Przejdź do treści
Strona główna » Strona z wpisami » Wstyd – emocja, o której tak trudno mówić

Wstyd – emocja, o której tak trudno mówić

Wstyd należy do tych emocji, które najchętniej schowalibyśmy przed całym światem. Złość potrafimy wykrzyczeć, smutek wypłakać, strachem czasem podzielić się z kimś bliskim. Wstyd działa inaczej – często każe milczeć, spuszczać wzrok i ukrywać właśnie to, co najbardziej potrzebuje zrozumienia.

Może dotyczyć wyglądu, pochodzenia, sytuacji finansowej, rodziny, przeszłości, popełnionych błędów, choroby, nieudanego związku czy zachowania, którego dziś żałujemy. Niekiedy człowiek wstydzi się nawet własnych emocji: tego, że płacze, potrzebuje pomocy, czuje zazdrość albo nie radzi sobie tak dobrze, jak oczekują inni.

Najtrudniejsze jest jednak to, że z czasem przestajemy myśleć: „Wstydzę się tego, co zrobiłam”, a zaczynamy czuć: „Wstydzę się tego, kim jestem”.

I właśnie wtedy wstyd potrafi bardzo głęboko wpływać na całe życie.

Wstyd jest ludzką emocją

Samo odczuwanie wstydu nie oznacza, że dzieje się z nami coś złego. Ta emocja jest związana z funkcjonowaniem wśród innych ludzi oraz potrzebą przynależności do grupy.

Zależy nam przecież na tym, jak jesteśmy postrzegani. Chcemy być akceptowani, szanowani i traktowani jak wartościowi członkowie rodziny, grupy przyjaciół czy społeczności.

Wstyd pojawia się często w sytuacji, gdy czujemy, że naruszyliśmy ważną normę albo pokazaliśmy innym część siebie, którą oceniamy negatywnie.

Kłopot zaczyna się dopiero wtedy, gdy przestaje być chwilową emocją, a staje się sposobem patrzenia na samego siebie.

Wstyd i poczucie winy to nie to samo

Choć obie emocje często występują razem, istnieje między nimi ważna różnica.

Poczucie winy zwykle dotyczy zachowania:

„Zrobiłam coś złego.”

Wstyd znacznie częściej uderza w tożsamość:

„Jestem zła.”

Ta pozornie niewielka różnica ma ogromne znaczenie.

Jeżeli żałujemy konkretnego zachowania, możemy przeprosić, naprawić szkodę, wyciągnąć wnioski i następnym razem postąpić inaczej.

Gdy natomiast problemem stajemy się we własnych oczach my sami, trudno znaleźć rozwiązanie. Jak naprawić siebie, jeśli jesteśmy przekonani, że to z nami „coś jest nie tak”?

Właśnie dlatego przewlekły wstyd może być tak wyniszczający.

Pierwszych powodów do wstydu często uczymy się w dzieciństwie

Dziecko nie rodzi się z przekonaniem, że jego ciało jest brzydkie, płacz jest słabością, a proszenie o pomoc świadczy o nieudolności.

Takie komunikaty pojawiają się później.

„Nie becz.”

„Wstydź się.”

„Zobacz, jak wyglądasz.”

„Inne dzieci potrafią, a ty nie.”

„Co ludzie powiedzą?”

Jednorazowa niefortunna uwaga nie musi oczywiście zadecydować o całym dorosłym życiu. Jeżeli jednak zawstydzanie było stałym sposobem wychowywania, dziecko mogło stopniowo nauczyć się, że pewne części siebie powinno ukrywać.

Z czasem zewnętrzny krytyczny głos może stać się głosem wewnętrznym.

Rodzica nie ma już obok, lecz człowiek nadal mówi do siebie dokładnie tym samym językiem.

„Co ludzie powiedzą?” potrafi zostać z nami na lata

W wielu domach opinia otoczenia zajmowała niezwykle ważne miejsce.

Nie wystarczało zastanowić się, czy coś jest dobre dla nas. Trzeba było jeszcze przewidzieć reakcję sąsiadów, rodziny, znajomych czy współpracowników.

Dziecko wychowane w takiej atmosferze może wejść w dorosłość z przekonaniem, że każda decyzja zostanie poddana ocenie.

