Przejdź do treści
Strona główna » Strona z wpisami » Jak rozpoznać objawy uzależnienia od alkoholu? Pierwsze sygnały, których nie warto ignorować

Jak rozpoznać objawy uzależnienia od alkoholu? Pierwsze sygnały, których nie warto ignorować

Problem z alkoholem nie zawsze wygląda tak, jak pokazują go filmy. Osoba uzależniona nie musi pić codziennie, zaniedbywać wyglądu, tracić pracy ani od rana sięgać po kieliszek. Przez długi czas może normalnie funkcjonować, pracować, zajmować się rodziną i spotykać ze znajomymi. Właśnie dlatego pierwsze objawy uzależnienia tak łatwo przeoczyć.

Granica między okazjonalnym piciem a rozwijającym się nałogiem potrafi przesuwać się bardzo powoli. Początkowo alkohol pojawia się podczas weekendów i spotkań towarzyskich, później również po ciężkim dniu, podczas stresu albo wtedy, gdy trudno zasnąć. Z biegiem czasu przestaje być dodatkiem do określonych sytuacji, a zaczyna pełnić coraz ważniejszą funkcję.

Historia z życia

Józef był chłopakiem, który wychował sie w porządnej rodzinie. Skończył szkołę zawodową i poszedł do pracy. Rodzice mieli nieduże gospodarstwo rolne, więc po pracy często coś tam im pomagał. Nic dziwnego, że wieczorem nieraz padał ze zmęczenia. Wtedy sięgał po kieliszek lub dwa jakiejś tam wódki, żeby przeszło zmęczenie i spokojnie zasnąć. Czas mijał. W końcu Józef doszedł do momentu, gdzie nie zasnął już spokojnie, bez dwóch, trzech, kieliszków wódki. Okazało się nie możliwe, żeby mógł normalnie funkcjonować bez alkoholu. Miał już objawy uzależnienia od alkoholu. I w ten oto sposób stał się nałogowym pijakiem, co potem wpłynęło bardzo negatywnie na jego związek i dalsze życie.

Rozpoznanie problemu nie polega więc wyłącznie na policzeniu wypitych kieliszków. Znacznie więcej mówi o nim miejsce, jakie alkohol zajmuje w życiu człowieka, oraz to, czy nadal potrafi on kontrolować swoje picie.

Uzależnienie często zaczyna się niewinnie

Pierwsze doświadczenia z alkoholem dla większości ludzi nie mają nic wspólnego z uzależnieniem. Lampka wina do kolacji, piwo podczas spotkania czy toast na weselu same w sobie nie świadczą o chorobie.

Niepokojąca zmiana pojawia się wtedy, gdy alkohol zaczyna być potrzebny do osiągnięcia określonego stanu. Są to już objawy uzależnienia od alkoholu.

Po trudnym dniu pomaga się uspokoić. Przed spotkaniem dodaje odwagi. Wieczorem pozwala szybciej zasnąć, natomiast podczas smutku na chwilę odcina od przykrych myśli.

W ten sposób człowiek może nauczyć się regulować emocje za pomocą picia. Zamiast szukać innych sposobów radzenia sobie z napięciem, coraz częściej wybiera rozwiązanie, które działa szybko i jest łatwo dostępne.

Z czasem pojawia się przekonanie, że bez alkoholu odpoczynek, zabawa albo rozładowanie stresu stają się znacznie trudniejsze.

Coraz częściej pojawia się myśl o alkoholu

Jednym z sygnałów rozwijającego się problemu może być stopniowe skupianie uwagi na piciu.

Człowiek zastanawia się, czy w domu jest wystarczająco dużo alkoholu. Planując spotkanie, bierze pod uwagę możliwość wypicia. Po południu myśli o wieczornym drinku, który ma być nagrodą po pracy.

Sama myśl o alkoholu nie oznacza oczywiście uzależnienia. Znaczenie ma jej częstotliwość oraz wpływ na decyzje.

Jeżeli alkohol zaczyna organizować dzień, spotkania albo sposób odpoczywania, warto potraktować to jako sygnał ostrzegawczy. Są to to już objawy uzależnienia od alkoholu.

Jedna lampka coraz częściej zamienia się w kilka

Bardzo charakterystycznym problemem jest utrata kontroli nad ilością wypijanego alkoholu.

Plan był prosty: jedno piwo.

Po pierwszym pojawia się drugie, później kolejne. Następnego dnia człowiek obiecuje sobie, że następnym razem zachowa większą kontrolę.

