Są takie dni, kiedy mamy wrażenie, że wszystko wymaga natychmiastowej decyzji. Trzeba odpowiedzieć, wyjaśnić, zdecydować, naprawić albo wreszcie coś zakończyć. Myśli zaczynają krążyć coraz szybciej, a wraz z nimi pojawia się napięcie.
W głowie rodzi się przekonanie, że dopóki nie znajdziemy rozwiązania, nie wolno nam odpocząć.
Tymczasem wiele spraw wcale nie potrzebuje odpowiedzi właśnie dzisiaj.
Być może potrzebują czasu.
Może sytuacja musi trochę dojrzeć, emocje opaść, a my sami powinniśmy spojrzeć na nią z większego dystansu.
Danie sobie czasu nie oznacza ucieczki od problemu. Niekiedy jest dokładnie odwrotnie — to najbardziej rozsądna rzecz, jaką możemy zrobić.
Dlaczego tak bardzo chcemy rozwiązać wszystko od razu?
Nierozwiązana sprawa pozostawia w nas napięcie. Umysł nie lubi niepewności, dlatego próbuje jak najszybciej znaleźć odpowiedź.
Co będzie dalej?
Jak mam postąpić?
Czy podjęłam dobrą decyzję?
Co się stanie, jeśli nic teraz nie zrobię?
Takie pytania potrafią wracać godzinami. Człowiek analizuje kolejne możliwości, prowadzi w wyobraźni rozmowy, przewiduje reakcje innych i próbuje przygotować się na każdą ewentualność.
Problem polega na tym, że po pewnym czasie nie jesteśmy już bliżej rozwiązania. Jesteśmy tylko bardziej zmęczeni.
Presja znalezienia odpowiedzi natychmiast może sprawić, że zaczynamy działać nie dlatego, że wiemy, co zrobić, lecz dlatego, że chcemy jak najszybciej pozbyć się napięcia.
A to ogromna różnica.
Decyzja pod wpływem emocji nie zawsze jest najlepszą decyzją
Silne emocje zawężają sposób patrzenia na sytuację. Złość podpowiada jedno rozwiązanie, strach drugie, poczucie winy jeszcze inne.
Po trudnej rozmowie możemy być przekonani, że trzeba natychmiast zerwać kontakt. Następnego dnia sytuacja wygląda już trochę inaczej.
W chwili rozczarowania chcemy zrezygnować z czegoś, nad czym długo pracowaliśmy. Kilka dni później okazuje się, że potrzebowaliśmy odpoczynku, a nie rezygnacji.
Pod wpływem lęku próbujemy natomiast zabezpieczyć przyszłość, której przecież jeszcze nie znamy.
Nie chodzi o to, aby ignorować własne emocje. Warto ich słuchać, ponieważ wiele nam mówią. Dobrze jednak pamiętać, że emocja jest informacją, a nie zawsze instrukcją działania.
Czas pozwala oddzielić jedno od drugiego.
Nie każda sprawa jest naprawdę pilna
Żyjemy w świecie, który przyzwyczaił nas do natychmiastowości. Wiadomość powinna otrzymać odpowiedź. Problem ma mieć rozwiązanie. Decyzję najlepiej podjąć szybko.
Taki sposób funkcjonowania łatwo przenosimy na życie osobiste.
Tylko że życie nie działa jak skrzynka odbiorcza.
Niektórych spraw nie można przyspieszyć. Relacja potrzebuje czasu. Człowiek po stracie również go potrzebuje. Zmiana życiowa ma swój własny rytm, podobnie jak odbudowywanie zaufania, podejmowanie ważnej decyzji czy rozpoczynanie wszystkiego od nowa.
Warto więc czasami zadać sobie bardzo proste pytanie:
Czy naprawdę muszę zdecydować dzisiaj?
Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, być może największą ulgę przyniesie właśnie pozwolenie sobie na brak decyzji.
„Jeszcze nie wiem” też jest odpowiedzią
Wiele osób źle znosi stan, w którym nie wie, co zrobić. Wydaje nam się wtedy, że powinniśmy już znać odpowiedź.
Powinnam wiedzieć, czy zostać.
