Przejdź do treści
Strona główna » Strona z wpisami » Czy alkoholizm jest dziedziczny?

Czy alkoholizm jest dziedziczny?

„Mój ojciec pił. Czy ja też zostanę alkoholikiem?”

„W naszej rodzinie wszyscy mężczyźni pili. Dziadek, ojciec, dwóch wujków. Czy to siedzi w genach?”

„Matka była uzależniona. Boję się, że przekazała mi to samo”.

Takie pytania pojawiają się bardzo często. Szczególnie wtedy, gdy ktoś zaczyna zauważać, że jego własna relacja z alkoholem robi się niepokojąca.

Zaczyna pić częściej.

Potrzebuje większej ilości, żeby poczuć ten sam efekt.

Coraz trudniej wyobrazić sobie weekend bez alkoholu.

I nagle wracają obrazy z dzieciństwa.

Ojciec z butelką.

Matka po kilku kieliszkach.

Awantury.

Obietnice, że „od jutra już nie piję”.

Wtedy rodzi się niepokojąca myśl:

„A może ja po prostu mam to w genach?”

Odpowiedź brzmi: geny rzeczywiście mają znaczenie w podatności na uzależnienie od alkoholu, ale historia jest znacznie bardziej skomplikowana.

Nie istnieje jeden magiczny „gen alkoholika”, który przesądza o przyszłości człowieka.

Można odziedziczyć większą podatność.

Nie dziedziczy się wyroku.

Czy alkoholizm jest dziedziczny?

Najprościej można powiedzieć: dziedziczna może być część ryzyka rozwoju uzależnienia od alkoholu.

To ogromna różnica.

Jeżeli w rodzinie występowało uzależnienie, nie oznacza to, że kolejne pokolenie musi powtórzyć ten sam scenariusz.

Geny mogą wpływać między innymi na to, jak organizm metabolizuje alkohol, jak reaguje na jego działanie, jak funkcjonują określone układy neurobiologiczne czy jak silnie człowiek odczuwa niektóre efekty picia.

Znaczenie mogą mieć również cechy związane z impulsywnością, poszukiwaniem silnych doznań czy sposobem reagowania na nagrodę.

Nie działa to jednak jak prosty zapis:

„Masz ten gen – będziesz alkoholikiem”.

Bardziej przypomina zestaw kart otrzymanych na początku gry.

Nie wybierasz kart.

Ale to, co wydarzy się później, zależy od znacznie większej liczby czynników.

Nie ma jednego genu alkoholizmu

To bardzo ważne, ponieważ określenie „gen alkoholizmu” potrafi być mylące.

Uzależnienie od alkoholu jest zjawiskiem złożonym. Nie sprowadza się do jednej mutacji, jednego genu ani jednej biologicznej nieprawidłowości.

W grę wchodzi wiele wariantów genetycznych, z których każdy może mieć stosunkowo niewielki wpływ na całkowite ryzyko.

Dopiero ich kombinacja, razem ze środowiskiem i doświadczeniami człowieka, tworzy określoną podatność.

Dlatego określenie „patologiczne geny” również nie jest szczególnie trafne.

Człowiek nie otrzymuje od rodziców wadliwego pakietu z napisem „alkoholizm”.

Dziedziczy tysiące cech biologicznych.

Niektóre z nich mogą zwiększać ryzyko określonych zachowań lub zaburzeń, inne mogą działać ochronnie.

Dlaczego w niektórych rodzinach pije kilka pokoleń?

Tutaj zaczyna się najciekawsza część.

Wyobraź sobie rodzinę.

Pił dziadek.

Później zaczął pić jego syn.

Po latach problem pojawia się również u wnuka.

Z zewnątrz wygląda to jak prosty dowód:

„Alkoholizm jest w genach”.

Tyle że wnuk odziedziczył po rodzinie znacznie więcej niż DNA.

Odziedziczył również środowisko.

Widział, jak dorośli radzą sobie ze stresem.

Obserwował, jak świętują.

Dowiedział się, co robi mężczyzna, kiedy jest smutny.

Nauczył się, jak w domu rozwiązuje się konflikty.

Usłyszał setki zdań dotyczących alkoholu.

„Facet musi się napić”.

„Po ciężkiej pracy człowiekowi się należy”.

„Jedno na rozluźnienie”.

