Przejdź do treści
Strona główna » Strona z wpisami » Odpoczynek bez wyrzutów sumienia. Dlaczego tak trudno pozwolić sobie nic nie robić?

Odpoczynek bez wyrzutów sumienia. Dlaczego tak trudno pozwolić sobie nic nie robić?

Odpoczynek powinien być czymś naturalnym. Człowiek pracuje, zajmuje się domem, rozwiązuje problemy, podejmuje decyzje, troszczy się o innych, a później potrzebuje chwili, aby odzyskać siły. Teoretycznie wszystko wydaje się proste.

W praktyce bywa zupełnie inaczej.

Siadamy na chwilę z książką albo kubkiem herbaty i już po kilku minutach pojawia się myśl: „Powinnam coś zrobić”. Włączamy film, lecz zamiast naprawdę go oglądać, przypominamy sobie o praniu, telefonie, wiadomości, rachunkach albo zadaniu odkładanym od kilku dni. Nawet podczas spaceru potrafimy układać w głowie plan kolejnych obowiązków.

Ciało próbuje odpocząć, a umysł nadal pracuje.

Co więcej, kiedy niczego nie robimy, czasem pojawia się poczucie winy. Jakby odpoczynek trzeba było sobie najpierw wypracować, zasłużyć na niego albo usprawiedliwić własnym zmęczeniem.

A przecież odpoczynek nie jest nagrodą za doprowadzenie się do granic wytrzymałości. Jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka.

Dlaczego tak trudno nam odpoczywać?

Wiele osób przez lata przyzwyczaja się do życia w ciągłym działaniu. Od dzieciństwa słyszymy, że trzeba być pracowitym, obowiązkowym, pomocnym i odpowiedzialnym. W dorosłym życiu dochodzą kolejne role: praca, rodzina, dom, finanse, związki, dzieci, rodzice, własne plany.

Lista właściwie nigdy się nie kończy.

Zawsze można zrobić coś jeszcze. Posprzątać jedną szufladę więcej, odpisać na wiadomość, przygotować coś na jutro, sprawdzić pocztę, zrobić zakupy albo pomóc komuś w jego sprawach.

Jeżeli uzależnimy prawo do odpoczynku od momentu, w którym „wszystko będzie zrobione”, możemy czekać na niego bardzo długo.

Problem polega również na tym, że aktywność łatwo pomylić z poczuciem własnej wartości. Zaczynamy wierzyć, że jesteśmy potrzebni wtedy, kiedy coś robimy. Produktywność staje się dowodem zaradności, odpowiedzialności, a czasem nawet tego, że jesteśmy dobrymi ludźmi.

W takim sposobie myślenia zwykłe siedzenie na balkonie z kawą zaczyna wyglądać niemal jak przewinienie.

„Nic nie robię” nie oznacza „marnuję czas”

To jedno z przekonań, któremu warto przyjrzeć się szczególnie uważnie.

Wyobraź sobie telefon, którego bateria pokazuje trzy procent. Czy powiedziałabyś: „Nie będę go teraz ładować, szkoda czasu”?

Raczej nie.

Podłączasz go do ładowarki właśnie dlatego, że chcesz nadal z niego korzystać.

Z człowiekiem jest podobnie, choć oczywiście jesteśmy znacznie bardziej skomplikowani niż urządzenia. Potrzebujemy momentów, podczas których układamy myśli, wyciszamy emocje i odzyskujemy energię.

Z zewnątrz może wtedy nie dziać się nic szczególnego.

Patrzysz przez okno.

Spacerujesz.

Leżysz.

Słuchasz muzyki.

Pijesz herbatę.

Siedzisz w ciszy.

Tymczasem wewnątrz organizmu trwa bardzo ważny proces – wychodzenie z ciągłego napięcia.

Dlatego zdanie „nic dzisiaj nie zrobiłam” nie zawsze opisuje prawdę. Być może właśnie dałaś sobie czas potrzebny do tego, żeby jutro móc zrobić coś dobrze.

