(dalsza część książki – Jak bez stresu rozwiązywać problemy życiowe)
Twój Cień
Spisz na kartce cele, których nie możesz osiągnąć. Jak zwykle, wybacz swoim
wrogom. Usiądź wygodnie, nie krzyżuj rąk ani nóg. Zamknij oczy. Gałki oczne, skieruj między brwi.
Słuchaj muzyki medytacyjnej, rozluźniającej. Słuchając muzyki, sprowadź tam przed
zamknięte oczy, swoją osobę ładnie i starannie ubraną, uśmiechniętą.
Niech z Twojej osoby, oddzieli się cień, jej odbicie. Cień, umieść za swoją osobą.
Teraz, odwróć swoją osobę, do jej cienia. Przyglądnij się bardzo dokładnie, swojemu
cieniowi i trwaj tak chwile, patrząc na niego swoim, wewnętrznym okiem.
Przyzwyczaj się do energii cienia, a potem wniknij do niego.
Przypomnij sobie cele, które wcześniej, spisałaś na kartce. Dlaczego, nie możesz ich osiągnąć?
Wniknij w cień i zapytaj, dlaczego stoi na przeszkodzie, Twoich celów?
Zapisuj, wszystkie pytania i odpowiedzi (mimo, że masz zamknięte oczy) i nie myśl teraz, tylko pisz.
Zadaj tyle pytań, ile będziesz chcieć. A myśleć będziesz potem, jak Twoja świadomość, wyjdzie z cienia.
Na chwilkę otwórz oczy, przeanalizuj odpowiedzi. Z nich możesz doprecyzować, jeszcze swoje pytania.
Znowu powtórz i wejdź w ten stan, zamknij oczy. Zapytaj swoje, świetliste ciało, co dalej masz czynić?
Wszystko zapisz. Teraz, będziesz mieć prawdziwą wskazówkę, jak prawidłowo realizować swoje życie.
Przemyśl to sobie, a powoli sama/sam, zaczniesz się przekonywać do mądrości, uzyskanych odpowiedzi.
Widzisz, podczas naszego pobytu na ziemi, przewodnią rolę pełni duch.
Jest to nieopisana energia, której nie może ogarnąć nasz ludzki umysł.
Energia ta, przenika cały Wszechświat. My, jesteśmy cząstką tej energii.
Tysiące, miliardy cząstek z Wszechświata, to my. Musimy dążyć do doskonałości, każdej cząstki.
Taka nasza rola, tutaj na ziemi.
Wyższa ścieżka duchowa, to inna energia wypełniająca nasze wnętrze, które my udoskonaliliśmy.
Karma dla Twojej podświadomości
I jeszcze coś, bardzo ciekawego. To, musisz wiedzieć.
Co tworzy karmę, dla Twojej podświadomości?
– Rodzaj Twoich myśli.
Zauważ, jakie myśli napływają do Twojego umysłu? Dobre, mieszane czy złe?
Nie zdajesz sobie na pewno sprawy, jakie to jest ważne, jakie myśli napływają do Twojej głowy.
Żyjesz sobie, tak z dnia na dzień i nie zwracasz, na to uwagi. Kiedy w Twoim domu, czy w pracy, są
wokół źli ludzie, niedobra atmosfera i Ty, jesteś pośrodku tego wszystkiego i karmisz swój umysł
złymi myślami, to nie będziesz musiała/musiał długo czekać, żeby zaczęło się źle dziać, wokół
Ciebie. Bo, na zasadzie synchronizacji przyciągasz, samo zło. I tak, tworzy się zaklęty krąg.
Inaczej mówiąc, żywisz swoją karmę złem. A tym złem, są Twoje myśli.
– Jeżeli swoją karmę żywisz dobrymi myślami, to czeka Cię dobro. To, czego naprawdę pragniesz.
Dlatego na pewno, nieraz słyszałaś/słyszałeś o pozytywnym myśleniu. Tak, pozytywne myślenie, może zdziałać cuda.
Zauważ, że ludzie pogodni, uśmiechnięci, łatwiej dochodzą do tego, czego pragną.
Łatwiej też pokonują, różne trudności życiowe. Dlaczego?
Bo do swojego umysłu, ciągle ściągają dobrą energie w postaci, pozytywnego myślenia.
– Impuls myślowy.
Najpierw jest impuls myślowy, a dopiero potem to, co tworzymy. Kiedy zaczną Cię
nachodzić złe myśli, to znaczy, że daje znać o sobie, zła energia.
Kiedy świadomie, zaczniesz te myśli zgłębiać i utożsamiać się z nimi, to przyciągasz zło!
