Przejdź do treści
Strona główna » Strona z wpisami » Po zdradzie – zostać czy odejść?

Po zdradzie – zostać czy odejść?

Zdrada potrafi w jednej chwili podważyć coś, co budowało się przez wiele lat. Nagle wspólne życie, codzienne rytuały, plany, wspomnienia i poczucie bezpieczeństwa zaczynają wyglądać inaczej, ponieważ pomiędzy dwojgiem ludzi pojawia się pytanie, którego wcześniej być może nigdy nie trzeba było sobie zadawać: czy po tym, co się wydarzyło, można jeszcze być razem?

Odpowiedź wydaje się prosta tylko komuś, kto patrzy na taką sytuację z zewnątrz.

„Zdradził? Odejź.”

„Jeżeli żałuje, wybacz.”

„Masz jedno życie, zacznij od nowa.”

Takie rady łatwo wypowiedzieć, kiedy nie chodzi o własne małżeństwo, wspólny dom, dzieci, kilkanaście czy kilkadziesiąt przeżytych razem lat. Znacznie trudniej podjąć decyzję, gdy człowiek, który nas zranił, nadal jest kimś bliskim, a oprócz bólu wciąż istnieją uczucia, przywiązanie i całe życie zbudowane we dwoje.

Zdrada nie zawsze zabija miłość. Czasami właśnie to okazuje się najbardziej bolesne.

Można kochać człowieka, który zdradził, i jednocześnie nie wiedzieć, czy kiedykolwiek będzie się potrafiło ponownie mu zaufać.

Historia z życia

Było sobie małżeństwo. Krysia bardzo kochała swojego męża, mieli jedno dziecko. Marek, jej mąż, był dobry dla rodziny, dbał o nich bardzo. Ona, nie pracowała. Miał wyjątkową rękę do różnych interesów. Czego się chwycił, to wszystko mu wychodziło i pieniądze płynęły rzeką. W końcu, stali się klasa nowobogackich. Był przeciętnej urody, ale zawsze zadbany i dobrze ubrany. Aż w końcu przyszedł moment, że nad ich małżeństwem zawisła czarna chmura.

O Marka zaczęła zabiegać kobieta niebrzydka, wykształcona i młodsza. Co robić? Marek na początku się bronił, jednak w końcu uległ. Janina, została jego kochanką. Krysia dowiedziała się o tym i myślała, że dostanie zawału. Strasznie to przeżyła. Marek, na żądanie żony, skończył z kochanką. Zadra została. Żona, nie odeszła, nigdzie z nikim nie miałaby lepszego życia, przynajmniej tak wtedy myślała. Została z Markiem. Ale… coś pękło. Już wiedziała, że był moment, kiedy zawładnęła nim inna kobieta. Żyją razem do dziś, jednak Krysia już nie chodzi tak uśmiechnięta, jak przed zdradą. Co o tym myślisz?

Można mieć dobre życie i nadal cierpieć po zdradzie

Nie każde małżeństwo, w którym doszło do zdrady, wcześniej było nieszczęśliwe. Bywają związki, w których ludzie dobrze się rozumieją, są ze sobą blisko, mają wspólne zainteresowania, udane życie rodzinne i poczucie stabilizacji.

Mogą mieć piękny dom, dobre warunki finansowe, dorosłe lub dorastające dzieci, wspólnych przyjaciół i wiele wspomnień. Nadal potrafią razem żartować, podróżować, rozmawiać wieczorami czy wspierać się w trudnych chwilach.

A jednak pojawiła się zdrada.

Wtedy decyzja staje się szczególnie trudna, ponieważ nie chodzi o wybór pomiędzy „złym małżeństwem” a „dobrym nowym życiem”. Człowiek musi zdecydować, czy jedno bardzo bolesne wydarzenie przekreśla wszystko, co pomiędzy dwojgiem ludzi nadal jest dobre.

Nie ma tutaj odpowiedzi, która pasowałaby do każdego.