Sytuacja powtarza się jednak ponownie. Niestety, to są już objawy uzależnienia od alkoholu.

Nie zawsze oznacza to całkowitą utratę świadomości czy upijanie się do nieprzytomności. Problem może wyglądać znacznie subtelniej. Ktoś regularnie wypija więcej, niż zamierzał, i coraz trudniej jest mu zakończyć picie w wybranym przez siebie momencie.

Właśnie utrata kontroli stanowi jeden z ważniejszych powodów, dla których warto skonsultować sposób picia ze specjalistą.

Potrzeba coraz większej ilości alkoholu

Organizm może z czasem przyzwyczajać się do regularnego spożywania alkoholu.

Dawniej dwa kieliszki wystarczały, aby poczuć rozluźnienie. Po pewnym czasie potrzeba trzech lub czterech, żeby osiągnąć podobny efekt. Taki stan rzeczy, to objawy uzależnienia od alkoholu, smutne.

Taki wzrost tolerancji łatwo potraktować jako powód do dumy.

„Mam mocną głowę.”

„Mogę dużo wypić i nadal normalnie funkcjonuję.”

W rzeczywistości wysoka tolerancja nie świadczy o odporności na szkodliwe działanie alkoholu. Może natomiast oznaczać, że organizm przystosował się do jego częstej obecności.

Pojawia się picie w samotności

Spotkanie ze znajomymi przestaje być koniecznym powodem do otwarcia butelki.

Alkohol coraz częściej pojawia się wieczorem przed telewizorem, podczas gotowania, po powrocie z pracy albo wtedy, gdy pozostali domownicy już śpią.

Picie w samotności nie przesądza automatycznie o uzależnieniu, jednak warto przyjrzeć się temu, dlaczego się pojawia.

Czy chodzi o smak i okazjonalną przyjemność, czy raczej o potrzebę zmiany samopoczucia?

Szczera odpowiedź potrafi powiedzieć znacznie więcej niż sama liczba wypitych kieliszków. Powiedzmy sobie prawdę, to już uzależnienie od alkoholu.

Alkohol zaczyna być lekarstwem na emocje

Smutek, złość, napięcie, samotność czy poczucie porażki są naturalną częścią życia. Każdy człowiek potrzebuje sposobów, dzięki którym może sobie z nimi radzić.

Ryzyko rośnie, gdy najważniejszym z tych sposobów staje się picie.

Po konflikcie pojawia się drink „na uspokojenie”. Trudny dzień kończy się butelką wina, natomiast stres przed ważnym wydarzeniem łagodzony jest kilkoma kieliszkami.

Przynoszona przez alkohol ulga jest krótkotrwała. Problem, który ją wywołał, pozostaje, a mózg może coraz mocniej kojarzyć nieprzyjemne emocje z potrzebą wypicia.

Powstaje wtedy mechanizm, który z czasem coraz trudniej przerwać.

Bez alkoholu trudno się dobrze bawić

Warto zwrócić uwagę na zmianę dotyczącą przyjemności.

Dawniej spotkanie, koncert, kolacja czy weekendowy wyjazd były atrakcyjne same w sobie. Teraz pierwsze pytanie brzmi: „Czy będzie alkohol?”.

Impreza bez picia wydaje się nudna, rozmowa mniej swobodna, a odpoczynek niepełny.

Jeszcze bardziej znacząca może być niechęć do wydarzeń, podczas których wiadomo, że alkoholu nie będzie.

Jeżeli możliwość wypicia zaczyna decydować o tym, gdzie chcemy pójść i z kim spędzamy czas, dobrze przyjrzeć się tej zmianie bliżej. Tak, póki nie jest za późno. To już chyba jest uzależnienie od alkoholu.

Próby ograniczenia picia kończą się niepowodzeniem

„W tym tygodniu nie piję.”

„Tylko w sobotę.”

„Koniec z mocnym alkoholem.”

„Od przyszłego miesiąca robię przerwę.”

Takie postanowienia mogą pojawiać się wielokrotnie. Najważniejsze jest jednak to, co dzieje się później.

Jeżeli ustalone przez siebie zasady regularnie zostają złamane, problem nie dotyczy już wyłącznie ilości alkoholu. Pojawia się trudność w kontrolowaniu własnego zachowania.