Sama na siebie, kręcisz bicz! Uważaj na to! Myśląc zgodnie z tymi, czarnymi myślami przyciągasz różne, pechy i niepowodzenia.
Ale jeśli w miejsce, czarnych i złych myśli, wprowadzisz jakiś przyjemny i pełen radości
obraz z życia, to on wyrzuca z Ciebie, czarną energię.
I na tym, to polega.
W tym momencie, zaczyna się
-wyobraźnia kontrolowana.
To w tych momentach, kiedy wprowadzasz konkretne obrazy do swojej wyobraźni, takie
których pragniesz, będziesz budować pozytywną, swoją przyszłość.
Obraz, ma wielką moc. To jest, język podświadomości. Wprowadzając pozytywne
obrazy, takie które będą realizować Twój cel – osiągniesz sukces.
Widzisz i dlatego, nie warto przebywać z ludźmi, którzy wszystko widzą w czarnych kolorach.
Dlaczego? Już mówiłam o tym, ale jeszcze powtórzę. Oni, może nawet nieświadomie,
będą ściągać na Ciebie czarną, niedobrą energię.
Ta energia, materializując się, będzie ściągać na Ciebie same, niepowodzenia i nieszczęścia.
Wyobraźnia kontrolowana, umożliwia osiągać cele, których pragniesz.
I tutaj, zdradzę Ci jeszcze jedną tajemnicę. O tym, przeważnie się nie mówi, nie wiem, dlaczego.
Otóż, wprowadzony do naszego umysłu, pozytywny obraz jakiegoś, naszego celu, musi być w ruchu.
Nie może być, statyczny. Musi być wprowadzony w ruch, dany obraz.
I druga rzecz, to podczas wpatrywania się w ten wewnętrzny obraz, swoim wewnętrznym okiem,
kiedy oczy masz zamknięte, musisz zasilić go uczuciem. Tak, wielkim uczuciem szczęścia i
radości, takim jakie będzie z Ciebie emanować, kiedy ten cel już osiągniesz. Czas przyszły, przenosisz tu i teraz.
I to zjawisko, już odkryła fizyka kwantowa. I jest zgodna z teorią, że można się przenosić w czasie!
To tak, tylko że o tym już dawno mówiono. Jednak nie wszystkim było to na rękę, żeby każdy poczciwy zjadacz chleba wiedział o tym.
Dlaczego? To była wiedza tajemna, dla elit. A pospólstwo było trzymane w ciemnocie, przecież musiał ktoś sprzątać, pracować w polu czy niańczyć nieswoje dzieci.
Sama/sam wiesz, jak to jest z tą sprawiedliwością na świecie. Człowiek ma w sobie geny nienawiści, geny samozniszczenia, dlatego jest tyle zła.
Obrazy i odczucia to język podświadomości
Krystyna, chciała dotrzeć do wewnętrznej skarbnicy wiedzy, podświadomości. Znaleźć odpowiedź, na dręczące ją pytania.
Człowiek niezależnie od wieku, zawsze ma do rozwiązania wiele problemów i szuka, na
nie odpowiedzi. W zależności od posiadanej wiedzy albo ją znajduje, albo nie znajduje.
Pytania te, siedzą w nas głęboko i ciągle dochodzą do głosu, żeby zakłócać nasz prawidłowy, tok myślenia.
Może się to wyrażać w podnieceniu nerwowym, bo zakłócony zostaje nasz spokój. Ale mogą to być, również sny.
Te sny, będą związane z tematem, który nas gryzie. Widzimy wówczas, różne symbole w
postaci przedstawiających się nam obrazów, scen, ludzi, krajobrazów.
To jest, język podświadomości. I rozwiązanie naszego problemu, mamy podane jak na talerzu.
Trzeba tylko, zastanowić się i pomyśleć w jaki sposób, należy to wszystko odczytać.
Krystyna opowiada, że: śni mi się, iż jestem wysoko w bloku w jakimś mieszkaniu.
Wydaje mi się, że jest to 10 piętro lub wyżej, tak naprawdę jestem, wysoko.
W dużym oknie jest firanka, to jest okno z pokoju gościnnego.
Czuje, że trzeba posprzątać. Zaczynam, to robić. Pierwsza czynność, to mycie okien i posprzątanie tego, co jest na parapetach.
Biorę się, do pracy. Stwierdzam ze zdziwieniem, że góra okna, tak zwane ramy, zarosła brudem. Rosną na nim, roślinki.
Na parapetach jest tyle doniczek, że nie zmieściłyby się na grządce w ogródku.
Zaczynam wszystko sprzątać, czyszczę i wyrzucam na dół, nadmiar roślin.