„Nie ma imprezy bez wódki”.

Geny przechodzą między pokoleniami.

Ale wzorce również.

Dom rodzinny uczy, czym jest alkohol

Dziecko obserwuje znacznie więcej, niż dorosłym się wydaje.

Nie musi dostać kieliszka do ręki, żeby nauczyć się określonej relacji z alkoholem.

Widząc ojca wracającego po ciężkim dniu i natychmiast otwierającego piwo, może zapamiętać prosty schemat:

stres → alkohol → ulga.

Jeżeli podczas każdego rodzinnego spotkania dorośli piją, powstaje kolejne skojarzenie:

świętowanie → alkohol.

Smutek?

„Napij się, zapomnisz”.

Sukces?

„Trzeba oblać”.

Napięcie?

„Po kieliszku się rozluźnisz”.

Człowiek może wejść w dorosłość z całym zestawem takich przekonań i nawet nie zastanawiać się, skąd się wzięły.

To nie geny.

To nauka poprzez obserwację.

A jeśli ktoś nienawidził alkoholu przez całe dzieciństwo?

Tu pojawia się ciekawy paradoks.

Nie każde dziecko osoby uzależnionej zaczyna pić.

Niektóre robią dokładnie odwrotnie.

Pamiętają awantury.

Wstyd.

Strach przed powrotem rodzica.

Puste obietnice.

Zapach alkoholu.

Widziały wystarczająco dużo, żeby powiedzieć sobie:

„Nigdy nie będę taki jak ojciec”.

Czasami to postanowienie zostaje na całe życie.

Innym razem człowiek przez wiele lat pije bardzo ostrożnie, a później – pod wpływem stresu, kryzysu, samotności czy trudnego wydarzenia – zaczyna sięgać po alkohol częściej.

Właśnie dlatego historia rodzinna nie daje prostych odpowiedzi.

Ta sama przeszłość może wpłynąć na dwoje rodzeństwa zupełnie inaczej.

Jeden dom, dwoje dzieci, dwa różne życia

Wyobraź sobie dwóch braci wychowanych przez ojca uzależnionego od alkoholu.

Pierwszy zaczyna pić jako nastolatek. Alkohol daje mu pewność siebie, pomaga w kontaktach z ludźmi i szybko staje się ważną częścią życia.

Drugi prawie nie pije. Nie znosi utraty kontroli i źle reaguje nawet na widok pijanego człowieka.

Genetycznie są do siebie podobni.

Dorastali w tym samym domu.

A jednak ich historie potoczyły się inaczej.

Dlaczego?

Bo na rozwój człowieka wpływa ogromna liczba elementów.

Temperament.

Relacje.

Przyjaciele.

Doświadczenia.

Sposób radzenia sobie z emocjami.

Dostępność alkoholu.

Pierwsze doświadczenia z piciem.

Późniejsze kryzysy.

Wsparcie społeczne.

Przypadkowe wydarzenia.

Geny są częścią tej układanki, ale nie całą układanką.

Dlaczego jedni piją i szybko tracą kontrolę, a inni nie?

To pytanie nurtuje wiele osób.

Dwóch ludzi zaczyna pić w podobnym wieku.

Przez lata uczestniczą w podobnej liczbie imprez.

Jeden z czasem zaczyna potrzebować alkoholu coraz częściej.

Drugi bez problemu może nie pić przez wiele miesięcy.

Różnice mogą wynikać z biologii, psychiki, środowiska i doświadczeń.

Dla jednej osoby alkohol będzie jedynie dodatkiem do spotkania.

Dla drugiej okaże się niezwykle skutecznym sposobem regulowania emocji.

I właśnie tutaj może zacząć się niebezpieczna relacja.

Alkohol jako lekarstwo na własne emocje

Wyobraź sobie człowieka, który przez całe życie ma trudność z wyciszeniem się.

Myśli bez przerwy.

Martwi się.

Jest napięty.

Nie potrafi odpocząć.

Pewnego wieczoru wypija kilka kieliszków i odkrywa:

„Wreszcie mam spokój”.

Dla kogoś innego alkohol nie daje niczego szczególnego.

Jemu daje ulgę.

To doświadczenie zostaje zapamiętane.

Kolejny trudny dzień kończy się kieliszkiem.

Potem następny.

