Przejdź do treści
Strona główna » Strona z wpisami » Jak odpuścić to, na co nie mamy wpływu?

Jak odpuścić to, na co nie mamy wpływu?

Są sytuacje, które próbujemy naprawić długo po tym, gdy przestały od nas zależeć. Wracamy myślami do rozmów, analizujemy cudze decyzje, zastanawiamy się, co mogliśmy zrobić inaczej. Próbujemy przewidzieć przyszłość albo wpłynąć na człowieka, który wybrał własną drogę.

Im bardziej chcemy odzyskać kontrolę, tym więcej energii tracimy.

Odpuszczenie wydaje się wtedy czymś niezwykle trudnym. Kojarzy się z rezygnacją, pogodzeniem z porażką albo przyznaniem, że niczego więcej nie możemy zrobić.

Tymczasem jego prawdziwe znaczenie jest zupełnie inne.

Odpuszczenie nie oznacza, że przestaje nam zależeć. Oznacza, że przestajemy walczyć z tym, czego nie możemy zmienić.

Dlaczego tak trudno nam odpuścić?

Potrzeba kontroli daje poczucie bezpieczeństwa. Jeśli wierzymy, że możemy przewidzieć wydarzenia, zmienić czyjąś decyzję albo odpowiednio przygotować się na przyszłość, czujemy się spokojniej.

Życie jednak nie zawsze pozwala nam zachować taką kontrolę.

Możemy być uczciwi, ale nie zmusimy drugiej osoby do uczciwości. Mamy możliwość okazania komuś miłości, lecz nie sprawimy, by odwzajemnił nasze uczucia. Potrafimy przygotować się do ważnego wydarzenia, choć jego wyniku nigdy nie zagwarantujemy.

Właśnie w takich momentach pojawia się wewnętrzna walka.

Umysł podpowiada: „Spróbuj jeszcze raz. Pomyśl dłużej. Znajdź sposób”.

Niekiedy warto próbować.

Innym razem kolejna próba jedynie przedłuża cierpienie.

Najpierw sprawdź, co naprawdę zależy od Ciebie

Granica pomiędzy działaniem a odpuszczeniem nie zawsze jest oczywista. Zanim więc powiemy sobie „nic nie mogę zrobić”, warto spokojnie przyjrzeć się sytuacji.

Od nas zależą własne decyzje, słowa, zachowanie, granice oraz to, jak wykorzystamy kolejny dzień.

Poza naszym wpływem pozostają natomiast cudze uczucia, wybory innych ludzi, przeszłość i wiele wydarzeń przyszłości.

Ogromną ulgę może przynieść jedno pytanie:

„Czy mogę zrobić coś konkretnego, co rzeczywiście zmieni tę sytuację?”

Jeżeli odpowiedź brzmi „tak” — działaj.

Gdy brzmi „nie” — być może nadszedł moment, aby przestać oddawać tej sprawie kolejne godziny, dni albo miesiące własnego życia.

Odpuszczenie nie oznacza zgody na wszystko

To bardzo ważne rozróżnienie.

Akceptacja faktu, że coś się wydarzyło, nie oznacza uznania tego za dobre, sprawiedliwe czy właściwe.

Ktoś mógł nas skrzywdzić.

Mogliśmy zostać potraktowani niesprawiedliwie.

Pewna historia mogła zakończyć się zupełnie inaczej, niż chcieliśmy.

Przyjęcie rzeczywistości oznacza jedynie uznanie: to się wydarzyło i nie mogę już zmienić samego faktu, że miało miejsce.

Dopiero z tego punktu można zacząć decydować, co zrobić dalej.

Walcząc z przeszłością, pozostajemy z nią związani. Przyjmując jej istnienie, odzyskujemy możliwość zajęcia się teraźniejszością.

Nie mamy wpływu na decyzje innych ludzi

Jednym z najtrudniejszych doświadczeń jest pogodzenie się z tym, że drugi człowiek może wybrać inaczej, niż tego pragniemy.

Możemy tłumaczyć.

Prosić.

Rozmawiać.

Pokazywać swoje uczucia.

Ostateczna decyzja nadal należy jednak do niego.

Czasami próbujemy ratować relację w pojedynkę. Wkładamy coraz więcej energii, przekonani, że jeśli będziemy bardziej cierpliwi, wyrozumiali albo pomocni, druga osoba wreszcie się zmieni.