Odpoczynek nie powinien zaczynać się dopiero wtedy, gdy już nie możesz

Często ignorujemy pierwsze sygnały przeciążenia.

Pojawia się rozdrażnienie, trudniej się skoncentrować, drobne problemy zaczynają urastać do ogromnych rozmiarów. Brakuje cierpliwości, decyzje wymagają coraz większego wysiłku, a rzeczy, które kiedyś sprawiały przyjemność, przestają cieszyć.

Mimo tego powtarzamy sobie: „Jeszcze tylko dzisiaj”.

Potem przychodzi kolejne „jeszcze”.

W ten sposób odpoczynek zostaje przesunięty na moment, kiedy ciało i psychika właściwie wymuszają zatrzymanie.

Znacznie rozsądniej jest odpoczywać zanim wyczerpiemy wszystkie swoje zasoby, a nie dopiero po ich wyczerpaniu.

Podobnie robimy przecież w wielu innych dziedzinach życia. Nie czekamy, aż samochód całkowicie odmówi posłuszeństwa, zanim zaczniemy o niego dbać. Nie podlewamy roślin dopiero wtedy, gdy wszystkie liście opadną.

Dlaczego więc wobec siebie stosujemy inne zasady?

Skąd biorą się wyrzuty sumienia?

Za poczuciem winy związanym z odpoczynkiem często stoi ukryte przekonanie:

„Powinnam robić coś pożytecznego”.

Warto wtedy zadać sobie inne pytanie: kto właściwie ustala, co jest pożyteczne?

Jeżeli pół godziny ciszy pozwoli Ci uspokoić myśli, być może jest to jedna z najbardziej wartościowych rzeczy, jakie możesz dziś dla siebie zrobić.

Gdy spacer sprawia, że wracasz do domu spokojniejsza, również nie był stratą czasu.

Jeśli drzemka pozwala odzyskać siły po trudnym dniu, nie świadczy o lenistwie.

Dużą rolę odgrywa także porównywanie się z innymi. Media społecznościowe dodatkowo wzmacniają wrażenie, że wszyscy nieustannie coś robią. Ktoś ćwiczy o szóstej rano, ktoś rozwija firmę, inna osoba podróżuje, remontuje mieszkanie, piecze chleb i jeszcze wieczorem czyta książkę.

Patrząc na takie fragmenty cudzej rzeczywistości, łatwo dojść do wniosku, że sami robimy za mało.

Tyle że widzimy najczęściej wybrane momenty, a nie całe życie drugiego człowieka.

Nie znamy jego zmęczenia, lęków, pomocy, jaką otrzymuje, sytuacji finansowej, obowiązków ani ceny, którą czasami płaci za tempo swojego życia.

Własnego odpoczynku nie warto więc mierzyć cudzą aktywnością.

Czy odpoczynek i lenistwo to to samo?

Nie.

Lenistwo bywa świadomym unikaniem czegoś, co możemy i powinniśmy zrobić. Odpoczynek natomiast służy odzyskaniu sił potrzebnych do dalszego funkcjonowania.

Granica nie zawsze jest oczywista, ale możemy zadać sobie proste pytanie:

„Czy uciekam przed swoim życiem, czy właśnie odzyskuję siłę, żeby do niego wrócić?”

Odpowiedź często mówi więcej niż liczba godzin spędzonych na kanapie.

Czasem godzinny spacer daje więcej regeneracji niż cały wieczór przed telewizorem. Innym razem właśnie bezczynne leżenie pod kocem okazuje się tym, czego najbardziej potrzebujemy.

Nie istnieje jeden właściwy sposób odpoczywania.

Dlaczego czasami odpoczywamy, ale wcale nie czujemy się wypoczęci?

Można przestać pracować i jednocześnie nie przestać być w napięciu.

To bardzo częste.

Kończymy obowiązki, ale zaczynamy bezmyślnie przewijać wiadomości w telefonie. Sprawdzamy media społecznościowe, czytamy kolejne informacje, odpowiadamy na komunikatory, oglądamy krótkie filmy jeden po drugim.

Mija godzina.

Ciało siedziało, lecz głowa dostała setki nowych bodźców.