Zmiana pracy?

„Co powiedzą?”

Rozwód?

„Jak ja się pokażę rodzinie?”

Problemy finansowe?

„Oby nikt się nie dowiedział.”

Zamiast pytać siebie, czego potrzebujemy, zaczynamy organizować życie wokół wyobrażonej opinii innych.

Wstyd staje się wtedy niewidzialnym strażnikiem pilnującym, żebyśmy przypadkiem nie wyszli poza to, czego oczekuje otoczenie.

Można wstydzić się własnego wyglądu

Ciało jest jednym z najczęstszych obszarów, wokół których rozwija się wstyd.

Komentarze dotyczące wagi, wzrostu, skóry, włosów czy innych cech wyglądu potrafią zostać w pamięci przez wiele lat.

Szczególnie bolesne bywają słowa wypowiedziane przez osoby bliskie.

Nastolatka, która wielokrotnie słyszała żarty na temat swojej figury, może jako dorosła kobieta nadal unikać basenu. Mężczyzna wyśmiewany z powodu wyglądu może przez lata nie wierzyć, że ktoś naprawdę uważa go za atrakcyjnego.

Obiektywna zmiana wyglądu nie zawsze usuwa problem.

Ciało może się zmienić, podczas gdy w głowie nadal pozostaje dawny obraz siebie.

Wstyd finansowy jest znacznie częstszy, niż o nim mówimy

Pieniądze należą do tematów, które bardzo łatwo łączymy z oceną własnej wartości.

Człowiek może wstydzić się tego, że zarabia mało, ma długi, mieszka z rodzicami, nie stać go na wakacje albo nie może zapewnić dzieciom tego, co mają ich rówieśnicy.

Media społecznościowe dodatkowo wzmacniają porównania. Widzimy nowe mieszkania, samochody, egzotyczne podróże i restauracje, nie widząc kredytów, problemów czy codzienności znajdującej się poza kadrem.

Zaczynamy więc porównywać własne prawdziwe życie z czyjąś starannie wybraną prezentacją.

Wstyd może później utrudniać nawet szukanie rozwiązania. Zamiast powiedzieć komuś o problemach finansowych, człowiek ukrywa je do momentu, kiedy sytuacja staje się znacznie trudniejsza.

Niektórzy wstydzą się swojej rodziny

Alkoholizm rodzica, bieda, przemoc, konflikty, problemy psychiczne czy inne trudne sytuacje domowe bywają tajemnicą, którą dziecko bardzo wcześnie uczy się chronić.

Koledzy nie mogą przyjść do domu.

Nauczyciel nie powinien wiedzieć.

Sąsiadom trzeba powiedzieć coś innego.

Tak powstaje przekonanie, że prawdziwe życie rodzinne musi pozostać ukryte.

Dorosły człowiek może później rozumieć, że nie odpowiadał za zachowanie rodziców, a mimo to nadal odczuwać wstyd, kiedy mówi o swoim dzieciństwie.

Rozum wie jedno, emocje pamiętają coś zupełnie innego.

Wstydzimy się również własnych błędów

Każdy człowiek zrobił kiedyś coś, czego dziś nie zrobiłby ponownie.

Niektóre decyzje były niedojrzałe, inne podjęte pod wpływem emocji. Zdarza się, że skrzywdziliśmy kogoś, zawiedliśmy siebie albo przez długi czas pozostawaliśmy w sytuacji, której teraz nie potrafimy zrozumieć.

Zdrowa odpowiedzialność pozwala powiedzieć:

„Tak, zrobiłam to. Żałuję. Wyciągnęłam wnioski.”

Wstyd mówi coś innego:

„Gdyby ludzie wiedzieli, jaka naprawdę jestem, przestaliby mnie szanować.”

Wtedy przeszłość przestaje być częścią historii, a zaczyna przypominać wyrok.

Tajemnica karmi wstyd

Jednym z powodów, dla których ta emocja potrafi utrzymywać się latami, jest milczenie.

Ukrywamy coś, ponieważ się tego wstydzimy. Im dłużej ukrywamy, tym bardziej utwierdzamy się w przekonaniu, że rzeczywiście jest to coś strasznego.