Najtrudniej odejść od człowieka, którego nadal się kocha

Gdy uczucie całkowicie wygasło, zdrada może stać się ostatecznym powodem do zakończenia związku. Sytuacja wygląda inaczej, kiedy pomimo krzywdy nadal pojawia się tęsknota, potrzeba bliskości i pragnienie, żeby wszystko mogło być takie jak wcześniej.

Właśnie wtedy człowiek doświadcza ogromnego wewnętrznego konfliktu.

Jedna część mówi: „Kocham go i nie chcę stracić naszego życia”.

Druga odpowiada: „Jak mam zostać z kimś, kto zrobił mi coś takiego?”.

Obie mogą mówić prawdę.

Miłość nie znika automatycznie w chwili odkrycia zdrady. Również zranienie nie przestaje istnieć tylko dlatego, że uczucie pozostało.

Dlatego decyzja podjęta w pierwszych dniach pod wpływem szoku nie zawsze musi być decyzją ostateczną.

Wybaczyć nie oznacza zostać

Wiele osób łączy wybaczenie z kontynuowaniem związku, chociaż są to dwie zupełnie różne decyzje.

Można wybaczyć człowiekowi i odejść.

Można także pozostać z nim, ale nigdy naprawdę nie wybaczyć.

Druga sytuacja zdarza się częściej, niż mogłoby się wydawać. Małżeństwo formalnie trwa, codzienność wraca do pozornej normalności, a zdrada nadal siedzi przy wspólnym stole.

Podczas każdej większej kłótni powraca to samo zdanie. Telefon pozostawiony ekranem do dołu wywołuje niepokój, późniejszy powrót z pracy uruchamia podejrzenia, a zwykła wiadomość przychodząca wieczorem wystarcza, żeby w głowie pojawił się cały scenariusz.

W takim związku ludzie mogą mieszkać razem przez kolejne lata, ale trudno powiedzieć, że naprawdę poradzili sobie ze zdradą.

Pozostanie pod jednym dachem nie jest jeszcze odbudowaniem relacji.

Czy zdradę można naprawdę wybaczyć?

Można, ale wybaczenie nie oznacza wymazania pamięci.

Człowiek nie naciska przycisku, po którym przestaje pamiętać moment odkrycia prawdy. Nie znika obraz wiadomości przeczytanej w telefonie, przyznania się partnera ani szczegółów, których czasem wolałoby się nigdy nie poznać.

Z czasem wspomnienie może jednak stracić swoją siłę.

Początkowo zdrada zajmuje niemal całą przestrzeń emocjonalną. Człowiek myśli o niej rano, podczas pracy, przy obiedzie i przed zaśnięciem. Po pewnym czasie, jeżeli relacja rzeczywiście jest naprawiana, temat może stopniowo przesuwać się na dalszy plan.

Nie dlatego, że przestał mieć znaczenie.

Po prostu przestaje rządzić codziennym życiem.

Najważniejsze jest to, co dzieje się po zdradzie

Sam fakt zdrady jest ważny, ale przy podejmowaniu decyzji o przyszłości równie wiele mówi zachowanie osoby, która zdradziła.

Czy przyjmuje odpowiedzialność?

Czy potrafi powiedzieć: „Zrobiłem coś, co cię zraniło”, zamiast tłumaczyć, że wszystko wydarzyło się dlatego, że w małżeństwie brakowało bliskości?

Problemy w związku mogą należeć do obojga partnerów, jednak decyzja o zdradzie należy do osoby, która ją podjęła.

Ogromną różnicę robi również sposób reagowania na cierpienie zdradzonego partnera. Ktoś naprawdę zainteresowany odbudową związku powinien rozumieć, że zaufanie nie wróci po jednej rozmowie.

Jeżeli natomiast po kilku tygodniach pojawia się zniecierpliwienie i słowa: „Ile jeszcze będziemy do tego wracać?”, trudno mówić o stworzeniu przestrzeni potrzebnej do zdrowienia.

Żal to nie to samo co odpowiedzialność

Płacz, przeprosiny i zapewnienia o miłości mogą być szczere, ale same w sobie jeszcze niewiele zmieniają.

