Przejdź do treści
Strona główna » Strona z wpisami » Samotność w związku – dlaczego można czuć się samotnym obok drugiej osoby?

Samotność w związku – dlaczego można czuć się samotnym obok drugiej osoby?

Samotność kojarzy się zwykle z pustym mieszkaniem, ciszą i brakiem bliskiego człowieka.

Jednak jej najbardziej bolesna odmiana może wyglądać zupełnie inaczej.

Historia z życia

Ania i Piotr mieszkali razem, jednak od dziesięciu lat, każde z nich prowadziło swoje życie. Każde żyło za swoje zarobione pieniądze, kuchnia osobna. Jedno mieszkało na piętrze w swoim domu, a drugie na parterze. Nie rozwodzili się oficjalnie, gdyż pełnili ważne funkcje społeczne i zawodowe. Nie chcieli również, żeby dzieci miały poszarpaną opinię przez dom rodzinny. Przynajmniej tak, rozumowali rodzice. Kiedy dzieci poszły z domu, również zostało po staremu. Przyczyną tego stanu w ich małżeństwie, były notoryczne zdrady Piotra. Wydawało mu się, że robi to bardzo dyskretnie, jednak mylił się i to bardzo. Zostało im takie papierowe małżeństwo.

Dwie osoby mieszkają pod jednym dachem. Jedzą razem kolację, robią zakupy i zasypiają w tym samym łóżku.

Z zewnątrz wszystko wygląda normalnie.

W środku jednej z tych osób narasta jednak poczucie pustki.

Rozmowy stają się krótkie. Dotyk pojawia się coraz rzadziej.

Nikt nie pyta już naprawdę: „Co u Ciebie?”

Właśnie wtedy można odkryć coś trudnego.

Obecność drugiego człowieka nie zawsze chroni przed samotnością.

Czasami najbardziej samotnie czujemy się właśnie obok osoby, która kiedyś była nam najbliższa.

Samotność nie zawsze oznacza brak ludzi

Można mieć rodzinę, znajomych i partnera, a mimo tego doświadczać głębokiego osamotnienia.

Bliskość nie zależy przecież wyłącznie od fizycznej obecności.

Potrzebujemy również zainteresowania, zrozumienia i emocjonalnego kontaktu.

Chcemy czuć, że druga osoba nas widzi.

Nie tylko patrzy.

Różnica pomiędzy tymi słowami jest ogromna.

Ktoś może codziennie siedzieć obok nas na kanapie, a jednocześnie nie wiedzieć, czym obecnie żyjemy.

Może znać nasze obowiązki, ale nie znać naszych obaw.

Pamięta, co kupić na kolację, lecz nie zauważa smutku.

Wtedy wspólna codzienność zaczyna przypominać życie dwóch osób poruszających się po równoległych drogach.

Jak wygląda samotność w związku?

Nie zawsze pojawiają się wielkie kłótnie.

Czasami właśnie ich brak jest najbardziej wymowny.

Partnerzy przestają rozmawiać o sprawach, które naprawdę mają znaczenie.

Wymieniają informacje dotyczące rachunków, dzieci, zakupów albo pracy.

Codzienność nadal funkcjonuje.

Emocjonalna część relacji powoli jednak zanika.

Pewnego dnia możemy zauważyć, że ważną wiadomością chętniej podzielilibyśmy się z kimś innym.

Kiedy wydarzy się coś trudnego, nie szukamy już wsparcia u partnera.

Radość również przestajemy przynosić do domu.

To ważny sygnał.

Bliskość zaczyna zanikać wtedy, gdy przestajemy wpuszczać drugą osobę do własnego świata.

Można być razem i przestać się spotykać

Brzmi to paradoksalnie.

Przecież widzimy się codziennie.

Mijamy w kuchni. Śpimy w jednym pokoju.

Czasami spędzamy obok siebie całe wieczory.

Czy jednak naprawdę jesteśmy wtedy razem?

Jedna osoba patrzy w telefon. Druga ogląda telewizję.

Później każde zajmuje się własnymi sprawami.

Tak mijają kolejne dni.

