Czasami człowiek doskonale wie, czego chce.
Jednak brak działania.
Chce zmienić pracę. Otworzyć własną działalność. Napisać książkę. Wyprowadzić się z miejsca, w którym od dawna źle się czuje. Zacząć dbać o siebie. Nauczyć się czegoś nowego. Zakończyć relację, która bardziej odbiera siły, niż je daje.
Plan istnieje. Pomysł również.
Mijają jednak tygodnie, miesiące, czasem lata, a życie pozostaje niemal dokładnie w tym samym miejscu.
Z zewnątrz łatwo nazwać to lenistwem, brakiem ambicji albo słabą motywacją. Tyle że bardzo często problem znajduje się zupełnie gdzie indziej.
Można naprawdę czegoś chcieć i jednocześnie bać się konsekwencji, które pojawią się, kiedy to dostaniemy.
I właśnie ten wewnętrzny konflikt potrafi zatrzymać nas skuteczniej niż brak pieniędzy, czasu czy możliwości.Brak działania.
Wiedzieć, czego się chce, to jeszcze nie to samo, co być gotowym na zmianę
Wyobraź sobie kobietę, która od kilku lat marzy o własnej działalności. Ma doświadczenie, pomysł, pierwszych potencjalnych klientów i nawet odłożone pieniądze.
Kiedy ktoś pyta ją o plany, odpowiada bez zastanowienia:
– Chcę pracować na swoim.
Dlaczego więc tego nie robi?
Bo za zdaniem „chcę własnej firmy” kryje się cała druga historia.
A jeśli sobie nie poradzę?
Co powiedzą ludzie, jeżeli zrezygnuję po pół roku?
A jeśli stracę oszczędności?
Może obecna praca nie jest idealna, ale przynajmniej wiem, czego się spodziewać.
W jednej części jej umysłu istnieje pragnienie zmiany. W drugiej — potrzeba bezpieczeństwa.
Obie są prawdziwe.
Dlatego samo powtarzanie sobie „muszę wreszcie zacząć” niewiele zmienia.
Mózg lubi to, co zna
Znane nie zawsze oznacza dobre.
Można tkwić w pracy, której się nie znosi, i jednocześnie odczuwać lęk przed odejściem. Narzekać na swoją sytuację finansową, lecz bać się rozpocząć nowy projekt. Marzyć o innym życiu, a później wybierać dokładnie te same zachowania, które od lat prowadzą do tego samego miejsca.
Dlaczego?
Ponieważ przewidywalność daje poczucie bezpieczeństwa, a szczególnie brak działania
Obecna sytuacja może być niewygodna, ale jest znajoma. Wiemy, jak wygląda poniedziałek, czego spodziewać się po szefie, ile pieniędzy wpłynie na konto i jakie problemy prawdopodobnie pojawią się za miesiąc.
Zmiana zawiera niewiadomą.
A człowiek nie zawsze wybiera pomiędzy tym, co dobre i złe. Często wybiera pomiędzy tym, co znane, a tym, czego jeszcze nie potrafi przewidzieć.
Czasami nie boimy się porażki. Boimy się sukcesu
Brzmi paradoksalnie, ale warto się nad tym zastanowić.
Załóżmy, że Twój pomysł rzeczywiście się uda.
Co wtedy?
Być może pojawi się większa odpowiedzialność. Trzeba będzie podejmować decyzje, nauczyć się nowych rzeczy, inaczej organizować dzień. Zmieni się sytuacja finansowa, relacje z ludźmi, a nawet sposób, w jaki myślisz o sobie.
Sukces także może wyprowadzić człowieka ze znanego świata.
Dlatego czasem latami przygotowujemy się do rozpoczęcia czegoś, czego — przynajmniej teoretycznie — bardzo pragniemy.
Jeszcze jeden kurs.
Jeszcze trochę wiedzy.
Lepszy komputer.
Więcej oszczędności.
Odpowiedniejszy moment.
Oczywiście przygotowanie ma znaczenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy przygotowywanie zastępuje działanie.
Perfekcjonizm potrafi wyglądać jak rozsądek
„Jeszcze nie jestem gotowa.”
To jedno z najbardziej przekonujących zdań, jakie potrafimy sobie powiedzieć.
Nie brzmi jak strach. Brzmi odpowiedzialnie.
Trzeba przecież wszystko przemyśleć, sprawdzić, przygotować i zabezpieczyć.
Tylko kiedy właściwie nastąpi moment pełnej gotowości?
Zanim napiszesz pierwszą książkę, nie możesz wiedzieć, jak naprawdę wygląda proces jej wydawania. Prowadzenia firmy również nie da się w pełni nauczyć, zanim zacznie się ją prowadzić. Podobnie jest ze zmianą zawodu — doświadczenie przychodzi dopiero wtedy, gdy wkroczysz na nową drogę.
Nie wszystko można przygotować wcześniej. Pewnych rzeczy uczymy się dopiero w działaniu.
Pewna część wiedzy pojawia się dopiero po rozpoczęciu działania.
Nie da się zdobyć jej wcześniej.
Wielki cel może paraliżować
„Chcę całkowicie zmienić swoje życie” brzmi pięknie.