Prawdziwą skruchę widać przede wszystkim w późniejszym zachowaniu.

Osoba, która zdradziła, powinna być gotowa zmierzyć się z konsekwencjami własnej decyzji. Oznacza to między innymi większą otwartość, cierpliwość wobec pytań partnera oraz gotowość do odbudowywania bezpieczeństwa przez dłuższy czas.

Jeżeli zdrada była związana z konkretną osobą, znaczenie ma także jednoznaczne zakończenie tej relacji.

Nie można skutecznie odbudowywać małżeństwa, pozostawiając jednocześnie uchylone drzwi do poprzedniej historii.

Jedna zdrada i wielokrotne zdrady to nie ta sama sytuacja

Warto odróżnić jednorazowe wydarzenie od powtarzającego się schematu.

Człowiek może popełnić poważny błąd, przyjąć za niego odpowiedzialność, zrozumieć jego konsekwencje i nigdy więcej go nie powtórzyć. Nie oznacza to, że zdrada staje się nieważna, ale daje podstawę do zastanowienia się, czy związek można odbudować.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, kiedy kolejne romanse przeplatają się z przeprosinami i obietnicami.

Po pierwszym odkryciu pada: „Nigdy więcej”.

Po następnym pojawia się kolejna historia, kolejne wyjaśnienie i następna prośba o ostatnią szansę.

W pewnym momencie problemem przestaje być pojedyncza zdrada. Problemem staje się schemat kłamstwa i łamania zaufania.

A co, jeśli poza zdradą jest nam razem dobrze?

To jedno z najtrudniejszych pytań.

Można mieć dobrego partnera w wielu obszarach życia i jednocześnie zostać przez niego bardzo głęboko zranionym. Ludzie nie zawsze dzielą się na całkowicie dobrych i całkowicie złych.

Mąż może być troskliwym ojcem, odpowiedzialnym człowiekiem, dobrym towarzyszem codzienności i jednocześnie dopuścić się zdrady.

Żona może przez wiele lat tworzyć bliski związek, a później zrobić coś, co podważy zaufanie partnera.

Właśnie ta niejednoznaczność powoduje, że decyzja bywa tak trudna.

Gdyby wszystko było złe, odejście mogłoby wydawać się oczywiste. Jeżeli jednak dziewięć obszarów wspólnego życia nadal działa, a jeden został dramatycznie zniszczony, człowiek zaczyna się zastanawiać, czy można go odbudować bez burzenia pozostałych.

Czasami można.

Nie zawsze jednak się udaje.

Pieniądze też mają znaczenie

Łatwo powiedzieć komuś: „Nie patrz na pieniądze, liczy się szczęście”.

Tyle że dorosłe życie nie składa się wyłącznie z uczuć.

Rozstanie po wielu latach małżeństwa może oznaczać sprzedaż domu, podział majątku, zmianę poziomu życia, przeprowadzkę i ogromną niepewność finansową. Szczególnie trudna bywa sytuacja osoby, która przez lata zarabiała mniej, zajmowała się dziećmi albo uzależniła swoje bezpieczeństwo ekonomiczne od współmałżonka.

Nie ma nic wstydliwego w tym, że ktoś bierze takie rzeczy pod uwagę.

Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy pieniądze są jedynym powodem pozostania w relacji, w której każdego dnia człowiek czuje się nieszczęśliwy, poniżany albo pozbawiony poczucia bezpieczeństwa.

Warto wtedy zadać sobie bardzo uczciwe pytanie:

Gdybym wiedziała, że finansowo sobie poradzę, czy nadal chciałabym z nim zostać?

Odpowiedź może powiedzieć więcej niż wiele godzin analizowania zdrady.

Wspólne lata mają wartość, ale nie są zobowiązaniem

Po dwudziestu czy trzydziestu latach małżeństwa trudno zachowywać się tak, jakby wspólna historia nie miała znaczenia.

Ma.

Wspomnienia, dzieci, przeżyte trudności, wspólne sukcesy, rodzinne święta i tysiące zwyczajnych dni tworzą więź, której nie da się sprowadzić do jednego wydarzenia.

