegoś niezależnego od ciała „dowódcy”, który siedzi wewnątrz naszej głowy i wydaje mózgowi polecenia. Problem może być znacznie bardziej subtelny.
Mózg działa, zanim zdążymy o tym pomyśleć
Jedne z najbardziej znanych eksperymentów dotyczących wolnej woli przeprowadził w XX wieku neurofizjolog Benjamin Libet wraz ze współpracownikami.
Uczestnicy wykonywali prosty ruch w wybranym przez siebie momencie. Jednocześnie badacze rejestrowali aktywność elektryczną ich mózgów i prosili o określenie chwili, w której pojawiła się świadoma intencja wykonania ruchu.
Wyniki wzbudziły ogromne zainteresowanie.
Aktywność związana z przygotowaniem ruchu pojawiała się przed deklarowanym momentem świadomej decyzji.
Dla wielu osób brzmiało to niemal jak odkrycie, że mózg podejmuje decyzję wcześniej, a świadomość dowiaduje się o niej dopiero później.
Taka interpretacja szybko przedostała się do popularnych opowieści o ludzkim umyśle.
„Nauka udowodniła, że wolna wola nie istnieje”.
Tyle że rzeczywistość nie jest aż tak prosta.
Czy eksperymenty naprawdę udowodniły, że wolna wola nie istnieje?
Eksperymenty Libeta były ważne, ale ich znaczenie do dziś jest dyskutowane. Późniejsze badania i analizy pokazały, że interpretacja tzw. potencjału gotowości nie musi oznaczać, iż mózg już podjął konkretną decyzję.
Obserwowana aktywność może odzwierciedlać proces przygotowania, narastania aktywności lub inne mechanizmy poprzedzające ruch.
Istnieje również zasadnicza różnica między spontanicznym poruszeniem palcem lub nadgarstkiem a decyzją dotyczącą małżeństwa, zmiany pracy czy przebaczenia drugiemu człowiekowi.
W laboratorium uczestnik wie, że za chwilę wykona ruch. Wybiera głównie jego moment.
Życiowe decyzje bywają zupełnie inne.
Rozważamy argumenty, wracamy do wspomnień, przewidujemy konsekwencje i czasami zastanawiamy się przez wiele tygodni. Trudno sprowadzić taki proces do jednego sygnału pojawiającego się na ułamek sekundy przed działaniem.
Dlatego zdanie „nauka udowodniła, że nie mamy wolnej woli” byłoby zbyt daleko idącym wnioskiem.
Nauka pokazała natomiast coś bardzo ciekawego: nie wszystkie procesy prowadzące do naszych decyzji są dostępne świadomości.
A to już samo w sobie zmienia sposób, w jaki możemy patrzeć na własne wybory.
Jak wiele decyzji podejmujemy nieświadomie?
Wyobraź sobie prowadzenie samochodu znaną trasą.
Na początku nauki jazdy niemal każdy ruch wymagał świadomej uwagi. Trzeba było pamiętać o lusterkach, kierunkowskazach, pedałach, zmianie biegów i obserwowaniu drogi.
Po latach wiele czynności wykonujesz niemal automatycznie.
Podobnie funkcjonujemy w innych obszarach życia.
Nie analizujemy świadomie każdego kroku podczas chodzenia. Nie planujemy ruchu języka przy wypowiadaniu każdego słowa. Często reagujemy na znajomą twarz, ton głosu albo nieprzyjemny zapach, zanim zdążymy zastanowić się nad reakcją.
Mózg bez przerwy przetwarza ogromną ilość informacji poza obszarem świadomej uwagi.
Nie oznacza to jednak, że istnieje w nim „ktoś inny”, kto podejmuje decyzje za nas.
Nieświadome procesy również są częścią człowieka.
Być może największy błąd polega na wyobrażaniu sobie świadomości i mózgu jako dwóch osobnych stron walczących o kontrolę.
Skąd właściwie biorą się nasze pragnienia?
Spróbuj teraz zrobić mały eksperyment.
Pomyśl o dowolnym mieście.
Może pojawił się Paryż. Kraków. Rzym. Londyn. Tokio.
Zwróć jednak uwagę na coś dziwnego.