Prawdziwy odpoczynek nie zawsze oznacza brak aktywności. Bardziej chodzi o zmianę rodzaju obciążenia.

Osoba pracująca przez wiele godzin przy komputerze może potrzebować ruchu i świeżego powietrza. Ktoś, kto cały dzień rozmawia z ludźmi, być może najbardziej odpocznie w ciszy. Człowiek wykonujący ciężką pracę fizyczną może potrzebować spokojnego wieczoru bez dodatkowych zajęć.

Zamiast pytać wyłącznie „co mam robić, żeby odpocząć?”, warto więc zastanowić się:

„Od czego jestem dzisiaj najbardziej zmęczona?”

Odpowiedź podpowiada, jakiej regeneracji potrzebujemy.

Umysł również potrzebuje ciszy

Zmęczenie nie zawsze bierze się z nadmiaru pracy fizycznej.

Czasami największym ciężarem są myśli.

Rozważamy przeszłość, analizujemy rozmowy, martwimy się przyszłością, próbujemy przewidzieć zachowanie innych ludzi. W głowie prowadzimy dyskusje, które nigdy się nie wydarzyły, i rozwiązujemy problemy, które być może nigdy się nie pojawią.

W takim stanie nawet wolny dzień może nie przynieść ulgi.

Warto wtedy pozwolić sobie na kilka minut bez zadania do wykonania.

Odłóż na chwilę telefon, wycisz napływające wiadomości i pozwól sobie nie szukać natychmiastowego rozwiązania każdego problemu.

Można usiąść i zwrócić uwagę na oddech, dźwięki dochodzące z otoczenia, światło za oknem albo własne ciało.

Nie trzeba osiągać żadnego szczególnego stanu.

Chodzi jedynie o chwilę, w której nie dokładamy umysłowi kolejnego obowiązku.

Odpoczynek nie musi być „idealny”

Wokół odpoczynku również stworzyliśmy całą listę wymagań.

Powinniśmy medytować.

Spacerować określoną liczbę kroków.

Ćwiczyć jogę.

Czytać wartościowe książki.

Jechać do spa.

Spędzać czas w naturze.

Tymczasem próba idealnego odpoczywania może stać się kolejnym projektem do wykonania.

Jeżeli medytacja Cię uspokaja – medytuj. Gdy wolisz ogród, idź do ogrodu. Jeśli potrzebujesz obejrzeć lekką komedię i przez dwie godziny nie myśleć o obowiązkach, również masz do tego prawo.

Regeneracja nie jest konkursem rozwoju osobistego.

Ma służyć Tobie.

Naucz się rozpoznawać własne „dość”

Każdy człowiek ma inną granicę.

Jedna osoba może pracować kilka godzin w skupieniu i nadal mieć energię. Druga po intensywnych dwóch godzinach rozmów potrzebuje ciszy. Nie oznacza to, że któraś z nich jest silniejsza lub słabsza.

Po prostu inaczej funkcjonujemy.

Kłopot zaczyna się wtedy, gdy własne granice próbujemy dopasować do oczekiwań innych.

„Ona daje radę.”

„On pracuje więcej.”

„Inni mają gorzej.”

Takie porównania nie sprawiają, że nagle odzyskujemy energię.

Zmęczenie nie znika tylko dlatego, że ktoś inny jest bardziej zmęczony.

Dojrzałość polega między innymi na tym, aby zauważyć własne „dość” i nie traktować go jak osobistej porażki.

Spróbuj odpoczywać zanim poczujesz, że na to zasłużyłaś

To może być jedna z trudniejszych zmian.

Zamiast mówić:

„Najpierw wszystko skończę, potem odpocznę”,

spróbuj:

„Odpocznę chwilę, żebym mogła spokojniej zrobić to, co jest naprawdę ważne”.

Różnica wydaje się niewielka, ale zmienia sposób myślenia.

W pierwszym przypadku odpoczynek jest nagrodą.

W drugim staje się częścią dbania o siebie i własne życie.