Wspólne mieszkanie może stworzyć złudzenie bliskości.

Tymczasem relacja potrzebuje czegoś więcej niż wspólnego adresu.

Potrzebuje ciekawości drugiego człowieka.

Rutyna potrafi powoli oddalać

Na początku związku chcemy wiedzieć o sobie wszystko.

Rozmowy trwają godzinami.

Pytamy o dzieciństwo, marzenia, plany i drobne wspomnienia.

Każda historia wydaje się interesująca.

Po latach łatwo pomyśleć, że znamy już drugą osobę.

Przestajemy więc pytać.

Właśnie tutaj kryje się pułapka.

Człowiek nie pozostaje przecież taki sam przez całe życie.

Zmieniają się jego pragnienia, obawy oraz sposób patrzenia na świat.

Osoba, którą poznaliśmy dziesięć lat temu, nadal się rozwija.

Jeżeli przestaniemy ją poznawać, możemy pewnego dnia odkryć, że mieszkamy z kimś niemal obcym.

Brak rozmowy tworzy niewidzialny mur

Nie każda rozmowa buduje bliskość.

Można przecież rozmawiać codziennie i nadal niewiele o sobie wiedzieć.

„Kupisz chleb?”

„O której wrócisz?”

„Zapłaciłeś rachunek?”

Takie pytania są potrzebne.

Nie wystarczą jednak do stworzenia emocjonalnej więzi.

Głębsza rozmowa zaczyna się gdzie indziej.

„Jak się ostatnio czujesz?”

„Co Cię martwi?”

„Za czym tęsknisz?”

„Czy jest coś, czego Ci brakuje?”

Takie pytania wymagają zatrzymania.

Potrzebują również gotowości na odpowiedź, która może nie być wygodna.

Bez tego związek może sprawnie funkcjonować organizacyjnie, ale przestać istnieć emocjonalnie.

Kiedy przestajemy czuć się słuchani

Jedną z najbardziej bolesnych form samotności jest przekonanie, że nasze słowa do nikogo nie docierają.

Próbujemy coś opowiedzieć.

Partner spogląda na telefon.

Mówimy o problemie.

W odpowiedzi słyszymy szybkie rozwiązanie albo zmianę tematu.

Po kilku takich sytuacjach zaczynamy mówić mniej.

Nie dlatego, że nie mamy już nic do powiedzenia.

Przestajemy wierzyć, że ktoś naprawdę chce słuchać.

W ten sposób rodzi się cisza.

Początkowo jest reakcją na rozczarowanie.

Później może stać się codziennym sposobem funkcjonowania.

Brak zainteresowania boli bardziej niż brak słów

Nie zawsze potrzebujemy wielkich deklaracji.

Często wystarczają drobne sygnały.

Pytanie o ważne spotkanie.

Zapamiętanie czegoś, czym martwiliśmy się dzień wcześniej.

Krótka wiadomość wysłana bez konkretnego powodu.

Dotyk podczas mijania się w kuchni.

Takie gesty mówią: „Jesteś dla mnie ważny”.

Kiedy znikają, może pojawić się poczucie niewidzialności.

Szczególnie boli sytuacja, w której jedna osoba nadal próbuje podtrzymywać więź.

Druga przestaje odpowiadać.

Wtedy samotność nie wynika z braku partnera.

Rodzą ją kolejne niespełnione próby zbliżenia.

Niewypowiedziane żale odbierają bliskość

Czasami oddalenie nie pojawia się nagle.

Powstaje z małych zranień, o których nigdy naprawdę nie porozmawialiśmy.

Jedna osoba poczuła się zlekceważona.

Druga nie wiedziała, że wydarzenie miało aż takie znaczenie.

Później pojawiła się kolejna sytuacja.

Następnie jeszcze jedna.

Każdy niewypowiedziany żal dołożył małą cegłę do niewidzialnego muru.

Po latach partnerzy mogą już nawet nie pamiętać, od czego wszystko się zaczęło.

Pozostaje chłód.

Rozmowa wydaje się ryzykowna, więc łatwiej jej unikać.