Czy świadomie zdecydowałeś, które propozycje pojawią się w twojej głowie, zanim dokonałeś wyboru?
Najczęściej nie.
Myśli po prostu się pojawiają.
Podobnie dzieje się z wieloma pragnieniami. Nie wybieramy świadomie, żeby zakochać się właśnie w tej osobie. Nie decydujemy pewnego ranka, jaki smak będzie nam smakował. Trudno również postanowić, że od jutra przestaniemy bać się czegoś, co od lat wywołuje lęk.
Możemy natomiast zdecydować, co zrobimy z tym, co się w nas pojawia.
I być może właśnie tutaj kryje się jeden z najważniejszych aspektów wolności.
Nie zawsze wybieramy pierwszą myśl.
Możemy jednak nauczyć się jej nie wykonywać.
Czy jesteśmy więźniami własnej przeszłości?
Każdy człowiek wchodzi w dorosłe życie z historią, której sam nie wybrał.
Nie wybieramy miejsca urodzenia, genów ani pierwszych doświadczeń. Nie decydujemy również o języku, który słyszymy jako dzieci, zachowaniu rodziców czy warunkach, w których dorastamy.
Wszystkie te czynniki wpływają później na sposób myślenia i reagowania.
Osoba wychowana w atmosferze ciągłego zagrożenia może inaczej reagować na konflikt niż ktoś, kto dorastał w poczuciu bezpieczeństwa. Człowiek wielokrotnie krytykowany może unikać ryzyka, choć świadomie bardzo pragnie zmiany.
Nasza przeszłość nieustannie uczestniczy więc w teraźniejszości.
Czy oznacza to, że jesteśmy jej więźniami?
Niekoniecznie.
Człowiek posiada niezwykłą zdolność obserwowania własnych schematów. Możemy zauważyć: „zawsze reaguję w ten sposób” albo „robię to ze strachu, choć wcale tego nie chcę”.
Samo zauważenie mechanizmu nie gwarantuje zmiany. Tworzy jednak coś niezwykle cennego — przestrzeń pomiędzy impulsem a działaniem.
W tej przestrzeni może pojawić się inna decyzja.
Wolność może nie oznaczać braku przyczyn
Czasami wyobrażamy sobie wolną wolę jako decyzję całkowicie niezależną od wszystkiego, co wydarzyło się wcześniej.
Tylko czy taka decyzja rzeczywiście byłaby bardziej „nasza”?
Gdyby wybór nie wynikał z naszego charakteru, wiedzy, wartości, doświadczeń ani pragnień, przypominałby raczej przypadek niż wolność.
Być może sensowniejsze jest inne spojrzenie.
Decyzja może mieć przyczyny, a jednocześnie być naszą decyzją.
Jeśli po długim namyśle odrzucasz atrakcyjną propozycję, ponieważ byłaby sprzeczna z twoimi wartościami, to właśnie owe wartości wpłynęły na wybór. Nie oznacza to jednak automatycznie, że wyboru dokonał „ktoś za ciebie”.
Przeciwnie — wartości są częścią tego, kim jesteś.
W filozofii istnieją stanowiska próbujące pogodzić przyczynowość świata z sensownym pojęciem ludzkiej wolności. Według nich wolność nie wymaga działania poza prawami natury. Ważniejsza może być możliwość postępowania zgodnie z własnymi powodami i intencjami bez przymusu.
Takie podejście nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale pokazuje, że pytanie „wolna wola albo mózg” może być źle postawione.
A co z przeznaczeniem?
Pytanie o wolną wolę od wieków wiąże się również z ideą przeznaczenia.
Jeżeli wszystko ma swój wcześniejszy powód, można wyobrazić sobie Wszechświat jako gigantyczny ciąg zdarzeń. Każdy moment wynika wtedy z poprzedniego.
W takim świecie także nasze narodziny, spotkania i decyzje byłyby częścią łańcucha przyczyn.
Duchowe tradycje proponują jeszcze inne spojrzenia. Niektóre mówią o planie duszy, karmie, lekcjach życiowych albo wydarzeniach, które mają pojawić się na naszej drodze.