Szczególnie istotny sygnał stanowią wielokrotne próby ograniczenia lub zaprzestania picia, które kończą się powrotem do wcześniejszego schematu. Są to objawy uzależnienia od alkoholu.

Człowiek zaczyna ukrywać, ile naprawdę wypił

Butelka schowana głębiej w szafce, alkohol kupowany w różnych sklepach, wyrzucanie opakowań przed powrotem partnera czy pomniejszanie ilości wypitych drinków nie pojawiają się bez powodu.

Ukrywanie picia często oznacza, że człowiek sam zaczyna dostrzegać problem albo spodziewa się reakcji otoczenia.

Może zapewniać:

„Wypiłem tylko jedno.”

Choć dobrze wie, że było ich kilka.

Kłamstwo nie zawsze wynika ze złych intencji. Często stoją za nim wstyd, lęk przed konfrontacją oraz próba ochrony możliwości dalszego picia. Niestety, to jest już stan uzależnienia od alkoholu.

Coraz częściej pojawiają się wymówki

Mechanizm usprawiedliwiania potrafi działać niezwykle sprawnie.

Alkohol pojawia się, bo był ciężki dzień. Innym razem powodem jest sukces, weekend, spotkanie, zdenerwowanie albo konieczność odpoczynku.

Okazja właściwie zawsze się znajdzie.

Niepokojące staje się nie samo tłumaczenie, lecz potrzeba ciągłego znajdowania powodów, dla których picie jest uzasadnione.

Gdy bliscy zaczynają zwracać uwagę na problem, osoba pijąca może dodatkowo porównywać się z innymi.

„Przecież są ludzie, którzy piją znacznie więcej.”

Tyle że cudze picie nie odpowiada na pytanie o własną relację z alkoholem.

Uwagi bliskich wywołują silną złość

Rodzina często zauważa zmianę wcześniej niż osoba, której ona dotyczy.

Partner pyta, czy kolejny drink jest naprawdę potrzebny. Dorosłe dziecko mówi, że martwi się częstotliwością picia. Przyjaciel zauważa, że ostatnio każde spotkanie kończy się alkoholem.

Zamiast zastanowienia może pojawić się natychmiastowa obrona.

„Pilnuj swojego życia.”

„Robicie ze mnie alkoholika.”

„Przesadzacie.”

Sama irytacja nie jest dowodem uzależnienia. Jeżeli jednak każda rozmowa o alkoholu wywołuje potrzebę bronienia, ukrywania albo minimalizowania własnego picia, dobrze zastanowić się, dlaczego temat stał się tak trudny. Dlatego, bo są to już objawy uzależnienia od alkoholu.

Obowiązki zaczynają przegrywać z piciem

Problemy nie muszą od razu przyjmować dramatycznej formy.

Na początku może chodzić o spóźnienie do pracy po ciężkim wieczorze, odwołanie rodzinnego wyjazdu z powodu kaca albo zaniedbanie obowiązków domowych.

Później konsekwencje mogą narastać.

Alkohol zabiera czas nie tylko podczas samego picia. Kolejne godziny lub cały następny dzień mogą zostać poświęcone dochodzeniu do siebie.

W ten sposób coraz większa część życia zaczyna być podporządkowana cyklowi: picie – kac – regeneracja – ponowne picie. Tak wybglądają objawy uzależnienia od alkoholu.

Relacje z bliskimi zaczynają się zmieniać

Alkohol bardzo często wpływa na ludzi znajdujących się wokół osoby pijącej.

Partner przestaje ufać obietnicom. Dzieci obserwują zmiany nastroju. W domu pojawiają się konflikty dotyczące pieniędzy, zachowania albo powrotów o późnej porze.

Osoba pijąca może odbierać te rozmowy jako atak, natomiast bliscy coraz częściej czują bezsilność.

Szczególnie niepokojąca jest sytuacja, gdy alkohol staje się stałym źródłem konfliktów, a mimo tego picie trwa nadal.

Kontynuowanie zachowania pomimo widocznych szkód jest sygnałem, którego nie warto bagatelizować.

Kac zaczyna być czymś normalnym

Ból głowy, nudności, zmęczenie czy problemy z koncentracją mogą początkowo pojawiać się sporadycznie.

Z czasem człowiek przyzwyczaja się do nich tak bardzo, że przestają robić wrażenie.

Weekend zaczyna się od picia, a kolejny dzień od odzyskiwania sił.

Normalizacja konsekwencji jest niebezpieczna, ponieważ coś, co dawniej wydawało się niepokojące, zaczyna być traktowane jak zwykły element życia.