Muszę zdecydować, czy odejść.
Trzeba wreszcie ustalić, co dalej.
A przecież możemy jeszcze nie wiedzieć.
Zdanie „na razie nie potrafię podjąć tej decyzji” nie świadczy o słabości. Pokazuje jedynie, że potrzebujemy więcej informacji, czasu albo wewnętrznego spokoju.
Zamiast zmuszać się do odpowiedzi, której jeszcze w sobie nie mamy, można powiedzieć:
Dzisiaj nie muszę wiedzieć wszystkiego. Wrócę do tego, kiedy będę gotowa.
Już samo takie przyzwolenie potrafi zmniejszyć napięcie.
Zatrzymanie się nie jest bezczynnością
Czasami wydaje nam się, że jeśli nic nie robimy, tracimy kontrolę nad sytuacją.
Jednak zatrzymanie również może być działaniem.
Pozwala obserwować.
Daje możliwość zebrania informacji.
Pomaga zobaczyć, jak zachowują się inni ludzie, kiedy przestajemy wszystko za nich naprawiać.
Przede wszystkim zaś umożliwia usłyszenie własnych myśli, zanim zagłuszy je strach, presja otoczenia albo cudze oczekiwania.
Bywa, że odpowiedź przychodzi właśnie wtedy, gdy przestajemy jej rozpaczliwie szukać.
Co wydarzy się, jeśli przez chwilę niczego nie naprawisz?
To ciekawe pytanie, ponieważ często automatycznie zakładamy najgorsze.
Jeżeli nie zadzwonię — wszystko się rozpadnie.
Gdy nie odpowiem od razu — ktoś się obrazi.
Bez natychmiastowej decyzji stracę swoją szansę.
Jeśli dzisiaj tego nie rozwiążę — jutro będzie jeszcze gorzej.
Czy rzeczywiście?
Oczywiście istnieją sytuacje wymagające szybkiego działania. Są jednak również takie, w których kilka godzin, noc snu albo parę dni nie zmieni niczego na gorsze.
Za to może zmienić bardzo wiele w naszym sposobie patrzenia.
Daj sobie jedną noc
Przy ważnych decyzjach można wprowadzić prostą zasadę: jeśli sytuacja nie wymaga natychmiastowej reakcji, daję sobie przynajmniej jedną noc.
Sen nie rozwiąże za nas problemu, ale zmęczony umysł często widzi świat znacznie ciemniej niż wypoczęty.
Wieczorem wszystko może wydawać się bez wyjścia. Rankiem dostrzegamy możliwość, której wcześniej nie zauważaliśmy.
Nawet jeśli odpowiedź nadal się nie pojawi, emocje mogą być już trochę spokojniejsze.
To wystarczy, aby ponownie spojrzeć na sprawę.
Podziel problem na „dzisiaj” i „później”
Kiedy wiele spraw nakłada się na siebie, powstaje wrażenie jednego ogromnego problemu. W rzeczywistości część rzeczy wymaga działania teraz, a pozostałe mogą spokojnie poczekać.
Pomocne może być podzielenie ich na dwie grupy:
Dzisiaj — sprawy, na które mam wpływ i którymi rzeczywiście powinnam się zająć.
Później — wszystko, czego obecnie nie mogę rozstrzygnąć, czego jeszcze nie wiem albo co zależy od wydarzeń, które dopiero nastąpią.
Takie rozdzielenie przynosi ulgę, ponieważ umysł przestaje traktować wszystkie problemy jak jednakowo pilne.
Nagle okazuje się, że zamiast dziesięciu spraw do rozwiązania mamy dziś jedną.
Reszta może poczekać.
Czasami problem rozwiązuje się inaczej, niż przewidywaliśmy
Ile razy martwiliśmy się czymś, co później potoczyło się zupełnie inaczej?
Układaliśmy rozmowę, która nigdy się nie odbyła.
Baliśmy się reakcji, która nie nastąpiła.
Przewidywaliśmy konsekwencje, do których ostatecznie nie doszło.
Życie cały czas się zmienia. Pojawiają się nowe informacje, ludzie zmieniają zdanie, okoliczności wyglądają inaczej niż jeszcze kilka dni wcześniej.
