Zakochanie potrafi być jednym z najpiękniejszych doświadczeń. Nagle pojawia się ktoś, na czyją wiadomość czekamy, za kim tęsknimy i z kim chcemy spędzać każdą wolną chwilę. Zwyczajny dzień nabiera kolorów, a przyszłość zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.
Właśnie wtedy najtrudniej ocenić, czy człowiek, którego kochamy, będzie również dobrym partnerem do wspólnego życia. Silne uczucia podpowiadają przede wszystkim: „Chcę z tobą być”. Znacznie trudniej odpowiedzieć sobie na pytanie: „Jak będzie się nam razem żyć za pięć, dziesięć czy trzydzieści lat?”
Wspólne życie nie składa się przecież wyłącznie z romantycznych wieczorów, podróży i ekscytacji. Z czasem pojawiają się rachunki, zmęczenie, choroby, trudne decyzje, problemy rodzinne, codzienne obowiązki oraz tysiące zwyczajnych dni.
Dlatego wybierając partnera na stały związek, warto patrzeć nie tylko na uczucia. Znaczenie ma charakter człowieka, jego wartości, odpowiedzialność, sposób traktowania innych oraz to, co dzieje się między wami wtedy, gdy przestaje być łatwo.
Żaden wybór nie daje gwarancji wspólnego życia aż do starości. Możemy jednak patrzeć uważniej i nie mylić siły zakochania z prawdziwym dopasowaniem.
1. Obserwuj człowieka, kiedy nie musi już robić wrażenia
Na początku znajomości większość z nas pokazuje swoją najlepszą stronę. Mamy więcej cierpliwości, uważniej słuchamy, dbamy o wygląd i chętnie robimy rzeczy, które sprawiają drugiej osobie przyjemność.
Nie ma w tym niczego złego. Kiedy ktoś staje się dla nas ważny, naturalnie chcemy pokazać się od dobrej strony.
Prawdziwy charakter lepiej widać jednak w zwyczajnych sytuacjach. Zwróć uwagę na zachowanie partnera wtedy, gdy jest zmęczony, zdenerwowany albo coś idzie nie po jego myśli.
Wiele mówi również sposób, w jaki odnosi się do kelnera, sprzedawcy, własnych rodziców, starszego człowieka czy osoby, od której niczego nie potrzebuje. Równie ważna może być reakcja na odmowę, krytykę albo sukces kogoś innego.
Człowieka poznajemy bowiem nie tylko po tym, jak traktuje osobę, której miłość chce zdobyć. Czasami znacznie więcej mówi sposób, w jaki zachowuje się wobec tych, na których nie musi robić żadnego wrażenia.
2. Wspólne wartości są ważniejsze niż wspólne zainteresowania
Oboje kochacie góry, podróże i włoską kuchnię. Słuchacie podobnej muzyki, oglądacie te same filmy i potraficie rozmawiać do późnej nocy.
Taka bliskość jest wspaniała, ale wspólne zainteresowania nie odpowiedzą na pytania, które po kilku latach mogą zdecydować o jakości waszego życia.
Znacznie ważniejsze okaże się podejście do rodziny, pieniędzy, dzieci, wierności, pracy, odpowiedzialności czy podziału obowiązków. Jedna osoba może marzyć o dużej rodzinie, podczas gdy druga wcale nie chce mieć dzieci. Dla kogoś najważniejsza będzie kariera i życie pełne zmian, jego partner natomiast może pragnąć stabilności oraz spokojnego domu.
Różnice same w sobie nie przekreślają związku. Dwoje ludzi nie musi mieć identycznych poglądów ani jednakowych potrzeb.
Problem zaczyna się wtedy, gdy najważniejszych wartości i planów na przyszłość nie da się ze sobą pogodzić. Można przez lata chodzić razem po górach, lecz znacznie trudniej budować wspólne życie, jeśli każde z was chce podążać w zupełnie inną stronę.
