Jeśli ktoś podoba ci się za bardzo, to znak, że warto na chwilę się zatrzymać i przyjrzeć swoim emocjom. Gdy wchodzisz w stan zauroczenia, umysł zaczyna idealizować tę osobę – widzisz głównie jej zalety, a wady spychasz na bok. Hormony, ekscytacja i wyobraźnia tworzą obraz, który często niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. W takim stanie łatwo jest przekroczyć własne granice, rezygnować z potrzeb czy rozsądku tylko po to, by zbliżyć się do tej osoby za wszelką cenę.
Zbyt silne zauroczenie może być pułapką, jeśli staje się ważniejsze niż ty sama. Kiedy zaczynasz żyć czyimś spojrzeniem, wiadomością, gestem, oddajesz swoją moc w cudze ręce. Zaczynasz myśleć: „Jeśli on/ona mnie wybierze, to znaczę coś. Jeśli nie – jestem nikim”. To prosta droga do cierpienia. Prawdziwa wartość nie zależy od tego, czy ktoś cię zauważy, tylko od tego, jak ty sama siebie traktujesz. Jeśli stawiasz kogoś na piedestale, automatycznie wpychasz siebie w dół.
Warto wtedy zadać sobie kilka trudnych pytań: Co tak naprawdę mnie w nim/niej przyciąga? Czy widzę tę osobę realnie, czy bardziej fantazję o niej? Czy czuję się w tej relacji spokojnie i bezpiecznie, czy raczej jak na emocjonalnej huśtawce? Silne zauroczenie często uruchamia stare schematy: głód akceptacji, lęk przed odrzuceniem, potrzebę bycia „uratowaną”. Jeśli to rozpoznasz, możesz zamiast ślepo gonić za tą osobą, zacząć leczyć swoje rany.
Zdrowe uczucie nie odbiera ci godności ani spokoju. Możesz kogoś bardzo lubić, podziwiać, pragnąć – ale jednocześnie widzieć jego człowieczeństwo, wady i ograniczenia. Nie musisz zgadzać się na bycie „opcją”, kochanką z doskoku, kimś na pocieszenie. Jeśli ktoś podoba ci się „za bardzo”, sprawdź, czy nie zgadzasz się na mniej, niż naprawdę zasługujesz. Granice, które teraz ochronisz, w przyszłości staną się twoją tarczą przed kolejnym bólem.
Co robić praktycznie? Daj sobie czas. Nie podejmuj ważnych decyzji w stanie emocjonalnego haju. Nie rzucaj życia, pracy, zobowiązań tylko dlatego, że ktoś obiecuje ci „wszystko”. Porozmawiaj szczerze z zaufaną osobą, zapisz swoje myśli, zobacz, czy ta relacja naprawdę cię buduje. Zadbaj o swoje pasje, ciało, rozwój – kiedy twoje życie jest pełne, żadna osoba nie staje się twoją jedyną „deską ratunku”.
Prawdziwe uczucie sprawdza się w czasie, w codzienności, w szacunku. Jeśli ktoś naprawdę jest wart twojej uwagi, nie będzie wymagał, byś zdradziła samą siebie. A jeśli czujesz, że tracisz nad sobą kontrolę, to nie znak „wielkiej miłości”, tylko sygnał, że czas wrócić do siebie. Świadomy sukces w relacjach zaczyna się wtedy, gdy potrafisz kochać – ale nigdy kosztem własnej godności i wewnętrznego spokoju.