Próbując rozwiązać wszystko z wyprzedzeniem, tworzymy rozwiązania dla rzeczywistości, która może nigdy nie nadejść.
Właśnie dlatego czas bywa naszym sprzymierzeńcem.
Pozwól życiu pokazać następny krok
Nie zawsze musimy widzieć całą drogę.
Wystarczy wiedzieć, jaki jest następny krok.
Jeżeli przechodzisz przez trudny okres, nie musisz dziś wiedzieć, jak będzie wyglądało Twoje życie za rok. Wystarczy zastanowić się, czego potrzebujesz w najbliższych dniach.
Przy problemach w relacji nie trzeba od razu przewidywać całej przyszłości. Można najpierw spokojnie porozmawiać.
Zmiana pracy również nie wymaga natychmiastowego napisania nowego scenariusza życia. Pierwszym krokiem może być zwykłe sprawdzenie możliwości.
Kiedy przestajemy wymagać od siebie odpowiedzi na wszystko, droga staje się znacznie prostsza.
A jeśli ciągle o tym myślę?
Odłożenie decyzji nie zawsze powoduje, że umysł również odkłada problem.
Myśli mogą wracać.
W takiej chwili warto przypomnieć sobie:
„Już zdecydowałam, że dziś tego nie rozwiązuję.”
To ważne zdanie.
Nie oznacza: „uciekam od problemu”.
Oznacza: „wybrałam moment, w którym do niego wrócę”.
Można nawet ustalić konkretny termin: jutro rano, za dwa dni, po rozmowie z określoną osobą albo wtedy, gdy otrzymamy potrzebną informację.
Umysł łatwiej odpuszcza sprawę, kiedy wie, że nie została porzucona.
Nie musisz mieć odpowiedzi na całe życie
Człowiek zmienia się przez całe życie. To, czego potrzebowaliśmy dziesięć lat temu, niekoniecznie jest nam potrzebne dzisiaj.
Zmieniają się również nasze priorytety, relacje, marzenia i granice.
Dlatego nie każda decyzja musi być odpowiedzią „na zawsze”.
Czasem wybieramy coś na obecny etap.
Sprawdzamy.
Obserwujemy.
Po pewnym czasie możemy zdecydować ponownie.
Świadomość, że nie wszystkie wybory są nieodwracalne, zdejmuje z nas ogromny ciężar.
Dzisiaj możesz zrobić mniej
Jeżeli masz przed sobą trudną sprawę i czujesz, że musisz ją natychmiast rozwiązać, spróbuj przez chwilę niczego od siebie nie wymagać.
Zadaj sobie trzy pytania:
Czy ta decyzja naprawdę musi zostać podjęta dzisiaj?
Co mogę zrobić teraz, zamiast próbować rozwiązać wszystko?
Czego potrzebuję, żeby spojrzeć na tę sytuację spokojniej?
Odpowiedzi mogą być bardzo proste.
Przespać się.
Porozmawiać z kimś.
Pójść na spacer.
Poczekać na dodatkową informację.
Dać sobie dwa dni.
Czasami właśnie tyle potrzeba.
Daj sobie czas
Nie każda cisza oznacza bezczynność. Nie każda przerwa jest stratą czasu, podobnie jak brak natychmiastowej odpowiedzi nie świadczy o tym, że sobie nie radzimy.
Bywa, że najlepsza decyzja dojrzewa powoli.
Zamiast więc pytać bez końca: „Co mam zrobić?”, spróbuj czasem zapytać:
„Czy muszę wiedzieć to właśnie dzisiaj?”
Jeśli nie — pozwól sobie jeszcze nie wiedzieć.
Jutro nadal będziesz mogła wrócić do tej sprawy.
Tyle że być może spojrzysz na nią już spokojniejszymi oczami. 💜
Przeczytaj także – Jak przestać się zamartwiać? Kiedy myślenie o problemie przestaje pomagać
Jak zbudować umysł, który poradzi sobie w nieprzewidywalnym świecie
Zapraszam do Biblioteki Lustra Losu