Powstaje zamknięte koło.

„Nie mogę nikomu powiedzieć.”

„Skoro nie mogę powiedzieć, to musi być ze mną naprawdę źle.”

„Skoro jest ze mną źle, tym bardziej nie mogę nikomu powiedzieć.”

Wstyd bardzo dobrze rozwija się w izolacji.

Bezpieczna rozmowa potrafi ten mechanizm przerwać.

Dlaczego tak trudno powiedzieć: „Wstydzę się”?

Samo przyznanie się do wstydu oznacza odsłonięcie bardzo wrażliwego miejsca.

Możemy obawiać się, że druga osoba potwierdzi nasze najgorsze przekonanie.

„Tak, rzeczywiście masz się czego wstydzić.”

Strach przed taką reakcją sprawia, że łatwiej zachować milczenie.

Potrzeba zaufania, żeby opowiedzieć komuś o czymś, czego sami w sobie nie akceptujemy. Dlatego nie każda osoba jest odpowiednim odbiorcą takiej historii.

Otwarcie się przed kimś, kto wyśmiewa, wykorzystuje cudze słabości albo później używa ich podczas konfliktów, może przynieść kolejne zranienie.

Wrażliwość potrzebuje bezpiecznego miejsca.

Wstyd potrafi wyglądać jak perfekcjonizm

Nie zawsze zobaczymy człowieka skulonego w kącie i unikającego świata.

Czasem widzimy osobę perfekcyjnie przygotowaną.

Wszystko musi być idealne.

Wygląd.

Dom.

Praca.

Dzieci.

Relacja.

Najmniejszy błąd staje się zagrożeniem, ponieważ może odsłonić niedoskonałość, którą tak bardzo próbujemy ukryć.

Perfekcjonizm bywa wtedy próbą zabezpieczenia się przed wstydem.

„Jeżeli wszystko zrobię bezbłędnie, nikt nie będzie miał powodu mnie ocenić.”

Tyle że standard bezbłędności jest niemożliwy do utrzymania. W rezultacie zamiast spokoju pojawia się ciągłe napięcie.

Samokrytyka ma czasem chronić przed krytyką innych

Niektóre osoby nauczyły się atakować siebie jako pierwsze.

„Ale ze mnie idiotka.”

„Jak zwykle wszystko zepsułem.”

„Jestem beznadziejna.”

Może to wyglądać jak zwykłe narzekanie, lecz pod spodem czasem kryje się mechanizm obronny.

Jeżeli sam powiem o sobie najgorsze, cudza krytyka będzie mniej bolesna.

Problem polega na tym, że wielokrotnie powtarzane słowa zaczynają wpływać na sposób, w jaki siebie postrzegamy.

Wewnętrzny krytyk przestaje chronić, a zaczyna systematycznie odbierać poczucie własnej wartości.

Wstyd może prowadzić do unikania bliskości

Prawdziwa bliskość wymaga bycia widzianym.

Nie tylko wtedy, gdy jesteśmy silni, atrakcyjni i pewni siebie. Również w chwilach słabości, niepewności czy porażki.

Człowiek przepełniony wstydem może bardzo pragnąć miłości, a jednocześnie bać się jej.

Im ktoś podchodzi bliżej, tym większe ryzyko, że zobaczy to, co próbujemy ukryć.

Dlatego pojawia się dystans. Rozmowy pozostają powierzchowne, trudne tematy są omijane, a partner otrzymuje tylko starannie wybraną część naszej historii.

Można być wtedy w związku i jednocześnie czuć się bardzo samotnie.

Strach przed oceną utrudnia proszenie o pomoc

Wstyd często pojawia się właśnie wtedy, kiedy wsparcie jest najbardziej potrzebne.

Człowiek nie radzi sobie psychicznie, ale nie chce nikomu powiedzieć.

Ma problem z alkoholem, lecz zapewnia, że kontroluje sytuację.

Nie potrafi spłacać zobowiązań, jednak kolejne miesiące udaje przed rodziną, że wszystko jest w porządku.

Związek się rozpada, ale przed znajomymi nadal wygląda idealnie.

Myśl „powinienem poradzić sobie sam” zamyka drogę do pomocy.