Jestem zdziwiona, takim stanem czystości w moim pokoju. Jak mogło dojść, do takiego zaniedbania?
Jednak, doszło. Odczuwam zaniedbanie. Sprzątam, sprzątam, czuje ulgę. O, teraz jest tak, jak powinno być.
Po chwili z wielką satysfakcją, patrzę na błysk w pokoju.
Tak, zrobiłam to, co do mnie należało. Jest czysto, miło. Ta scena ze snu Krystyny, jest
szczególna która mówi o poukładaniu, naszych spraw i pozbyciu się niepotrzebnych scen.
Nasze myśli, muszą być oczyszczone. Droga życiowa, wyprostowana.
Tak wygląda, kontakt z naszym wnętrzem, które pokazuje nam konkretne symbole,
stosownie do sytuacji w jakiej się znaleźliśmy.
To pomaga nam w znalezieniu odpowiedzi, na nasze pytania.
Krystyna, zamyśliła się. Teraz nie ma już wątpliwości, że w jej życiu jest tyle bałaganu
i nieuporządkowanych spraw, jak w tym pokoju, który się jej przyśnił.
Nawet okna, było brudne. Za dużo nabrała obowiązków, na swój wózek życiowy. Musi prawie, większość wyrzucić.
A symbolem tego, było nadmiar roślinek i nastawianych na parapecie, doniczek.
Przerost, bałagan. Życie, nasze życie, pędzi i nie odwraca się za siebie. Nie ma powtórki
z przeżytego, minionego dnia. Wszystko, zostaje zapisane i drzwi zamknięte.
Nasza taśma życia, składa się z wielu klatek, które mają zamknięte historie, każdego dnia.
A każda, nasza przeżyta chwila, jest zamknięta w jednej z wielu klatek. I tak powstaje, długa i
szczegółowa taśma, naszego życia. U jednych ta taśma jest dłuższa, a u drugich krótsza.
Poszczególne klatki, każdego dnia są bardzo szczegółowe i zawierają, każdy nasz ruch. Ten dobry i ten, zły.
Zwierzenia i rozczarowania Krystyna
Moja Droga, przekonasz się, że lepiej jest się nauczyć pewnych umiejętności, niż mieć w przyszłości poczucie, wielkiego rozczarowania.
I co, mówi Krystyna? Otóż, nigdy przedtem nie zastanowiła się nad tym, dokąd zmierza?
Dlaczego? Podobno, nie miała czasu. Odpowiedź tak powierzchowna, że aż trudno w te błahostki uwierzyć.
Fakt, mogła nie mieć wiedzy i okazji, żeby poznać tę wiedze.
Cóż, musimy przyjąć pewną dozę tolerancji i uwierzyć w to, co nam powiedziała. Krystyna i jej spowiedź życiowa.
Słuchaj uważnie i wyciągnij, wnioski. Po to, żebyś kiedyś, nie znalazła się w tym punkcie, co Krystyna.
Jej podsumowanie jest takie, posłuchaj.
Przyszedł wiek dojrzały, mam już 8 letnią wnuczkę. Syn, mieszka osobno, a córka wyjechała za granicę w poszukiwaniu pracy.
Chce zobaczyć prawdziwy świat i poznać, jego prawidła. Kiedy pisze te słowa, to łzy
cisną mi się do oczu, bo moja kochana córka, poszła w świat, żeby realizować się, na swojej ścieżce życiowej.
I swoimi uczynkami, musi zapisać poszczególne klatki, każdego dnia.
Cóż, widocznie jest to zapisane w Górze i trzeba wykonać. Jednak, jest mi bardzo
smutno na sercu. Moje życie osobiste, legło w gruzach.
Jestem już 4 lata, po rozwodzie z swoim mężem Karolem. Zapytasz, dlaczego?
Żadne pióro, nie jest w stanie opisać, co się stało z tym człowiekiem.
Został niewolnikiem, nałogu. Ledwo oczy otworzy i już, skręca papierosy. Bardzo dużo pali. Coś strasznego, jaki to jest niszczący nałóg.
Na dodatek, nie pracuje nigdzie już od dziesięciu lat. Zresztą on, nigdy dłużej nie
popracował w żadnym zakładzie pracy, jak trzy miesiące.
A teraz, to w ogóle już nigdzie nie szuka pracy. Marzy o wyjeździe do pracy, do Niemiec.
Jednak, kiedy w końcu jest oferta pracy, to pije jak wariat i nie chce, nigdzie jechać.
Trzeba trzymać przy sobie torebkę, bo kradnie pieniądze.
Idzie do sklepu i siedzi z takimi mętami, jak on pół dnia i przepija te pieniądze które ukradł, zapracowanej kobiecie.