Z czasem człowiek przestaje pić dla smaku czy towarzystwa.

Zaczyna pić po to, żeby zmienić swój stan emocjonalny.

Wtedy alkohol staje się narzędziem.

A narzędzie używane coraz częściej może zacząć przejmować kontrolę.

Układ nagrody – dlaczego mózg chce powtórki?

Mózg uczy się na podstawie konsekwencji.

Jeżeli określone zachowanie przynosi przyjemność albo ulgę, rośnie prawdopodobieństwo, że będziemy chcieli je powtórzyć.

Alkohol oddziałuje na układy związane między innymi z nagrodą, motywacją i regulacją emocji.

Dla części ludzi jego działanie może być szczególnie atrakcyjne.

Nie chodzi wyłącznie o euforię.

Czasami największą „nagrodą” jest właśnie brak czegoś:


Dla jednej osoby największą „nagrodą” może być po prostu ulga – rozluźnienie napięcia, wyciszenie natłoku myśli, większa swoboda w kontaktach z ludźmi czy chwilowe zapomnienie o problemach. Alkohol zaczyna wtedy pełnić konkretną funkcję: pozwala na moment nie czuć tego, z czym na trzeźwo trudno sobie poradzić.

Jeżeli mózg nauczy się, że alkohol szybko usuwa nieprzyjemny stan, może zacząć podpowiadać to rozwiązanie coraz częściej.

Czy „mocna głowa” jest powodem do dumy?

W wielu rodzinach można usłyszeć:

„U nas wszyscy mają mocną głowę”.

Czasem wypowiada się to z dumą.

Ktoś może wypić dużo i nadal mówi wyraźnie, chodzi prosto oraz wygląda na względnie trzeźwego.

Taka odporność nie oznacza jednak ochrony przed uzależnieniem.

Wręcz przeciwnie – jeśli człowiek potrzebuje większej ilości alkoholu, żeby odczuć jego działanie, może wypijać więcej niż osoba, która szybko doświadcza nieprzyjemnych skutków.

„Mocna głowa” nie jest tarczą.

W pewnych okolicznościach może ułatwiać ignorowanie sygnałów ostrzegawczych.

„Ojciec pił, więc ja muszę uważać”

To akurat może być bardzo zdrowa myśl.

Nie jako źródło lęku.

Jako informacja.

Jeżeli w Twojej rodzinie występowało uzależnienie, warto znać tę historię podobnie jak inne obciążenia rodzinne.

Nie po to, żeby żyć w przekonaniu:

„Prędzej czy później mnie to dopadnie”.

Lepiej pomyśleć:

„Mogę mieć większą podatność, więc będę uważniej obserwować swoją relację z alkoholem”.

To zmienia wszystko.

Zamiast fatalizmu pojawia się świadomość.

Na jakie sygnały warto zwrócić uwagę?

Niepokojące może być nie tylko to, ile człowiek wypija.

Znaczenie ma również dlaczego sięga po alkohol.

Czy pijesz głównie wtedy, gdy jesteś zestresowany?

Potrzebujesz alkoholu, żeby zasnąć?

Trudno Ci bawić się bez niego?

Zdarza Ci się wypić więcej, niż planowałeś?

Myślisz wcześniej o tym, kiedy wreszcie będziesz mógł się napić?

Coraz częściej pijesz sam?

Ukrywasz ilość alkoholu przed bliskimi?

Próbowałeś ograniczyć picie, ale po pewnym czasie wracałeś do starego schematu?

Takie pytania mówią o relacji z alkoholem znacznie więcej niż samo:

„Czy mój ojciec był alkoholikiem?”

A co z matką?

W rozmowach o dziedziczeniu alkoholizmu bardzo często pojawia się ojciec.

„Ojciec pił”.

„Dziadek pił”.

„Wujek był alkoholikiem”.

Problem może jednak występować również w linii żeńskiej.

Matka.

Babcia.

Siostra.

Ciotka.

Kobiece uzależnienie przez lata łatwiej było ukryć, zwłaszcza jeśli picie odbywało się w domu.

Kieliszek wina wieczorem nie zawsze wzbudzał podejrzenia.

Dziecko jednak obserwowało.

Dlatego analizując historię rodzinną, warto patrzeć na całą rodzinę, a nie wyłącznie na mężczyzn.