3. Przyjrzyj się temu, co dzieje się podczas kłótni
Początek związku bywa spokojny. Łatwo wtedy pomyśleć: „My właściwie wcale się nie kłócimy. Widocznie jesteśmy dla siebie stworzeni”.
Konflikt nie musi jednak świadczyć o źle dobranym partnerze. Dwoje odrębnych ludzi wcześniej czy później będzie miało inne potrzeby, opinie albo oczekiwania.
Znacznie więcej niż sam spór mówi sposób, w jaki próbujecie go rozwiązać. Partner może być zdenerwowany i nadal odnosić się do ciebie z szacunkiem. Różnica zdań nie musi oznaczać poniżania, wyśmiewania czy walki o to, kto wygra.
Dojrzałość widać także w umiejętności powiedzenia: „Przesadziłem”, „Nie miałam racji”, „Przepraszam”. Po takim przyznaniu się do błędu powinna nastąpić zmiana zachowania, ponieważ same przeprosiny powtarzane po raz setny niewiele znaczą.
Niepokój powinny natomiast budzić wyzwiska, pogarda, groźby, celowe ranienie, wzbudzanie strachu czy wielodniowe karanie ciszą.
W długoletniej relacji nie potrzebujesz człowieka, z którym nigdy się nie pokłócisz. Potrzebujesz kogoś, z kim nawet podczas konfliktu nie tracicie wzajemnego szacunku.
4. Patrz na czyny, nie tylko na deklaracje
„Zawsze możesz na mnie liczyć” brzmi pięknie. Prawdziwą wartość tych słów pokazuje jednak codzienność.
Obiecał zadzwonić i zadzwonił. Umówił się na konkretną rzecz, więc o niej pamiętał. Jeśli nie może dotrzymać zobowiązania, mówi o tym otwarcie, zamiast znikać i później szukać wymówek.
Właśnie z takich drobiazgów powstaje zaufanie. Jedna wielka deklaracja miłości nie zastąpi setek małych doświadczeń, dzięki którym z czasem pojawia się spokojne przekonanie: „Mogę na tym człowieku polegać”.
Szczególnego znaczenia nabiera to w trudnych momentach. Prędzej czy później życie postawi was w sytuacji, kiedy jedno naprawdę będzie potrzebowało drugiego.
5. Pomyśl, kim stajesz się przy tej osobie
To pytanie łatwo przeoczyć. Czasami związek wygląda z zewnątrz pięknie, a jedna osoba powoli zaczyna w nim znikać.
Najpierw rezygnuje z drobiazgu, żeby nie drażnić partnera. Później ogranicza spotkania z przyjaciółmi, zaczyna uważać na każde słowo albo przestaje mówić o swoich planach. Po kilku latach odkrywa, że wprawdzie nadal jest w związku, lecz coraz mniej ma własnego życia.
Bliskość naturalnie nas zmienia. Kochając kogoś, uczymy się kompromisu, uwzględniania jego potrzeb i czasami rezygnujemy z czegoś dla wspólnego dobra.
Kompromis nie powinien jednak oznaczać rezygnacji z własnej osobowości. Dobry partner nie potrzebuje pomniejszać ciebie, żeby samemu poczuć się większym.
Warto więc od czasu do czasu zatrzymać się przy prostym pytaniu:
Czy lubię siebie taką, jaka jestem przy tym człowieku?
Odpowiedź może powiedzieć o związku zaskakująco dużo.
6. Zobacz, jak reaguje na twoją słabość
Łatwo być blisko osoby radosnej, pełnej energii, odnoszącej sukcesy i zadowolonej z życia. Nikt jednak nie pozostaje w takiej formie przez kilkadziesiąt lat.
Przychodzą gorsze okresy: choroba, żałoba, problemy w pracy, zmęczenie, lęk czy zwyczajne poczucie bezradności. Właśnie wtedy można zobaczyć inną stronę partnera.