A sklep, też szczególny. Właściciel dość przebiegły i żeby Policja ich nie ścigała, jak piją
piwo pod sklepem, to zagrodził trochę terenu koło swojego domu i dał napis: teren prywatny.
W ten sposób, stworzył możliwość wszystkim alkoholikom, żeby spokojnie
mogli wypić sobie piwo, kupione w jego sklepie.
I ten pijaczyna, kiedy siedzi w tym ogródku, to słychać go na odległość.
Krystyna, na chwile się zamyśliła…
W tej chwili, to zastanawiała się, gdzie ona miała rozum, że tyle lat siedziała z takim idiotą?
Ona chyba, też nie jest wiele od niego, mądrzejsza. Tak, to była jej ostatnia myśl.
Hum, może i w niektórych momentach, nie była mądra. Ale to wychowanie, jakie wyniosła z
domu, stworzyło stalowe ramy w jej podświadomości i nie mogła, ich złamać.
Faktem jest też to, iż nie miała wiedzy w temacie, rozwoju osobistego. Owszem, to przyszło, ale dopiero z czasem.
Nie potrafiła wcześniej, nawiązać kontaktu z podświadomością. Dopiero przez
przypadek, trafiła do mądrych ludzi, którzy podsunęli jej
odpowiednia wiedzę i zmobilizowali do zastanowienia się, nad swoim losem.
Kiedy to zrobiła, to miała ochotę walić głową o ścianę, tym głupim łbem, jak się przyznała.
Kto narzucił, takie jarzmo i kazał być z pijakiem i męczyć się z nim?
Nawet, Kościół już idzie z duchem czasów i dostała, rozwód kościelny. Ach, jakże szkoda tych, młodych lat!
Trudno, lepiej późno niż wcale.
Czy można uzależnić się od wróżki?
Powiedzmy, że mamy jakąś trudną sprawę do rozwiązania i nie wiemy, jak to ugryźć. I co?
I chodzimy, najpierw z tym problemem źli i spięci, czasem wyżywamy się na swoich bliskich.
W końcu, szukamy rozwiązania. Nie dajemy, już rady. I nagle, nasza koleżanka podpowiada nam,
że trzeba iść z tym, do wróżki. Niech ona, nam powie w którą stronę trzeba iść.
Bo trzeba wreszcie rozwiązać, ten węzeł gordyjski.
W końcu idziemy, do tej wróżki. Okazuje się, że wróżka to bardzo miła i zrównoważona pani.
Odczuwamy, bijący od niej spokój, życzliwość.
Tak, tego było nam trzeba. Najważniejsze, że trafiliśmy do dobrej wróżki, która ma wrodzony talent.
Ta, tylko spojrzy na człowieka i już, wszystko wie. W dodatku, posiłkuje się Tarotem.
A karty, momentalnie rozwiązują, każdy problem.
I jesteśmy zdziwieni, jak szybko został rozwiązany, nasz problem.
Tylko jest jedno ostrzeżenie, żeby iść do prawdziwej wróżki, a nie do takiej, która nie
ma o tym, zielonego pojęcia, a jeszcze tydzień temu, sprzedawała w sklepie
mięsnym, tylko ją zwolnili. I teraz, została wróżką oszustką. Ale wróćmy, do naszych spraw.
Powiedzmy, że wróżka rozwiązała wszystkie, nasze problemy. Zrobiło nam się lekko, na sercu. I co?
I nie uzależnimy się w przyszłości, od niej? Przecież problemy, zawsze się pojawiają nowe.
Kiedy tak się stanie, to znowu do niej pójdziemy…
Dlatego, dobrze jest nauczyć się rozmowy z naszą podświadomością i swój los, wziąć w swoje ręce. Tak będzie, dla Ciebie najlepiej.
Bo nigdy, nie wiesz, czy trafisz do dobrej i uczciwej wróżki.
Jaka rozładować nadmiar swojej energii?
Co to, znaczy? Na pewno zauważyłaś, że niektórzy ludzie mają tyle energii w sobie, że aż ich nosi.
Nie potrafią, znaleźć sobie miejsca nigdzie. Jest nawet takie, brzydkie powiedzenie, że: lata, jak kot z pęcherzem.
I rzeczywiście, tak jest. Jeśli ten ktoś, ma w sobie dużo energii pozytywnej, to będzie tytanem pracy umysłowej.
W jego głowie będą powstawać, coraz to nowsze pomysły, ale te pozytywne.
Będzie pomagał innym, udzielał się. Ktoś z boku, może patrzeć na to z zazdrością, gdyż mało ludzi, tak ma.