Nie oznacza to jednak, że liczba wspólnie przeżytych lat zobowiązuje do pozostania razem za wszelką cenę.

Przeszłość może być argumentem za podjęciem próby naprawy związku, ale nie powinna stawać się więzieniem.

„Zostaję dla dzieci” nie rozwiązuje wszystkiego

Rodzice często boją się, że rozstanie zniszczy dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Takie obawy są zrozumiałe, szczególnie kiedy rodzina wcześniej funkcjonowała dobrze.

Warto jednak spojrzeć nie tylko na to, czy rodzice mieszkają razem, lecz również jak razem żyją.

Jeżeli po zdradzie w domu panuje ciągłe napięcie, pojawiają się awantury, kontrolowanie, pogarda albo wielomiesięczne milczenie, dzieci również tego doświadczają.

Pozostanie razem może mieć sens, kiedy oboje partnerzy naprawdę chcą odbudować relację.

Samo utrzymywanie wspólnego adresu nie zawsze chroni rodzinę.

Czy można ponownie zaufać?

Zaufanie po zdradzie przypomina coś, co zostało rozbite i wymaga cierpliwej odbudowy. Nie wraca dlatego, że osoba zdradzająca mówi: „Przecież obiecałem, że więcej tego nie zrobię”.

Potrzebne są doświadczenia, które stopniowo pokazują, że słowom ponownie można wierzyć.

Przez pewien czas zdradzony partner może potrzebować większej przewidywalności i przejrzystości. Nie chodzi o stworzenie związku, w którym jedna osoba do końca życia kontroluje drugą, lecz o odzyskanie poczucia, że rzeczywistość jest tym, czym się wydaje.

Jeżeli po roku nadal każda nieodebrana rozmowa telefoniczna wywołuje panikę, warto zastanowić się, dlaczego rana pozostaje tak żywa.

Czasami potrzeba więcej czasu. Innym razem problem polega na tym, że partner nadal zachowuje się w sposób budzący nieufność.

Kontrolowanie telefonu nie daje prawdziwego spokoju

Po zdradzie bardzo łatwo wpaść w pułapkę ciągłego sprawdzania.

Telefon, poczta, komunikatory, historia połączeń, media społecznościowe – wszystko może stać się źródłem informacji, która ma zapewnić bezpieczeństwo.

Na chwilę rzeczywiście przynosi ulgę.

„Nic nie znalazłam, więc dzisiaj mogę być spokojna.”

Następnego dnia potrzeba sprawdzenia pojawia się jednak ponownie.

W ten sposób bezpieczeństwo zaczyna zależeć od kontroli, a nie od odbudowanego zaufania.

Jeżeli małżeństwo ma naprawdę przetrwać, powinien nadejść moment, w którym człowiek nie musi prowadzić prywatnego śledztwa, żeby spokojnie zasnąć.

Nie podejmuj decyzji tylko po to, żeby ukarać

Pierwszą reakcją po zdradzie często jest pragnienie, żeby druga osoba poczuła podobny ból.

„Odejdę i zobaczy, co stracił.”

„Znajdę sobie kogoś innego.”

„Nigdy więcej mnie nie dotknie.”

Takie myśli są zrozumiałe w pierwszej fazie silnych emocji, ale decyzja dotycząca reszty życia nie powinna być formą kary.

Jeżeli chcesz odejść, warto zrobić to dlatego, że nie widzisz już dla siebie dobrego życia w tej relacji, a nie po to, żeby udowodnić drugiej osobie jej winę.

Odejście również boli

„Zacznę od nowa” brzmi jak zamknięcie jednych drzwi i natychmiastowe otwarcie następnych.

W rzeczywistości pomiędzy tymi dwoma etapami często znajduje się żałoba.

Można samemu podjąć decyzję o rozwodzie i później płakać za człowiekiem, od którego się odeszło. Tęsknota nie oznacza wtedy, że decyzja była błędna.

Kończy się przecież nie tylko związek. Człowiek żegna również wspólne rytuały, plany na starość, znajome miejsca, część relacji rodzinnych i wyobrażenie o przyszłości, które przez lata wydawało się oczywiste.