Tymczasem zdolność do zauważenia własnych ograniczeń nie jest dowodem słabości. Często stanowi początek rzeczywistej zmiany.

Wstyd i uzależnienia mogą tworzyć błędne koło

Osoba uzależniona może wstydzić się swojego picia, zachowania pod wpływem alkoholu oraz konsekwencji, jakie ponosi rodzina.

Bolesne emocje zwiększają napięcie.

Alkohol daje chwilowe odcięcie.

Po wytrzeźwieniu pojawia się jeszcze większy wstyd.

Napięcie ponownie rośnie.

Tak może powstać mechanizm, w którym substancja używana do ucieczki od wstydu staje się jednocześnie źródłem kolejnych powodów do jego odczuwania.

Dlatego samo zawstydzanie osoby uzależnionej rzadko jest skutecznym sposobem motywowania jej do zmiany.

Potrzebna jest odpowiedzialność za zachowanie, ale odpowiedzialność nie musi oznaczać poniżania.

Wstyd w związku może być wykorzystywany jako broń

„Nikt inny by z tobą nie wytrzymał.”

„Spójrz na siebie.”

„Powinnaś się wstydzić.”

„Jesteś żałosny.”

Takie słowa nie rozwiązują konfliktu. Uderzają bezpośrednio w poczucie wartości drugiego człowieka.

Jeżeli partner regularnie wykorzystuje nasze słabości, wygląd, przeszłość czy intymne zwierzenia do poniżania, nie jest to zdrowy sposób komunikacji.

Szczególnie bolesne staje się używanie przeciwko komuś informacji, które zostały przekazane w zaufaniu.

Bliskość potrzebuje bezpieczeństwa. Bez niego człowiek bardzo szybko uczy się ponownie ukrywać siebie.

Czasem przejmujemy cudzy wstyd

Dziecko może wstydzić się alkoholizmu rodzica, choć przecież nie ono pije.

Żona wstydzi się zachowania męża.

Rodzic ukrywa problemy dorosłego dziecka, ponieważ obawia się oceny znajomych.

W takich sytuacjach łatwo zapomnieć o podstawowym rozróżnieniu:

nie odpowiadamy za wszystkie decyzje innych ludzi.

Możemy cierpieć z powodu ich zachowania. Możemy ponosić jego konsekwencje. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy przyjmować na siebie wstyd należący do kogoś innego.

Media społecznościowe stworzyły nowe przestrzenie dla wstydu

Jeszcze nigdy nie mieliśmy tylu możliwości porównywania własnego życia z życiem innych.

Ktoś ma piękniejszy dom.

Koleżanka wygląda młodziej.

Znajomy osiągnął większy sukces.

Inna rodzina spędza wakacje w miejscu, na które nas nie stać.

Po kilkunastu minutach przeglądania zdjęć można zacząć odczuwać niezadowolenie z życia, które chwilę wcześniej wydawało się całkiem dobre.

Zapominamy przy tym, że oglądamy wybrane fragmenty cudzej rzeczywistości.

Nikt nie publikuje pełnego obrazu swojego życia.

Wstyd może odbierać prawo do radości

Człowiek przekonany, że zrobił kiedyś coś niewybaczalnego, może nieświadomie karać siebie przez wiele lat.

Nie pozwala sobie na szczęśliwy związek.

Odrzuca komplementy.

Umniejsza własne sukcesy.

Kiedy wydarza się coś dobrego, pojawia się myśl: „Nie zasługuję na to”.

Odpowiedzialność za przeszłość nie wymaga jednak dożywotniej kary.

Jeżeli wyrządziliśmy komuś krzywdę, możemy próbować ją naprawić. Nie zawsze będzie to możliwe, a druga osoba nie ma obowiązku nam wybaczyć.

Mimo tego człowiek nadal może wyciągnąć wnioski i żyć inaczej.

Jak zacząć oswajać wstyd?

Pierwszym krokiem jest zauważenie języka, którym mówimy do siebie.

Czy po błędzie myślisz: „Zrobiłam coś głupiego”, czy raczej: „Jestem głupia”?

Czy nieudane przedsięwzięcie oznacza: „Nie wyszło”, czy „Jestem nieudacznikiem”?

Te różnice mają znaczenie.