Niestety cisza rzadko rozwiązuje problem.

Najczęściej pozwala mu spokojnie rosnąć.

Samotność może pojawić się po wielu latach

Długość związku nie gwarantuje bliskości.

Można spędzić razem dwadzieścia lat i stopniowo przestać się znać.

Praca pochłania energię.

Pojawiają się dzieci, kredyty, obowiązki oraz codzienne problemy.

Partnerzy zaczynają pełnić przede wszystkim określone role.

Jedno organizuje dom.

Drugie zajmuje się innymi sprawami.

Wszystko działa.

Gdzieś pomiędzy obowiązkami giną jednak dwie osoby, które kiedyś chciały po prostu być razem.

Dopiero po latach mogą zauważyć, jak bardzo się od siebie oddaliły.

Nie musi to oznaczać końca relacji.

Jest natomiast sygnałem, którego nie warto ignorować.

Brak czułości również może tworzyć pustkę

Dotyk jest jednym ze sposobów budowania więzi.

Nie chodzi wyłącznie o seksualność.

Przytulenie, pocałunek czy trzymanie za rękę mogą dawać poczucie bliskości.

W wielu związkach takie gesty z czasem zanikają.

Najpierw jest ich mniej.

Później pojawiają się niemal wyłącznie przy wyjątkowych okazjach.

W końcu partnerzy przestają zauważać ich brak.

Jedna osoba może jednak nadal bardzo za nimi tęsknić.

Jeżeli boi się o tym powiedzieć, samotność staje się jeszcze większa.

Bliskość fizyczna nie rozwiązuje wszystkich problemów.

Jej całkowity brak może jednak być ważnym sygnałem emocjonalnego oddalenia.

Możemy tęsknić za człowiekiem, który siedzi obok

To szczególny rodzaj tęsknoty.

Nie brakuje nam fizycznej obecności partnera.

Tęsknimy za tym, jaki kiedyś był między nami kontakt.

Za rozmowami, śmiechem oraz poczuciem, że byliśmy dla siebie pierwszym wyborem.

Czasami patrzymy na drugą osobę i przypominamy sobie początki związku.

Wtedy pojawia się pytanie: kiedy właściwie zaczęliśmy się od siebie oddalać?

Nie zawsze potrafimy wskazać konkretny dzień.

Emocjonalna odległość często rośnie bardzo powoli.

Właśnie dlatego tak łatwo jej początkowo nie zauważyć.

Ciągła krytyka zamyka człowieka

Trudno czuć bliskość przy kimś, kto regularnie nas ocenia.

Każde zdanie może wtedy prowadzić do krytyki.

Sposób ubierania jest niewłaściwy.

Decyzje okazują się nierozsądne.

Emocje są przesadzone.

Po pewnym czasie człowiek zaczyna chronić siebie poprzez wycofanie.

Mówi mniej.

Nie dzieli się planami.

Ukrywa swoje słabości.

Tak powstaje bezpieczna odległość.

Niestety bezpieczeństwo osiągnięte przez emocjonalne zamknięcie ma wysoką cenę.

Tracimy możliwość prawdziwej bliskości.

Lekceważenie uczuć pogłębia osamotnienie

„Przesadzasz.”

„Znowu wymyślasz.”

„Nie masz powodów, żeby się tak czuć.”

Takie zdania potrafią skutecznie zakończyć rozmowę.

Nawet jeśli partner nie rozumie naszej reakcji, emocja pozostaje prawdziwym doświadczeniem.

Nie trzeba jej podzielać, aby potraktować ją poważnie.

Można powiedzieć: „Nie patrzyłem na to w ten sposób, ale chcę zrozumieć”.

Ta odpowiedź otwiera drzwi.

Lekceważenie je zamyka.

Kiedy uczucia są regularnie unieważniane, człowiek przestaje o nich mówić.

Właśnie wtedy samotność może stać się stałym mieszkańcem związku.

Brak konfliktów nie zawsze oznacza dobrą relację

Niektóre pary niemal się nie kłócą.

Z zewnątrz może to wyglądać idealnie.