Nowy początek może przynieść dobre życie, ale nie zawsze zaczyna się od euforii.

Czasami zaczyna się od straty.

Nowy partner nie jest lekarstwem na zdradę

Po bolesnym rozstaniu może pojawić się potrzeba udowodnienia sobie, że nadal jesteśmy atrakcyjni i ktoś jeszcze może nas pokochać.

Nowa relacja rzeczywiście bywa pięknym początkiem, jednak nie powinna służyć wyłącznie do zagłuszenia starego bólu.

Nierozliczona zdrada może wejść z nami do następnego związku.

Nowy człowiek spóźnia się godzinę, a w głowie natychmiast pojawia się podejrzenie. Dostaje wiadomość wieczorem i uruchamia się lęk, choć nigdy nie dał powodów do nieufności.

Dlatego odejście od niewiernego partnera nie kończy automatycznie procesu zdrowienia.

Własne zaufanie do ludzi czasem trzeba odbudować niezależnie od tego, czy pozostajemy w starym związku, czy tworzymy nowy.

Kiedy warto rozważyć pozostanie?

Szansa na odbudowę jest większa, gdy pomimo zdrady nadal istnieje uczucie, obie strony chcą ratować relację, a osoba zdradzająca bierze pełną odpowiedzialność za swoje zachowanie.

Znaczenie ma również gotowość do szczerej rozmowy o tym, co działo się w związku wcześniej. Nie po to, aby usprawiedliwiać zdradę, lecz żeby zrozumieć, co w relacji wymaga zmiany.

Czasami kryzys prowadzi do pierwszych od wielu lat naprawdę uczciwych rozmów.

Partnerzy zaczynają mówić o samotności, niezaspokojonych potrzebach, seksualności, zaniedbanej bliskości i rzeczach, które przez długi czas zamiatali pod dywan.

Zdrada sama w sobie nigdy nie jest czymś dobrym. Związek może jednak zostać po niej przebudowany w sposób dojrzalszy niż wcześniej, jeżeli obie osoby rzeczywiście wykonają potrzebną pracę.

Kiedy odejście może być lepszą decyzją?

Inaczej wygląda sytuacja, gdy zdrada jest kolejną z wielu, kłamstwa nadal trwają albo osoba zdradzająca nie widzi w swoim zachowaniu większego problemu.

Niepokojące jest również przerzucanie odpowiedzialności.

„Gdybyś była bardziej czuła, nie musiałbym szukać tego gdzie indziej.”

„Sama mnie do tego doprowadziłaś.”

„Przesadzasz, przecież nic wielkiego się nie stało.”

Takie słowa nie pomagają odbudować zaufania. Pokazują raczej, że człowiek nie chce w pełni przyjąć konsekwencji własnych decyzji.

Odejście warto poważnie rozważyć również wtedy, gdy pozostawanie w związku prowadzi do stałego lęku, utraty szacunku do siebie, obsesyjnej kontroli albo życia w przekonaniu, że następna zdrada jest tylko kwestią czasu.

Nie pytaj wyłącznie: „Czy nadal go kocham?”

Miłość jest ważna, ale nie powinna być jedynym kryterium.

Możemy kochać ludzi, z którymi nie potrafimy już stworzyć dobrego życia.

Dlatego obok pytania o uczucia powinny pojawić się również inne:

Czy czuję się przy tym człowieku bezpiecznie i nadal go szanuje?

Jest zmiana, albo tylko obietnica.

Nie wiem, potrafię wyobrazić sobie przyszłość bez ciągłego wracania do zdrady?

A może, pozostaję dlatego, że chcę być w tym związku, czy dlatego, że boję się życia poza nim?

Odpowiedzi nie zawsze przychodzą natychmiast.

Czasami potrzebujemy tygodni albo miesięcy, żeby odróżnić miłość od przywiązania, nadzieję od strachu, a chęć odbudowy relacji od lęku przed zmianą.