Tak nie zawsze się dzieje.

Relacja wymaga dwóch stron. Jedna osoba może otworzyć drzwi do rozmowy, ale nie może zmusić drugiej, aby przez nie przeszła.

Zrozumienie tego bywa bolesne, a jednocześnie uwalniające.

Przeszłość jest miejscem, którego nie można poprawić

Chyba każdy zna takie myśli:

„Gdybym wtedy powiedziała coś innego…”

„Trzeba było wcześniej zauważyć…”

„Mogłam podjąć inną decyzję…”

Patrzymy na dawne wydarzenia z wiedzą, którą mamy dzisiaj, i oceniamy siebie tak, jakbyśmy wtedy wiedzieli dokładnie to samo.

Nie wiedzieliśmy.

Podejmowaliśmy decyzje z tamtego miejsca, z ówczesnymi doświadczeniami, emocjami i możliwościami.

Możemy wyciągnąć z przeszłości lekcję. Da się przeprosić, jeśli kogoś skrzywdziliśmy, naprawić to, co jeszcze można naprawić, i postąpić inaczej następnym razem.

Jednej rzeczy zrobić się nie da — wrócić i przeżyć tamtej chwili ponownie.

Dlatego warto zabrać ze sobą lekcję, a ciężar zostawić.

Odpuszczenie często jest procesem

Rzadko wygląda to tak, że rano podejmujemy decyzję: „od dzisiaj odpuszczam”, a wieczorem sprawa przestaje boleć.

Myśli wracają.

Pojawiają się wspomnienia.

Jednego dnia czujemy spokój, następnego znów analizujemy wszystko od początku.

Nie oznacza to, że cofamy się do punktu wyjścia.

Odpuszczanie może odbywać się małymi krokami. Za każdym razem, gdy zauważamy powracającą myśl i świadomie nie karmimy jej kolejnymi scenariuszami, robimy jeden z nich.

Z czasem sprawa, która zajmowała niemal całą przestrzeń w głowie, zaczyna zajmować jej coraz mniej.

Przestań prowadzić rozmowy, które istnieją tylko w Twojej głowie

Potrafimy godzinami rozmawiać z ludźmi, których nawet przy nas nie ma.

Wyobrażamy sobie, co powinni powiedzieć. Układamy własne odpowiedzi, tłumaczymy się, bronimy albo wreszcie wypowiadamy zdania, których wcześniej zabrakło.

Taka wewnętrzna rozmowa może przez chwilę pomagać uporządkować emocje. Jeżeli jednak powtarzamy ją dziesiątki razy, zaczyna odbierać spokój.

Warto wtedy zauważyć:

„Ta rozmowa właśnie nie odbywa się naprawdę. Odbywa się tylko w mojej głowie.”

To proste zdanie pomaga wrócić do chwili obecnej.

Nie próbuj rozwiązywać przyszłości

Podobnie postępujemy z wydarzeniami, które jeszcze nie nastąpiły.

Co będzie, jeśli zachoruję?

Jak sobie poradzę, gdy coś stracę?

A jeśli zostanę sama?

Co zrobię, kiedy wydarzy się coś złego?

Przygotowanie się na realne zagrożenie ma sens. Tworzenie dziesiątek scenariuszy na rzeczy, które być może nigdy się nie wydarzą, nie daje natomiast większej kontroli.

Daje przede wszystkim większy lęk.

Przyszłość będzie wymagała naszych decyzji dopiero wtedy, gdy stanie się teraźniejszością.

Dzisiaj możemy zadbać o dzisiaj.

Zrób wszystko, co możesz — a potem zatrzymaj się

Odpuszczanie staje się łatwiejsze, gdy mamy poczucie, że wykonaliśmy swoją część.

Powiedziałam to, co chciałam powiedzieć.

Zrobiłam tyle, ile mogłam.

Podjęłam próbę.

Postawiłam granicę.

Poprosiłam o pomoc.

Naprawiłam to, co było możliwe.

W pewnym momencie trzeba jednak zauważyć granicę, za którą kolejne działanie nie przynosi już rozwiązania.

Dalsza walka zaczyna wtedy kosztować więcej niż samo odpuszczenie.