Czasami rzeczywiście wynika z dobrej komunikacji.

Bywa jednak inaczej.

Partnerzy nie spierają się, ponieważ przestali poruszać trudne tematy.

Jedno wie, że rozmowa niczego nie zmieni.

Drugie nie chce kolejnego napięcia.

Oboje wybierają więc spokój.

Problem polega na tym, że jest to spokój zbudowany na rezygnacji.

Zdrowa relacja nie wymaga braku różnic.

Potrzebuje sposobu, aby o nich rozmawiać bez niszczenia siebie nawzajem.

Można czuć się samotnym również w dobrym związku

To bardzo ważne.

Pojawienie się samotności nie musi automatycznie oznaczać, że partner jest złym człowiekiem.

Nie świadczy również od razu o końcu miłości.

Czasami obie osoby są zwyczajnie przeciążone.

Praca zabiera całą energię.

Problemy rodzinne odciągają uwagę.

Opieka nad dziećmi pozostawia niewiele czasu dla związku.

Jedna osoba przechodzi trudny okres i zamyka się w sobie.

W takich sytuacjach emocjonalna odległość może pojawić się nawet między ludźmi, którym nadal na sobie zależy.

Ważne jest to, co zrobią, kiedy ją zauważą.

Najpierw nazwij to, czego Ci brakuje

„Jestem samotny” to ważne zdanie.

Warto jednak spróbować pójść krok dalej.

Czego konkretnie brakuje?

Rozmowy?

Czułości?

Wspólnie spędzanego czasu?

Zainteresowania?

Wsparcia?

Poczucia bezpieczeństwa?

Bez odpowiedzi trudno powiedzieć partnerowi, czego potrzebujemy.

Ogólne oskarżenie może wywołać obronę.

Konkretna potrzeba daje natomiast szansę na rozmowę.

Zamiast mówić: „Nigdy się mną nie interesujesz”, można opowiedzieć o swoim doświadczeniu.

„Brakuje mi naszych rozmów. Chciałabym znowu czuć, że jesteśmy blisko.”

Znaczenie obu komunikatów jest podobne.

Sposób ich wypowiedzenia może jednak prowadzić do zupełnie innej reakcji.

Nie czekaj, aż partner sam się domyśli

To częsta pułapka.

Skoro mnie kocha, powinien wiedzieć.

Powinien zauważyć.

Powinien zrozumieć bez słów.

Rzeczywistość bywa mniej romantyczna.

Ludzie nie czytają sobie w myślach.

Partner może widzieć nasze wycofanie i interpretować je zupełnie inaczej.

Może uznać, że potrzebujemy przestrzeni.

Tymczasem my czekamy, aż podejdzie bliżej.

Obie osoby czekają.

Odległość rośnie.

Dlatego czasami najważniejszym krokiem jest powiedzenie wprost: „Potrzebuję Cię teraz bliżej”.

Rozmowa o samotności wymaga odwagi

Łatwiej powiedzieć: „Ty się mną nie interesujesz”.

Znacznie trudniej przyznać: „Czuję się obok Ciebie samotna”.

Pierwsze zdanie atakuje.

Drugie odsłania wrażliwe miejsce.

Właśnie dlatego szczera rozmowa wymaga odwagi.

Nie mamy przecież gwarancji, jak druga osoba zareaguje.

Może być zaskoczona.

Być może poczuje się oskarżona.

Czasami sama przyzna, że doświadcza podobnego oddalenia.

Taka rozmowa nie musi od razu rozwiązać wszystkiego.

Może jednak przerwać ciszę, która przez miesiące utrzymywała problem.

Zacznijcie od małych rzeczy

Odbudowanie bliskości rzadko wymaga jednego spektakularnego gestu.

Najczęściej potrzebuje regularnych drobiazgów.

Kwadrans rozmowy bez telefonu.

Wspólny spacer.

Pytanie zadane z prawdziwym zainteresowaniem.

Przytulenie bez konkretnego powodu.

Powrót do czegoś, co kiedyś sprawiało obojgu przyjemność.

Małe rytuały mogą ponownie stworzyć przestrzeń dla relacji.