Warto wtedy zadać sobie proste pytanie: ile czasu w ciągu miesiąca zabiera mi alkohol – razem z jego następstwami?

Pojawiają się luki w pamięci

Niektóre osoby po większej ilości alkoholu nie pamiętają fragmentów wieczoru.

Ktoś opowiada następnego dnia o rozmowie, której w ogóle nie pamiętamy. W telefonie znajdują się wysłane wiadomości, a ich treść jest zaskoczeniem. Trudno odtworzyć drogę do domu albo wydarzenia z kilku godzin.

Takich sytuacji nie należy traktować jak zabawnej historii po imprezie.

Utrata pamięci związana z piciem jest poważnym sygnałem, że ilość spożytego alkoholu była duża i wiązała się z istotnym wpływem na funkcjonowanie mózgu.

Poranki bez alkoholu stają się coraz trudniejsze

U osoby, która rozwinęła zależność fizyczną, po ograniczeniu lub przerwaniu picia mogą pojawić się objawy odstawienia.

Drżenie rąk, potliwość, niepokój, nudności, problemy ze snem czy przyspieszone bicie serca powinny zostać potraktowane poważnie.

Niektórzy odkrywają wtedy, że kolejna porcja alkoholu chwilowo zmniejsza nieprzyjemne dolegliwości. W ten sposób może pojawić się picie rano lub „klinowanie”.

Na tym etapie samodzielne, gwałtowne odstawienie alkoholu może być niebezpieczne. Ciężki zespół abstynencyjny może obejmować między innymi drgawki, omamy czy majaczenie, dlatego bezpieczny sposób przerwania picia powinien zostać omówiony z lekarzem.

Nie trzeba pić codziennie, żeby mieć problem

To jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów.

Ktoś może nie pić od poniedziałku do czwartku, a mimo tego regularnie tracić kontrolę w weekend. Inna osoba zachowuje abstynencję przez kilka tygodni, po czym rozpoczyna kilkudniowy ciąg.

Sam fakt występowania dni bez alkoholu nie wyklucza uzależnienia.

Znacznie ważniejsze pozostają kontrola, konsekwencje, przymus picia oraz to, czy alkohol zaczyna dominować nad innymi obszarami życia.

Praca i pieniądze również mogą maskować problem

Dobrze ubrany człowiek, prowadzący firmę lub zajmujący odpowiedzialne stanowisko, może przez długi czas nie pasować do stereotypowego obrazu osoby uzależnionej.

Rano przychodzi do pracy.

Osiąga dobre wyniki.

Zarabia.

Wieczorem pije.

Ponieważ życie zawodowe nadal funkcjonuje, zarówno on, jak i otoczenie mogą długo uważać, że sytuacja jest pod kontrolą.

Uzależnienie nie wybiera ludzi według wykształcenia, zawodu czy sytuacji finansowej. Zachowanie części codziennych obowiązków nie oznacza automatycznie, że problemu nie ma.

Alkohol zaczyna zajmować miejsce innych przyjemności

Dawne zainteresowania powoli znikają.

Sport wymaga zbyt wiele wysiłku po wieczornym piciu. Wycieczka przestaje być atrakcyjna, jeśli trzeba rano prowadzić samochód. Spotkania z osobami niepijącymi stają się mniej interesujące.

Świat stopniowo się zawęża.

Nie zawsze dzieje się to świadomie. Człowiek po prostu coraz częściej wybiera aktywności, które pozwalają pić, i rezygnuje z tych, które z alkoholem trudno połączyć.

Właśnie takie zmiany dobrze pokazują, jak wiele miejsca nałóg zaczyna zajmować w życiu.

Picie trwa pomimo problemów zdrowotnych

Lekarz zaleca ograniczenie lub całkowite odstawienie alkoholu, ale zalecenie szybko zostaje zignorowane.

Pojawiają się problemy ze snem, żołądkiem, ciśnieniem czy ogólnym samopoczuciem, jednak picie nadal trwa.

Człowiek może wiedzieć, że alkohol mu szkodzi, a jednocześnie nie potrafić z niego zrezygnować.

Taki rozdźwięk pomiędzy świadomością konsekwencji a dalszym zachowaniem jest kolejnym ważnym sygnałem ostrzegawczym.

„Mogę przestać, kiedy tylko zechcę” – warto to sprawdzić

Jednym z najczęstszych argumentów przeciwko podejrzeniu uzależnienia jest przekonanie o pełnej kontroli.