Nauka nie potwierdza istnienia takiego metafizycznego planu. Nie oznacza to jednak, że pytanie o relację pomiędzy losem a wyborem przestało fascynować człowieka.
Można przecież zadać je bez przyjmowania żadnej konkretnej doktryny.
Jeżeli pewne okoliczności naszego życia są poza naszą kontrolą, jak wiele możemy zrobić z tym, co otrzymaliśmy?
Być może właśnie to pytanie jest dla codziennego życia ważniejsze od rozstrzygnięcia, czy Wszechświat jest całkowicie deterministyczny.
Czy przypadek daje nam wolność?
Istnieje jeszcze jedna możliwość.
Współczesna fizyka pokazała, że na poziomie kwantowym rzeczywistość nie zachowuje się tak, jak wyobrażała ją sobie klasyczna fizyka. Pojawia się więc pokusa, aby właśnie w nieprzewidywalności szukać miejsca dla wolnej woli.
Problem polega na tym, że przypadek nie jest tym samym co świadomy wybór.
Jeżeli decyzję spowodowałoby całkowicie losowe zdarzenie, trudno uznać, że dzięki temu stała się bardziej „moja”.
Rzut monetą może być nieprzewidywalny, lecz nie posiada wolnej woli.
Dlatego samo wprowadzenie przypadku do obrazu świata nie rozwiązuje zagadki ludzkiej wolności.
Pytanie nadal brzmi: co sprawia, że możemy uznać działanie za naprawdę nasze?
Czy można przewidzieć ludzką decyzję?
Wyobraźmy sobie technologię przyszłości, która potrafiłaby obserwować twój mózg z niewyobrażalną dokładnością.
System znałby twoje wspomnienia, charakter, aktualny stan organizmu, historię życia i wszystkie bodźce docierające do zmysłów.
Czy mógłby przewidzieć każdą twoją następną decyzję?
Gdyby odpowiedź brzmiała „tak”, intuicja podpowiada, że nasza wolność stałaby się iluzją.
Ale pojawia się ciekawy paradoks.
Co stanie się, jeśli urządzenie pokaże ci własną prognozę?
Na ekranie widzisz:
„Za dziesięć sekund wybierzesz czerwony przycisk”.
Możesz wtedy specjalnie nacisnąć zielony.
System musiałby więc uwzględnić również twoją reakcję na jego przewidywanie.
Ten eksperyment myślowy pokazuje, jak skomplikowanym obiektem jest człowiek, który potrafi nie tylko podejmować decyzje, ale również myśleć o własnych decyzjach.
Świadomość może zmieniać nasze przyszłe wybory
Tutaj temat wolnej woli spotyka się z pytaniem o świadomość.
Człowiek potrafi obserwować swoje zachowanie, wyciągać wnioski i zmieniać przyszłe reakcje.
Ktoś może zauważyć, że pod wpływem gniewu mówi rzeczy, których później żałuje. Następnym razem rozpoznaje pierwsze oznaki złości i postanawia nie odpowiadać od razu.
Pierwsza reakcja nadal się pojawia.
Zmienia się jednak to, co następuje później.
Właśnie dlatego samoświadomość ma tak ogromne znaczenie. Im lepiej rozpoznajemy własne automatyzmy, tym więcej możliwości reakcji możemy dostrzec.
Nie oznacza to absolutnej wolności.
Nikt nie wybiera wszystkich okoliczności własnego życia. Nie kontrolujemy każdej emocji ani myśli. Czasami ograniczają nas choroba, strach, uzależnienie, sytuacja ekonomiczna lub zachowanie innych ludzi.
Mimo to pomiędzy całkowitą kontrolą a całkowitym brakiem wpływu istnieje ogromna przestrzeń.
W niej rozgrywa się znaczna część ludzkiego życia.
Co stałoby się z odpowiedzialnością bez wolnej woli?
To pytanie ma konsekwencje wykraczające daleko poza filozofię.
Jeżeli człowiek nie ma żadnego wpływu na swoje zachowanie, na jakiej podstawie możemy mówić o odpowiedzialności?
Czy powinniśmy kogoś chwalić za dobro, skoro nie mógł postąpić inaczej?