Najważniejsza jest regularność.

Jedna romantyczna kolacja nie naprawi miesięcy emocjonalnego oddalenia.

Codzienna obecność może natomiast stopniowo przywracać poczucie bezpieczeństwa.

Nauczcie się ponownie siebie poznawać

Długi związek może stworzyć złudzenie, że wiemy o partnerze wszystko.

Spróbuj więc czasami porozmawiać z nim jak z człowiekiem, którego nadal poznajesz.

O czym ostatnio myśli?

Czego się boi?

Co chciałby zmienić?

Jak wyobraża sobie następne lata?

Co daje mu obecnie radość?

Odpowiedzi mogą zaskoczyć.

Ciekawość jest jednym z najlepszych sposobów chronienia relacji przed obojętnością.

Dopóki jesteśmy ciekawi drugiego człowieka, dopóty pozostawiamy miejsce na spotkanie.

Nie zapominaj o własnym świecie

Samotność w związku nie zawsze rozwiązuje się poprzez jeszcze większe skupienie na partnerze.

Potrzebujemy również własnego życia.

Przyjaźni.

Zainteresowań.

Czasu spędzanego samodzielnie.

Rzeczy, które dają poczucie rozwoju.

Partner nie może być jedynym źródłem wszystkich emocjonalnych potrzeb.

Zdrowa relacja tworzy bliskość pomiędzy dwiema osobami, które nadal pozostają odrębnymi ludźmi.

Własny świat nie oddala partnerów.

Często sprawia, że ponownie mają czym się ze sobą dzielić.

Sprawdź, czy obie strony chcą odbudować więź

Jedna osoba może rozpocząć rozmowę.

Potrafi również zmienić własne zachowanie.

Nie jest jednak w stanie samodzielnie stworzyć relacji dla dwojga.

Bliskość wymaga wzajemności.

Jeżeli partner słucha, próbuje i podejmuje wysiłek, istnieje przestrzeń do odbudowy.

Nie wszystko zmieni się od razu.

Liczy się jednak gotowość.

Trudniejsza sytuacja pojawia się wtedy, gdy jedna osoba przez długi czas prosi o kontakt, a druga konsekwentnie odmawia.

Warto wtedy przestać pytać wyłącznie: „Jak bardziej się postarać?”

Potrzebne staje się inne pytanie.

„Czy moje potrzeby mają w tej relacji miejsce?”

Czasami potrzebna jest pomoc z zewnątrz

Nie wszystkie problemy potrafimy rozwiązać samodzielnie.

Szczególnie trudno rozmawia się wtedy, gdy każda próba kończy się tą samą kłótnią.

Partnerzy mogą być już tak przywiązani do własnych sposobów obrony, że trudno im usłyszeć siebie nawzajem.

W takich sytuacjach pomoc specjalisty może stworzyć bezpieczniejszą przestrzeń do rozmowy.

Nie oznacza to porażki.

Czasami właśnie decyzja o szukaniu pomocy pokazuje, że relacja nadal jest ważna.

Najważniejsze pozostaje jednak zaangażowanie obu osób.

Nikt z zewnątrz nie zbuduje bliskości za partnerów.

Nie każdą relację da się uratować

To trudna prawda.

Czasami rozmowy prowadzą do zmiany.

Bywa jednak, że pokazują coś zupełnie innego.

Jedna osoba nie chce już uczestniczyć w relacji.

Potrzeby partnerów stały się bardzo różne.

Zaufanie zostało głęboko naruszone.

W innych przypadkach pojawia się długotrwałe lekceważenie, pogarda albo emocjonalne ranienie.

Samo wspomnienie dawnych dobrych chwil nie zawsze wystarcza, aby odbudować teraźniejszość.

Nie oznacza to, że trzeba szybko podejmować decyzję o rozstaniu.

Warto natomiast patrzeć na związek takim, jaki jest obecnie.

Nie tylko takim, jaki był kiedyś.

Nie przyzwyczajaj się do emocjonalnego głodu

Człowiek potrafi przyzwyczaić się do bardzo wielu rzeczy.