Nie musi rozwiązywać twoich problemów ani zawsze wiedzieć, co powiedzieć. Ważniejsze jest zainteresowanie tym, co przeżywasz, gotowość do wysłuchania oraz umiejętność pozostania obok.
Poczucie bezpieczeństwa daje również świadomość, że okazana słabość nie zostanie kiedyś wykorzystana przeciwko tobie podczas kłótni.
Człowiek, z którym warto budować przyszłość, nie powinien kochać wyłącznie twojej najlepszej wersji.
7. Sprawdź, czy oprócz miłości jest między wami przyjaźń
Namiętność, pożądanie i bliskość fizyczna mają znaczenie. Trudno jednak oczekiwać, że przez kilkadziesiąt lat będą miały dokładnie taką samą intensywność jak na początku znajomości.
Dlatego dobrze zadać sobie proste pytanie: czy ja naprawdę lubię tego człowieka?
Pomyśl, czy ciekawi cię jego sposób myślenia. Zastanów się, czy lubicie ze sobą rozmawiać, potraficie razem żartować, a czasami również spokojnie milczeć. Wiele mówi też to, komu jako pierwszemu masz ochotę opowiedzieć o czymś zabawnym, trudnym albo ważnym.
Z biegiem lat zmienia się wygląd, ciało, sytuacja zawodowa i codzienne obowiązki. Ogromną wartością może wtedy okazać się człowiek, którego po prostu nadal lubisz mieć obok siebie.
8. Nie zakochuj się w potencjale zamiast w człowieku
Zakochanie ma niezwykłą zdolność usprawiedliwiania tego, co nas niepokoi. Zazdrość zaczyna wyglądać jak dowód miłości, kontrola zostaje nazwana troską, niedotrzymywanie słowa tłumaczymy trudnym okresem, a wybuchy złości temperamentem.
Każdemu zdarza się zachować źle. Pojedyncza sytuacja nie definiuje całego człowieka.
Inaczej wygląda powtarzający się schemat. Ciągłe kłamstwa, poniżanie, kontrolowanie, izolowanie od bliskich, przekraczanie granic czy wzbudzanie strachu zasługują na poważne potraktowanie.
Szczególnie zdradliwa bywa nadzieja: „Teraz jest trudno, ale kiedyś się zmieni”.
Być może rzeczywiście nastąpi zmiana. Nikt jednak nie może jej zagwarantować.
Przyszłości nie powinno się budować wyłącznie na cudzym potencjale. Wybierasz człowieka, którym partner jest dzisiaj, a nie wyobrażenie o osobie, którą być może kiedyś się stanie.
9. Zastanów się, czy oboje potraficie budować „my”
Długotrwały związek wymaga czegoś więcej niż miłości. Życie zmienia plany, zdrowie potrafi zawieść, sytuacja finansowa bywa nieprzewidywalna, rodzice się starzeją, a czasami jedna osoba przez pewien okres musi wziąć na siebie więcej, ponieważ druga zwyczajnie nie ma siły.
W takich chwilach ogromnego znaczenia nabiera umiejętność myślenia nie tylko w kategoriach „ja”, lecz również „my”.
Nie chodzi o rezygnację z własnych potrzeb. Zdrowa relacja potrzebuje dwóch odrębnych osób.
Sedno tkwi raczej w gotowości do zadania pytania: „Co możemy z tym zrobić razem?”
Zamiast szukać winnego, szukacie rozwiązania. Sukces jednego nie staje się zagrożeniem dla drugiego, a trudniejszy okres nie oznacza automatycznie końca relacji.
Taka postawa może nie wyglądać równie efektownie jak romantyczne wyznanie. Po trzydziestu latach wspólnego życia potrafi jednak znaczyć o wiele więcej.
Czerwone flagi, których nie warto tłumaczyć miłością
Zakochanie sprawia czasem, że zachowania, które u obcej osoby natychmiast wzbudziłyby naszą czujność, u ukochanego człowieka zaczynamy usprawiedliwiać.