Dziedziczymy również sposób radzenia sobie z życiem

Nie przez DNA, lecz przez codzienność.

Dziecko uczy się emocji od dorosłych.

Widząc, że rodzic nie rozmawia o problemach, tylko je zapija, może nie nauczyć się innych sposobów radzenia sobie z napięciem.

Jeżeli w domu nie wolno było płakać, złościć się czy mówić o lęku, emocje nie znikają.

Człowiek jedynie uczy się je tłumić.

W dorosłości potrzebuje sposobu, żeby na chwilę je wyłączyć.

Dla jednych będzie to praca.

Dla innych jedzenie.

Hazard.

Zakupy.

A dla części – alkohol.

Dlatego profilaktyka uzależnienia nie polega wyłącznie na unikaniu butelki.

Ogromne znaczenie ma nauczenie się życia z własnymi emocjami.

Trauma rodzinna również może przechodzić dalej

Rodziny przekazują sobie nie tylko geny i kolor oczu.

Przekazują historie.

Lęki.

Sposób budowania relacji.

Milczenie.

Wstyd.

Tajemnice.

Dziecko wychowane w domu z problemem alkoholowym może nauczyć się ciągłego kontrolowania otoczenia.

Nasłuchuje kroków.

Rozpoznaje po sposobie otwierania drzwi, czy rodzic jest pijany.

Obserwuje ton głosu.

Próbuje przewidywać awanturę.

Po latach może już nie mieszkać z pijącym rodzicem, a mimo to nadal funkcjonować w ciągłym napięciu.

Jeśli później odkryje, że alkohol pozwala na chwilę wyłączyć tę czujność, ryzyko może wzrosnąć.

Nie dlatego, że „zły gen się uruchomił”.

Historia jest znacznie bardziej złożona.

Czy geny można „pokonać”?

Słowo „pokonać” nie jest tutaj najlepsze.

Nie walczymy ze swoim DNA.

Możemy natomiast zmniejszać wpływ czynników ryzyka.

Świadomość rodzinnej historii jest jednym z elementów ochronnych.

Kolejnym może być umiejętność radzenia sobie ze stresem bez alkoholu.

Znaczenie mają zdrowe relacje, możliwość proszenia o pomoc, rozpoznawanie własnych emocji i reagowanie na pierwsze niepokojące sygnały zamiast czekania na katastrofę.

Człowiek nie wybiera genów.

Może jednak podejmować decyzje dotyczące środowiska, zachowania i sposobów radzenia sobie z trudnościami.

„Skoro mam to w genach, nic nie mogę zrobić”

To jedna z najbardziej niebezpiecznych interpretacji dziedziczności.

Może działać jak samospełniające się usprawiedliwienie.

„Wszyscy u mnie pili”.

„Taki już jestem”.

„To rodzinne”.

„Nic na to nie poradzę”.

Wtedy genetyka zamiast wiedzy staje się wymówką.

Historia rodzinna może zwiększać ryzyko, ale nie odbiera człowiekowi możliwości reagowania.

Warto wiedzieć, jakie karty dostaliśmy.

Nie oznacza to jednak, że ktoś inny rozgrywa za nas całą partię.

Czy dziecko alkoholika może pić „normalnie”?

Nie istnieje jedna odpowiedź odpowiednia dla każdego.

Wiele osób wychowanych w rodzinach z problemem alkoholowym nie rozwija uzależnienia.

Niektórzy piją okazjonalnie.

Inni całkowicie rezygnują z alkoholu.

Jeszcze inni z czasem zauważają u siebie niepokojący wzorzec.

Najważniejsza jest uczciwość wobec siebie.

Jeżeli każde spotkanie kończy się upiciem, nie warto uspokajać się tylko dlatego, że pijesz raz w tygodniu.

Gdy alkohol staje się podstawowym sposobem na stres, rodzinne obciążenie jest dodatkowym powodem, żeby potraktować sytuację poważnie.

Czy można sprawdzić „gen alkoholizmu”?

Nie ma prostego testu, który odpowie:

„Tak, zostaniesz uzależniony”

albo:

„Nie, możesz pić bez żadnego ryzyka”.

To nie działa w taki sposób.

Badania genetyczne mogą dostarczać informacji o określonych wariantach związanych z metabolizmem alkoholu czy innymi cechami biologicznymi, ale nie są kryształową kulą przewidującą przyszłe uzależnienie.