Również do samotności.

Po pewnym czasie przestajemy oczekiwać rozmowy.

Nie prosimy o czułość.

Przestajemy opowiadać o swoich potrzebach.

Wydaje się, że tak już po prostu wygląda długoletni związek.

Nie zawsze musi tak być.

Bliskość zmienia się wraz z upływem czasu, ale nie powinna całkowicie znikać.

Dojrzała miłość może być spokojniejsza niż zakochanie.

Nadal jednak potrzebuje zainteresowania, szacunku i wzajemnej obecności.

Najbardziej boli samotność bez nadziei

Samotny wieczór nie musi oznaczać kryzysu.

Każdy czasem potrzebuje więcej uwagi, niż druga osoba może w danym momencie dać.

Problem pojawia się przy długotrwałym poczuciu, że niczego nie można zmienić.

Próbowaliśmy rozmawiać.

Prosiliśmy.

Tłumaczyliśmy.

Mimo wszystko pozostajemy niewidzialni.

Wtedy samotność przestaje być chwilowym stanem.

Zaczyna opisywać całą relację.

Takiego uczucia nie warto bagatelizować.

Nasze potrzeby emocjonalne nie są fanaberią.

Bliskość zaczyna się od obecności

Nie potrzebujemy partnera idealnego.

Sami również nim nie jesteśmy.

Każdy czasem jest zmęczony, rozkojarzony albo zamknięty we własnych problemach.

Miłość nie polega na nieustannym skupieniu na drugiej osobie.

Potrzebuje jednak momentów prawdziwej obecności.

Takich, w których odkładamy telefon.

Patrzymy na siebie.

Słuchamy odpowiedzi.

Nie próbujemy natychmiast naprawiać wszystkiego.

Po prostu jesteśmy.

Właśnie z takich chwil buduje się poczucie, że nie przechodzimy przez życie samotnie.

Można odzyskać drogę do siebie

Emocjonalne oddalenie nie zawsze jest końcem.

Czasami staje się ostrzeżeniem.

Pokazuje, że coś ważnego zostało zaniedbane.

Jeżeli obie osoby nadal chcą być razem, samotność może stać się początkiem potrzebnej rozmowy.

Trzeba jednak przestać udawać, że wszystko jest dobrze.

Nazwać brak.

Powiedzieć o tęsknocie.

Usłyszeć również drugą stronę.

Później potrzebne są działania.

Małe, regularne i prawdziwe.

Bliskość nie wraca dlatego, że obiecaliśmy sobie zmianę.

Odbudowuje się poprzez sposób, w jaki zaczynamy traktować siebie każdego kolejnego dnia.

Być razem to coś więcej niż nie być samemu

Związek nie powinien być wyłącznie lekarstwem na samotność.

Jego wartość kryje się w spotkaniu dwóch osób.

W zainteresowaniu, bezpieczeństwie, oraz możliwości powiedzenia: „Dzisiaj jest mi trudno” i poczucia, że ktoś naprawdę to usłyszał.

Także w bezpieczeństwie.

Czasami życie przykrywa tę więź warstwą obowiązków.

Niekiedy pod spodem nadal znajduje się miłość, która potrzebuje ponownej uwagi.

Bywa również, że samotność ujawnia znacznie głębszy problem.

Dlatego nie warto jej ani dramatyzować, ani lekceważyć.

Lepiej potraktować ją jak wiadomość.

Coś ważnego w tej relacji potrzebuje uwagi.

Być może jest to rozmowa.

Może czułość.

Czasami potrzeba wzajemnego zainteresowania, którego zabrakło pośród codzienności.

Najważniejsze, aby nie spędzić kolejnych lat obok siebie, udając przed światem szczęśliwą bliskość.

Bo prawdziwe „razem” nie zaczyna się od wspólnego adresu.

Zaczyna się w chwili, kiedy dwoje ludzi nadal chce widzieć, słyszeć i poznawać siebie nawzajem. 💜

Przeczytaj również: czym są toksyczne relacje, czym jest bliskość, czym jest wsparcie, stawianie granic. Magia Podświadomości