Możesz zacząć od naprawdę małych rzeczy. Dziesięć minut spokojnej kawy bez telefonu. Krótki spacer bez załatwiania czegokolwiek po drodze. Wieczór bez sprawdzania poczty. Pół godziny z książką. Muzyka słuchana dla samej przyjemności.

Nie potrzebujesz specjalnego powodu.

Co zrobić, kiedy podczas odpoczynku pojawiają się wyrzuty sumienia?

Nie próbuj z nimi walczyć.

Zauważ je.

Być może w głowie odezwie się znajomy głos: „Marnujesz czas”.

Możesz wtedy odpowiedzieć sobie spokojnie:

„Teraz odpoczywam. To również jest potrzebne”.

Na początku takie zdanie może brzmieć sztucznie. Przez lata utrwalaliśmy przecież zupełnie inne przekonania. Z czasem jednak umysł zaczyna przyzwyczajać się do nowego sposobu traktowania siebie.

Pomaga również wyznaczenie granicy odpoczynku. Jeśli wiesz, że przez najbliższą godzinę świadomie niczego nie musisz robić, łatwiej przestać negocjować ze sobą co kilka minut.

Po godzinie możesz wrócić do swoich spraw.

Bez poczucia, że coś zaniedbałaś.

Świat nie zatrzyma się, kiedy Ty zatrzymasz się na chwilę

Czasami zachowujemy się tak, jakby wszystko zależało właśnie od nas.

Dom.

Rodzina.

Praca.

Problemy.

Plany.

Inni ludzie.

Oczywiście mamy obowiązki i odpowiedzialność. Nie oznacza to jednak, że przez cały czas musimy być dostępni, aktywni i gotowi do działania.

Nie każda wiadomość wymaga natychmiastowej odpowiedzi.

Część spraw może poczekać do jutra.

Niektóre problemy potrzebują czasu bardziej niż kolejnej godziny analizowania.

Bywa też, że najlepsze rozwiązania przychodzą właśnie wtedy, kiedy przestajemy ich rozpaczliwie szukać.

Dajemy umysłowi przestrzeń, a perspektywa zaczyna się zmieniać.

Pozwól sobie czasem po prostu być

Żyjemy w świecie, który bardzo wysoko ceni działanie.

Robić.

Osiągać.

Planować.

Rozwijać się.

Zdobywać.

Poprawiać.

Rzadziej słyszymy, że można czasem po prostu być.

Usiąść rano przy oknie i przez chwilę patrzeć na świat.

Posłuchać deszczu.

Wyjść na spacer bez celu.

Zostać w domu.

Nie mieć planu na każdą godzinę.

Odłożyć telefon.

Pomyśleć albo właśnie przez moment nie myśleć o niczym ważnym.

Takie chwile nie są pustym miejscem pomiędzy „prawdziwymi” częściami życia.

One również są życiem.

Odpoczynek bez wyrzutów sumienia zaczyna się od zgody na własne potrzeby

Być może nigdy nie nadejdzie dzień, w którym wszystkie obowiązki zostaną zakończone, każdy problem rozwiązany, dom będzie idealnie uporządkowany, a wszyscy wokół zadowoleni.

Zawsze znajdzie się coś do zrobienia.

Dlatego nie warto czekać na idealny moment.

Odpoczywaj, kiedy czujesz zmęczenie. Zatrzymuj się, zanim zabraknie Ci sił. Pozwalaj sobie na przyjemność, która nie prowadzi do żadnego konkretnego celu.

Nie musisz tłumaczyć każdej chwili spokoju produktywnością.

Czasami najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla siebie, jest właśnie niczego przez chwilę nie robić.

A kiedy pojawi się myśl, że powinnaś wstać i czymś się zająć, przypomnij sobie jedno:

odpoczynek nie jest czasem straconym. Jest częścią życia, które chcesz mieć siłę naprawdę przeżywać.

Przeczytaj także – Jak przestać się zamartwiać? Kiedy myślenie o problemie przestaje pomagać

Jak odpuścić to, na co nie mamy wpływu?

Zapraszam do Biblioteki lustra losu