Zwróć sobie energię

Każda sprawa, którą bez końca nosimy w głowie, zabiera część naszej uwagi.

Nawet podczas spokojnego wieczoru jesteśmy gdzieś indziej. Rozmawiamy z kimś, a w tle analizujemy problem. Kładziemy się spać, lecz umysł nadal pracuje.

Odpuszczenie można więc potraktować nie jako utratę, lecz jako odzyskanie własnej energii.

Nie muszę już przekonywać.

Nie będę przewidywać wszystkich możliwych scenariuszy.

Przestaję czekać, aż przeszłość stanie się inna.

Zamiast tego mogę zapytać:

„Na co chcę przeznaczyć energię, którą dotąd oddawałam tej sprawie?”

To pytanie kieruje uwagę z powrotem ku własnemu życiu.

Skieruj uwagę tam, gdzie masz wpływ

Jeżeli nie możemy zmienić sytuacji, nadal możemy zdecydować, co zrobimy ze sobą.

Mamy wpływ na to, komu poświęcamy czas.

Możemy wybierać ludzi, przy których czujemy się dobrze.

Da się zadbać o własne ciało, dom, odpoczynek, pracę czy rozwój.

Jesteśmy również w stanie postawić granicę tam, gdzie wcześniej jej brakowało.

To właśnie tutaj wraca poczucie sprawczości.

Nie poprzez kontrolowanie całego świata, lecz przez świadome kierowanie własnym życiem.

Spróbuj prostego ćwiczenia

Weź kartkę i zapisz sprawę, która obecnie najbardziej Cię obciąża.

Następnie podziel kartkę na dwie części.

Po jednej stronie napisz:

MAM NA TO WPŁYW

Po drugiej:

NIE MAM NA TO WPŁYWU

Zapisz wszystko bez oceniania.

Może się okazać, że na pierwszej stronie znajdzie się kilka konkretnych działań, które rzeczywiście możesz podjąć.

Druga część pokaże natomiast rzeczy, które nosisz w głowie, choć nie masz możliwości nimi sterować.

Zajmij się pierwszą stroną.

Drugiej pozwól istnieć bez ciągłej walki.

Odpuszczenie robi miejsce na coś nowego

Trzymając się kurczowo tego, czego nie możemy zmienić, często nie zauważamy tego, co właśnie pojawia się przed nami.

Życie trwa również po rozczarowaniu.

Po zakończeniu relacji nadal istnieje przyszłość.

Po błędnej decyzji można podjąć kolejną.

Strata czegoś ważnego nie oznacza, że już nigdy nic dobrego się nie wydarzy.

Nowe nie zawsze przychodzi natychmiast. Najpierw czasem pozostaje pusta przestrzeń, która może budzić lęk.

Warto jednak jej nie zapełniać za wszelką cenę tym, co już się skończyło.

Możesz przestać walczyć

Być może jest w Twoim życiu sprawa, którą próbujesz rozwiązać od bardzo dawna.

Zrobiłaś już wszystko, co mogłaś. Przemyślałaś ją setki razy, prowadziłaś rozmowy, szukałaś odpowiedzi i próbowałaś różnych dróg.

A mimo to nic się nie zmienia.

Może więc pytanie nie brzmi już:

„Co jeszcze mogę zrobić?”

Być może warto zapytać:

„Co się stanie, jeśli przestanę z tym walczyć?”

Możesz zachować wspomnienia bez udawania, że nic się nie wydarzyło.

Nie ma też obowiązku wybaczania komuś tylko dlatego, że inni tego od Ciebie oczekują.

Masz prawo pozostawić tę historię za sobą i po prostu pójść dalej.

Możesz po prostu zdecydować, że nie chcesz już każdego dnia płacić własnym spokojem za coś, czego nie jesteś w stanie zmienić.

Czasami odpuszczenie nie jest końcem.

Jest momentem, w którym przestajemy żyć tym, czego zmienić nie możemy, i zaczynamy ponownie zajmować się własnym życiem. 💜

Przeczytaj również – Jak przestać się zamartwiać? Kiedy myślenie o problemie przestaje pomagać

Nie wszystko musisz rozwiązać dzisiaj. Dlaczego warto dać sobie czas

Zapraszam do Biblioteki Lustra Losu