Owszem, taki człowiek jest bardzo wskazany dla środowiska, bo może zrobić, wiele dobrego.
I oby takich ludzi, było jak najwięcej. On nadmiar, swojej pozytywnej energii, oddaje innym ludziom.
Pomaga, na różne sposoby. A przede wszystkim, to realizuje się w pracy. Ktoś, kto ma szczęście
się z nim spotkać, to zaraz ma inne spojrzenie na swoje trudności życiowe, gdyż ten tytan pracy, usunie te jego problemy.
Doradzi, pomoże, pocieszy i jeszcze da mądre wskazówki, na przyszłość.
Cóż, jemu widocznie natura dała więcej niż przeciętniakom i trzeba się bardzo cieszyć, jak zdecyduje się pomóc, właśnie nam.
W całym wszechświecie, panuje równowaga. Taka twórcza jednostka, w tym wypadku z dobrą
energią, będzie szukać możliwości, gdzie dać upust nadwyżce, swojej energii.
I oby takich ludzi, było jak najwięcej. Na pewno spotkałaś się w swoim życiu, jak ktoś
bezinteresownie, tak po prostu, pomógł Ci w jakiejś trudnej sprawie.
I byłaś mocno zdziwiona, że jeszcze są dobrzy ludzie, na tym świecie.
Na dodatek, przebywając z dobrym, mądrym człowiekiem do Twojej aury napływa, pozytywna elektryczność.
W Twojej aurze, zachodzą bardzo korzystne, zmiany energetyczne.
Jak będziesz dłużej, przebywać z takim człowiekiem, to powoli sama, staniesz się podobna do niego.
I znowu, warto przytoczyć mądre powiedzenie, że: z jakim przystajesz, takim się stajesz.
Dlatego, bardzo ważne z jakimi koleżankami, kolegami zadają się nasze dzieci i my sami.
Ale jest też odwrotna, strona medalu. Co zrobić, jeśli ktoś ma nadmiar energii, ale tej złej?
No, wówczas to nie jest, za wesoło. Tacy ludzie, są szczęśliwi tylko wtedy, jeśli czynią zło.
A ponieważ mają nadmiar złej energii, to czynią wiele zła. Mówi się na nich, że to taki, diabeł wcielony.
Taka zła energia, prowadzi człowieka do innego świata. Do świata zła, ciemności.
I z takim człowiekiem, są zawsze problemy. On może być, bardzo inteligentny i tym gorzej, bo
walka z nim będzie bardzo, bardzo ciężka. Jest nieczuły, na ludzkie krzywdy.
Co robi z swoim, nadmiarem złej energii? Oczywiście, że używa jej do wyrządzania
krzywd słabszym, od siebie. I to, sprawia mu przyjemność.
Jak rozładować nadmiar, złej energii?
Cóż, to już trudniejsza sprawa. Po to jest wojsko, policja, więzienie. Inaczej, nie można byłoby żyć.
Można część tej energii, rozładować przez pracę, ale już pod nadzorem, a nie z własnej przyjemności.
No tak i wyobraź sobie teraz, życie pod wspólnym dachem z taką osobą.
Powiedzmy, że żona ma męża, który jest sadystą albo zadaje się z ciemnymi typami, i tak dalej.
Niestety, trzeba uciekać i to jak najszybciej, żeby nie zwariować. Jest oczywiste, że
samej kobiecie trudno jest się obronić przed, takim człowiekiem.
Warto zwrócić uwagę na małżeństwa, które latami się kłócą i są nieszczęśliwe, tylko dlatego,
że mąż jest pijakiem, awanturnikiem, złodziejem. Walka z takim człowiekiem, to walka z wiatrakami.
Najlepiej w początkowej fazie, odejść i koniec kropka.
Znam taki przypadek, gdzie żona wylądowała u psychiatry, ponieważ przez całe życie mąż, robił jej po
pijanemu awantury i bił. A kiedy wytrzeźwiał, to wypierał się wszystkiego.
Musisz zrozumieć, że człowiek, który zostawia za sobą samo zło, na pewno się nie zmieni.
No, chyba że stanie się cud. A wiesz, jak rzadko, zdarza się cud. Przeważnie się, nie zdarza.
Głupie i naiwne nadzieje, na zmiany różnych recydywistów i dewiantów, to strata czasu.
Wiem, co mówię, gdyż znam takich przykładów, bardzo wiele.
Zwierzenia Michaliny
Kiedy zgłębisz się w zwierzenia Michaliny, to będziesz mogła zastanowić się, jak można rozwiązać jej problemy?
I czy w ogóle, byłabyś w stanie je rozwiązać?