Zachowanie można zmienić. Człowieka nie trzeba sprowadzać do jednego błędu, porażki czy trudnego okresu życia.

Pomocne jest więc oddzielanie tego, co się wydarzyło, od tego, kim jesteśmy.

Nazwij dokładnie to, czego się wstydzisz

Wstyd często funkcjonuje jako niejasne poczucie: „Coś jest ze mną nie tak”.

Spróbuj nadać mu bardziej konkretną formę.

Wstydzę się swojego wyglądu, rozwodu, długów, rodziny oraz decyzji, którą podjęłam wiele lat temu.

Kiedy emocja otrzymuje konkretną nazwę, można zacząć zadawać dalsze pytania.

Czy rzeczywiście zrobiłam coś złego?

Skąd bierze się ten wstyd?

Jak oceniam siebie, według własnych wartości, czy według oczekiwań innych?

Sprawdź, czy ten wstyd naprawdę należy do Ciebie

Niektóre przekonania nosimy tak długo, że przestajemy pamiętać, skąd się wzięły.

„Kobieta po rozwodzie poniosła porażkę.”

„Mężczyzna nie powinien płakać.”

„Proszenie o pomoc jest oznaką słabości.”

„Jeżeli nie mam pieniędzy, jestem gorszy.”

Kto właściwie ustalił te zasady?

Czy nadal się z nimi zgadzasz?

Dorosłość daje możliwość ponownego przyjrzenia się przekonaniom otrzymanym w dzieciństwie i zdecydowania, które z nich rzeczywiście chcemy zachować.

Nie wszystko, czego nas nauczono, musi zostać z nami na zawsze.

Opowiedz o tym komuś bezpiecznemu

Wstyd traci część swojej siły, kiedy zostaje wypowiedziany i spotyka się ze zrozumieniem zamiast pogardą.

Nie oznacza to konieczności publicznego opowiadania o najbardziej osobistych doświadczeniach.

Wystarczy jedna właściwa osoba.

Może to być partner, przyjaciel, terapeuta albo ktoś, komu naprawdę ufamy.

Reakcja: „Rozumiem, dlaczego było ci trudno” potrafi zmienić bardzo wiele.

Nagle okazuje się, że sekret, który miał świadczyć o naszej bezwartościowości, nie sprawił, że druga osoba odwróciła się od nas.

Takie doświadczenie może powoli podważać stare przekonanie: „Gdyby ludzie poznali prawdziwego mnie, odeszliby”.

Naucz się mówić do siebie tak, jak mówiłabyś do kogoś bliskiego

Wyobraź sobie, że najlepsza przyjaciółka opowiada Ci o błędzie, którego bardzo żałuje.

Czy powiedziałabyś:

„Jesteś beznadziejna. Powinnaś się tego wstydzić do końca życia”?

Prawdopodobnie nie.

Możliwe, że uznałabyś jej odpowiedzialność, a jednocześnie zobaczyła w niej całego człowieka, a nie tylko jedną decyzję.

Warto spróbować zastosować podobny standard wobec siebie.

Życzliwość dla siebie nie oznacza udawania, że wszystkie zachowania były właściwe. Pozwala natomiast brać odpowiedzialność bez niszczenia własnej wartości.

Przestań budować życie wyłącznie wokół unikania oceny

Nie da się sprawić, żeby wszyscy nas akceptowali.

Ktoś skrytykuje nasz wygląd.

Ktoś nie zrozumie decyzji.

Inna osoba uzna nasz styl życia za niewłaściwy.

Próba dopasowania się do każdej możliwej opinii prowadzi do utraty kontaktu z własnymi potrzebami.

Dojrzałość nie polega na całkowitej obojętności wobec innych. Chodzi raczej o umiejętność rozróżnienia, czyja opinia rzeczywiście ma dla nas znaczenie i dlaczego.

Poczucie własnej wartości nie wymaga perfekcji

Człowiek może być wartościowy i jednocześnie mieć wady.

Może popełniać błędy, czasem zachować się źle.

Czegoś nie umieć i potrzebować pomocy.

Akceptacja siebie nie polega na przekonaniu, że jesteśmy doskonali.