Znacznie bardziej praktyczne może być przyjrzenie się własnemu zachowaniu.

Jak często pijesz?

Po co pijesz?

Co czujesz, kiedy nie możesz się napić?

Czy ilość rośnie?

Czy pojawiły się konsekwencje?

To dzieje się tutaj i teraz.

Najważniejsze pytanie nie brzmi: „Czy mam gen alkoholika?”

Znacznie ważniejsze może być:

„Jaka jest moja relacja z alkoholem?”

Możesz nie mieć żadnej znanej historii uzależnienia w rodzinie i rozwinąć problem.

Możesz również pochodzić z rodziny, w której alkohol zniszczył kilka pokoleń, i nigdy się nie uzależnić.

Geny wpływają na ryzyko.

Środowisko wpływa na ryzyko.

Doświadczenia wpływają na ryzyko.

Sposób picia również ma znaczenie.

Żaden z tych elementów sam nie pisze całej historii.

Nie jesteś kopią swoich rodziców

Możesz mieć oczy matki.

Temperament ojca.

Gesty dziadka.

Możesz również odziedziczyć pewne biologiczne predyspozycje.

Nie oznacza to jednak, że musisz odziedziczyć ich życie.

Jeżeli w Twojej rodzinie alkohol był obecny przez kilka pokoleń, masz coś, czego wcześniejsze pokolenia być może nie miały.

Świadomość.

Możesz zobaczyć wzorzec.

Nazwać go.

Zastanowić się nad własnym piciem wcześniej, zanim pojawią się poważne konsekwencje.

Poszukać pomocy, jeśli zauważysz, że tracisz kontrolę.

Nauczyć się radzić sobie ze stresem inaczej niż ludzie, których obserwowałeś w dzieciństwie.

Historia rodzinna jest częścią Ciebie.

Nie musi być Twoją przyszłością.

Co naprawdę dostajemy w genach po rodzicach?


Nie dziedziczymy gotowego scenariusza ani wyroku, który z góry określa naszą przyszłość. W genach nie czeka również żadna „niewidzialna butelka”, po którą pewnego dnia będziemy musieli sięgnąć. Możemy odziedziczyć większą podatność, ale podatność nie oznacza przeznaczenia.

Możemy odziedziczyć biologiczną podatność, która w połączeniu z określonymi doświadczeniami i sposobem życia zwiększa ryzyko uzależnienia.

Jednocześnie po rodzinie otrzymujemy coś, czego nie znajdziemy w DNA.

Wzorce.

Przekonania.

Sposoby radzenia sobie z emocjami.

Historie, które obserwowaliśmy od dzieciństwa.

Czasami właśnie te elementy splatają się ze sobą tak mocno, że trudno powiedzieć, gdzie kończy się biologia, a zaczyna życie.

Dlatego pytanie:

„Czy alkoholizm jest dziedziczny?”

ma bardziej złożoną odpowiedź niż proste „tak” albo „nie”.

Dziedziczna może być podatność.

Przekazywany może być wzorzec.

Ryzyko może być większe.

Ale człowiek nie jest zakładnikiem własnego drzewa genealogicznego.

Jeżeli Twój ojciec pił, nie jesteś skazany na jego historię.

Jeśli problem miała matka, nie oznacza to, że pewnego dnia automatycznie pojawi się również u Ciebie.

A jeśli alkohol niszczył kolejne pokolenia Twojej rodziny, być może właśnie Ty możesz być osobą, przy której ten schemat się zatrzyma.

Nie dlatego, że masz „lepsze geny”.

Dlatego, że możesz zobaczyć to, czego wcześniej nikt nie chciał albo nie potrafił zobaczyć.

I zamiast pytać z lękiem:

„Czy odziedziczyłem alkoholizm?”

zadać sobie znacznie bardziej pomocne pytanie:

„Co mogę zrobić dzisiaj, żeby nie powtórzyć tej historii?”

Przeczytaj także – Pije tylko wieczorem. Czy to już alkoholizm? Dlaczego alkoholik obiecuje, że nie będzie pił, a znowu pije?

Załatwimy to za pół litra. Alkohol w pracy, o którym wszyscy wiedzą i nikt nie mówi

Zapraszam do Biblioteki Lustra Losu