A zaczniemy od pytania: kogo spotykasz na swojej, drodze życiowej?
I na to pytanie, odpowiedziała Michalina. Oto, co mówi. Może moją odpowiedź, trzeba by zacząć od pytania: dlaczego?
Jeśli chodzi o mnie, to mam na myśli i osoby bliskie i obce, które zapisały się w moim zeszycie życiowym.
Wszyscy, którzy w jakiś tam sposób, spotkali się ze mną podczas dotychczasowej, mojej
drogi życiowej, to osoby te w taki czy inny sposób, zapisały się w mojej psychice.
Ja przyciągam, typowych nieudaczników, pechowców, wiecznie narzekających i wymagających, pomocnej dłoni. Ludzie Ci, nie
potrafią sami egzystować albo ledwo, ledwo ciągną wóz życiowy. Nieraz zastanawiam się, co to u licha jest?
Na przykład moje znajome, poznają albo poznały mężczyzn, na których można się oprzeć, zaufać im. Mają lepsze i łatwiejsze, życie.
Do mnie ciągną, zawsze jakieś słabeusze, nieudacznicy życiowi. Zmówili się, że wszyscy ciągną, do mnie?
Jak to, inaczej rozumieć? Analizując swoje życie, to nie poznałam jeszcze mężczyzny, który byłby konkretny.
Stał mocno na nogach i żeby, nadawał się na partnera życiowego. Wszyscy oni, to jakieś dzieci.
Ja nie chcę być, dla nich matką. Chcę być równorzędnym, partnerem życiowym.
Zawsze, byłam poszkodowana. Ostatni mój mąż, zresztą ten pierwszy, był podobny – to wynosił z domu, kradł pieniądze.
Ani za pierwszego męża, ani za drugiego, nie mogłam spokojnie położyć pieniądze, na stole.
Ani jakiegoś swojego pierścionka, bo zaraz zostałyby ukradzione.
Zresztą obrączki ślubne i kilkanaście pierścionków złotych, ukradł mi zarówno pierwszy mąż, jak i drugi.
Coś, niesamowitego! Nikt tego mi, nie uwierzy. Powie, że głupia baba i zmyśla. Niestety, ale to
jest najprawdziwsza prawda, moi drodzy. Takie typy, do mnie ściągają.
Ten drugi nieroba, to kradł mi nałogowo pieniądze z torebki, bo nie chciało mu się pracować.
Ukradł mi nawet pamiątkowy, pierścionek „Atlantów”, który policja znalazła w Lombardzie.
No i oczywiście, obrączki ślubne, pierścionek zaręczynowy i wiele innych pierścionków, bo bardzo lubię, mieć jakąś biżuterię.
Niestety, przy tym idiocie, nie było to możliwe.
Uspokoił się, jak dostał wyrok w zawieszeniu. Rozwiodłam się z nim. Cóż z tego, jak nie chce
się ruszyć z mojego domu, bo nie ma za co żyć, gdyż nigdzie nie pracował i nie pracuje.
Dostaje z opieki, parę groszy i wszystko przepija. I to moje, 30 letnie doświadczenie z moimi mężami, to same rozczarowania i kłopoty.
Kto pracował, na rodzinę? Oczywiście, że ja. Inaczej, nie byłoby co jeść. No płakać się, chce.
Koleżanka powiedziała mi, że ja to powinnam się przebadać u psychologa.
Dlaczego, tak długo siedziałam w tych, przeklętych małżeństwach?
Nie wiem, co jej na to odpowiedzieć. Lata uciekały, jak szalone. Ja byłam zajęta wychowywaniem, dwójki dzieci i pracą.
Poza tym, mam tam gdzieś głęboko, zakodowane w podświadomości, to katolickie,
wiejskie wychowanie, że życie to powinno się przeżyć z jednym mężem i koniec, kropka. Inaczej, to kobieta jest nic, nie warta.
Na dodatek, spotkało mnie jeszcze takie wydarzenie, że ksiądz proboszcz podczas kolędy
u mnie w domu, zdziwił się, dlaczego, nie mam ślubu kościelnego z obecnym, byłym.
Przecież mieszkacie razem, powiedział mi. Ja mu odpowiedziałam, że tylko mieszkamy, jak dwoje
obcych ludzi. To moja dobra wola, że nie jest bezdomny.
Proboszcz odpowiedział, że jestem nie w porządku, to tak nie wolno. No szlag mnie, chciał trafić.
Pomyślałam sobie, że najlepiej to mieszkać, gdzieś w bardzo dużym mieście i księdza w
ogóle, nie wpuszczać do mieszkania. Przykro mi, ale takie myśli, przyszły mi do głowy.