Tylko co właściwie masz zrobić we wtorek o godzinie 10.30?
Umysł potrzebuje konkretu.
Jeżeli cel jest ogromny, niejasny i odległy, łatwo go odkładać. Człowiek patrzy na całą drogę jednocześnie i dochodzi do wniosku, że nie ma dziś wystarczająco dużo czasu, pieniędzy albo energii.
Dlatego zamiast pytać:
„Jak mam to wszystko osiągnąć?”
spróbuj zapytać:
„Jaki najmniejszy rozsądny krok mogę wykonać dzisiaj?”
Nie za rok.
Nie po wakacjach.
Dzisiaj.
Jeśli chcesz napisać książkę, pierwszym krokiem nie jest napisanie książki. Może nim być stworzenie spisu rozdziałów.
Jeżeli myślisz o własnej działalności, nie musisz jutro składać wypowiedzenia. Możesz najpierw policzyć koszty albo porozmawiać z trzema potencjalnymi klientami.
Marzysz o zmianie zawodu? Zacznij od sprawdzenia, jakich umiejętności rzeczywiście wymagają pracodawcy.
Mały krok nie wygląda spektakularnie.
Ma jednak ogromną przewagę nad wielkim planem — można go wykonać.
„Co powiedzą inni?” potrafi zatrzymać całe życie
Nie wszystkie nasze decyzje są naprawdę nasze.
Rodzina ma swoje wyobrażenie o dobrym życiu. Partner może oczekiwać stabilności. Znajomi przyzwyczaili się do określonej wersji nas samych.
Zmiana czasami burzy ten porządek.
Kiedy osoba, która przez dwadzieścia lat była księgową, oznajmia, że chce otworzyć pracownię ceramiczną, może usłyszeć:
„Po co ci to?”
„Masz przecież dobrą pracę.”
„W twoim wieku?”
„A z czego będziesz żyć?”
Nie każda taka uwaga jest złośliwa. Bliscy mogą naprawdę się martwić.
Jednak czyjaś obawa nie powinna automatycznie stawać się naszym życiowym scenariuszem.
Wysłuchaj argumentów. Sprawdź ryzyko. Policz koszty. Zastanów się nad konsekwencjami.
A później odpowiedz sobie na najważniejsze pytanie:
Kto będzie żył z konsekwencjami tej decyzji — oni czy ja?
Być może wcale nie chcesz tego, czego — jak sądzisz — chcesz
To trudniejsza możliwość.
Czasami brak działania nie wynika ze strachu. Wynika z tego, że cel nigdy naprawdę nie był nasz.
Chcemy awansu, ponieważ wszyscy mówią, że powinniśmy się rozwijać.
Marzymy o dużym domu, bo tak wygląda sukces w oczach otoczenia.
Pragniemy prowadzić firmę, ponieważ przedsiębiorczość kojarzy się z niezależnością.
Tylko czy naprawdę chcemy codzienności, która idzie za tym celem?
Warto więc zadać sobie dwa pytania:
Czy chcę tego celu?
oraz:
Czy chcę życia, które będzie konsekwencją jego osiągnięcia?
Odpowiedzi nie zawsze są takie same.
Zrób prosty eksperyment
Weź kartkę i zapisz jedną rzecz, którą od dawna chcesz zrobić, ale ciągle odkładasz.
Następnie dokończ cztery zdania:
Chcę tego, ponieważ…
Nie zaczynam, ponieważ…
Najbardziej boję się, że…
Najmniejszą rzeczą, którą mogę zrobić w ciągu najbliższych 24 godzin, jest…
Przy ostatnim zdaniu nie wpisuj wielkiego celu.
Wybierz coś, co rzeczywiście jesteś w stanie zrobić.
Jeden telefon.
Jeden e-mail.
Jedna strona.
Jedna rozmowa.
Jedno sprawdzenie.
Jedna decyzja.
To wystarczy.
Nie potrzebujesz odwagi na całą drogę
Często wyobrażamy sobie, że ludzie, którzy dokonali dużej zmiany, któregoś dnia przestali się bać.
Niekoniecznie.
Mogli po prostu uznać, że nie będą czekać, aż strach całkowicie zniknie.
Odwaga nie zawsze wygląda jak wielki skok.
Czasem wygląda bardzo zwyczajnie: człowiek siada przy stole, otwiera komputer i wykonuje jedną rzecz, którą odkładał od trzech miesięcy.
A następnego dnia wykonuje kolejną.
Jeśli czujesz, że właśnie o Tobie jest ten tekst…
Napisałam „Drogę do własnego sukcesu” dla osób, które nie potrzebują kolejnego hasła „uwierz w siebie”, lecz chcą spokojnie przejść od myślenia o zmianie do rzeczywistego działania.
To 25-rozdziałowa książka-kurs z ćwiczeniami, pytaniami do refleksji i konkretnymi zadaniami. Możesz przechodzić przez nią we własnym tempie, zatrzymywać się przy tym, co dotyczy właśnie Ciebie, i budować własną drogę — zamiast próbować żyć według cudzej definicji sukcesu.
Przeczytaj także – Odkładanie życia na później „cudze opinie i brak wsparcia bliskich”
Zapraszam do Biblioteki lustra losu