Skoro rzeczywiście można przestać, dlaczego kolejne próby kończą się powrotem do alkoholu?

Odpowiedź na to pytanie nie powinna służyć samodzielnemu stawianiu diagnozy, lecz może skłonić do konsultacji.

Zamiast udowadniać sobie lub rodzinie, że problemu nie ma, bezpieczniej porozmawiać z lekarzem albo specjalistą terapii uzależnień. Profesjonalna ocena pozwala spojrzeć na sytuację szerzej niż przez pryzmat jednego weekendu czy jednej obietnicy.

Jak odróżnić częste picie od uzależnienia?

Nie istnieje jedna liczba kieliszków, po której można automatycznie powiedzieć: „od tego momentu człowiek jest uzależniony”.

Specjaliści oceniają cały wzorzec zachowania.

Znaczenie ma między innymi utrata kontroli, silna potrzeba picia, tolerancja, objawy odstawienia, zaniedbywanie innych aktywności oraz kontynuowanie alkoholu mimo szkód.

Dlatego internetowy artykuł może pomóc zauważyć sygnały, ale nie powinien zastępować diagnozy.

Wątpliwości najlepiej omówić z osobą posiadającą odpowiednie kwalifikacje.

Co zrobić, kiedy rozpoznajesz u siebie kilka takich sygnałów?

Pierwszą reakcją może być strach.

„Czy jestem alkoholikiem?”

Znacznie bardziej pomocne będzie inne pytanie:

„Czy mój sposób picia zaczyna mi szkodzić i czy potrzebuję pomocy, żeby go zmienić?”

Nie trzeba czekać na utratę pracy, rozpad rodziny czy poważne problemy zdrowotne.

Kontakt z lekarzem, poradnią leczenia uzależnień lub terapeutą może być pierwszym konkretnym krokiem. Specjalista pomoże ocenić skalę problemu oraz zaproponować odpowiednią formę leczenia.

W przypadku intensywnego i długotrwałego picia szczególnie ważna jest konsultacja przed nagłym odstawieniem alkoholu, ponieważ objawy abstynencyjne mogą wymagać pomocy medycznej.

A jeśli problem dotyczy kogoś bliskiego?

Obserwowanie uzależnienia u partnera, rodzica albo dorosłego dziecka jest bardzo trudne.

Łatwo wejść w rolę osoby, która kontroluje butelki, sprawdza wiadomości, usprawiedliwia nieobecności i próbuje za wszelką cenę zapobiec kolejnemu piciu.

Taka odpowiedzialność może z czasem pochłonąć całe życie rodziny.

Rozmowę najlepiej prowadzić wtedy, gdy bliska osoba jest trzeźwa. Zamiast etykietowania jej słowem „alkoholik”, można mówić o konkretnych zachowaniach oraz ich konsekwencjach.

Nie mamy jednak możliwości zmuszenia drugiego człowieka do wewnętrznej zmiany.

Możemy zachęcać do leczenia, szukać profesjonalnego wsparcia dla siebie i stawiać granice chroniące własne bezpieczeństwo.

Im wcześniej zauważysz problem, tym lepiej

Uzależnienie nie musi doprowadzić człowieka na przysłowiowe dno, zanim rozpocznie się leczenie.

Nie trzeba wszystkiego stracić.

Nie trzeba czekać na dramat.

Wczesne zauważenie niepokojących zmian daje możliwość zareagowania, zanim alkohol zajmie jeszcze większą część życia.

Najważniejsze nie jest to, czy ktoś pasuje do stereotypowego obrazu osoby uzależnionej. Znacznie istotniejsze pozostaje pytanie, czy nadal to człowiek decyduje o alkoholu, czy coraz częściej alkohol zaczyna decydować o człowieku.

Jeżeli odpowiedź budzi niepokój, warto potraktować go poważnie.

Przyznanie przed sobą, że picie wymknęło się spod kontroli, może być bolesne. Jednocześnie właśnie ten moment często otwiera drogę do leczenia.

Problem z alkoholem nie znika dlatego, że o nim nie mówimy. Może natomiast zacząć się zmieniać wtedy, gdy przestajemy go ukrywać i sięgamy po właściwą pomoc.

Przeczytaj również – Jak wyleczyć się z alkoholizmu, lęk przed zmianą, poczucie własnej wartości,

Zajrzyj do Biblioteki Lustra Losu