Nie wiem, ale chyba to były jedne z najrozsądniejszych myśli w mojej głowie, jeśli chodzi o związek kobiety z mężczyzną.
Pewnie sobie źle pomyślisz o mnie, powiedziała Michalina. Ale teraz, to naprawdę
wypowiedziałam to, co przyszło mi w tej chwili na myśl. Nie będę znowu ważyć słów, co wypada, a co nie wypada.
I jeśli, mój sposób rozumowania byłby taki jak teraz, bardziej samodzielny i nie oparty na
starych schematach, które manipulowały biednymi kobietami, to nie przeszłabym tyle
przykrości w życiu z powodu dwóch pasożytów, jakimi byli moi mężowie.
I tak oto mijało, moje życie, jak zły sen. Michalina zamilkła, a w jej oczach pojawiły się łzy.
Ja również zamilkłam, bo zrobiło mi się, jakoś nieswojo. Jej smutek, udzielił się również i mnie.
Kiedy przeczytasz tę książkę z należytą uwagą, to postaraj się rozwiązać problem życiowy Michaliny. Gdzie, popełniała błędy i jakie?
Zdiagnozuj jej sytuacje, poprzednie i obecną. Dlaczego teraz jest w tym miejscu, co jest?
Jeśli zaczynałaby życie jeszcze raz, to jak powinna prawidłowo się zachować i jakie podjąć
kroki, żeby jej życie było szczęśliwsze niż to, co przeżyła?
Jeśli prawidłowo, rozwiążesz ten węzeł gordyjski, to znaczy, że sama również poradzisz sobie w każdej, sytuacji życiowej.
Zresztą takich pytań, jeszcze trochę będzie w tej książce. Przygotuj się.
Jeszcze dwa słowa w tym, temacie. Otóż, co księdza obchodzi czyjeś życie osobiste?
Jak można wypowiadać się, na temat funkcjonowania rodziny, jak nigdy się jej nie miało? No, chyba, że ma, jak to często bywa…
Czy zauważyłaś, żeby w jakiejś parafii ksiądz proboszcz, interesował się życiem biednych kobiet, poniżanych i krzywdzonych przez swoich, mężów?
Owszem, coś tam powie na kazaniu i koniec. Ale sprawy materialne, konkretne, to go nie interesują. Tylko bredzi, jeden z drugim o życiu we dwoje, nawet jak jest patologia.
Oczekiwanie
Jest późne, popołudnie. Ciemno, mglisto, smutny listopad. Zosia, dotyka kaloryferów, żeby sprawdzić, czy są już ciepłe.
Na szczęście, tak. W domu, miło ciepło. Pali się światło, na dworze już ciemno.
Słychać, jak szczeka jej ulubiony Reks. Duży wilczur i budzi respekt, wśród przechodzących ludzi.
Zosia, jest sama w domu i nie jest jej, za wesoło. Dlaczego?
Bo każde z dzieci realizuje się już, na swojej ścieżce życiowej.
Dwoje studiuje i pracuje dodatkowo, żeby pokryć, swoje koszty.
A jedno, już założyło swoją rodzinę i też prowadzi, swoje życie.
Zosia, dwa lata temu, została wdową. Nie miała, złego małżeństwa.
Nie mogła się z tym pogodzić, że czas każdemu związku, da rady.
Jej mąż był dobrym, uczciwym człowiekiem. Niestety, choroba jest bezwzględna.
I co, teraz? Teraz, nie wie w którą stronę, ma iść? Bo zawsze, wszystko było na głowie Sławka.
Zosia, miała swoje sprawy, tak zwane babskie. Jeśli chodzi o finanse i inne załatwienia, to ją w ogóle nie obchodziły.
Dlatego w tej chwili, czuje się trochę zagubiona. Nie wie, czy zdecydować się i zostać już na
zawsze samotną, czy może starać się znaleźć jakiegoś człowieka, do siebie?
Każde z dzieci, radzi jej ułożyć sobie życie, jeszcze raz. Dlaczego? Bo nikt, nie ma zamiaru zostać w domu.
Oni, kochają miejskie życie. A Zosia, mieszka na wsi.
Zosia, nie jest bez grosza. Mąż, zostawił jej dość sporą sumę pieniędzy o czym dzieci, w ogóle nie wiedzą.
Trochę się obawia, czy trafiłaby znowu na tak dobrego człowieka, jak jej mąż.
Zauważyła, że sama wpada w coraz to większy smutek. Nie ma odporności psychicznej takiej,
jak miał jej mąż Sławek, który był tak zwanym „wojownikiem” i prawie każdą walkę wygrywał.