Czy można potępiać człowieka za zło, jeśli jego działanie było nieuniknionym rezultatem genów, wychowania i wcześniejszych zdarzeń?
Łatwych odpowiedzi nie ma.
Lepsze rozumienie biologicznych oraz psychologicznych przyczyn zachowania może jednak prowadzić nie tyle do zniesienia odpowiedzialności, ile do bardziej dojrzałego spojrzenia na człowieka.
Możemy jednocześnie uznawać konsekwencje czynów i próbować zrozumieć ich przyczyny.
Takie podejście ma znaczenie w wychowaniu, psychologii, prawie oraz codziennych relacjach.
Człowiek okazuje się wtedy nie prostą maszyną ani całkowicie niezależną istotą, lecz skomplikowanym systemem posiadającym historię, ograniczenia oraz zdolność uczenia się.
Być może wolność nie jest czymś, co po prostu mamy
A jeśli wolna wola nie jest przełącznikiem ustawionym na „tak” albo „nie”?
Może przypomina bardziej zdolność, którą można rozwijać.
Osoba całkowicie podporządkowana impulsom posiada mniej możliwości działania niż ktoś, kto potrafi je zauważyć i ocenić. Człowiek znający własne lęki może podejmować inne decyzje niż wtedy, gdy nieświadomie pozwala im kierować swoim życiem.
Podobnie wiedza zwiększa liczbę dostępnych wyborów.
Jeżeli nie wiem, że istnieje inna droga, trudno powiedzieć, że naprawdę mogę ją wybrać.
Wolność może więc wiązać się nie tylko z możliwością powiedzenia „chcę”, lecz również ze zdolnością zapytania:
„Dlaczego tego chcę?”
To niewielka różnica językowa, ale ogromna różnica w doświadczeniu.
Najbardziej osobiste z wielkich pytań
Być może nigdy nie otrzymamy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy wolna wola naprawdę istnieje i w jakim stopniu kieruje naszymi wyborami.
Nauka będzie coraz dokładniej poznawać mechanizmy decyzji. Neurologia pokaże kolejne procesy poprzedzające świadome działanie. Psychologia będzie odkrywać następne wpływy, których na co dzień nie zauważamy.
Mimo wszystko pytanie pozostanie niezwykle osobiste.
Bo jutro znowu będziesz musiał coś wybrać.
Może będzie to drobiazg. Być może decyzja zmieni kilka następnych lat twojego życia.
Przeszłość wpłynie na wybór. Zrobią to również emocje, wspomnienia, ciało, ludzie wokół ciebie oraz okoliczności, których nie kontrolujesz.
Jednak w pewnym momencie może pojawić się świadomość:
„Mogę przyjrzeć się temu, co właśnie robię”.
Być może nie jesteśmy całkowicie wolni od przyczyn.
Możliwe, że nigdy nie byliśmy.
Ale wolność niekoniecznie musi oznaczać życie bez wpływu przeszłości, biologii czy świata.
Może zaczyna się znacznie bliżej.
W chwili, kiedy dostrzegamy własny automatyzm.
Zamiast reagować natychmiast, zatrzymujemy się wystarczająco długo, aby dostrzec inną możliwość.
Potrafimy zakwestionować przekonanie, które nosiliśmy w sobie przez lata.
Czasem po raz pierwszy mówimy „nie” tam, gdzie wcześniej zawsze odpowiadaliśmy „tak”.
Albo odwrotnie.
Być może właśnie dlatego pytanie o wolną wolę jest czymś więcej niż filozoficzną łamigłówką.
Dotyczy tego, kim jesteśmy, za co odpowiadamy i w jakim stopniu możemy stać się kimś innym niż człowiek, którym byliśmy wczoraj.
Ostateczna odpowiedź nadal pozostaje otwarta.
I może najciekawsze pytanie nie brzmi wcale:
„Czy mam wolną wolę?”
Lecz:
„Ile wolności potrafię stworzyć pomiędzy tym, co pojawia się we mnie, a tym, co zrobię dalej?”
Przeczytaj także – Czym jest świadomość? Czy istnieje tylko w naszym mózgu?
Zapraszam do Biblioteki lustra losu