Polega na świadomości, że niedoskonałość nie odbiera nam człowieczeństwa ani prawa do szacunku.

To bardzo ważna różnica, ponieważ wstyd często próbuje wmówić nam coś dokładnie przeciwnego.

Kiedy wstyd wymaga głębszej pracy?

Jeżeli uczucie wstydu towarzyszy człowiekowi niemal przez cały czas, uniemożliwia tworzenie bliskich relacji, prowadzi do izolacji albo sprawia, że trudno zaakceptować siebie mimo upływu lat, warto rozważyć rozmowę ze specjalistą.

Szczególnej uwagi wymagają sytuacje, w których źródłem wstydu były długotrwałe poniżanie, przemoc, wykorzystanie czy inne bolesne doświadczenia.

Samodzielne zrozumienie, że „nie powinienem się wstydzić”, może wtedy nie wystarczyć.

Emocje nie zawsze zmieniają się tylko dlatego, że racjonalnie wiemy, iż nasze przekonanie jest niesprawiedliwe.

Bezpieczna praca terapeutyczna może pomóc dotrzeć do źródła wstydu i stopniowo zmieniać sposób patrzenia na siebie.

Nie musisz opowiadać swojej historii wszystkim

Pokonywanie wstydu nie oznacza całkowitego odsłonięcia się przed światem.

Masz prawo do prywatności.

Nie każda osoba zasługuje na dostęp do najbardziej wrażliwych części Twojej historii.

Różnica polega na czymś innym: prywatność jest świadomym wyborem, natomiast sekret wynikający ze wstydu często opiera się na strachu.

Dobrze jest móc powiedzieć sobie:

„Nie opowiadam o tym wszystkim, ponieważ jest to osobiste”,

zamiast:

„Nie mogę nikomu powiedzieć, bo gdyby się dowiedzieli, przestaliby mnie szanować”.

Twoja przeszłość jest częścią Ciebie, ale nie całą Tobą

Każdy człowiek niesie ze sobą historię.

Są w niej dobre decyzje i złe wybory. Sukcesy przeplatają się z porażkami, a chwile odwagi z momentami, w których zabrakło siły.

Nie jesteśmy jednak pojedynczym wydarzeniem.

Rozwód nie definiuje człowieka.

Dług nie określa jego wartości.

Uzależnienie w rodzinie nie mówi, kim jest dziecko.

Błąd sprzed dwudziestu lat nie musi decydować o całej przyszłości.

Możemy uznać swoją historię bez pozwalania, żeby stała się więzieniem.

Wstyd słabnie tam, gdzie pojawia się zrozumienie

Największą siłę ma wtedy, gdy pozostajemy z nim sami i jesteśmy przekonani, że nikt inny nie czuł nigdy czegoś podobnego.

Tymczasem za zamkniętymi drzwiami ludzie wstydzą się rzeczy, których często zupełnie nie widać z zewnątrz.

Własnego ciała.

Rodziny.

Pieniędzy.

Samotności.

Nieudanego związku.

Błędów.

Uzależnienia.

Tego, że potrzebują pomocy.

Zrozumienie tej powszechności nie usuwa osobistego bólu, ale pozwala zobaczyć, że wstyd nie jest dowodem naszej wyjątkowej wadliwości.

Jest emocją.

A emocja nie jest wyrokiem.

Można ją zauważyć, nazwać, zrozumieć jej źródło i stopniowo przestać pozwalać, żeby decydowała o całym życiu.

Najważniejsze pytanie nie brzmi więc: „Jak sprawić, żeby już nigdy się nie wstydzić?”

Znacznie ważniejsze jest inne:

„Czy potrafię zobaczyć siebie jako wartościowego człowieka również wtedy, gdy nie jestem idealna, mam trudną historię i popełniłam błędy?”

Kiedy odpowiedź powoli zaczyna brzmieć „tak”, wstyd przestaje mieć nad nami tak wielką władzę.

Nie musimy być bezbłędni, żeby zasługiwać na szacunek, bliskość i dobre życie.

Przeczytaj również – potrzeba akceptacji, jak przestac przejmowac sie opinia innych, lęk przed odrzuceniem,

poczucie własnej wartości, stawianie granic

Zapraszam do biblioteki lustra losu