Wiodło mu się, nie źle w interesach. Cóż, ale z chorobą, nie potrafił wygrać.
Zosia, żeby o tym wszystkim za dużo nie myśleć, to był czas, że prawie w każdy dzień,
była w kościele. Potem zaczęła regularnie jeździć, na różne wycieczki.
A teraz, to już sama nie wie, co ma robić. Nie chce się jej już i wycieczek i codziennego, chodzenia do kościoła.
Dzieci odwiedzają ją regularnie, ale każde z nich ma swoje życie i swoje miłości.
Jeśli czytasz tę książkę, to powiedz mi jak rozwiążesz problem życiowy, Zosi?
Co możesz, jej poradzić? Czy powinna zostać, już sama? Czy w takim, smutnym nastroju psychicznym, ma już zostać?
Czym powinna się zająć, jeśli nigdy nie pracowała zawodowo?
Czy ma iść do kogoś z dzieci, a dom sprzedać? Proszę, pomyśl i doradź.
Warto się na tym zastanowić, bo podobnych sytuacji jest wcale, nie mało.
Jaką technikę, zastosujesz? Wybierz sobie tę, która Tobie, najbardziej odpowiada.
Przeliczyli się…
Niestety, ale przeliczyli się i za bardzo zaufali, swoim pożyczkodawcom.
Żyli dość lekkomyślnie, chociaż nie byli już w młodym wieku.
Michalscy, bo o nich mowa, byli małżeństwem z 30 letnim stażem. Owszem, życie płynęło w miarę zgodnie.
Żona Michalskiego Amelia, nigdy nie pałała chęcią do żadnej, pracy zawodowej.
I teraz, została im tylko skromna emerytura, jej męża. Nie zajmował konkretnego stanowiska, więc emerytura jest, nie za duża.
Wystarcza, na skromne życie. Amelia, lubiła się ładnie ubrać i dobrze zjeść.
A połowę swojego życia, to spędziła spacerując, wystrojona jak choinka.
Jej znajome w tym czasie, były w pracy albo wykonywały, różne zajęcia domowe. Ona, nie spieszyła się nigdy, do pracy.
Cóż za człowiek, dziwili się nawet bliscy. I kiedy brakowało pieniędzy, to Amelia zaczęła pożyczać w najróżniejszych bankach.
Doszło do tego, że jedną pożyczkę spłacała, drugą pożyczką. Aż w końcu, wpadła w pętlę kredytową.
Nikt, nie mógł jej pożyczyć tyle, ile potrzebowała. Każdy wiedział, że to będzie na wieczne oddanie.
I co? I zaczął zaglądać, do nich komornik. Sprawy przybrały, niekorzystny obrót i musieli zastawić
swój dom rodzinny, który Amelia dostała w spadku, od swoich rodziców.
W niedługim czasie, jej dom poszedł pod młotek. Wylądowali na, wynajętym mieszkaniu.
Stała się dziwna sytuacja, bo obok mieszka ich jedyna córka, która nie wzięła ich do siebie.
Tym bardziej, że weszła w nowy związek i miejsce dla jej nowego partnera, znalazło się.
Dla rodziców, zabrakło miejsca. Mieszka w dużym, nowym domu. I co Ty, na to powiesz?
Michalscy, chodzą podłamani, bo w ich domu, zamieszkali jacyś, obcy ludzie. I koniec. Oni zostali na starość, bez domu.
Siedzą na wynajętym i często, nie starcza im na jedzenie. Niestety, córka traktuje ich, jak obcych ludzi.
Nie interesuje się w ogóle, rodzicami. Dlaczego? Trudno powiedzieć, gdyż nie byli dla niej złymi rodzicami.
A może mają jakąś, rodzinną tajemnicę? Kto wie?
I jak rozwiązać, ten problem? Z tego wynika, że na dłuższą metę Michalscy, nie będą w
stanie utrzymać się sami w wynajętym mieszkaniu. Smutne.
Niestety, takich przykładów można przytoczyć wiele. Widzisz, dużo jest takich ludzi, którzy nie mają na tyle wyobraźni, że jednak w przyszłości również trzeba z czegoś żyć.
Dlatego bardzo zachęcam cię, naucz się nawiązywać kontakt z podświadomością, jeśli zaistnieje taka potrzeba.
Nie musisz mieć wielkich wiadomości akademickich, one niewiele ci dadzą. Owszem, logika i wiedza, jest wskazana żebyś mnie nie zrozumiał źle.
Jednak rozwój duchowy, kontakt z energią z innych wymiarów, to osobna droga. To jest ta wielka, niezbadana tajemnica, której ludzkość nie potrafi jeszcze dostatecznie rozwiązać.