Zadaj sobie jedno niewygodne pytanie

Wyobraź sobie na chwilę, że nie istnieją problemy finansowe, opinie rodziny, strach przed samotnością ani obawa przed tym, co powiedzą inni.

Nie ma również presji, żeby ratować małżeństwo tylko dlatego, że trwało wiele lat.

Zostajesz Ty, Twój partner i prawda o Waszej relacji.

Czy nadal wybrałabyś tego człowieka?

Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, być może jest jeszcze coś, o co warto walczyć.

Gdy pojawia się zdecydowane „nie”, również warto je usłyszeć.

Najtrudniejsza bywa odpowiedź: „Nie wiem”.

Ona jednak także jest uczciwa i nie wymaga natychmiastowej decyzji.

Nie musisz wiedzieć od razu

Po odkryciu zdrady człowiek często czuje presję, żeby natychmiast zdecydować o całym swoim życiu.

Rodzina pyta, co zamierzasz zrobić. Przyjaciele mają własne zdanie, partner chce wiedzieć, czy dostanie drugą szansę, a Ty sama pragniesz zakończyć chaos w głowie.

Tymczasem brak natychmiastowej decyzji również może być decyzją.

Można powiedzieć: „Dzisiaj nie wiem, czy chcę odejść. Potrzebuję czasu, żeby zobaczyć, czy jestem w stanie ponownie ci zaufać”.

Kilka miesięcy obserwowania zachowania partnera może powiedzieć znacznie więcej niż sto obietnic złożonych w pierwszym tygodniu po ujawnieniu zdrady.

Czasami warto skorzystać z pomocy

Zdrada uruchamia bardzo silne emocje, dlatego rozmowy pomiędzy partnerami łatwo zamieniają się w wzajemne oskarżenia.

Pomoc psychologa lub psychoterapeuty może ułatwić uporządkowanie tego, co się wydarzyło, oraz oddzielenie pytań dotyczących samej zdrady od problemów, które wcześniej istniały w związku.

Terapia par nie powinna służyć przekonywaniu zdradzonej osoby, że musi zostać.

Jej zadaniem może być również pomoc w ustaleniu, czy oboje naprawdę chcą odbudować relację i czy istnieją ku temu podstawy.

Czasami efektem pracy będzie pozostanie razem.

Innym razem spokojniejsze rozstanie.

Oba rozwiązania mogą być właściwe, jeżeli prowadzą do życia, w którym człowiek odzyskuje poczucie bezpieczeństwa i szacunek do siebie.

Po zdradzie – zostać czy odejść?

Nie istnieje jedna odpowiedź odpowiednia dla każdego małżeństwa.

Zdrada może zakończyć związek, który już wcześniej właściwie nie istniał. Może też wydarzyć się w relacji, w której pomimo ogromnego kryzysu pozostało wiele dobra i oboje partnerzy naprawdę chcą spróbować je ocalić.

Pozostanie nie jest oznaką słabości.

Odejście nie jest porażką.

Wybaczenie nie oznacza naiwności, a brak gotowości do dalszego związku nie czyni człowieka mściwym.

Najważniejsze jest to, żeby decyzja nie wynikała wyłącznie ze strachu, presji otoczenia, pieniędzy, poczucia obowiązku ani potrzeby ukarania drugiej osoby.

Po zdradzie trzeba zadać sobie wiele trudnych pytań, ale jedno z nich może być ważniejsze od pozostałych:

Czy z tym człowiekiem mogę jeszcze zbudować życie, w którym będę czuła się bezpieczna, kochana i spokojna?

Jeżeli odpowiedź z czasem brzmi „tak”, zdrada nie musi oznaczać końca wspólnej historii.

Jeśli jednak mimo prób odpowiedź pozostaje przecząca, odejście może nie być zniszczeniem życia, lecz początkiem jego kolejnego rozdziału.

Najważniejsze, aby ostateczna decyzja była naprawdę Twoja.

Przeczytaj także: Jak rozpoznac, że relacja się wypaliła Lęk przed odrzuceniem Żal do drugiego człowieka Poczucie winy

Zapraszam do biblioteki lustra losu