Nadmierna zazdrość może wydawać się dowodem wielkiego uczucia. Kontrolowanie telefonu łatwo nazwać troską, a ciągłe pytania o to, gdzie jesteś i z kim rozmawiasz — zainteresowaniem.
Granica między bliskością a kontrolą bywa przesuwana bardzo powoli. Początkowo partner nie lubi jednej koleżanki. Później przeszkadzają mu kolejne znajomości, sposób ubierania się, samodzielne wyjścia albo czas spędzany bez niego.
Z biegiem miesięcy możesz zacząć rezygnować z różnych rzeczy nie dlatego, że tego chcesz, lecz po to, aby uniknąć awantury.
Szczególną uwagę warto zwrócić na umiejętność brania odpowiedzialności za własne zachowanie. Jeśli za każdą porażkę odpowiada ktoś inny, wszyscy byli partnerzy okazują się winni, a każde niepowodzenie ma zewnętrzną przyczynę, któregoś dnia odpowiedzialność za jego problemy może zostać przerzucona również na ciebie.
Niepokojące są też powtarzające się kłamstwa, pogarda, wyśmiewanie, agresja, przekraczanie jasno postawionych granic oraz uzależnienia, którym towarzyszą zaprzeczanie i brak gotowości do szukania pomocy.
Pojedynczy błąd nie musi przekreślać człowieka. Każdemu zdarza się powiedzieć coś, czego później żałuje, zachować egoistycznie albo źle ocenić sytuację.
Znaczenie ma jednak powtarzający się wzorzec zachowania.
Po błędzie dojrzały człowiek potrafi dostrzec jego konsekwencje, wziąć odpowiedzialność i spróbować następnym razem zachować się inaczej. Powtarzanie tego samego przy jednoczesnym oczekiwaniu kolejnych wybaczeń jest czymś zupełnie innym.
Miłość może towarzyszyć zmianie, ale nie powinna wymagać od jednej osoby nieustannego cierpienia w oczekiwaniu, aż druga kiedyś zechce się zmienić.
Zielone flagi – po czym poznać dobrego partnera?
O czerwonych flagach mówi się dużo. Znacznie rzadziej zastanawiamy się nad tym, po czym właściwie poznać, że relacja rozwija się w dobrym kierunku.
Jednym z najcenniejszych sygnałów jest spokój.
Nie chodzi o nudę ani obojętność. Mam na myśli poczucie, że nie musisz bez przerwy zastanawiać się, na czym stoisz.
Partner nie znika po bliskim spotkaniu, żeby kilka dni później wrócić z wielkimi deklaracjami. Nie wzbudza zazdrości dla zabawy ani nie dawkuje uczuć w sposób utrzymujący cię w ciągłej niepewności.
Jego zainteresowanie jest czytelne. Słowa znajdują potwierdzenie w czynach, a zachowanie nie zmienia się diametralnie w zależności od tego, czy akurat chce coś od ciebie dostać.
Dobrym znakiem jest również ciekawość drugiego człowieka. Ktoś nie tylko opowiada o sobie, lecz chce wiedzieć, co myślisz, czego się boisz, co jest dla ciebie ważne i jak wyobrażasz sobie przyszłość.
Szacunek szczególnie wyraźnie widać wtedy, kiedy mówisz „nie”. Dojrzały partner może być rozczarowany twoją decyzją, ale nie próbuje karać cię za posiadanie własnych granic.
Wiele mówi także stosunek do sukcesów ukochanej osoby. Człowiek, który potrafi cieszyć się twoim rozwojem, nie potrzebuje umniejszać osiągnięć ani konkurować z tobą o to, kto jest ważniejszy.
Ogromną wartość ma umiejętność przepraszania. Szczere „zrobiłem źle” bez natychmiastowego „ale ty też…” pokazuje więcej dojrzałości niż najbardziej efektowna deklaracja miłości.
Zwróć uwagę również na drobiazgi. Pamięta o czymś, co było dla ciebie ważne, pyta, jak skończyła się sprawa, o której opowiadałaś kilka dni wcześniej, albo zauważa twoje zmęczenie.
Dobre relacje bardzo często budują się właśnie z takich małych rzeczy.
Po pewnym czasie może pojawić się jeszcze jeden niezwykle cenny sygnał: nie musisz stale zasługiwać na miłość.
Możesz mieć gorszy dzień, popełnić błąd, potrzebować samotności albo zwyczajnie nie być w najlepszej formie. Nadal czujesz, że jesteście dwojgiem ludzi po tej samej stronie, a nie uczestnikami niekończącego się egzaminu z bycia wystarczająco dobrym partnerem.
Nie wybieraj człowieka tylko dlatego, że boisz się samotności
Czasami o wyborze partnera nie decyduje wielka miłość.
Decyduje strach.
Mijają lata, znajomi zakładają rodziny, bliscy zaczynają zadawać pytania, a samotne wieczory coraz bardziej doskwierają. W głowie może wtedy pojawić się myśl: „Może już nie powinnam wybrzydzać?”
Szczególnie silna presja przychodzi w chwili, kiedy mamy poczucie, że czas ucieka. Czterdzieste czy pięćdziesiąte urodziny potrafią uruchomić lęk, że jeśli nie zdecydujemy się teraz, później nie pojawi się już nikt.
Pod wpływem takiego strachu łatwo zacząć akceptować rzeczy, na które wcześniej nie chciałyśmy się godzić.
„Może przesadzam”.
„Przecież każdy ma jakieś wady”.
„Lepszy taki związek niż żaden”.
Tylko że samotność we dwoje potrafi boleć znacznie bardziej niż samotność w pojedynkę.
Bycie z kimś nie gwarantuje bliskości. Można dzielić mieszkanie, łóżko, nazwisko i codzienność, a mimo to przez lata czuć się niewidzianym oraz nieważnym.
Dlatego przed ważną decyzją dobrze odwrócić pytanie.
Zamiast zastanawiać się: „Czy znajdę jeszcze kogoś lepszego?”, pomyśl:
„Gdybym nie bała się samotności, czy nadal wybrałabym właśnie tego człowieka?”
Taka perspektywa potrafi bardzo wiele uporządkować.
Nie oznacza to czekania na księcia z bajki ani odrzucania każdego, kto ma wady. Chodzi o to, żeby decyzja o wspólnym życiu wynikała z tego, kim jest druga osoba i jaką relację razem tworzycie, a nie z przekonania, że każdy związek jest lepszy niż jego brak.
Dobre życie nie zaczyna się od znalezienia kogokolwiek. Jednym z jego fundamentów jest świadomość, że nie trzeba oddawać siebie w zamian za to, żeby ktoś został.
Nie pytaj tylko: „Czy go kocham?”
Przed decyzją o wspólnej przyszłości warto na chwilę odłożyć emocje i przyjrzeć się temu, co naprawdę dzieje się w relacji.
Zaufanie jest dobrym początkiem. Zastanów się, czy czujesz się przy tej osobie bezpiecznie i możesz polegać na jej słowie.
Kolejną sprawą są granice. Partner powinien potrafić uszanować odmowę, inne zdanie oraz twoją potrzebę własnej przestrzeni.
Wspólna przyszłość wymaga także rozmów o sprawach niewygodnych. Pieniądze, seks, dzieci, rodzina, praca czy podział obowiązków nie znikną tylko dlatego, że na początku związku wolicie o nich nie mówić.
Dużo o relacji mówią konflikty. Po kłótni powinna pozostać możliwość powrotu do siebie, przeproszenia i próby zrozumienia tego, co się wydarzyło.
Rozwój jednego partnera nie powinien natomiast budzić w drugim potrzeby podcinania mu skrzydeł. W dobrej relacji sukces bliskiej osoby cieszy, nawet jeśli czasami wymaga dostosowania wspólnych planów.
Na końcu zostaje pytanie najtrudniejsze:
Gdyby ten człowiek już nigdy się nie zmienił, czy nadal chciałabym z nim żyć?
Nie z jego potencjałem ani z wyobrażeniem o tym, jaki będzie za pięć lat. Zamiast tworzyć w głowie przyszłą wersję partnera, spójrz na osobę, która stoi przed tobą dzisiaj.
Właśnie z nią podejmujesz decyzję o wspólnym życiu.
Miłość to nie casting na człowieka idealnego
Po przeczytaniu tych wskazówek łatwo dojść do wniosku, że wybór partnera powinien przypominać rozmowę kwalifikacyjną. Oczywiście nie o to chodzi.
Człowiek idealny nie istnieje. Każdy wnosi do relacji własne słabości, przyzwyczajenia, historię, lęki oraz rzeczy, nad którymi jeszcze powinien pracować.
My również nie przychodzimy do związku bez wad.
Dojrzały wybór polega więc nie na znalezieniu osoby doskonałej, lecz na rozpoznaniu, z czym jesteśmy w stanie szczęśliwie żyć, a czego nie powinniśmy akceptować.
Roztargnienie to nie to samo co kłamstwo. Potrzeba samotności nie oznacza odrzucenia, a spóźnialstwo — choć może doprowadzać partnera do szału — jest czymś zupełnie innym niż systematyczne poniżanie czy kontrolowanie.
Zamiast szukać ideału, warto szukać człowieka niedoskonałego, z którym można stworzyć dobrą, bezpieczną i dojrzałą relację.
A co z chemią i motylami w brzuchu?
Oczywiście mają znaczenie. Nie wybieramy przecież współlokatora.
Pociąg, czułość, bliskość i seksualność również należą do związku. Kłopot zaczyna się dopiero wtedy, kiedy silną chemię uznajemy za dowód dobrego dopasowania.
Można bardzo pragnąć osoby, z którą niezwykle trudno będzie stworzyć spokojne życie. Intensywność uczuć także nie zawsze oznacza głęboką bliskość.
Serca nie trzeba więc uciszać. Dobrze jedynie pozwolić, aby obok niego głos miały również oczy, doświadczenie i rozsądek.
Jak wybrać partnera na całe życie?
Nie istnieje test pozwalający spojrzeć na drugiego człowieka i przewidzieć następne czterdzieści lat. Możemy jednak uważnie obserwować to, co dzieje się dzisiaj.
Uczciwość i odpowiedzialność tworzą podstawę zaufania. Szacunek pozwala zachować godność również podczas różnicy zdań. Umiejętność rozwiązywania konfliktów pomaga wracać do siebie po trudnych chwilach, a wspólne wartości dają szansę podążać w podobnym kierunku.
Zwyczajne zachowania często mówią o przyszłości więcej niż najbardziej romantyczne deklaracje.
Ostatecznie nie chodzi o znalezienie człowieka, który obieca nam „na zawsze”, lecz kogoś, z kim oboje będziemy chcieli każdego dnia to „na zawsze” budować.
Partner na całe życie nie musi być osobą, przy której codziennie fruwają motyle. Znacznie ważniejsze jest to, żeby po latach można było usiąść obok siebie, spojrzeć na wszystko, co się wydarzyło — radości, straty, błędy, sukcesy, choroby, podróże, kłótnie, pojednania i tysiące zwykłych poranków — i pomyśleć:
„Dobrze, że właśnie z tobą szłam przez życie”.
Przeczytaj także – • Czy musi „zaiskrzyć”, żeby narodziła się miłość? Jak odzyskać siebie w związku? „Dlaczego nie potrafię być szczęśliwa?
Zapraszam także do Biblioteki lustra losu